AmberWell Therapy

AmberWell Therapy Codependency, Loss, Grief, Bereavement, Challenges of Living Abroad

Wsparcie Psychologiczne
Wzmocnij swoją wewnętrzną siłę
Współuzależnienie, Strata, Żałoba, Wyzwania związane z życiem za granicą, Life Coaching, Sound Baths (Kąpiele Dźwiękowe).

29/03/2026

Polecam kurs u HypnoSense Jo Gowda cudowna przewodniczka, nauczycielka i kobieta.

27/03/2026

Nie daj sobie nie wmówić, że jest inaczej!

Wu Wei: Sztuka niedziałania w świecie nadmiernej kontroli. Jak odzyskać dobrostan we współuzależnieniu?Czy zdarzyło Ci s...
23/03/2026

Wu Wei: Sztuka niedziałania w świecie nadmiernej kontroli. Jak odzyskać dobrostan we współuzależnieniu?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś płynąć pod prąd rzeki? Każdy ruch ramion jest walką, każda sekunda wymaga nadludzkiego wysiłku, a mimo to… wciąż pozostajesz w tym samym miejscu lub, co gorsza, powoli tracisz siły i toniesz.

Dla wielu kobiet zmagających się ze współuzależnieniem, życie wygląda właśnie tak. To nieustanny, wycieńczający wysiłek, by zmienić kogoś, kto nie chce się zmienić; by naprawić relację, która pęka w szwach; by kontrolować chaos, którego nie da się okiełznać.
A gdyby istniała inna droga? Taka, która nie wymaga walki, a jednak prowadzi do celu? Taoistyczna filozofia nazywa ją Wu Wei.
Wu Wei (chiń. 無爲) dosłownie oznacza „niedziałanie”. Ale nie daj się zwieść tej nazwie. Nie chodzi o bierność, lenistwo czy poddanie się losowi. Wu Wei to sztuka działania bez wysiłku, płynięcia zgodnie z naturalnym biegiem wydarzeń, zamiast siłowania się z nimi.

Wyobraź sobie bambus, który ugina się pod ciężarem śniegu, by po chwili zrzucić go i powrócić do pionu. Wyobraź sobie wodę, która nie walczy z kamieniem w rzece, lecz po prostu go opływa, znajdując najmniej oporną ścieżkę. To jest właśnie Wu Wei – inteligencja życia, która wie, kiedy odpuścić.

Jeśli przyjrzymy się współuzależnieniu przez pryzmat tej filozofii, zobaczymy, że jest ono totalnym zaprzeczeniem Wu Wei. Współuzależnienie to „nad-działanie”. To życie w ciągłym napięciu mięśni i umysłu.

Jako terapeutka często widzę ten mechanizm u moich klientek. To próba bycia „reżyserem” cudzego życia.

„Jeśli jeszcze raz mu wytłumaczę, on zrozumie”.

„Jeśli będę wystarczająco dobra, on przestanie pić”.

„Jeśli przewidzę każdy jego ruch, uniknę awantury”.

To jest właśnie płynięcie pod prąd. To ogromny koszt energetyczny, który płacisz swoim zdrowiem, snem i spokojem. W świecie współuzależnienia „działanie” staje się nałogiem, który ma uciszyć lęk. Ale ten lęk nigdy nie znika, bo kontrola jest tylko iluzją. Przejście od kontroli do Wu Wei to proces, który nazywam „powrotem do własnego koryta rzeki”. Oto jak możesz zacząć wprowadzać tę filozofię do swojego dobrostanu:
1. Uznaj fakty (Radykalna Akceptacja)
Wu Wei zaczyna się od zobaczenia rzeczy takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy, żeby były. Jeśli Twój partner pije, to jest fakt. Jeśli Cię rani, to jest fakt. Walka z faktem („to nie powinno się dziać!”) jest tym, co najbardziej boli. Kiedy przestajesz walczyć z rzeczywistością, odzyskujesz energię, którą do tej pory zużywałaś na zaprzeczanie. Dopiero akceptacja tego, co jest, pozwala na mądre działanie.

2. Przestań „naprawiać” innych
W filozofii Wu Wei każdy człowiek ma swoją własną drogę (Tao). Kiedy próbujesz kogoś ratować na siłę, wchodzisz w jego drogę, zabierając mu szansę na naukę i odpowiedzialność. Zapytaj siebie: „Gdzie kończę się ja, a zaczyna druga osoba?”. Odpuszczenie chęci naprawy partnera nie jest aktem egoizmu – to najwyższy wyraz szacunku do jego (i Twojego) losu.

3. Zaufaj naturalnemu rytmowi
We współuzależnieniu chcemy rezultatów „na już”. Chcemy natychmiastowej zmiany. Wu Wei uczy cierpliwości. Przyroda się nie spieszy, a jednak wszystko zostaje dokonane. Zamiast zmuszać siebie do podjęcia ostatecznych decyzji w lęku, daj sobie czas na poczucie, co jest dla Ciebie dobre. Pozwól rozwiązaniom „dojrzeć”. Czasami najlepszym, co możesz zrobić dla swojego dobrostanu, jest zrobienie… niczego przez jedną godzinę.

Chciałabym zaproponować Ci małe ćwiczenie mindfulness, które możesz wykonać w dowolnym momencie dnia:

Usiądź prosto i wyobraź sobie, że Twój kręgosłup jest jak trzcina rosnąca w wodzie. Zamknij oczy. Wyobraź sobie sytuację, która teraz najbardziej Cię stresuje – może to konflikt z partnerem, może lęk o przyszłość. Poczuj, jak napinasz ciało, by z tym walczyć.

A teraz wyobraź sobie, że ta sytuacja to tylko fala na powierzchni jeziora. Ty jesteś głębią tej wody. Fala przychodzi i odchodzi, ale w głębi panuje spokój. Nie musisz walczyć z falą. Pozwól jej przepłynąć. Oddychaj i poczuj, jak napięcie z Twoich barków spływa w dół, do ziemi. Powiedz sobie cicho: „Dziś nie muszę niczego naprawiać. Dzisiaj po prostu jestem”.

Odzyskiwanie dobrostanu po latach życia w lęku i kontroli nie jest łatwe. Nasze ciało jest zaprogramowane na „tryb walki”. W AmberWell Therapy uczę, jak powoli przeprogramować ten system. Jak zamienić sztywność lęku na elastyczność bursztynu.
Uzdrawianie dźwiękiem, którym także pracuję, jest doskonałym narzędziem Wu Wei. Dźwięk nie „zmusza” Twojego ciała do relaksu – on po prostu rezonuje, zapraszając Twoje komórki do powrotu do ich naturalnej harmonii. To działanie przez niedziałanie.

Pamiętaj, najdroższy bilet, jaki kupiłaś, to ten na pociąg o nazwie „Czekanie na jego zmianę”. Czas wysiąść na stacji „Mój Spokój”. To tutaj zaczyna się Twoje Wu Wei. To tutaj zaczyna się Twoje życie.

Jeśli czujesz, że Twój nurt rzeki został zablokowany przez zbyt wiele problemów innych ludzi – zapraszam Cię na sesję. Razem zdejmiemy te ciężary, byś mogła znów płynąć lekko.

Kasia | AmberWell Therapy

20/03/2026

No "better version" of him will ever come back; this is who he is now. You're sacrificing your one life for a miracle that will never come.

Koło Życia: Jak odnaleźć równowagę, gdy świat kręci się zbyt szybko?W terapii często szukamy wielkich, przełomowych odkr...
11/03/2026

Koło Życia: Jak odnaleźć równowagę, gdy świat kręci się zbyt szybko?

W terapii często szukamy wielkich, przełomowych odkryć, zapominając, że najskuteczniejsze narzędzia to te, które pozwalają nam spojrzeć na siebie z lotu ptaka. Jednym z takich fundamentów jest Koło Życia. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się prostym rysunkiem, w rzeczywistości jest to potężne lustro, w którym odbija się prawda o tym, jak traktujemy samych siebie.

Wyobraź sobie, że Twoje życie to pojazd, a to ćwiczenie rysuje kształt jego opon. Jeśli inwestujesz całą swoją energię tylko w jeden obszar – na przykład w pracę lub, co częste w przypadku współuzależnienia, w ratowanie i obsługiwanie potrzeb innych ludzi – Twoje koło staje się zniekształcone. Jedna szprycha jest długa i silna, inne ledwo widoczne. Jak myślisz, jak wygląda podróż takim pojazdem? Jest wyboista, pełna stresu i emocjonalnego wyczerpania.
W kontekście terapii dla kobiet, Koło Życia nabiera dodatkowego znaczenia. Jako kobiety często jesteśmy socjalizowane do tego, by sektory "Relacje" czy "Rodzina" wypełniać po brzegi, zaniedbując przy tym "Finanse", "Rozwój Osobisty" czy "Zabawę". To narzędzie pozwala nam odzyskać sprawczość. Daje sygnał: „Możesz i masz prawo dbać o każdą część swojej egzystencji, nie tylko tę, która służy innym”.

Kiedy przechodzimy przez stratę – śmierć bliskiej osoby, utrata naszych marzeń związanych z życiem z partnerem, który stał się uzależniony, rozwód czy utratę pracy – jeden z sektorów naszego koła zostaje brutalnie wymazany lub drastycznie maleje. To naturalne, że w tym czasie całe koło traci stabilność. Praca z tym narzędziem w procesie żałoby pomaga nazwać tę pustkę, ale też powoli dostrzegać inne obszary, które mogą stać się fundamentem pod nową strukturę życia. To nie jest ignorowanie bólu, to tworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której ten ból może współistnieć z regeneracją.

Dbanie o siebie to nie tylko maseczka na twarz w niedzielny wieczór. To świadoma decyzja, by regularnie sprawdzać: „Gdzie jestem? Czy moje koło pozwala mi jechać do przodu, czy tylko kręcę się w kółko?”.

ĆWICZENIE: Twoje Osobiste Koło Życia

To ćwiczenie zajmie Ci około 15–20 minut. Przygotuj kartkę papieru, cyrkiel (lub talerz) i kolorowe kredki/pisaki.

Krok 1: Narysuj i podziel
Narysuj duże koło i podziel je na 8 równych części. Każda część to jeden obszar Twojego życia. Możesz użyć standardowych kategorii lub stworzyć własne:

Zdrowie i kondycja fizyczna

Relacje i rodzina

Kariera i praca

Finanse

Rozwój osobisty / Duchowość

Rozrywka i rekreacja

Otoczenie fizyczne (Twój dom/miejsce życia)

Życie uczuciowe / Partnerstwo

Krok 2: Skala satysfakcji
Środek koła to 0, a zewnętrzna krawędź to 10. Zastanów się, na ile czujesz się spełniona w każdym z tych obszarów dzisiaj (nie rok temu i nie w marzeniach). Zaznacz punkt na skali i zamaluj odpowiednią część „wycinka tortu”.

Krok 3: Analiza kształtu
Spójrz na swoje koło. Czy jest okrągłe? Czy przypomina raczej gwiazdę o ostrych końcach?

Pytanie pomocnicze: Który obszar jest tak mały, że hamuje całą resztę?

Pytanie pomocnicze: Czy Twoje wysokie wyniki w jednym obszarze nie odbywają się kosztem drugiego (np. 10 w karierze, ale 2 w zdrowiu)?

Krok 4: Pierwszy krok inwestycyjny
Wybierz jeden obszar, nad którym chcesz popracować w najbliższym miesiącu. Nie próbuj naprawiać wszystkiego naraz! Napisz jedną, konkretną rzecz, którą zrobisz, by podnieść wynik w tym sektorze o zaledwie 1 punkt (np. jeśli zdrowie to 4, moim krokiem będzie pójście na 30-minutowy spacer trzy razy w tygodniu).

Poniżej daję Ci gotowy wzór Koła Życia. Możesz go traktować jako mapę drogową, która pomoże Ci sprawdzić, gdzie obecnie inwestujesz swoją energię, a gdzie Twoje "zasoby" wymagają pilnego uzupełnienia. Dodam także pytania pomocnicze do każdej kategorii:

1. Zdrowie i kondycja
Czy moje ciało czuje się zaopiekowane, czy tylko "używane"? Jak z moim snem i energią?

2. Relacje i rodzina
Czy czuję autentyczną bliskość z ludźmi, czy tylko wypełniam społeczne role?

3. Kariera i praca
Czy moja praca jest zgodna z moimi wartościami, czy to tylko sposób na przetrwanie?

4. Finanse
Czy pieniądze dają mi wolność i bezpieczeństwo, czy są źródłem ciągłego lęku?

5. Rozwój / Duchowość
Czy znajduję czas na karmienie swojej ciekawości i kontakt z "czymś większym"?

6. Rozrywka i rekreacja
Czy potrafię się bawić i odpoczywać bez poczucia winy, że "nic nie robię"?

7. Otoczenie fizyczne
Czy mój dom to "bezpieczna przystań", czy przestrzeń, która mnie przytłacza?

8. Życie uczuciowe
Czy w relacji partnerskiej (lub relacji z samą sobą) czuję się widziana i ważna?

Jak stworzyć własny rysunek?
Przygotuj koło: Narysuj okrąg i podziel go na 8 części (jak pizzę).

Podpisz sekcje: Użyj kategorii z powyższej tabeli.

Zastosuj skalę: Od środka koła (0 – absolutny brak satysfakcji) do krawędzi (10 – pełne spełnienie).

Połącz punkty: Zaznacz kropką poziom satysfakcji w każdej sekcji i połącz je linią.

Wskazówka ode mnie: Jeśli Twój powstały kształt przypomina pękniętą gwiazdę, a nie koło – to świetna wiadomość! Właśnie zyskałaś jasną informację, gdzie Twoje zdrowie psychiczne i emocjonalne potrzebuje "doładowania". W terapii nie chodzi o to, by mieć "wszędzie dziesiątki", ale by przestać zaniedbywać obszary, które są dla Ciebie kluczowe.

Kasia
AmberWell Therapy

11/03/2026

Najtrudniejsze w relacji z osobą uzależnioną często nie jest odejście — tylko moment, w którym zaczynasz widzieć prawdę.
Nie jesteś odpowiedzialna za czyjeś uzależnienie. Jesteś odpowiedzialna za swoje życie.

AmberWell Therapy

23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją — dzień, który ma nam przypominać, że depresja to nie „gorszy t...
23/02/2026

23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją — dzień, który ma nam przypominać, że depresja to nie „gorszy tydzień”, „lenistwo” ani „brak silnej woli”. To realna, poważna choroba, która dotyka coraz więcej osób, bez względu na wiek, płeć czy styl życia. I co ważne — choroba, którą można leczyć.
Piszę dziś do Ciebie jako counsellor, ale też jako osoba, która wielokrotnie słyszała w gabinecie ogromny ciężar skrywany przez długi czas. Często latami. Depresja bywa cicha. Elegancko przykryta uśmiechem, obowiązkowością, pomocą innym. Niekiedy pojawia się tam, gdzie z zewnątrz „wszystko wygląda dobrze”. Dlatego tak ważne jest, abyśmy mówili o niej głośno — szczerze, bez tabu i bez oceniania.
Dlaczego ten dzień jest ważny? Bo depresja nadal bywa nierozumiana. Nadal zdarza się usłyszeć:
„Weź się w garść”,
„Wyjdź do ludzi, przejdzie”,
„Każdy czasem ma doła”.
A przecież depresja to choroba, która wpływa na sposób myślenia, odczuwania, energię, sen, koncentrację, apetyt, relacje i codzienne funkcjonowanie. To stan, który wymaga wsparcia — nie bagatelizowania.
Dziś chcę zaprosić Cię do chwili refleksji nad swoim nastrojem, nad troską o siebie i nad tym, jak możesz delikatnie wspierać swój układ nerwowy na co dzień. Nie po to, by „naprawiać się samodzielnie”, ale by nauczyć się reagować wcześniej, zanim trudne emocje przerodzą się w coś większego.

Mam dla Ciebie trzy porady i ćwiczenia wspierające dobrostan psychiczny:

1. Zatrzymaj się i nazwij to, co czujesz
Nazwanie emocji to pierwszy krok do ich regulacji.
Spróbuj dziś zatrzymać się na 3 minuty i zadać sobie pytanie:
„Jak naprawdę się czuję?”

Ćwiczenie:
Usiądź wygodnie.
Weź trzy spokojne, głębokie oddechy.
Wybierz z listy jedną emocję, która pasuje najbardziej: smutek, napięcie, zmęczenie, bezradność, lęk, złość, przygnębienie.
Zauważ, gdzie w ciele ją czujesz.
Nie oceniaj. Tylko obserwuj.

To proste ćwiczenie zwiększa samoświadomość i obniża napięcie. Regularnie wykonywane pozwala wcześniej zauważać, kiedy zaczyna robić się trudniej.

2. Ustal małe, realne kroki — nie wielkie rewolucje
Depresja (a nawet stan obniżonego nastroju) często odbiera energię i sprawia, że nawet proste czynności wydają się przytłaczające. Dlatego kluczowe jest zmniejszanie celów.

Ćwiczenie:
Wybierz dziś jedną drobną rzecz, która jest:
mała (zajmuje do 5–10 minut),
neutralna emocjonalnie,
wykonalna.

Przykłady:

krótki spacer wokół bloku,
wypicie szklanki wody,
otwarcie okna i kilka głębokich oddechów,
włączenie lampki zamiast siedzenia w ciemności,
ułożenie jednej rzeczy na miejsce.

To nie są „głupoty”. To mikro-kroki, które aktywują poczucie sprawczości, a ono jest jednym z fundamentów wychodzenia z obniżonego nastroju.

3. Wprowadź 5 minut uważności dla układu nerwowego
Uważność nie musi oznaczać godzin medytacji. Często zaczynamy od czegoś prostszego — i to w pełni wystarcza.
Ćwiczenie 5-4-3-2-1 (na uziemienie):

nazwij 5 rzeczy, które widzisz wokół siebie,
nazwij 4 rzeczy, których możesz dotknąć,
nazwij 3 dźwięki, które słyszysz,
nazwij 2 zapachy, które czujesz lub pamiętasz,
nazwij 1 smak, który pamiętasz.

To szybki sposób na zmniejszenie natłoku myśli i powrotu do „tu i teraz”. Świetnie sprawdza się w momentach lęku, napięcia lub poczucia przytłoczenia.

Pamiętaj, że te ćwiczenia są wskazane w czasie, kiedy czujemy się trochę zdołowani, przygnębieni, kiedy życie już daje znać o sobie. Nie są pomocne wtedy, gdy już zmagamy się z ciężką depresją. Wtedy należy już szukać pomocy u profesjonalistów

Kiedy warto zgłosić się po pomoc?
Jeśli zauważasz u siebie:

przewlekły smutek,
utratę energii,
problemy ze snem,
brak radości z rzeczy, które kiedyś były ważne,
poczucie pustki,
spadek motywacji,
wycofanie społeczne,
trudności z koncentracją —

to nie jest sygnał, że „coś z Tobą nie tak”.
To jest sygnał, że potrzebujesz wsparcia — i masz do niego pełne prawo.
Jeśli chcesz porozmawiać, przyjrzeć się swojemu nastrojowi lub sprawdzić, czy to, czego doświadczasz, wymaga głębszej pracy terapeutycznej, możesz odezwać się do mnie w AmberWell Therapy.
Jestem tu, aby pomóc Ci przejść przez to z troską i bezpieczeństwem — bez ocen, presji i pośpiechu.

17 lutego 2026 — Rok Ognistego KoniaDziś chcę opowiedzieć Wam historię, która nie jest tylko o energii dnia, o astrologi...
17/02/2026

17 lutego 2026 — Rok Ognistego Konia

Dziś chcę opowiedzieć Wam historię, która nie jest tylko o energii dnia, o astrologicznych przepływach czy o kosmicznych rytmach.
To jest historia… o mnie.
A może — bardziej precyzyjnie — o części mnie, którą dopiero zaczynam odzyskiwać.
Bo ja sama urodziłam się w znaku Konia.
I kiedy weszliśmy w Rok Ognistego Konia, poczułam coś, czego nie potrafię logicznie wyjaśnić — jakby ten rok patrzył mi prosto w oczy i szeptał:
„To czas wrócić do siebie.”
Nie była to obietnica wielkich rewolucji.
To raczej spokojne, ale stanowcze zaproszenie, żeby zauważyć, jak bardzo w ostatnich latach zgubiłam własny rytm.
Jak długo próbowałam się dopasować.
Jak często odkładałam siebie „na później”.
I może dlatego właśnie dziś, 17 lutego, ta energia porusza mnie tak głęboko.
Jakby otwierała drzwi, na które długo patrzyłam, ale nie miałam odwagi ich nacisnąć.
Rok Konia ma to do siebie, że niczego nie da się już odłożyć „na potem”.
Koniowi nie chodzi o pęd.
Chodzi o prawdę.
O kierunek.
O to, co w nas autentyczne.
A Ognisty Koń — ten, który patronuje temu roku — wprowadza jeszcze jeden element:
oczyszczenie przez ogień.
Ale nie taki, który pali do gołej ziemi.
Bardziej taki, który rozjaśnia, rozpuszcza, ogrzewa, przypomina.
I powiem Wam szczerze:
ja naprawdę chcę zmian.
Nie wypowiadam tego z lękiem, ale z lekkim drżeniem nadziei, które noszę w środku od dawna.
Mam w sobie gotowość— nawet jeśli nie spektakularną, nie heroiczną, ale cichą i szczerą.
Bo ten rok to mój żywioł.
Nie muszę niczego udowadniać.
Nie muszę nikogo przekonywać.
To energia, którą po prostu znam.
Którą pamięta moje ciało.
Która budzi we mnie wspomnienie ruchu, wolności, lekkości.
Ale prawdziwa zmiana — ta, która zakorzenia się na lata — zaczyna się nie od planów, list celów czy wielkich manifestacji.
Zaczyna się od jednej uważnej, uczciwej chwili, kiedy pytasz siebie:
„Czego już naprawdę nie jestem w stanie w swoim życiu dłużej tolerować?”
I ja ostatnio pozwalam sobie zadawać to pytanie częściej.
W ciszy.
Bez presji.
Bez oceniania odpowiedzi, które przychodzą.
Bo energie tego roku nie są tu po to, by zmuszać.
Są po to, by wspierać.
By rozpinać przestrzeń.
By prowadzić tam, gdzie dusza od dłuższego czasu pukała, ale nie miała głosu.
Dlatego dzielę się tym z Wami — bo może którejś z Was też w sercu pali się ten sam ogień.
Może też czujecie napięcie pod skórą, bezsenność, poruszenie, które trudno nazwać.
Może macie poczucie, że „coś” dojrzewa.
I chcę Wam powiedzieć jedno:
to jest dobry znak.
To jest sygnał, że stare w Was zaczyna się domykać.
Że nowa wersja już stoi pod drzwiami.
Nie musicie jej wpuścić na siłę.
Wystarczy… nie zamykać zamka.
Rok Ognistego Konia przynosi impuls, ale to my same wybieramy kierunek.
To my decydujemy, co zostawiamy za sobą.
To my uznajemy:
„To już nie moje.”
„Czas na więcej.”
„Czas, żeby wrócić do siebie.”
A ja — jako kobieta spod znaku Konia i w roku Konia — biorę to do serca podwójnie.
Mam nadzieję.
Mam gotowość.
I mam odwagę, która dopiero się budzi, ale już ją czuję.
Jeśli to czytasz i coś w Tobie drgnęło — to znaczy, że ta historia jest też o Tobie.

AmberWell Therapy

14/02/2026

With Valentine’s Day approaching, it’s the perfect moment to examine your attachment style and understand why you might fall into destructive, codependent patterns. Building a secure attachment starts with recognizing your anxiety triggers and choosing clear communication over the urge to control. Real work on love begins with creating a 'secure base' within yourself, ensuring you no longer settle for relationships that compromise your peace.Hashtags:

Opowiem Wam dziś pewną historię, którą przeczytałam w sieci:"Nie rozstałam się z mężem dlatego, że mnie zdradził.Odeszła...
11/02/2026

Opowiem Wam dziś pewną historię, którą przeczytałam w sieci:

"Nie rozstałam się z mężem dlatego, że mnie zdradził.
Odeszłam, bo w niedzielny wieczór słuchał pomeczowych wywiadów, kiedy nasz pies dostawał ataku padaczki na dywanie w salonie.
I dlatego, że kiedy wszystko się skończyło, powiedział mi, że „powinnam była mu lepiej o tym przypomnieć”.

Nie rozwodzę się z przemocowym mężczyzną.
Odchodzę od „porządnego faceta”. Takiego, o którym wszyscy mówią: dobry człowiek.
Zwalniam z życia dorosłego mężczyznę, który przez dwadzieścia lat konsekwentnie unikał prawdziwej odpowiedzialności.

Mam na imię Linda, mam 52 lata.
Z zewnątrz mój mąż to ideał: wita się z sąsiadami na klatce, pomaga, gdy komuś nie odpala samochód, latem rozpala grilla, przynosi wino na kolacje. Pracuje, nie pije za dużo, nie robi awantur.

„Przecież cię nie bije” — mówiła moja matka.
„To dobry człowiek. Przecież kocha tego psa”.

Ale jednej nocy, siedząc na plastikowym krześle w całodobowej klinice weterynaryjnej, zrozumiałam coś bardzo ważnego:
miłość to nie mówienie „ja się tym zajmę”.
Miłość to pamiętanie o tym, co utrzymuje przy życiu tych, których kochasz.

Pies ma na imię Roki.

Roki nie jest rasowy. To stary kundel z chorymi biodrami, wielkim sercem i ciężką epilepsją. Żeby żyć normalnie, potrzebuje jednej tabletki codziennie o 19:00.
Nie o wpół do ósmej.
Nie „jak się skończy”.
O siódmej.

Przez lata byłam systemem operacyjnym tego domu.
Wiem, kiedy są rachunki.
Wiem, do jakiego lekarza zadzwonić.
Wiem, gdzie są dokumenty.
Wiem, jaki lek bierze Roki i o której.

Mój mąż „pomaga”.
Jak mu powiem, żeby wyniósł śmieci — wyniesie.
Jak dam listę — zrobi zakupy.
Ale to ja myślę, planuję i pamiętam.
To ja noszę cały mentalny ciężar.

W zeszłą niedzielę miałam dyżur w szpitalu. Oddział był pełen, nie mogłam wyjść. O 17:30 zadzwoniłam do niego.

— Nie zdążę na kolację. Coś jest w lodówce. Ale posłuchaj uważnie: o 19:00 daj Rokiemu tabletkę. Jest w niebieskim pojemniku na stole. Ustaw sobie alarm.

— Jasne, spokojnie — odpowiedział. W tle leciała audycja sportowa.

O 18:45 napisałam SMS-a:
Roki — tabletka za 15 minut.

Odpisał: „ok”.

Wróciłam do domu o 21:30.
Cisza. Roki nie czekał przy drzwiach.

Mąż siedział w fotelu, radio grało, na stoliku leżało pudełko po pizzy.

— Gdzie jest Roki?
— No… dziwnie się zachowywał.

Serce mi zapadło się w żołądek.

Znalazłam go zakleszczonego między krzesłem a ścianą. Sztywny, z pianą na pysku, łapy drżały bez kontroli. Trwał atak. Jak długo — nie wiem. Może godzinę. Może dłużej.

Nie krzyczałam. Zrobiłam to, co zawsze: rozwiązałam problem.
Zapakowałam go do auta, pojechałam do nocnego weterynarza, z panicznym strachem, że będzie za późno. Godziny czekania. Strach. Wysoki rachunek. Roki przeżył — na środkach uspokajających.

Kiedy wróciłam do domu o trzeciej nad ranem, mąż stał w drzwiach.

— I co? Wszystko dobrze?

A potem powiedział zdanie, które zakończyło nasze małżeństwo:
— Słuchałem wywiadów po meczu, rozproszyłem się. Powinnaś była zadzwonić dokładnie o siódmej.

Wtedy zrozumiałam wszystko.

Nie chodziło o tabletkę.
Chodziło o to, że odpowiedzialność nigdy nie była jego.
Jeśli coś szło nie tak, to dlatego, że ja „nie dopilnowałam”.

Spojrzałam na niego i powiedziałam spokojnie, aż sama siebie nie poznałam:
— Nie jestem twoją matką. Nie jestem twoją sekretarką. Zadzwoniłam. Napisałam. Jedyny sposób, żebym miała pewność, to wrócić ze szpitala i sama włożyć mu tabletkę do pyska. A jeśli mam robić nawet to — powiedz mi, po co ty tu jesteś?

Próbował się bronić.
— Przecież robię dużo rzeczy. Dzisiaj nawet skosiłem trawę.

— Nie — odpowiedziałam.
— Ty wykonujesz polecenia. Ja noszę ciężar. A dzisiaj twoje „rozproszenie” prawie zabiło kogoś, kogo kocham.

Dziś pakuję kartony.

Roki leży przy drzwiach. Jest jeszcze słaby, ale wie, że wyjeżdżamy. Nie potrzebuje wyjaśnień.

Odchodzę nie dlatego, że przestałam kochać męża.
Odchodzę, bo nie chcę już być jedyną dorosłą osobą w pokoju.
Bo partner to nie ktoś, kto „pomaga, kiedy się go poprosi”.

Partner widzi.
Pamięta.
Troszczy się.

Otworzyłam drzwi samochodu.
— Chodź, Roki.

Wszedł powoli. Bez przypominania.

Ja natomiast w końcu przestałam prowadzić całe życie, podczas gdy ktoś inny spał na tylnym siedzeniu."

Brzmi znajomo, prawda? My, kobiety, często niesiemy ciężar utrzymania domu na naszych barkach. Ale czy to nie jest nasz wybór? Ile razy, patrząc na męża, który myje naczynia, myślisz: „Ja bym to zrobiła lepiej”? I następnym razem już sama myjesz te naczynia. To często tzw. „matczyny gatekeeping” – mechanizm przejmowania kontroli, który same czasem nieświadomie nakręcamy. Jednak historia Lindy pokazuje punkt krytyczny, w którym nie chodzi już o naczynia, ale o fundamentalne bezpieczeństwo i szacunek. Jeśli partner jedynie „pomaga”, zdejmuje z siebie ciężar mentalny, czyli planowanie i realną odpowiedzialność za wspólne życie. Linda zrozumiała, że dla jej męża opieka nad chorym psem była tylko zadaniem do odhaczenia, a nie osobistym zobowiązaniem.
Dopóki nieustannie przypominasz o obowiązkach, dajesz partnerowi przyzwolenie na trwanie w wyuczonej bezradności. Mąż bohaterki, mimo dojrzałego wieku, pozostał w roli dziecka czekającego na instrukcję obsługi rzeczywistości. W dorosłym życiu bywają jednak sytuacje, w których „rozproszenie się” ma nieodwracalne i tragiczne skutki. Linda przestała być „systemem operacyjnym” rodziny nie z braku uczuć, lecz z totalnego wyczerpania psychicznego.
Dojrzała relacja to pewność, że gdy Ty zamkniesz na chwilę oczy, druga osoba nadal będzie czuwać nad całością. Jeśli partner tylko wykonuje polecenia, przestaje używać własnych zasobów do dbania o Wasz wspólny świat. Związek nie powinien przypominać relacji dyrektora z pracownikiem, lecz dwóch świadomych, dorosłych osób. Partnerstwo to wspólna wiedza o tym, co utrzymuje Waszych bliskich przy życiu i zdrowiu. Linda nie rozbiła rodziny, lecz po prostu przestała pełnić funkcję, która nigdy nie powinna spoczywać na jednej osobie. Czasem jedynym sposobem na odzyskanie siebie jest rezygnacja z roli jedynego dorosłego w pokoju.
Jeśli czujesz, że niesiesz zbyt wiele, mogę pomóc Ci w wyznaczeniu zdrowych granic i nauce odpuszczania robienia wszystkiego za wszystkich. Skontaktuj się ze mną, jeśli potrzebujesz wsparcia.

W niedzielę miałam ogromną przyjemność zorganizowania z Monika Glawdzin pierwszego w Southend polskojęzycznego Kręgu Kob...
10/02/2026

W niedzielę miałam ogromną przyjemność zorganizowania z Monika Glawdzin pierwszego w Southend polskojęzycznego Kręgu Kobiet. Było to cudowne doświadczenie bliskości, dzielenia się swoimi myślami, uczuciami z innymi kobietami przy akompaniamencie medytacji prowadzonej przez Monikę i dźwięku mis kryształowych, które miałam okazję zaprezentować. Całość miała na nas terapeutyczny wpływ i pozwoliło na odrobinę odpoczynku, spokoju i oddechu od codzienności. To spotkanie otwiera cały cykl spotkań kobiecych, które mamy nadzieję przyciągną te dziewczyny, które już były, jak i nowe uczestniczki. Już teraz zapraszamy na następny krąg
Z miłością
Kasia 🩷🩷

Address

2 Lonsdale Court
Southend-on-Sea
SS24NA

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when AmberWell Therapy posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to AmberWell Therapy:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Category