24/04/2026
🌿W fibromialgii mózg odgrywa bardzo ważną rolę.💜💜💜
Kiedy mówimy o stanie zapalnym, większość osób od razu myśli o ciele – o bólu, infekcji, gorączce, czymś widocznym i odczuwalnym w bardzo konkretny sposób. Rzadziej pojawia się świadomość, że bardzo podobny proces może zachodzić również w mózgu, choć nie daje tak oczywistych objawów i często pozostaje niezauważony przez długi czas.
Po doświadczeniach traumatycznych organizm nie reaguje wyłącznie na poziomie emocji czy wspomnień. Reaguje jako całość – angażując układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy. To oznacza, że doświadczenie, które było przeciążające lub zagrażające, nie kończy się w momencie, kiedy sytuacja się kończy, tylko pozostawia po sobie ślad w biologii ciała.
Jednym z takich śladów może być właśnie neuroinflamacja, czyli stan podwyższonej aktywności zapalnej w obrębie mózgu. W tym stanie zwiększa się aktywność komórek odpornościowych, takich jak mikroglej, oraz poziom substancji prozapalnych, które wpływają na sposób funkcjonowania całego układu nerwowego. Mózg zaczyna działać tak, jakby znajdował się w środowisku wymagającym ciągłej czujności i mobilizacji, nawet jeśli realne zagrożenie już nie istnieje.
To, co jest ważne, to fakt, że nie odczuwasz tego jako „stanu zapalnego” w klasycznym sensie. Nie ma jednego, wyraźnego sygnału. Zamiast tego pojawiają się subtelne, ale bardzo obciążające doświadczenia, takie jak przewlekłe zmęczenie, trudności z koncentracją, spadki nastroju, większa reaktywność emocjonalna albo poczucie, że organizm nie wraca do równowagi nawet w spokojnych warunkach.
Z perspektywy biologicznej ma to głęboki sens. Jeżeli układ nerwowy przez dłuższy czas funkcjonował w warunkach zagrożenia, organizm zaczyna traktować ten stan jako punkt odniesienia. Układ odpornościowy pozostaje aktywny, ponieważ jego zadaniem jest ochrona. Problem nie polega na tym, że ta reakcja się pojawia, tylko na tym, że nie zawsze potrafi się wyłączyć.
W takiej sytuacji mózg funkcjonuje w trybie, który można nazwać ochronnym, ale kosztownym. Neuroprzekaźniki, takie jak dopamina czy serotonina, mogą działać mniej efektywnie, co przekłada się na spadek motywacji, trudność w odczuwaniu przyjemności i większą podatność na obniżony nastrój. Jednocześnie zmniejsza się dostępność czynników wspierających neuroplastyczność, takich jak BDNF, co utrudnia wprowadzanie trwałych zmian i wychodzenie ze starych wzorców.
Coraz więcej podejść do pracy z traumą zaczyna uwzględniać właśnie ten szerszy kontekst. Trauma nie jest już rozumiana wyłącznie jako zapis psychiczny czy emocjonalny, ale jako doświadczenie, które obejmuje całe ciało – jego biochemię, regulację i zdolność do powrotu do równowagi. Układ nerwowy, odpornościowy i metaboliczny nie działają oddzielnie, tylko jako jeden zintegrowany system.
Dlatego samo „zrozumienie” często nie wystarcza. Można bardzo dobrze wiedzieć, co się wydarzyło, mieć świadomość swoich reakcji, a mimo to nadal doświadczać napięcia, zmęczenia czy braku wewnętrznej stabilności. To nie jest brak pracy nad sobą ani brak zaangażowania. To jest ciało, które wciąż funkcjonuje w trybie ochrony, na poziomie, który nie jest dostępny dla samego myślenia.
Właśnie dlatego w procesie zdrowienia tak ważne jest stopniowe budowanie doświadczeń, które nie tylko są rozumiane, ale przede wszystkim odczuwane jako bezpieczne. Takich, które pozwalają układowi nerwowemu i całemu organizmowi powoli zmieniać swój „punkt odniesienia”, zamiast ciągle wracać do stanu mobilizacji.
I to jest dokładnie ten kierunek pracy, który coraz częściej pojawia się również w praktyce – nie skupiony wyłącznie na analizie, ale na regulacji, na ciele, na tworzeniu nowych warunków, w których system może zacząć funkcjonować inaczej, mniej obronnie, a bardziej stabilnie.
To nie jest szybki proces, ale jest możliwy. I zaczyna się od zrozumienia, że to, co czujesz, ma sens nie tylko psychologicznie, ale również biologicznie.
Joanna I I hear YOU