15/01/2026
„Wybieraj szczęście” brzmi jak proste hasło. I nic dziwnego, że wiele osób czuje wobec niego opór. Bo kiedy w głowie jest chaos, zmęczenie albo przekonanie, że ten dzień będzie trudny, szczęście nie jest żadnym oczywistym wyborem. Psychologia wcale tego nie upraszcza.
Z jednej strony to prawda, że sposób myślenia ma ogromne znaczenie. Nie dlatego, że myśli magicznie zmieniają rzeczywistość, ale dlatego, że działają jak filtr uwagi. Gdy od rana wierzę, że wszystko pójdzie źle, mój mózg zaczyna nieświadomie wyszukiwać potwierdzenia tej tezy. Zauważam frustracje, napięcia i drobne porażki. Nie dlatego, że ich jest więcej, ale dlatego, że właśnie na nie kieruję uwagę. To mechanizm dobrze opisany w badaniach nad schematami poznawczymi i selektywną uwagą.
Z drugiej strony szczęście nie jest wyłącznie „kwestią wyboru”. Dla wielu osób jest też cechą temperamentu. Różnimy się biologicznie, wrażliwością układu nerwowego, skłonnością do zamartwiania się czy optymizmu. Jedni startują z łatwiejszego miejsca, inni z trudniejszego. I to nie jest ani wina, ani zasługa.
Dlatego „wybieranie szczęścia” to skrót myślowy. W praktyce chodzi o coś znacznie bardziej realistycznego. O uczenie się, jak pracować ze swoim umysłem, zamiast z nim walczyć. Jak osłabiać sztywne przekonania, zamiast zastępować je na siłę pozytywnymi hasłami, w które się nie wierzy. Jak budować elastyczność poznawczą, która daje przestrzeń na więcej niż jeden scenariusz dnia.
Tego zwyczajnie nikt nas nie uczy. A to właśnie praktyka, a nie jednorazowa decyzja, stopniowo poszerza zakres dobrostanu. I to jest fakt psychologiczny, nie slogan.
Zrób sobie fajny dzień! 😘