07/05/2026
Psychologia? Prawa dziecka? Po co to komu! Przecież my, dzieci lat 80. i 90., to same „okazy zdrowia”. Nasze stany lękowe i problemy z emocjami to na pewno wina Czarnobyla, a nie metod typu:
1️⃣ Klaps: Czyli „bezprzewodowy transfer mądrości”. Nic tak nie uczy miłości, jak strach przed rodzicem.
2️⃣ Kąt i klęczenie: Genialny trening uważności. Uczy, jak skuteczniej kłamać, by uniknąć bólu i upokorzenia.
3️⃣ Szarpanie i krzyk: Świetne na krążenie i przewietrzenie. Przecież mózg to nie galaretka, można nim potrząsać, prawda? Skoro przeżyłeś, to znaczy, że było warto. Geniusze logiki. 👏
Powyższy ton jest obrzydliwy? Ale dokładnie tak brzmią argumenty osób, które próbują racjonalizować przemoc. Musimy to powiedzieć głośno i wyraźnie: Nie ma czegoś takiego jak „lekka kara fizyczna”.
👉🏻 Każdy klaps, każde upokarzające klęczenie czy szarpanie to sygnał wysłany dziecku: „Silniejszy ma rację, a ty na szacunek musisz sobie zasłużyć posłuszeństwem”. To budowanie kultury przyzwolenia, w której dorosły ma prawo naruszać nietykalność cielesną słabszego.
👉🏻 Przymykanie oczu zabija. Społeczne bagatelizowanie „niewinnych” klapsów sprawia, że tracimy czujność. Skoro „klaps to nic takiego”, to gdzie jest granica? Czy to jeszcze dyscyplina, czy już katowanie? To właśnie to przyzwolenie sprawia, że sąsiedzi za ścianą słyszą płacz i nie reagują, bo „nie chcą się wtrącać w cudze metody wychowawcze”.
Tragedie takie jak sprawa 8-letniego Kamilka z Częstochowy o której obecnie głośno w mediach nie biorą się z próżni. To działanie systemu, w którym dziecko traktuje się jak własność, a nie człowieka.
Przyzwolenie na „niewinne” karcenie otwiera drzwi do bestialstwa, na które społeczeństwo zbyt często przymyka oko.
Mówię kategoryczne NIE:
Klaps to przemoc.
Upokarzanie to przemoc.
Milczenie świadków to współudział.
Diecko nie potrzebuje „twardej ręki”, lecz bezpieczeństwa i miłości. Mit „wychowawczego lania” musi zniknąć raz na zawsze. To nasza wspólna odpowiedzialność.