17/07/2025
Ostatnie kilka dni miała ogrom przemyśleń, pomysłów, czym by się tutaj z Wami interesującym podzielić.
I co?
I jak zawsze: przeszło to do porządku dziennego, stało się moją normalnością i już zapomniałam, co takiego było w tym odkrywczego dla mnie, a więc — może i dla jednej/jednego z Was.
Jednak dziś, tak szybko jak szybko przeszła mi myśl, tak i ja tutaj zapisuję. Myśli, nasz myśliciel-niszczyciel, jak to lubię go nazywać.
Mam taki dzień bez sensu, bezsilności, beznadziei własnej, milion pomysłów, jak to zmienić, to co robię do tej pory — a uwierzcie, moja wyobraźnia nie ma granic... Takie dni jak te są dosyć częste, powracają i mijają, i mimo całej pracy, którą w siebie wkładam, jeszcze nie potrafię sobie w 100% z tym poradzić. Jedni powiedzą depresja, drudzy, że może ADHD — generalnie jedno może być wynikiem drugiego, ale nie chodzi o wynajdywanie sobie chorób, syndromów czy czegokolwiek. Jednak taka klasyfikacja pomaga — nazwać, a co za tym idzie, zrozumieć siebie. Jednak do diagnostyki mojego okablowania mózgowego jeszcze sięgać nie chcę.
Wracając do brzegu, chciałam powiedzieć o tym, jak bardzo jest bezcenne to, kiedy wokoło macie inne osoby, które przeżywają podobne historie do Waszych, gdzie zamykają się tak samo w głowie jak Wy, gdzie pozwalają sobie na poczucie tego bezsensu i beznadziei, a potem śmiejecie się z tego razem.
Tak, bo w naszej głowie nasze myśli są śmiertelnie poważne. Identyfikujemy się z nimi, czasem są one nawet bardziej żywe niż my sami.
Ale hej...
Twoje myśli to nie Ty! Twoje myśli to są tylko myśli.
Męczą Cię? Podziel się nimi, pośmiej z drugą osobą.
Pamiętaj, że mózg to jest TWOJE narzędzie, a nie odwrotnie.
Mózg da się zrozumieć i na swój sposób przechytrzyć. Raz lepiej, raz gorzej — to jest ciągła praca – tak jak wtedy, kiedy uczyliśmy się chodzić, mówić czy spożywać stałe posiłki, a nie tylko mleko mamy :)
Ktoś inny w team myśliciel-niszczyciel?