20/01/2026
Czasem trzeba zmienić buty, żeby wyjść z miejsca, w którym już się nie jest.
Czerwone szpilki.
Obudziło ją szczekanie psa.
Przez chwilę nie wiedziała, czy nadal jest we śnie, czy już w swojej rzeczywistości. Czuła ciężkość, jakby coś nie zostało domknięte, jakby została wyrwana z jednego miejsca i przywołana do innego.
Zeszła do psów. Zrobiła kawę. Nakarmiła je.
Nadal była jak we mgle. Ciężka. Chodziła po omacku. Usiadła z kubkiem kawy na kanapie i zaczęła zastanawiać się, co właściwie się wydarzyło.
Pamiętała, że przebudziła się w nocy i poszła do toalety. Kiedy wróciła do łóżka, poprosiła swoją Duszę i swoją Esencję o uzdrowienie. Wiedziała już, że nie może tak dalej żyć.
I wtedy przypomniał jej się sen.
Była w domu koleżanki z lat licealnych. Przyszła tam z grupą ludzi. Choć to był dom koleżanki, jej samej w nim nie było. Zamiast tego był tam informatyk.
Wszędzie stały buty – wiele par, należących do sporej grupy ludzi. Rozmawiali o odpowiedzialności, o życiu, o radości.
Nagle do domu weszła mama koleżanki, z koleżanką i jej dziećmi. Byli zdziwieni, że tam jesteśmy. Po krótkiej wymianie zdań mama koleżanki spojrzała na nią i poprosiła, aby wyszła.
To już był jej czas.
Wstała i podeszła do miejsca, gdzie zostawiła swoje buty. Nie było tam nic. Żadnej pary.
I właśnie wtedy wyrwało ją ze snu szczekanie psa.
Siedząc teraz na kanapie, postanowiła dokończyć ten sen. Wyobraziła sobie, że stoi przed drzwiami i że pojawiają się buty, w których może opuścić to miejsce.
Pojawiły się czerwone szpilki. Przepiękne.
Zaskoczona zdjęła skarpetki i włożyła je na stopy. Poczuła się wysoka, elegancka, szykowna. Miała wrażenie, że właśnie wróciła do siebie. Do tej zadbanej, ukochanej, pełnej miłości i wzruszenia kobiety. Mogła iść na przód.
Siedząc na kanapie i przechodząc przez ten proces, poczuła, jak wypełnia ją wzruszenie. Było w nim pożegnanie z tamtym miejscem – z przeszłością, ze starymi, niesłużącymi już programami, z trzymaniem się tego, co znane. Zrozumiała, że sen był głęboko symboliczny. Czuła to w sercu.
Czerwone szpilki stały się znakiem kierunku, w którym ma iść. Symbolem stanu wewnętrznego, który ma w sobie pielęgnować.
Wiedziała, że to nie był zwykły sen.
To była odpowiedź jej Esencji na wypowiedzianą nocą prośbę.
Poczuła jeszcze więcej lekkości w ciele. Ciężar, który towarzyszył jej poprzedniego dnia, zniknął. Rozkoszowała się tym stanem. Czuła się zaopiekowana, kochana, prowadzona.
Postanowiła, że od tej pory będzie ufać sobie.
Nie będzie już szukać oparcia, miłości i zrozumienia na zewnątrz. Wiedziała, że wszystko to nosi w sobie – w swojej najwyższej Istocie. Jej ludzka część potrzebowała jedynie zrozumienia i zaufania do samej siebie.
Z miłością,
Kasia