15/01/2026
Obalamy jogowe mity ⚡️
Bierzemy na warsztat kolejny mit jogowy – tym razem rozbrajamy go w formie pisanej.
Mit brzmi:
„żeby chodzić na jogę, trzeba być rozciągniętym”.
Klasyk.
I to taki, który stoi w opozycji do ostatniego mitu, którym się zajmowaliśmy, czyli:
„celem jogi jest coraz większe rozciągnięcie ciała”.
Niezwykle często słyszymy od znajomych, których zapraszamy na zajęcia – i wobec których czujemy, że praktyka jogi naprawdę mogłaby im pomóc – że joga nie jest dla nich, bo są za mało rozciągnięci.
Naszym ulubionym kontrargumentem jest wtedy soczysta riposta:
„Wiesz, to tak, jakby powiedzieć, że nie będę brał prysznica, bo jestem za brudny”.
Abstrakcja, prawda?
Zadziwiające jest to, jak wielu z nas identyfikuje jogę ze stretchingiem.
I choć faktem jest, że ćwiczenia prowadzące do uelastycznienia mięśni w praktyce hatha jogi występują – to joga stretchingiem nie jest. To po pierwsze.
Po drugie – efekt rozciągnięcia mięśni jest raczej skutkiem ubocznym praktyki, a nie jej celem samym w sobie.
Jeśli chcemy traktować jogę czysto fizycznie, jako formę ruchowej profilaktyki zdrowia (i tak – można ją tak traktować i wielu adeptów właśnie tak do niej podchodzi), warto zaznaczyć jedno:
praktyka jogi jest holistycznym, prozdrowotnym oddziaływaniem na cały organizm, w którym praca nad elastycznością mięśni jest tylko jednym z elementów większej całości.
Mówiąc „holistyczny”, mamy na myśli oddziaływanie na cały organizm psychofizyczny człowieka.
Z jednej strony pracujemy więc z siłą mięśni, elastycznością, stabilizacją kręgosłupa, mobilnością stawów czy wydolnością płuc.
Z drugiej – równolegle i prozdrowotnie wpływamy na układ nerwowy, oddech, gospodarkę hormonalną.
Co więcej, włączamy w to pracę stricte mentalną: koncentrację, skupienie uwagi, regulację emocji, uruchomienie uważności oraz wzrost świadomości mechanizmów rządzących tym całym bio-psychicznym pojazdem, którym poruszamy się przez życie.
Joga w aspekcie fizycznym swoje założenia realizuje przede wszystkim poprzez eliminowanie napięć z ciała, co w naturalny sposób przekłada się na wyciszenie umysłu.
Z kolei praca nad mentalnym sferą i neutralizacją napięcia psychicznego w jodze uruchamia procesy relaksacyjne w organizmie – mówiąc obrazowo: przechodzimy z trybu działania w tryb stand-by, z trybu walki do trybu poczucia bezpieczeństwa.
W skrócie: uczymy się świadomie odpoczywać, odpuszczać, rozluźniać się i redukować skutki stresu.
A gdy napięcie znika – mięśnie odpuszczają.
A gdy mięśnie odpuszczają – stają się bardziej podatne na rozciągnięcie. Ot cała magia!
W obu tych przypadkach (biorąc pod uwagę aspekt fizyczny i mentalny) rozciąganie jest tylko efektem ubocznym ćwiczeń, a nie celem samym w sobie.
Bo gdy ciało odpuszcza – wycisza się umysł.
A gdy umysł odpuszcza – pogłębia się relaks ciała.
Jedno idzie w parze z drugim i jedno nieustannie wpływa na drugie.
Pamiętajmy też, że asany nie są po to, żeby coś komukolwiek udowadniać – ani innym, ani sobie.
Nie musisz mieć „jakiegoś” ciała, żeby zacząć praktykować jogę.
Natomiast niezależnie od tego, w jakim stanie jest Twoje ciało, gdy przyprowadzisz je na matę, możesz spodziewać się dobroczynnego wpływu technik jogowych – w tym tak, również większego zakresu ruchu… choć nie tylko tego.
Podsumowując: praktyka asan nie jest po to, żeby się tylko porozciągać.
I nie wymaga, żeby ciało spełniało jakiekolwiek warunki wstępne.
Jest po to, by pomóc Ci zrozumieć swoje ciało, poczuć je, puścić napięcia, zintegrować jego mocne i słabsze strony – i przede wszystkim wrócić do siebie, do kontaktu z własnym wewnętrznym światem, który czeka na odkrycie.
A nauczyciel, który jest świadomy tych zależności, potrafi odpowiednio poprowadzić Cię na macie:
da precyzyjne instrukcje, uwzględni Twoje potrzeby, możliwości i ograniczenia, i dobierze techniki wspierające rozwój Twojej praktyki.
Nie musisz mieć „jakiegoś” ciała.
Wystarczy, że chcesz zrobić dla niego coś dobrego.
A uwierz – Twoje ciało będzie Ci za to wdzięczne i odpłaci tym samym.
Skąd więc bierze się stereotyp, że żeby ćwiczyć jogę, trzeba być bardziej rozciągniętym?
Może z faktu, że w social mediach zalewa nas ocean obrazków: piękne, akrobatyczne, często ekstremalne pozycje gimnastyczek i muskularnych He-Manów z podpisami w stylu:
„oto prawdziwa moc jogi” albo „jogowy szpagat w 14 dni”.
Ale to już temat na kolejny warsztat.
Na dziś zostawmy jedno:
Twoje ciało jest piękne takie, jakie jest – ze wszystkimi swoimi mocnymi i słabszymi stronami.
Czasem potrzebuje tylko więcej troski, opieki i uwagi.
A praktyka jogi może być naprawdę pięknym prezentem – nie tylko dla ciała, ale i dla umysłu.
Nie daj sobie wmówić, że Twoje ciało stoi Ci na przeszkodzie, by zacząć praktykować.
Jedyną przeszkodą jest ta, którą narzucisz sobie sam – i nie ma ona nic wspólnego z Twoim ciałem.
Namaste 🙏
Michał Czerny Ewa Wesoła-Czerny