Wewnętrzne Porządki - Monika Janigacz

Wewnętrzne Porządki - Monika Janigacz Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Wewnętrzne Porządki - Monika Janigacz, Health & Wellness Website, Liverpool.
(1)

BSc (hons) Psychology, Psychotherapy & Counselling
Ustawienia Systemowe
Totalna Biologia
22 Iskry Życia
Satori
MAT
Pomagam ludziom odzyskać równowagę poprzez świadomą pracę z emocjami, ciałem i relacjami w nurcie psychobiologii, ustawień rodzinnych i MAT.

Kiedy byłaś małym dzieckiem, nie miałaś większego pragnienia niż jedno... należeć do swoich rodziców. To pragnienie było...
28/01/2026

Kiedy byłaś małym dzieckiem, nie miałaś większego pragnienia niż jedno...
należeć do swoich rodziców.

To pragnienie było silniejsze niż głód.
Silniejsze niż strach.
Silniejsze niż instynkt przetrwania.

Bo dla dziecka odcięcie od rodziców oznacza śmierć.
Nie tylko metaforycznie, ale też dosłownie.

To właśnie dlatego dziecko zrobi wszystko, by utrzymać tę więź.
Jeśli poczuje, że matka potrzebuje czegoś, będzie gotowe to dać.
Nawet jeśli tym czymś jest jego własne zdrowie.
Jego własne szczęście.
Jego własne życie.

To jest ślepa miłość.

Ślepa, bo działa poza świadomością.
Ślepa, bo dziecko nie widzi, że ratując matkę, zabija siebie.
Ślepa, bo wierzy w magiczną moc.

"Jeśli ja umrę zamiast Ciebie, mamo, Ty będziesz mogła żyć".

I dziecko zachoruje.
Albo przestanie się rozwijać.
Albo będzie miało problemy w szkole.

Nie dlatego, że coś jest z nim nie tak.
Ale dlatego, że próbuje zostać przy matce.

Próbuje jej pomóc.
Próbuje ją ocalić.
Z depresji.
Z samotności.
Z rozpaczy.
Z ruchu ku śmierci.

Później to dziecko staje się dorosłe.
Przynajmniej tak wygląda.
Ale w środku nadal kieruje się tą samą ślepą miłością.

Nadal poświęca swoje życie, swoje zdrowie, swój sukces dla rodziny.
Nadal niesie ciężary, które nigdy do niego nie należały.

Czy wiesz, że Twoje chroniczne zmęczenie może być nie Twoje?
Że Twój lęk przed sukcesem może być próbą pozostania lojalną wobec matki, która sama nigdy nie odniosła sukcesu?
Że Twoja choroba może być nieświadomym sposobem mówienia
"Widzisz, mamo, ja też cierpię jak Ty"?

To wszystko dzieje się poza świadomymi wyborami...
To jest po prostu mechanizm, który powstał wtedy, gdy byłaś małym, bezbronnym dzieckiem.

Mechanizm, który miał Cię chronić.
Mechanizm, który miał zapewnić Ci przetrwanie.
Ale teraz ten mechanizm Cię więzi.

Bo prawda jest taka, że nie możesz uratować matki.
Nigdy nie mogłaś.

Jej życie jest jej życiem.
Jej los jest jej losem.
Jej cierpienie jest jej cierpieniem.

I kiedy próbujesz to za nią ponieść, niczego nie zmieniasz.
Tylko tracisz siebie.

Co by było, gdybyś przestała?
Gdybyś powiedziała
"Mamo, szanuję Twój los.
Ale to jest Twoje.
Nie moje.
Ja mam własne życie do przeżycia".

Co by się stało?

Może bałabyś się, że wtedy ją stracisz.
Ale prawda, której jestem świadkiem w pracy z kobietami, jest inna.

Dopiero wtedy możesz ją prawdziwie kochać.
Nie ślepą miłością.
Ale miłością, która widzi.

Miłością, która mówi ..
"Ty jesteś duża.
Ja jestem mała.
Ty jesteś matką.
Ja jestem córką.
Biorę od Ciebie życie, które mi dałaś.
Dokładnie takie, jakie było.
I to mi wystarcza.
Teraz idę żyć własnym życiem.
Z Twoim błogosławieństwem lub bez niego.
Bo to jest moje miejsce.
To jest mój czas".

I wtedy zaczyna się magia....

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

Jeśli czujesz, że nadszedł czas na zmianę w Twoim życiu, zapraszam Cię na indywidualną sesję online. To przestrzeń, w której możesz zatrzymać się, odetchnąć i przyjrzeć się sobie – z troską, uwagą i pełnym wsparciem.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

Istnieje prawda, której większość z nas nie chce usłyszeć. Rodzice dali życie dokładnie takie, jakie sami otrzymali. Nie...
27/01/2026

Istnieje prawda, której większość z nas nie chce usłyszeć.

Rodzice dali życie dokładnie takie, jakie sami otrzymali.
Nie mogli Ci dać więcej.
Nie mogli Ci dać mniej.

Życie płynęło przez nich tak samo czystą rzeką, jak płynęło przez ich rodziców i rodziców ich rodziców.

Nie ma znaczenia, czy Twoja matka była tym, co nazywasz dobrą matką.
Nie ma znaczenia, czy była tym, co nazywasz złą matką.
Jeśli chodzi o przekazywanie życia, wszystkie matki są takie same.

Życie nie może być zanieczyszczone przez to, kim byli jako osoby.
Życie jest większe niż ich czyny.

Kiedy patrzysz na swoją matkę i widzisz tylko to, czego Ci nie dała, zamykasz swoje serce.

Kiedy patrzysz na nią i widzisz za nią wszystkie pokolenia, które musiały żyć, byś Ty mogła istnieć, Twoje serce otwiera się.

Wtedy czujesz coś większego.
Siłę.
Bogactwo życia.
Przynależność.

Może Twoja matka była chłodna.
Może była nieobecna.
Może Cię skrzywdziła.
To wszystko może być prawdą.

Ale prawdą jest też to, że dała Ci jedyną rzecz, którą mogła dać.
Życie.

I to życie jest dokładnie takie samo jak to, które otrzymała ona.
Nie gorsze.
Nie lepsze.

To samo życie.

Kiedy przyjmiesz to... kiedy uznasz fakt, że ona była wielka, a Ty byłaś mała, coś w Tobie się uspokoi.

Bo przestaniesz walczyć z rzeczywistością.
Przestaniesz chcieć, by było inaczej.
Przestaniesz żądać od niej tego, czego nigdy nie mogła dać.

Prawdziwa terapia zaczyna się od uhonorowania rodziców.
Prawdziwy terapeuta nigdy nie pozwoli Ci oskarżać matki.

Nie dlatego, że ona była idealna.
Ale dlatego, że kiedy ją oskarżasz, odcinasz się od źródła.
A bez źródła nie możesz płynąć dalej.

Czy rozumiesz?

Twoja matka była tym, kim była.
Nie mogła być inna.

Bo sama otrzymała dokładnie tyle, ile mogła otrzymać od swojej matki.
I tamta od swojej.
Tak działa przepływ życia.

Bez ocen.
Bez wymagań.

Po prostu płynie.

Kiedy to zobaczysz, poczujesz moc.
Bo nagle nie jesteś już samotną kobietą walczącą z przeszłością.
Jesteś częścią czegoś ogromnego.

Częścią rzeki życia, która płynie od wieków i będzie płynąć dalej.
Przez Ciebie.
Przez Twoje dzieci.
Przez dzieci Twoich dzieci.

To jest porządek miłości.

Rodzice dają.
Dzieci biorą.

I kiedy dzieci dobrze przyjmują, mogą w swoim czasie dać własnym dzieciom.

Tak przepływa miłość w dół przez pokolenia.

Nie w górę.
Nigdy w górę.

Bo wtedy wszystko się zatrzymuje.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

Jeśli czujesz, że nadszedł czas na zmianę w twoim życiu, zapraszam Cię na indywidualną sesję online. To przestrzeń, w której możesz zatrzymać się, odetchnąć i przyjrzeć się sobie – z troską, uwagą i pełnym wsparciem.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

Zastanawiałaś się może, skąd bierze się ten niepokój, który ogarnia Cię bez powodu? Ten lęk, który nie ma twarzy ani imi...
26/01/2026

Zastanawiałaś się może, skąd bierze się ten niepokój, który ogarnia Cię bez powodu?

Ten lęk, który nie ma twarzy ani imienia, ale jest. Zawsze.
Jak cień, który rośnie w ciszy.

Może nie jest Twój.
Może nigdy nie był.

Istnieje coś, o czym rzadko się mówi, bo nie da się tego zobaczyć.
Trauma, która płynie przez pokolenia jak rzeka pod ziemią.
Nie musisz przeżyć wojny, by nieść w sobie jej echa.
Wystarczy, że Twoja matka ją przeżyła.
Albo jej matka.

Bo ciało pamięta wszystko.
Nawet to, czego umysł nigdy nie poznał.

Kiedy Twoja matka była w ciąży, Ty byłaś w niej.
Ale nie tylko Ty.

Były tam też jej lęki, jej nierozwiązane bóle, jej stłumione krzyki.

Każda chwila stresu, każda fala kortyzolu, każde napięcie w jej ciele stawało się częścią Twojego.
Twój układ nerwowy kształtował się w jej ciele, a jej stan emocjonalny był pierwszym światem, który poznałaś.

Może Twoja matka nigdy nie opowiedziała Ci o tym, co przeżyła.
Może nawet ona sama tego nie pamięta świadomie.

Ale Twoje ciało pamięta.

Pamięta w sposób, w jaki reagujesz na stres.
W tym, jak Twój oddech staje się płytki w chwilach niepewności.
W tym, jak Twoje mięśnie napinają się, zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy.

To nie Ty jesteś nadwrażliwa.
To Twój system nerwowy został zaprogramowany na czujność.

Widzisz, więź między matką a córką to nie tylko emocjonalna nić.
To biologiczny przekaz.
To epigenetyczne dziedzictwo.

Badania pokazują, że traumatyczne doświadczenia matki mogą wpływać na ekspresję genów u jej dzieci.
Nie zmieniają samych genów, ale sposób, w jaki działają.
Jakby ciało otrzymało instrukcję
"Świat jest niebezpieczny. Bądź gotowa".

I stałaś się gotowa.
Na wszystko.
Nawet na rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły w Twoim świecie.

To dlatego możesz czuć się przytłoczona w sytuacjach, które inni uznają za normalne.
To dlatego możesz mieć wrażenie, że musisz kontrolować wszystko, bo jeśli tego nie zrobisz, coś strasznego się stanie.
To dlatego Twoje relacje mogą przypominać pole minowe.

Bo nauczyłaś się miłości jako czegoś, co wymaga nieustannej czujności.

Ale jest coś jeszcze.
Coś głębszego.

Matka przekazała Ci nie tylko swój lęk.
Przekazała Ci też swój sposób radzenia sobie z nim.

Jeśli ona tłumiła emocje, Ty nauczyłaś się tego samego.
Jeśli ona była zawsze zajęta, by nie czuć, Ty stałaś się wiecznie zabieganą kobietą, która nie potrafi usiąść w ciszy.

Bo cisza oznacza spotkanie z tym, co w środku.
A tam czeka to, czego ona nie chciała nazwać.

Czy wiesz, że Twoja potrzeba bycia perfekcyjną może być echem jej niewypowiedzianych pragnień?
Że Twoja niemożność odpoczynku może być kontynuacją jej walki o przetrwanie?
Że Twoje trudności z bliskością mogą być odbiciem jej własnej niezdolności do ufania?

Nie chodzi o to, by obwiniać matkę.
Ona robiła, co mogła.

Prawdopodobnie też otrzymała swój bagaż od własnej matki.

To jest łańcuch.
Niewidzialny, ale realny.

I będzie się ciągnął, dopóki ktoś go nie przerwie.
Dopóki ktoś nie powie
"To się kończy ze mną".

Ale żeby to przerwać, trzeba najpierw to zobaczyć.
Trzeba nazwać rzeczy po imieniu.
Trzeba powiedzieć na głos...

"Ten lęk nie jest mój.
Ta wina nie jest moja.
Ten ból, który noszę w brzuchu, jakby był częścią mnie,
jest echem czyjegoś innego życia".

I wtedy zaczyna się prawdziwa praca.
Nie chodzi o zapomnienie.
Nie chodzi o odcięcie się.

Chodzi o zrozumienie.
O patrzenie na matkę nie jak na postać, która Cię skrzywdziła, ale jak na kobietę, która sama była zraniona.
Która robiła, co mogła, z narzędziami, które miała.
I narzędzia te były niewystarczające, bo ona też ich nie dostała.

To jest moment, w którym możesz odzyskać siebie.

Nie poprzez osądzanie, ale poprzez rozpoznanie.
Widzisz matkę w całej jej ludzkości.
Widzisz jej ograniczenia.
Widzisz jej ból.

I jednocześnie mówisz
"To była Twoja historia, mamo.
Nie musi być moją".

Czy wiesz, co dzieje się, kiedy przestajesz nosić cudzą traumę?

Twoje ciało zaczyna oddychać inaczej.
Jakbyś po raz pierwszy naprawdę wzięła pełen oddech.
Jakby coś w środku się rozluźniło.

Bo przez lata trzymałaś napięcie, które nie było Twoje.
Przez lata nosiłaś ciężar, którego nigdy nie miałaś podnosić.

I nagle odkrywasz, że możesz czuć radość bez poczucia winy.
Że możesz pozwolić sobie na sukces bez sabotowania go w ostatniej chwili.
Że możesz być blisko z kimś bez lęku, że zostaniesz porzucona.

Bo to nie była Twoja historia.
To był tylko echo cudzej opowieści, którą tak długo myliłaś z własną.

To nie znaczy, że wszystko stanie się łatwe.
To nie znaczy, że przestaniesz czuć.

Ale poczujesz różnicę między Twoim bólem a bólem odziedziczonym.
Między Twoim lękiem a lękiem przekazanym.

I w tej różnicy jest wolność.

Bo możesz kochać swoją matkę i jednocześnie powiedzieć
"Nie ponoszę odpowiedzialności za Twoje nieszczęście".

Możesz uszanować jej walkę i jednocześnie wybrać inne życie.

Możesz pozostać córką i jednocześnie stać się sobą.

Nie przedłużeniem.
Nie kopią.
Sobą.

A kiedy będziesz miała własne dzieci, albo już je masz, przekażesz im coś innego.

Nie strach.
Nie lęk.
Nie nakaz bycia silnym za wszelką cenę.

Przekażesz im coś, czego sama może nie dostałaś...

Pozwolenie na bycie człowiekiem.
Na czucie.
Na płakanie.
Na radość, która nie wymaga usprawiedliwienia.

I wtedy łańcuch się przerwie.
Nie siłą.
Nie gwałtem.

Ale świadomością.

Bo w momencie, gdy nazwiesz to, co niewidzialne, przestaje mieć nad Tobą władzę.

Czego się boisz?
Że jeśli przestaniesz nosić jej ból, zostaniesz sama?
Że jeśli przestaniesz być lojalna wobec jej cierpienia, przestaniesz być kochana?

Ale pomyśl czym jest miłość, która wymaga Twojego zniknięcia?

Może czas odkryć miłość, która pozwala Ci być.
Miłość, która nie boi się Twojej odrębności.
Miłość, która mówi
"Jesteś inna niż ja, i to jest piękne".

Miłość, która nie wymaga składania ofiar.
Tylko obecności.
Tylko prawdy.
Tylko odwagi bycia sobą.

I to może być Twój największy dar dla matki.

Nie kontynuacja jej bólu.
Ale przerwanie go.

Nie lojalność wobec traumy.
Ale lojalność wobec życia.
Wobec Twojego życia.

Które ma prawo być inne.
Ma prawo być wolne.
Ma prawo być Twoje.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

𝗗𝗼𝘀𝘁ę𝗽𝗻𝗲 𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝘆 𝘀𝗲𝘀𝗷𝗶 𝟭 : 𝟭 𝗼𝗻𝗹𝗶𝗻𝗲
(w tygodniu 26/01-1/02):

Poniedziałek - Godz. 13:00UK/14:00PL, 15:00UK/16:00PL
Wtorek - Godz. 15:00UK/16:00PL, 17:00UK/18:00PL, 19:00UK/20:00PL
Środa - Godz. 13:00UK/14:00PL, 15/00UK/16:00PL
Czwartek - brak miejsc
Piątek - brak miejsc

Twoja inwestycja w siebie to £70, 350zł lub €85

Zapraszam, jeśli chcesz przyjrzeć się swoim programom.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

Twoje ciało pamięta każdy gest, którym ukołysano Cię do snu. Pamięta też każde drżenie w głosie matki, każdy moment, w k...
25/01/2026

Twoje ciało pamięta każdy gest, którym ukołysano Cię do snu.
Pamięta też każde drżenie w głosie matki,
każdy moment, w którym to nie Ty byłaś tą małą, ale ona.

Tej nocy, kiedy obiecałaś sobie, że będziesz dla niej oparciem, miałaś może pięć lat.

Nikt Cię o to nie prosił słowami.
Nie musiał.

Istnieje rzeczywistość, której nikt nie wymienia przy rodzinnym stole.
Dziecko, które zbyt wcześnie stało się dorosłe.
Które nauczyło się czytać emocje matki jak prognozę pogody, przewidując burze, zanim spadnie pierwsza kropla.

To nie jest miłość.
To jest przetrwanie zamaskowane jako bliskość.

To jest więź, która karmi się Twoim nieistnieniem.

Kiedy matka nie mogła stawić czoła własnemu życiu, jej emocjonalna pustka stała się Twoim pierwszym pokojem.
Nie było w nim miejsca na Twój płacz, Twój gniew, Twoją potrzebę bycia małą.

Była tylko cisza i niepisana umowa, że jesteś po to, by ją uzupełniać.
By zapełniać puste przestrzenie, których ona sama nie potrafiła nazwać.

Wiesz, co dzieje się z dzieckiem, które staje się rodzicem własnej matki?
Uczy się, że jego wartość mierzy się w tym, jak bardzo potrafi się wymazać.
Jak bardzo może się skurczyć, by zrobić jej miejsce.

Każda Twoja potrzeba stała się zagrożeniem.
Każda Twoja radość, potencjalną zdradą.

Bo jak możesz być szczęśliwa, kiedy ona nigdy nie była?

To jest mechanizm zapisany w Twoim ciele.
W tym, jak sztywniejesz, kiedy ktoś pyta, czego potrzebujesz.
W tym, jak automatycznie stawiasz innych przed sobą.
W tym, jak słowo "nie" uwiera Ci w gardle jak kamień.

To wszystko nie pojawiło się znikąd.
To wynik lat treningu w niewidzialności.

Może myślisz, że jesteś lojalna.
Może nazywasz to miłością.

Ale zapytaj siebie kogo kochasz, kiedy kochasz matkę kosztem siebie?

Bo lojalność, która wymaga Twojego zniknięcia, nie jest lojalnością.
To jest ofiara składana na ołtarzu, którego nikt nie postawił, ale wszyscy pilnują.

Istnieje pojęcie długu emocjonalnego.

Nie chodzi o to, czy matka dała Ci życie.
Oczywiście, że dała.

Chodzi o to, że nigdy nie miałaś szansy oddać tego długu, bo był niewymierny.
Nie da się spłacić kogoś własnym istnieniem.

A jednak próbujesz.
Codziennie.
W każdej decyzji, w której pytasz siebie czy to ją zrani...

Prawda jest taka, że jeśli matka nie przepracowała własnej traumy,
Ty nosisz ją w sobie.

Jej lęk stał się Twoim lękiem.
Jej niemożność bycia szczęśliwą stała się Twoim zakazem radości.

To nie jest tylko proces psychologiczny.
To jest biologia więzi.
To są neuronowe szlaki wyrzeźbione w Twoim mózgu przez lata emocjonalnego dostrajania się do kogoś, kto sam był rozbity.

Więź między matką a dzieckiem nie jest tylko pierwszą relacją.

To jest matryca, przez którą odbierasz całą rzeczywistość.
Jeśli ta matryca jest zbudowana na strachu, winie i niedopowiedzeniach, to w ten sposób będziesz widzieć miłość.

Jako coś, co boli.
Jako coś, czego nigdy nie masz dosyć.
Jako coś, za co płacisz sobą.

Widziałaś kiedyś kobietę, która osiągnęła sukces i nagle zaczęła go sabotować?

Może to byłaś Ty.
Może stanęłaś na progu czegoś pięknego i cofnęłaś się, bo w Twojej głowie zabrzmiał głos
"Ona nigdy nie miała takiej szansy".

I to wystarczyło.
Bo w głębi siebie wiesz, że Twoje szczęście to zdrada.
Że Twoja wolność to porzucenie.
Że Twoje życie to dowód, że ona nie żyła.

A teraz powiem Ci coś, co może zmieni Twój sposób myślenia...

Twoja matka nie chce, byś cierpiała.
Nie świadomie.

Ale podświadomie przekazała Ci jedyną rzecz, którą znała.
Cierpienie jako dowód przynależności.
Ból jako język bliskości.

I dopóki nie nazwiesz tego na głos, dopóty będziesz to powielać.
W Twoich związkach.
W Twoim macierzyństwie.
W Twoim wyborze partnerów, którzy nigdy nie są dostępni, bo to jedyna forma miłości, którą rozpoznajesz.

Czy wiesz, że możesz kochać matkę i jednocześnie przestać żyć jej życiem?
Że możesz uszanować jej ból, nie wchodząc w niego?
Że możesz być wdzięczna za życie, które Ci dała, i jednocześnie powiedzieć
"To życie jest moje"?

To nie jest egoizm.
To jest dojrzałość.
To jest odwaga nazwania rzeczy po imieniu.
To jest uświadomienie sobie, że nie jesteś odpowiedzialna za uratowanie kogoś, kto nie chce być uratowany.
Że nie jesteś zobowiązana do noszenia ciężaru, którego nigdy nie było Twoim.

Być może po raz pierwszy w życiu musisz powiedzieć to, co najbardziej przerażające ...
"Nie jestem Tobą, mamo".

I w tej jednej krótkiej wypowiedzi zawiera się wszystko.
Twoje prawo do odrębności.
Twoje prawo do radości.
Twoje prawo do życia, którego ona nie przeżyła.

Bo Ty nie jesteś tu po to, by naprawiać jej życie.
Jesteś tu po to, by żyć własne.

Co się stanie, kiedy pozwolisz sobie być szczęśliwą?
Kiedy przestaniesz czekać na jej pozwolenie?
Kiedy zrozumiesz, że Twoja wolność nie odbiera jej niczego, ale Tobie może dać wszystko?

Może w końcu przestaniesz się kurczyć.
Może zaczniesz oddychać pełną piersią.
Może odkryjesz, że miłość nie musi boleć.
Że bliskość nie wymaga znikania.
Że możesz być widziana i kochana dokładnie taka, jaka jesteś.

Nie jako przedłużenie kogoś innego.
Ale jako Ty.

I wtedy, być może po raz pierwszy, poczujesz, co to znaczy być wolną.
Nie od matki.

Od przekonania, że Twoje życie należy do kogoś innego.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

Zapraszam, jeśli chcesz przyjrzeć się swoim programom.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Widzę Cię. Widzę, jak próbujesz uśmiechać się przez łzy. Jak powtarzasz sobie, że powinnaś być wdzięczna, że musisz patr...
16/01/2026

Widzę Cię.

Widzę, jak próbujesz uśmiechać się przez łzy.
Jak powtarzasz sobie, że powinnaś być wdzięczna, że musisz patrzeć pozytywnie, że negatywne myśli to słabość.

Zatrzymaj się.

Twoje ciało przechowuje prawdę, której umysł nie chce przyjąć.
Kiedy zmuszasz się do optymizmu, gdy wszystko w Tobie krzyczy inaczej, organizm reaguje.

Napięcie w szczęce.
Ból w plecach.
Bezsenność.

To nie przypadkowe dolegliwości.
To komunikat z głębi, który błaga o uwagę.

Nauka mówi wyraźnie, że nadmierny optymizm może prowadzić do bagatelizowania zagrożeń.

Badania pokazują związek między nierealnym optymizmem a ryzykownymi zachowaniami zdrowotnymi.

Ale nie tylko o to chodzi.
Chodzi o coś znacznie głębszego.

Kiedy odcinasz się od bólu, odcinasz się też od radości.
Kiedy tłumisz smutek, tłumisz również zdolność do pełnego przeżywania miłości.

Emocje nie dzielą się na dobre i złe.
One po prostu są.
I każda niesie przesłanie.

Pesymizm, który tak bardzo chcesz z siebie wykorzenić, może być Twoim sprzymierzeńcem.
Nazywa się to strategicznym pesymizmem, stanem gdy przygotowujesz się na najgorsze, by móc działać skutecznie.
To nie oznacza, że rezygnujesz z nadziei.
To znaczy, że szanujesz rzeczywistość.

Pomyśl o kobiecie, która zawsze mówi "wszystko będzie dobrze", nawet gdy związek się rozpada.
Która uśmiecha się, gdy partner przekracza kolejną granicę.
Która wierzy, że jeśli tylko będzie wystarczająco pozytywna, wszystko się ułoży.

To nie optymizm.
To mechanizm obrony przed prawdą, która boli.

A prawda jest taka, że życie jest złożone.
Szczęście nie polega na eliminowaniu smutku.
Polega na zdolności do przeżywania całego spektrum tego, co ludzkie.

Czy wiesz, że Twoje neuronalne wzorce kształtowały się w dzieciństwie?
Jeśli w Twoim domu smutne emocje były niedozwolone, jeśli płacz wywoływał gniew lub odrzucenie, nauczyłaś się tłumić.

To przetrwało w Twoim układzie nerwowym jako program
"negatywne uczucia są niebezpieczne".

Ale teraz już jesteś dorosła.
Możesz przepisać ten program.

Zacznij od prostego pytania
"Co próbuje mi powiedzieć mój smutek?
Co chroni mój lęk?
Czego potrzebuje moja złość?"

Te emocje nie są Twoimi wrogami.
Są wewnętrznymi przewodnikami, które pokazują, gdzie potrzebujesz zmiany, gdzie przekraczane są Twoje granice, gdzie kryje się niezaspokojona potrzeba.

Kiedy następnym razem poczujesz, że "powinnaś" być szczęśliwa, zatrzymaj się.

Zapytaj kto w Tobie tak mówi?
Czyj to głos?
Czy to naprawdę Twoja prawda?

Prawdziwe dobro nie polega na wyborze między radością a smutkiem.
Polega na odwadze do przeżycia obu.
Na mądrości dostrzegania, że czasem potrzebujesz optymizmu, by działać, a czasem pesymizmu, by się chronić.

Jesteś kompletna właśnie w swojej złożoności.
Właśnie w tym, że potrafisz płakać i śmiać się, bać się i być odważną, tracić nadzieję i ją odzyskiwać.

To nie jest oznaka słabości lecz piękna, ludzka i niezbędna siła.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

𝗗𝗼𝘀𝘁ę𝗽𝗻𝗲 𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝘆 𝘀𝗲𝘀𝗷𝗶 𝟭 : 𝟭 𝗼𝗻𝗹𝗶𝗻𝗲
(w tygodniu 12-18/01/2026):

Piątek - Godz. 17:00UK/18:00PL oraz 19:00UK/20:00PL
Sobota - Godz. 07:00UK/08:00PL oraz 16:00UK/17:00PL

Twoja inwestycja w siebie to £70, 350zł lub €85

Zapraszam, jeśli chcesz przyjrzeć się swoim programom.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

W relacjach bardzo często, niemal automatycznie, szukamy potwierdzenia, że jesteśmy „w porządku”...Że to, kim jesteśmy, ...
15/01/2026

W relacjach bardzo często, niemal automatycznie, szukamy potwierdzenia, że jesteśmy „w porządku”...

Że to, kim jesteśmy, jak reagujemy, jak czujemy i jak przeżywamy świat, zostanie przyjęte bez konieczności obrony, tłumaczenia się czy dopasowywania do cudzych oczekiwań.

Ale zanim pojawi się jakiekolwiek poczucie bycia widzianym i uznanym, zanim słowa „wszystko z tobą jest ok” w ogóle będą mogły zostać przyjęte przez psychikę, system nerwowy musi doświadczyć czegoś znacznie bardziej pierwotnego.

Bezpieczeństwa.

I to nie jest metafora ani popularna teoria z nurtu rozwoju osobistego.

To jest biologia przywiązania...

Głęboko zakorzeniony, neurofizjologiczny mechanizm, który reguluje emocje nie poprzez logiczne argumenty, racjonalne wyjaśnienia czy dobre rady, ale poprzez odczuwalną, cielesną obecność drugiej osoby...
.. jej ton głosu, tempo mówienia, miękkość lub napięcie w spojrzeniu, rytm oddechu, mikrogesty twarzy, a czasem sam fakt, że ktoś jest obok i nie odchodzi.

Nasz układ nerwowy nie pyta w pierwszej kolejności „czy to, co czuję, ma sens?”, tylko „czy tu jest bezpiecznie?”.

Dopiero gdy odpowiedź brzmi „tak”, możliwa staje się regulacja emocji, otwarcie się, kontakt ze sobą i z drugim człowiekiem.

Dlatego warto zadać sobie pytanie, które nie zaczyna się w głowie, ale w ciele...

Gdzie w moim ciele pojawia się napięcie, gdy czuję, że ktoś mnie ocenia?
Nawet subtelnie, nawet bez słów, nawet tylko spojrzeniem?

Czy to jest gardło, które się zaciska, jakby miało zatrzymać niewypowiedziane zdania?

Czy klatka piersiowa, w której oddech staje się płytszy, ostrożniejszy?

Czy brzuch, który reaguje skurczem, gotowością do ucieczki albo walki?

A może ramiona, które niemal niezauważalnie unoszą się w górę, jakby ciało chciało się ochronić?

A potem, dla równowagi, warto zadać drugie pytanie, często znacznie trudniejsze...

Jak czuję się w moim ciele, gdy ktoś patrzy na mnie z życzliwością, ciekawością i akceptacją, bez próby poprawiania mnie, bez presji zmiany?

Bo ciało zna odpowiedź.

I ciało bardzo wyraźnie odróżnia ocenę od kontaktu, napięcie od ulgi, czujność od bezpieczeństwa, nawet jeśli umysł próbuje wszystko zracjonalizować albo zbagatelizować.

Moment, w którym zauważasz, że możesz oddychać pełniej, że nie musisz chować części siebie, że nie ma potrzeby napinania się „na wszelki wypadek”, jest często cichym, ale fundamentalnym początkiem zmiany.

Nie zaczyna się ona od wielkich deklaracji, obietnic ani przełomowych rad.

Zaczyna się od oddechu, który przestaje być walką o przetrwanie, a staje się sygnałem „jestem tu i nie muszę się bronić”.

Twój system nerwowy nieustannie odczytuje świat poprzez ciało, zapisując doświadczenia bezpieczeństwa i zagrożenia w napięciu mięśni, rytmie serca i jakości oddechu.

I choć wiele z tych wzorców powstało bardzo wcześnie, często poza świadomą kontrolą, możesz stopniowo uczyć swój system odczytywać rzeczywistość, a także siebie, w sposób łagodniejszy, bardziej wspierający, mniej oparty na ciągłej czujności.

Transformacja nie polega na tym, że przestajesz czuć.

Polega na tym, że zaczynasz czuć w warunkach, w których twoje ciało nie musi się już bronić.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

𝗗𝗼𝘀𝘁ę𝗽𝗻𝗲 𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝘆 𝘀𝗲𝘀𝗷𝗶 𝟭 : 𝟭 𝗼𝗻𝗹𝗶𝗻𝗲
(w tygodniu 12-18/01/2026):

Czwartek - brak miejsc
Piątek - Godz. 15:00UK/16:00PL 17:00UK/18:00PL oraz 19:00UK/20:00PL
Sobota - Godz. 07:00UK/08:00PL, 12:00UK/13:00PL, 14:00UK/15:00PL, 16:00UK/17:00PL

Twoja inwestycja w siebie to £70, 350zł lub €85

Zapraszam, jeśli chcesz przyjrzeć się swoim programom.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

Twoje reakcje na to co Cię spotyka, na to, czego doświadczasz i co odczuwasz, nie są „złe”. One są świadectwem inteligen...
14/01/2026

Twoje reakcje na to co Cię spotyka, na to, czego doświadczasz i co odczuwasz, nie są „złe”.
One są świadectwem inteligencji adaptacyjnej.

Emocje, które wydają się irracjonalne, nie są błędem.
Są biologiczną odpowiedzią na coś, co Twój system uznał za ważne.

Lęk nie zawsze jest ostrzeżeniem.
Czasem to wezwanie do ukojenia tego, co w Tobie wciąż czeka na akceptację.
Czegoś, co ukryło się na nieświadomym poziomie i oddziałuje wbrew Twojej woli.
Czegoś, co chce być wreszcie dostrzeżone i uznane..... a także zostawione tam, gdzie przynależy.

Co się dzieje, gdy pozwalasz sobie poczuć emocję zamiast ją tłumić?

Kiedy zaczynamy czuć, ciało zaczyna się regulować.
Kiedy zaczynamy nazywać, układ nerwowy przestaje nas ratować przed tym, co niebezpieczne, a zaczyna uczyć się, że świat nie jest nieustannym zagrożeniem.

Niektórzy ludzie wciąż reagują intensywnie, bo ich system pozostaje w stanie „czuwania”.

Często to reakcja na coś, co wydarzyło się dawno lub coś, co przeniknęło przez pokolenia.

Realne doświadczenia życiowe i reakcje emocjonalne Twojej rodziny są częścią Twojego systemu psychobiologicznego.
Echem przeszłości...
Nieświadomym dziedzictwem przodków...

To, co czujesz, to nie chaos.
To komunikat.
Spróbuj go usłyszeć.

Pamiętaj, że zmiana jest możliwa
A ja towarzyszę w tej zmianie…

𝗗𝗼𝘀𝘁ę𝗽𝗻𝗲 𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝘆 𝘀𝗲𝘀𝗷𝗶 𝟭 : 𝟭 𝗼𝗻𝗹𝗶𝗻𝗲
(w tygodniu 12-18/01/2026):

Czwartek - Godz. 15:00UK/16:00PL 17:00UK/18:00PL
Piątek - Godz. 15:00UK/16:00PL 17:00UK/18:00PL oraz 19:00UK/20:00PL
Sobota - Godz. 07:00UK/08:00PL, 12:00UK/13:00PL, 14:00UK/15:00PL, 16:00UK/17:00PL

Twoja inwestycja w siebie to £70, 350zł lub €85

Zapraszam, jeśli chcesz przyjrzeć się swoim programom.

Monika Janigacz – absolwentka psychologii, terapeutka Ustawień Systemowych, konsultantka MAT i specjalistka Totalnej Biologii

Kopiowanie wymaga podania źródła

Jeśli moje posty stanowią dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć poprzez postawienie mi wirtualnej kawy. Twoje wsparcie pozwoli mi się skupić na rozwijaniu tego profilu i tworzeniu treści. Z serca dziękuję. Niech dobro wróci do Ciebie pomnożone.
buycoffee.to/wewnetrzneporzadki

Address

Liverpool

Telephone

+447471633222

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Wewnętrzne Porządki - Monika Janigacz posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram