Lions Empire Sp.z o.o

Lions Empire Sp.z o.o Psychologia Biznesu
Konsultacje Psychologiczne
www.lionsempire.pl

„Odporność psychiczna i osobowość, czy trudny charakter to kwestia genów czy doświadczeń?”Każdy, kto pracuje w sprzedaży...
11/08/2025

„Odporność psychiczna i osobowość, czy trudny charakter to kwestia genów czy doświadczeń?”

Każdy, kto pracuje w sprzedaży czy biznesie, zna ten typ klienta: wymagający, niecierpliwy, krytyczny. W rozmowie nie ma miejsca na błąd, a każde potknięcie jest skrzętnie zauważane.
Podobnie z szefem, surowy, bezkompromisowy, stawiający poprzeczkę wyżej niż inni.
Patrząc z boku, można powiedzieć: „Tacy ludzie po prostu mają trudny charakter”.

Ale czy naprawdę urodzili się z taką osobowością? A może ich zachowanie to efekt lat doświadczeń, nie zawsze łatwych?
Gdybyśmy poznali historię takiej osoby, może okazałoby się, że jej „twardość” to nie cecha wrodzona, ale rezultat wieloletniego treningu psychicznego wymuszonego przez życie.

Czym jest odporność psychiczna

Odporność psychiczna (ang. psychological resilience lub mental toughness) to zdolność do skutecznego funkcjonowania w obliczu stresu, presji, niepewności i porażek, a także do szybkiego powrotu do równowagi po trudnych wydarzeniach (American Psychological Association, 2014).

Według Kobasy (1979) składa się ona z trzech elementów:

1. Zaangażowania (commitment) – poczucia sensu w tym, co robimy.

2. Kontroli (control) – przekonania, że mamy wpływ na sytuację.

3. Traktowania trudności jako wyzwań (challenge).

Clough i Strycharczyk (2002) zaproponowali z kolei model 4C, obejmujący: Control, Commitment, Challenge, Confidence.

1. Kontrola (Control) – poczucie wpływu na własne życie, decyzje i emocje, nawet w sytuacjach trudnych.

2. Zaangażowanie (Commitment) – zdolność do konsekwentnego dążenia do celów mimo pojawiających się przeszkód i zniechęcenia.

3. Wyzwanie (Challenge) – postrzeganie zmian, presji i trudności jako okazji do rozwoju, a nie zagrożenia.

4. Pewność siebie (Confidence) – wiara we własne umiejętności i przekonanie o zdolności radzenia sobie w wymagających sytuacjach.

Odporność, a osobowość

Badania pokazują, że cechy osobowości mogą zarówno sprzyjać, jak i utrudniać rozwój odporności psychicznej (Campbell-Sills, Cohan, & Stein, 2006).

W modelu Wielkiej Piątki:
• Niska neurotyczność koreluje z większą stabilnością emocjonalną.

• Wysoka sumienność wspiera wytrwałość i skuteczność w działaniu mimo presji.

• Ekstrawersja ułatwia korzystanie z sieci wsparcia społecznego.

• Otwartość na doświadczenie sprzyja elastycznemu reagowaniu na zmiany.

• Ugodowość w umiarkowanym poziomie pomaga w negocjacjach i rozwiązywaniu konfliktów.

W ujęciu Eysencka wysoki psychotyzm może oznaczać niezależność i odporność na presję grupy, ale w nadmiarze, skłonność do konfliktów.

Doświadczenia jako katalizator
To, jak dana osoba reaguje na trudne sytuacje, jest efektem interakcji cech wrodzonych i doświadczeń.

• Osoba o wysokiej sumienności, która przez lata pracowała w warunkach dużej presji, może wykształcić nawyk chłodnej analizy i działania nawet w chaosie.

• Ekstrawertyk, który wielokrotnie musiał walczyć o klienta w konkurencyjnym środowisku, może wzmocnić pewność siebie i asertywność.

• Introwertyk, zmuszony do konfrontacji z krytyką i wymaganiami, może rozwinąć strategie adaptacyjne, które z czasem czynią go odpornym.

Dlatego „trudny klient” czy „wymagający szef” często nie jest po prostu osobą o wrodzonym ostrym temperamencie, to człowiek, który zbudował swoją pozycję i charakter przez lata prób, porażek i sukcesów.

Kiedy następnym razem spotkasz kogoś, kto wydaje się „twardy” lub „trudny”, zadaj sobie pytanie:
Czy patrzę na kogoś, kto taki się urodził, czy na kogoś, kogo ukształtowała historia, o której nic nie wiem?

W świecie sprzedaży, biznesu i zarządzania, odporność psychiczna to często nie dar, ale efekt setek godzin spędzonych w warunkach presji, niewidocznych dla obserwatora.

Dlaczego warto analizować swoją osobowość?

Zrozumienie własnej osobowości to nie akademickie ćwiczenie, ale narzędzie do świadomego kierowania swoim życiem i karierą.
Analiza cech, reakcji i schematów pozwala:

• Rozpoznać mocne strony i wykorzystywać je w pracy pod presją.

• Identyfikować słabości, które w trudnych warunkach mogą stać się barierą.

• Świadomie rozwijać odporność psychiczną, zamiast liczyć na to, że „życie samo nauczy”.

• Budować strategię działania opartą na realnych predyspozycjach, a nie na wyobrażeniach o sobie.

Badania pokazują, że samoświadomość koreluje z lepszym radzeniem sobie w sytuacjach kryzysowych (Eurich, 2018). Innymi słowy, im lepiej znamy siebie, tym mniej zaskakują nas nasze własne reakcje, a tym samym mamy większy wpływ na to, jak kształtują nas doświadczenia.

Dlatego pytanie „Kim jestem?” nie jest abstrakcyjne. To praktyczny punkt wyjścia do tego, jakim człowiekiem się staniesz, gdy kolejne próby, wymagający klienci, surowi przełożeni czy życiowe kryzysy, będą testować granice Twojej odporności.










Czy psychologia osobowości to wzór zachowania niczym skład produktu na etykiecie?W psychologii osobowości cechy, takie j...
07/08/2025

Czy psychologia osobowości to wzór zachowania niczym skład produktu na etykiecie?

W psychologii osobowości cechy, takie jak ekstrawersja, są powszechnie rozpoznawane, jednak ich pełne zrozumienie wciąż pozostaje wyzwaniem. Często w odbiorze społecznym cechy te są redukowane do łatwych i uproszczonych opisów, na przykład ekstrawersja kojarzona jest głównie z towarzyskością, rozmownością i łatwością nawiązywania kontaktów. W potocznej narracji ekstrawertyk to osoba otwarta, energetyczna i z natury lubiąca ludzi. Choć obraz ten nie jest całkowicie fałszywy, nie oddaje on głębi i złożoności, z jaką spotykamy się w literaturze psychologicznej.

Cel tego opracowania to zwrócenie uwagi na to, że cechy osobowości nie są prostymi „składnikami” czy „etykietami” gotowymi do bezrefleksyjnego przypisania. Są one raczej złożonymi strukturami psychicznymi, które obejmują różne komponenty, a ich przejawy różnią się w zależności od kontekstu, doświadczeń życiowych, czy kultury (McAdams i Pals, 2006). Cechy te są dynamiczne, zmienne i nierzadko ambiwalentne, czasem ułatwiają adaptację, a innym razem mogą nastręczać trudności.

Sama ekstrawersja, rozumiana na gruncie modelu Wielkiej Piątki (Big Five), obejmuje więcej niż tylko towarzyskość. Costa i McCrae (1992) wyróżnili sześć składowych tej cechy: serdeczność, asertywność, aktywność, poszukiwanie stymulacji, towarzyskość oraz pozytywną emocjonalność. To właśnie ta wieloaspektowość sprawia, że ekstrawersja u różnych osób może przyjmować odmienne formy, a te różnice mają znaczenie dla sposobu funkcjonowania jednostki. Wilt i Revelle (2009) podkreślają, że ekstrawersja jest raczej zbiorem zróżnicowanych tendencji, a nie jednorodnym wymiarem zachowań społecznych czy emocjonalnych.

Przykładem ilustracyjnym może być osoba, która cechuje się wysoką aktywnością i gotowością do podejmowania wyzwań zespołowych, a jednocześnie ma niski poziom serdeczności, czyli niechęć do długich, emocjonalnych rozmów. Taki profil niekoniecznie wpisuje się w stereotyp duszy towarzystwa, a mimo to pozostaje w spektrum ekstrawersji, funkcjonując efektywnie w różnych życiowych obszarach.

Warto również podkreślić, że cechy osobowości, w tym ekstrawersja, są wyraźnie kontekstualne i zmienne w czasie. Niektóre składowe mogą przejawiać się bardziej intensywnie w pracy czy pasjach, a inne raczej w relacjach osobistych (McAdams i Pals, 2006). Tym samym żadna cecha nie powinna być traktowana statycznie czy zbyt pochopnie.

W debacie publicznej oraz w popularnych schematach często upraszcza się te złożone zjawiska do procentowych wartości, jakby mogły one całkowicie określić tożsamość lub zachowania jednostki („80% ekstrawertyczny, 60% neurotyczny”). Niestety, takie podejście pomija szersze czynniki, takie jak doświadczenia życiowe, kulturowe normy oraz mechanizmy samoregulacji, które decydują o realnym przejawianiu cech i ich wpływie na funkcjonowanie człowieka (McAdams i Pals, 2006).

Co więcej, w różnych kulturach i środowiskach te same zachowania czy cechy mogą być oceniane zupełnie inaczej: to, co w jednym kontekście jest uznane za asertywność i charyzmę, w innym może być postrzegane jako nachalność lub brak powściągliwości (Triandis, 1995). Zrozumienie tej relacji między cechą a kontekstem jest kluczowe, by uniknąć błędów interpretacyjnych i niesprawiedliwych ocen.

W psychologii osobowości ważne jest, by unikać uproszczeń i traktować cechy, również ekstrawersję, jako dynamiczne, wielowymiarowe systemy. Ich prawidłowa interpretacja wymaga spojrzenia na człowieka w całości, z uwzględnieniem zmienności, kontekstu i indywidualnego charakteru przejawów.

Wewnętrzne napięcia ekstrawertyków, czego nie widać

Przez długi czas w psychologii osobowości ekstrawersja była postrzegana przede wszystkim jako cecha powiązana z pozytywnym afektem, optymizmem i ogólnym dobrostanem psychicznym (Lucas i Diener, 2001). Jednak najnowsze badania coraz częściej ujawniają złożone, niewidoczne na pierwszy rzut oka aspekty funkcjonowania osób ekstrawertycznych, które wykraczają poza popularne stereotypy.

Ekstrawersja, a wrażliwość na stres

Na pierwszy plan wysuwa się paradoks, że choć ekstrawertycy sprawiają wrażenie ludzi opanowanych i odpornych psychicznie. otwartych, dynamicznych oraz efektywnych w codziennych zadaniach, to badania pokazują, że ich reakcje fizjologiczne na stresory społeczne są często silniejsze niż u osób mniej ekstrawertycznych (Gunthert, Cohen i Armeli, 1999; Watson i Naragon-Gainey, 2010). Ich potrzeba ciągłej stymulacji i aktywności może powodować przeciążenie. Nadmiar bodźców, presja społeczna oraz rozbudowany harmonogram aktywności prowadzą niekiedy do stanów wyczerpania, zarówno psychicznego, jak i somatycznego.

Maskowanie trudności emocjonalnych

Trudności emocjonalne u ekstrawertyków bywają bardziej ukryte niż u innych osób. Chociaż rzadziej zgłaszają klasyczne objawy depresji lub lęków, częściej manifestują je poprzez symptomy somatyczne, takie jak przewlekłe zmęczenie, zaburzenia snu czy bóle głowy (Klein, Kotov, i Bufferd, 2011). Społeczne oczekiwania, które często nakładają na nich obowiązek bycia „zawsze pozytywnym” i energicznym, mogą powodować, że ekstrawertycy mają trudności z przyznaniem się do swoich trudności i szukaniem odpowiedniego wsparcia.

Paradoksy „pozytywnej osobowości”

W efekcie optymistyczny i energiczny wizerunek ekstrawertyków w oczach otoczenia sprawia, że ich przeciążenia i cierpienia bywają ignorowane. Bliskość i kontakty społeczne, które są ich siłą, mogą stanowić zarazem barierę w ujawnianiu problemów emocjonalnych. Osoby ekstrawertyczne mogą unikać dzielenia się swoimi trudnościami, by nie zawieść oczekiwań otoczenia lub nie zostać niezrozumianymi (Klein i in., 2011).

Patologizacja cech, niebezpieczne skróty diagnostyczne
W praktyce klinicznej pojawia się ryzyko błędnego rozpoznawania typowych dla ekstrawertyków cech ekspresyjnych, takich jak potrzeba uwagi, żywa gestykulacja, silne przeżywanie emocji czy dominacja w rozmowie, jako symptomów poważnych zaburzeń osobowości, histrionicznego, borderline czy narcystycznego (Millon, 2011). Takie uproszczenie jest nie tylko błędne, ale i szkodliwe, prowadząc do niepotrzebnej stygmatyzacji i błędnych interwencji.

Ekspresja ekstrawersji często wiąże się z spontanicznością, energią i otwartą komunikacją, cechami, które same w sobie nie są patologiczne. Jak podkreśla Millon (2011), diagnoza zaburzenia osobowości wymaga potwierdzenia trwałości określonych wzorców zachowań, ich dezadaptacyjności oraz nieelastyczności (czyli braku możliwości dostosowywania się do zmieniających się okoliczności). Natomiast wiele przejawów ekstrawersji jest adaptacyjną strategią umożliwiającą efektywne funkcjonowanie i rozwój indywidualny.

Kluczowe jest, aby w procesie diagnostycznym analizować funkcję zachowania, a nie tylko jego formę. Psychologowie powinni unikać tzw. błędu kategorialnego (Widiger i Samuel, 2005), który polega na traktowaniu przejściowych lub kontekstowych cech jako podstaw do trwałej diagnozy zaburzenia. Rozpoznanie wymaga uwzględnienia znaczenia tych zachowań, ich wpływu na codzienne życie i otoczenie, a także szerokiego kontekstu społeczno-kulturowego.

Ekstrawersja, chociaż przez wielu kojarzona z „jasną stroną” osobowości, niesie także wyzwania, które pozostają często niewidoczne. Wymaga od osoby silnej świadomości własnych potrzeb, umiejętności rozpoznawania i sygnalizowania przeciążeń oraz gotowości do poszukiwania wsparcia, nawet jeśli otoczenie wydaje się tego nie dostrzegać. Zrozumienie tych wewnętrznych napięć jest niezwykle ważne dla samych ekstrawertyków, jak i dla ich bliskich, terapeutów czy pracodawców.

Ekstrawersja to nie etykieta, to złożony kod

W dzisiejszym świecie, który często promuje szybkie diagnozy, gotowe hasła i uproszczone schematy, istnieje pokusa, by postrzegać osobowość, wraz z tak rozpoznawalną cechą jak ekstrawersja, jako zbiór oczywistych, łatwych do odczytania składników, niczym pozycje na etykiecie produktu. Jednak psychologia osobowości prowadzi nas w znacznie głębsze rejony. Zamiast prostych formuł, oferuje podejście oparte na zrozumieniu rozbudowanego „kodu”, z którego utkana jest niepowtarzalna indywidualność każdego człowieka.

Ekstrawersja nie jest tylko równoważna towarzyskości, rozmowności czy widocznej energii. To złożony konstrukt, który zawiera w sobie mechanizmy psychiczne, unikalne doświadczenia życiowe, wpływy środowiskowe oraz specyficzne wzorce regulacji emocjonalnej i potrzeb społecznych konkretnej osoby. Widoczne zachowania, takie jak śmiech, otwartość czy łatwość nawiązywania kontaktów, stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią kryją się zarówno siły napędzające adaptacyjne strategie radzenia sobie, jak i wrażliwość na przeciążenia czy trudności, które często pozostają niewidoczne.

Zdrowa psychologia, zarówno ta naukowa, jak i stosowana, zobowiązana jest do unikania uproszczeń oraz stereotypów. Powinna pomagać nam patrzeć nie tylko na to, jak zachowuje się dana osoba, ale przede wszystkim, dlaczego tak się zachowuje i w jakim kontekście. Tylko wtedy możemy prawdziwie docenić, że każdy aspekt ekstrawersji, czy jakiejkolwiek cechy osobowości, posiada swoje specyficzne znaczenie i funkcję. Żadna cecha osobowości sama w sobie nie jest ani jednoznaczną wadą, ani zaletą. Brak wnikliwej refleksji może prowadzić do przeoczenia indywidualnych strategii adaptacyjnych, a także ukrytych napięć i potencjalnych trudności.

Podsumowując, ekstrawersja nie jest etykietą czy prostą charakterystyką zakładaną na podstawie kilku obserwacji. To fragment złożonej układanki zwanej osobowością, która najlepiej funkcjonuje i rozkwita wtedy, gdy rozumiemy jej niuanse, szanujemy różnorodność ludzkich doświadczeń i akceptujemy, że żadnego człowieka nie da się ograniczyć do uproszczonego opisu.

Nie boimy się wrogów. Ich nienawiść jest czytelna. Przewidywalna. Można ją śledzić, unikać, blokować. Prawdziwe ciosy pr...
06/08/2025

Nie boimy się wrogów. Ich nienawiść jest czytelna. Przewidywalna. Można ją śledzić, unikać, blokować. Prawdziwe ciosy przychodzą z miejsc, które miały być bezpieczne. I właśnie dlatego bolą najbardziej. To nie wróg zabiera siłę. To ktoś, kogo wpuszczasz blisko, a kto później milczy, odsuwa się albo przestaje się liczyć z tobą.

I wtedy nie wiesz już, czy to ty zawiodłeś, czy ktoś nigdy nie był tym, za kogo go miałeś.

Zdrada i zawiedzione zaufanie

Najbardziej destrukcyjne rany nie powstają od noża w plecy, lecz od milczenia wtedy, gdy najbardziej potrzebowaliśmy głosu. Od obojętności tych, którzy przysięgali obecność. Psychologia nazywa to „złamanym zaufaniem”. My nazwijmy to jak jest, ktoś zwyczajnie wali w chuja.

Zaufanie, pierwotna potrzeba każdego człowieka. Maslow nie bez powodu osadził ją u podstaw naszej psychicznej konstrukcji. Kiedy zawodzą ci, którym oddaliśmy siebie, nasz świat traci pion. Bo jeśli nie można ufać bliskim, to komu?

Mechanizm zranienia, nieprzypadkowa ofiara

Kiedy dajesz, oczekujesz. Nawet jeśli nie chcesz się do tego przyznać. Inwestujesz czas, uwagę, troskę, licząc na odwzajemnienie. A kiedy ono nie przychodzi, system się sypie. Zaczynasz obwiniać siebie: Może to ja jestem problemem? Może jestem niewystarczający?

To nie tylko zawód. To erozja tożsamości. Cios, który gasi światło od środka.

Cichy sabotaż, mikroagresje i lekceważenie

To nie musi być spektakularna zdrada. Wystarczy ciągły brak uznania. Przemilczane sukcesy. Uśmiechy bez zrozumienia. Kiedy środowisko pracy lub rodzina regularnie ignorują twoje starania, nie muszą cię zwalniać, sam zrezygnujesz. Kiedy bliscy pytają „czemu jesteś taki cichy?”, ale nie interesuje ich odpowiedź.

Psychologia osobowości, dlaczego boli właśnie ciebie?

Nie każdy reaguje tak samo. Model Wielkiej Piątki nie kłamie:

Neurotyk – zapamięta każdą ranę, przeżuje ją i zamknie się w sobie.
Ekstrawertyk – szuka wzajemności i odrzucenie traktuje jak sabotaż.
Sumienny – pracuje ponad siły, więc brak uznania to policzek.
Ugodowy – daje wszystko, często nie prosząc o nic. A potem cierpi w milczeniu.
Otwartość – czuje więcej. Ale to „więcej” to także większa podatność na zawód.
To nie znaczy, że coś z Tobą nie tak. To znaczy, że jesteś człowiekiem.

Historie, które nie są fikcją

„Rodzinna firma” Pracujesz ponad siły. Bierzesz odpowiedzialność, budujesz, lojalnie wspierasz. Ale ktoś decyduje ponad tobą. Nikt nie dziękuje. Nikt nie widzi. Czasem wróg siedzi z tobą przy wigilijnym stole.

Związek. Jesteś skałą. Troszczysz się, dźwigasz, wybaczasz. Ale twoje „wszystko” odbija się od ściany obojętności. Aż w końcu nie wiesz już, czy naprawdę zasługujesz na więcej. Bo kiedy ktoś bliski robi z ciebie tło, zaczynasz wierzyć, że na tym tle powinieneś zostać.

Wsparcie bez wzajemności. Jesteś dostępny. Zawsze. Ale gdy ty potrzebujesz, wszyscy są zajęci. I wtedy rozumiesz: ludzie nie są twoją siecią ratunkową. Jesteś dla nich drabiną. Do czasu.

Jak przestać gasnąć

Nie licz na to, że ktoś cię ochroni. Światło musisz trzymać sam.

Granice – mów, kiedy „boli”. I nie przepraszaj za to, że czegoś nie chcesz.
Asertywność – to nie agresja. To szacunek do siebie.
Samowiedza – rozumiejąc swoją osobowość, rozumiesz swoje rany. I wiesz, gdzie bandażować, zanim się wykrwawisz.
Odporność psychiczna – buduje się w ciszy. W decyzji, że nie pozwolisz już nikomu gasić twojego ognia bez walki.
Najciemniej jest tam, gdzie miało być najbezpieczniej.

Ale nawet jeśli ktoś zgasił twoje światło, to ty decydujesz, czy zostaniesz w ciemności.

Czasem warto zapytać samego siebie:
Kto w moim życiu gasi światło? A kto je podsyca?

Nie da się żyć bez ran. Ale można żyć świadomie, nie rozdając zapałek tym, którzy tylko czekają, by je zgasić.

To, że się zawiodłeś, że ktoś cię zdradził, wykorzystał, zostawił wtedy, kiedy najbardziej potrzebowałeś, może wyglądać jak koniec świata.

I w pewnym sensie nim jest.

Nie wrócisz już do tamtej wersji siebie. Tamta postać przestała istnieć.
Nie da się wejść dwa razy do tej samej relacji, tej samej firmy, tego samego „zaufania”.

Możesz próbować. Możesz udawać, że się da. Ale coś w tobie już wie.
Wchodziłeś do gry z czystą kartą. Teraz masz doświadczenie, które boli, ale daje przewagę.

Jak powiedziała Trịnh Thị Ngọ, znana amerykańskim żołnierzom jako „Hanoi Hannah”

„G.I Your government lies to you.”

To zdanie było powtarzane przez radio podczas wojny w Wietnamie.
Miało wytrącić amerykańskich żołnierzy z równowagi.
Zasiać wątpliwość. Wbić klin między to, w co wierzyli, a to, co widzieli.
Było zimne, proste i bolesne. I działało.
Bo nie trzeba fizycznej przemocy, żeby zniszczyć morale.
Wystarczy rozbić zaufanie.

Dziś to nie rząd cię zdradza. A głoś w głowie będzie powtarzał.
To ktoś, komu zaufałeś.
Ktoś, kto mówił, że możesz na niego liczyć.
Ktoś, kto grał z tobą do jednej bramki, a potem zmienił drużynę bez słowa.

I nagle stoisz sam.
Nie tylko z problemem, ale z pytaniem:
czy ja w ogóle znałem tę osobę? Czy znałem samego siebie?

Odpowiedź boli.
Ale jest też przebudzeniem.

Nie wracasz do tamtej wersji siebie.
Bo tamta postać wierzyła w coś, co nie przetrwało zderzenia z rzeczywistością.
Teraz jesteś kimś innym.
Twardszym. Bardziej świadomym.
I nawet jeśli boli, masz coś, czego wcześniej nie miałeś: odporność.

Bo raz zdradzone zaufanie nie wraca w tej samej formie.
Wracasz ty. Ale na innym poziomie. Z nowymi zasadami.
Nowy level. Nowy gracz.
Ta wersja ciebie, którą zawsze chciałeś być, albo nawet jeszcze nie wiesz, do czego jest zdolna.

W powszechnym wyobrażeniu depresja to obraz kogoś, kto leży w łóżku, nic nie robi i mówi, że nie ma siły. Tymczasem wiel...
04/08/2025

W powszechnym wyobrażeniu depresja to obraz kogoś, kto leży w łóżku, nic nie robi i mówi, że nie ma siły. Tymczasem wielu mężczyzn, którzy cierpią na depresję, wciąż działa. Wypełniają obowiązki, prowadzą firmy, trenują, odbierają dzieci ze szkoły. Są… sumienni.

I właśnie ta sumienność, cecha z modelu Wielkiej Piątki, uznawana za pozytywną, może maskować objawy depresji, a nawet pogłębiać ich przebieg.

Sumienność, wróg czy sojusznik psychicznej równowagi?

Sumienność (ang. conscientiousness) to cecha związana z:

samodyscypliną
organizacją
odpowiedzialnością
orientacją na cel
W badaniach metaanalitycznych wykazano, że osoby o wysokiej sumienności rzadziej zapadają na depresję. Sumienność wiąże się z lepszym zdrowiem, dłuższym życiem i skuteczniejszym radzeniem sobie ze stresem (Kotov et al., 2010; Widiger & Trull, 1992).

Ale… gdy sumienność idzie za daleko

Problem pojawia się wtedy, gdy sumienność przestaje być siłą, a staje się mechanizmem obronnym.
Niektórzy mężczyźni nie działają dlatego, że mają energię, tylko dlatego, że boją się, co się z nimi stanie, jeśli się zatrzymają.
Rutyna, zadania, odpowiedzialność, to nie narzędzia rozwoju, ale sposób na to, by się nie rozpaść.

U mężczyzn to szczególnie częste, bo działanie i odpowiedzialność to kulturowe filary męskości. Płacz, zwątpienie, zmęczenie? Tego nikt nie chce słuchać. Ale jak powiesz „mam dużo na głowie” to brzmi męsko.

Depresja maskowana u mężczyzn: jak ją rozpoznać?

Depresja u mężczyzn często nie objawia się smutkiem, ale:

zmęczeniem
brakiem radości z rzeczy, które kiedyś cieszyły
drażliwością
odcięciem emocjonalnym
zaburzeniami snu
nadmierną pracowitością („pracoholizm maskujący”)
Taki człowiek nie wygląda jak „depresyjny”. Ale wewnętrznie wypada z torów.

Efekt pułapki: sumienność daje pozory stabilności

Działa to tak:

Mężczyzna czuje niepokój, pustkę, brak sensu.
Pracuje więcej, żeby nie czuć tego wszystkiego.
Dostaje pochwały, że „ogarnia”.
Czuje się jeszcze bardziej zamknięty ,bo jak powiedzieć, że coś jest nie tak, skoro „wszystko działa”?
Sumienność + poczucie obowiązku + brak przestrzeni na emocje = idealne warunki dla depresji funkcjonalnej.

Związane mechanizmy psychologiczne:

Efekt Zeigarnik:

Zadania „niedokończone” trzymają napięcie psychiczne. Wysoko sumienne osoby nie potrafią ich zostawić, więc ciągle działają. Ale to napięcie się nie kończy.

Mentalna gratyfikacja:

Opowiadanie o planach lub robienie „małych rzeczy” daje złudzenie działania, ale nie leczy przyczyny depresji. Tworzy uzależnienie od mikrozadań.

Lęk egzystencjalny:

Osoby sumienne często nie pozwalają sobie na refleksję. Cisza jest przerażająca. Zatrzymanie = kontakt z pytaniem: „Po co ja to robię?”

Co można z tym zrobić?

Zauważ, że działanie nie oznacza zdrowia psychicznego.
Daj sobie prawo do niewiedzy, słabości, zmęczenia.
Zamiast kolejnego zadania, wpisz w kalendarz odpoczynek.
Jeśli czujesz, że wszystko ma sens tylko wtedy, gdy „działasz”, warto z kimś porozmawiać.
Wysoka sumienność może być Twoją tarczą, ale też Twoim więzieniem. Mężczyźni często nie wyglądają na depresyjnych, bo wciąż są produktywni. Depresja nie musi krzyczeć. Czasem po prostu zabiera wszystko, co było Twoje: pasję, zmysł, radość.

Nie pozwól, żeby to się stało normą.

Dlaczego testy psychologiczne są ważne?

Testy osobowości nie są po to, by „zaszufladkować” człowieka. Ich wartość polega na tym, że pomagają nazwać to, co często pozostaje ukryte lub rozproszone.

W przypadku mężczyzn, którzy działają mimo wewnętrznego cierpienia, testy:

obiektywizują stan psychiczny, gdy trudno zaufać własnym emocjom,
pozwalają zidentyfikować mechanizmy obronne (np. nadmierna odpowiedzialność, tłumienie emocji),
pokazują jak osobowość (np. sumienność, neurotyczność) wpływa na sposób przeżywania i maskowania depresji,
mogą być punktem wyjścia do rozmowy, której wcześniej nie dało się zacząć.
Zrozumienie siebie to pierwszy krok do realnej zmiany.
Test nie daje gotowej odpowiedzi. Ale może zadać pytanie, którego sam byś sobie nie zadał.

Praca w sprzedaży nie zabija cię „od razu”. To nie kula. To powolne wypalanie sił, najpierw w głowie, potem w sercu, aż ...
02/08/2025

Praca w sprzedaży nie zabija cię „od razu”. To nie kula. To powolne wypalanie sił, najpierw w głowie, potem w sercu, aż pewnego dnia twoje ciało po prostu mówi: „dość”. Zabija poźniej spokój. Zabija wiarę, że jesteś kimś więcej niż wierszem w raporcie. Z czasem zabiera też relacje z samym sobą, z bliskimi, z otaczającą cię rzeczywistością. Przestajesz być człowiekiem, stajesz się wynikiem.

Może wydawało ci się, że stanowisz centrum tego świata, bo tylko dzięki twojej pracy cyferki w Excelu się zgadzają, że bez ciebie karuzela się zatrzyma. Prawda? Prawda jest taka, że mechanizm kręci się dalej. Z rozdętym ego zderzasz się z murem obojętności. Nagle okazuje się, że twoja wartość w oczach organizacji mierzona jest ostatnim wynikiem. Masz swój moment na szczycie, a potem szybki upadek.

Nikt nie uprzedzał, że tak wygląda ten świat. W ofertach pracy nie piszą, że kiedy popełnisz błąd, nie będzie taryfy ulgowej, nie dla ciebie. Magazynier coś zawali? Zdarza się. Ty zawalisz target? Lecisz. Tyle znaczy twoja stabilność, dopóki dowozisz, istniejesz. Znikasz z tabeli, znika zaufanie, znika szacunek.

System nie jest zły. System jest pusty. Bezosobowy. Zawsze można cię odłączyć, a wirówka działa dalej. I w tej maszynie stoisz pośrodku, między oczekiwaniami klienta, a wymaganiami firmy. Cały ciężar syfu spływa na ciebie. Tę mapę błędów musisz za każdym razem mozolnie prostować. Ale na koniec nikogo to nie interesuje.

Upływają miesiące. Lata. Aż w końcu coś w człowieku pęka. I to nie jest wypalenie, o którym mówią specjaliści od HR. To jest moment, w którym rozumiesz, że nie masz już siły walczyć z czymś, na co nigdy nie miałeś wpływu.

Ten dzień przychodzi nagle. „Mission failed.” Decyzja, wypowiedzenie, dwie godziny na spakowanie rzeczy. Blokada firmowego maila. Oddajesz laptopa, telefon, kluczyki do auta służbowego. I już ciach, siedzisz znowu w tramwaju. Wracasz do domu.

Czujesz… spokój. Zdziwienie, jak bardzo ten spokój jest chwilowy, absurdalny. Ale ten króciutki moment ulgi to coś znacznie więcej niż zwykła przerwa. To koniec koszmaru, który żył w twojej głowie miesiącami. Przez moment nie boisz się, że znowu coś zawalisz. Przez moment nie musisz być „jakiś”: efektywny, pozytywny, silny.

To cisza przed burzą.

Nie analizuj. Nie projektuj przyszłości. Po prostu oddychaj.

Przyjdzie panika, niepokój, poczucie, że to, co się skończyło, było twoją winą. Psycholog być może wrzuci cię w szufladę: „graniczne zaburzenia osobowości”. Fajna etykieta. Ładna szuflada. Tylko nikt nie powie ci, że jesteś właśnie po emocjonalnym zderzeniu czołowym. Twój układ nerwowy dostał strzał, tak, jakby właśnie wjechał w ciebie tir.

Pewnie nieraz grałeś w gry. Odpowiedz sobie na pytanie: czy przejście na kolejny poziom trudności, wbicie nowego levelu jest proste? Ile razy musiałeś podchodzić do bossa, zanim w końcu go pokonałeś? Tylko w tym wypadku bossem jesteś ty sam, a walka rozgrywa się wyłącznie wewnątrz twojej głowy.

W tej grze jest tylko jeden boss. To Ty. I ta walka toczy się w Twojej głowie.

Twój największy sukces być może nie przyjdzie na końcu kwartału, nie pojawi się w prezentacji zarządu. Przyjdzie wtedy, gdy odważysz się spojrzeć na siebie poza systemem. Kiedy zatrzymasz się w tej nieznośnej, wolnej przestrzeni i odkryjesz, że twoja wartość nie zależy wyłącznie od wyniku. Bo sukces to chwila ciszy, nawet jeśli system już cię nie potrzebuje.

Może właśnie teraz, gdy kurz już opadł i czujesz pustkę, to najlepszy moment, by pozwolić sobie na słabość. By nie uciekać, tym razem nie przed kolejnym targetem, nie przed reprymendą szefa, ale przed własnym lękiem.

Konsultacja z psychologiem nie jest powodem do wstydu, to akt odwagi. W świecie, gdzie nadmiar bodźców i presji długo zastępuje prawdziwe emocje, rozmowa z kimś z zewnątrz pozwala znów zobaczyć siebie wyraźniej. To szansa, by odzyskać kontakt z własnymi potrzebami, odbudować granice, nazwać gniew, żal czy rozczarowanie.

Odpowiedzialny człowiek to nie ten, kto udaje niezniszczalnego. To ktoś, kto potrafi zatrzymać się i poprosić o wsparcie, zanim znów rzuci się w świat oczekiwań i tabel.

Jeśli czujesz, że ciężar staje się nie do zniesienia, pozwól sobie na profesjonalne wsparcie. To czasem jedyna droga, by zamiast wracać do tej samej gry, zacząć pisać własne zasady. Dać sobie prawo do spokoju, autentyczności i życia poza Excelem.

Bo może siłą nie jest już wygrywanie w systemie… ale odzyskanie siebie.

Kiedyś uważałem, że jestem niezniszczalny i każdy cel jest do osiągnięcia. Do momentu, aż moje ciało powiedziało: „pierdol się”. W każdym razie, cześć, miło, że tu jesteś , nazywam się Michał.

Co zabija w nas praca i czego nam nie odda nikt?

Praca, szczególnie ta pod presją wyniku, korporacyjnych wymagań czy braku sensu, zabija w nas przede wszystkim spokój i samoakceptację. Powoli odbiera poczucie, że jesteśmy czymś więcej niż tylko trybikiem, wynikiem lub tabelką w Excelu. Zabija przekonanie o własnej wartości niezależnej od zawodowych sukcesów czy porażek. Zabiera czas, który powinien być dla najbliższych lub dla nas samych. Odcina od kontaktu z własnymi emocjami i potrzebami, wypycha nas ze strefy naturalnych reakcji, tłumimy lęk, wstyd, gniew. Z czasem zabija także głęboką wiarę, że możemy decydować o swoim życiu, a nie tylko dostosowywać się do cudzych oczekiwań i systemowych reguł.

Czego nam ta strata nigdy nie odda? Przede wszystkim kawałka siebie, który przepalamy w imię sprostania normom lub gonienia za „sukcesem” według cudzej definicji. Nie odzyskamy sekund, w których zaprzeczaliśmy własnemu zmęczeniu, prawdziwej potrzebie bliskości, poczuciu radości z drobiazgów. Nikt nie zwróci nam utraconego zdrowia, zarówno psychicznego, jak i fizycznego, gdy granice zostaną przesunięte za daleko.

To, co najtrudniejsze: praca nie odda nam nieskażonej wiary w to, jacy byliśmy „przed systemem”. To my musimy nauczyć się odbudowywać siebie na własnych zasadach, z akceptacją własnych ograniczeń, błędów i zmian. I właśnie tego nikt nie da nam z powrotem, jeśli sami o to nie zawalczymy.

Skoro praca zabiera nam tak wiele, co tak naprawdę zyskujemy?

Przede wszystkim zyskujemy doświadczenie,nie tylko zawodowe, ale też życiowe. Praca pod presją, walka z własnymi słabościami i systemem uczy nas wytrwałości, odporności i lepszego poznania samego siebie. Dzięki temu potrafimy rozpoznać granice swoich możliwości, nauczyć się stawiać czy przesuwać własne granice.

Zyskujemy także świadomość, że wartość człowieka nie jest jedynie sumą osiągnięć i wyników. Ta lekcja, choć często okupiona bólem, może prowadzić do głębszej refleksji i zmiany podejścia do życia i pracy, odnajdujemy sens poza tabelkami i KPI.

Zyskujemy też momenty prawdziwego spokoju, kiedy udaje się zatrzymać i poczuć siebie na nowo, nawet jeśli jest to „cisza przed burzą”, to jest to cenna przestrzeń do odbudowy. Uczymy się, że prawdziwa siła to nie tylko bycie niezniszczalnym, ale umiejętność przyznania się do zmęczenia i sięgnięcia po pomoc.

Ostatecznie, zyskujemy szansę na prawdziwą wolność, możliwość wyjścia z systemu, który nas pożerał i próbę zdefiniowania siebie na nowo według własnych zasad. To trudna, ale jedyna droga do odzyskania autentyczności, równowagi i wewnętrznego spokoju.

Czyli, choć praca potrafi dużo zabrać, może też być katalizatorem przemiany, która pozwala nam zyskać coś bezcennego: poznanie samego siebie i szansę na życie bardziej świadome i zgodne z tym, kim naprawdę jesteśmy.

Adres

Ulica Piotra Czajkowskiego 3
Łódź
92-511

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Lions Empire Sp.z o.o umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram