16/04/2026
Nie sądzę, by ludzie zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele świętej inteligencji kryje się w ich wyczerpaniu, wypaleniu, rozpaczy.
W pewnym momencie naszego życia wszyscy musimy stać się wyczerpani, wypaleni, zdenerwowani i przygnębieni.
Każdy z nas.
Niektórzy grzęzną w błocie. Inni przebijają się. Jest pewną tajemnicą, co pomaga ludziom przebijać się do chwały i do dzikości.
Na krawędź śmierci, na krawędź życia. Byłem tam. Żyłem tam przez wiele lat.
Fałszywe "ja" MUSI się wypalić. Pragnie umrzeć. Nie jest prawdziwe.
Tak, nasza nieautentyczność musi umrzeć. Mówienie "nie", gdy chcemy powiedzieć "tak", i "tak", gdy chcemy powiedzieć "nie". Tłumienie w sobie wściekłości, żeby wyglądać na uprzejmego.
Tłumienie w sobie rozpaczy, by wydawać się "górą".
Tłumienie naszej seksualności, naszych prawdziwych tęsknot, naszych autentycznych pragnień.
Udawanie, że wiemy, kiedy nie wiemy, albo udawanie, że nie wiemy, kiedy naprawdę wiemy.
Tłumienie mądrości, intuicji i wiedzy tkwiącej w naszych wnętrzach.
Udawanie, że jest się uduchowionym, miłym, uprzejmym, nieosądzającym, tolerancyjnym, silnym, gdy tak naprawdę pod spodem gotuje się strach, wstręt i wściekłość.
Staramy się nie zawieść tych, których kochamy.
Ale nasza dzikość nas ocali. Nasza wściekłość, nasze przerażenie, nasza wybuchowa rozpacz uczynią nas pełnymi, jeśli tylko będziemy w stanie przetrawić te niezrozumiałe energie. Im bardziej tłumimy tę nieskończoną kreatywność, tym bardziej stajemy się wyczerpani i tym bardziej pragniemy umrzeć (żyć).
Niebezpieczeństwo polega na tym, że zakładamy, iż jest z nami coś "nie tak", że czujemy się tak "negatywnie"; postrzegamy to jako jakąś naszą porażkę lub słabość i dalej wstydzimy się naszego wstydu, tłumimy depresję, odwracamy się od tych nieskończenie inteligentnych sygnałów, tych WEZWANIA DO NOWEGO ŻYCIA.
Tak, w naszej niewinności odsuwamy od siebie to, co próbuje nas uratować. Leczymy się, próbując jeszcze bardziej znieczulić się na nasze uczucia.
Staramy się "nie poddawać". Próbujemy się "zrelaksować". Albo pogrążamy się w uczuciach, tworząc nową tożsamość "ofiary".
Przyjaciele, istnieje droga pośrednia.
Otwarcie się na prawdę o naszym życiu jest przerażające. Ale jest konieczne. Czasami musimy najpierw się wypalić, najpierw paść na kolana, wpaść w całkowitą rozpacz i bezradność, udać się w podróż do podziemi nas samych i powiedzieć okropną prawdę o "mnie".
Musimy mówić naszą surową prawdę i ryzykować, że zrazimy do siebie wszystkich wokół.
Musimy być gotowi stawić czoła naszej najgłębszej samotności i wściekłości, ryzykując utratę przyjaciół, rodziny, zwolenników.
Musimy podjąć ryzyko radości. Podążać za głosem serca.
Zrobić małe kroki w kierunku rzeczy, które nas przerażają.
Musimy pozwolić sobie umrzeć... temu, za kogo się uważamy.
Złamać się, wypalić, skończyć z bzdurami... i dotknąć niesamowitego ognia Prawdy. To jest droga odważnych i tych, którzy i tak nie mają już cholernego wyboru.
❤️🔥
/Jeff Foster/
via Dakoria