22/12/2025
Moi Drodzy, niech te Święta będą jak spokojna pracownia w sercu — rozświetlona miękkim światłem, wypełniona zapachem ciszy i kolorem nadziei. Niech każda chwila stanie się pociągnięciem pędzla, które z uważnością domalowuje to, czego na co dzień brakuje: łagodności, życzliwości, wdzięczności, oddechu, bycia tu i teraz...
Życzę Wam czasu, który nie pogania, emocji, które mogą bezpiecznie wybrzmieć, i spotkań — z innymi i z samymi sobą — w których nic nie trzeba udowadniać, a wszystko wolno poczuć.
Niech Nowy Rok przyniesie odwagę do tworzenia własnej opowieści, nawet jeśli zaczyna się od pustej kartki. Bo w każdym z nas jest przestrzeń,
która czeka, by zostać zauważona — i wystarczy odrobina czułości, by zamieniła się w coś pięknego.
Na koniec zapraszam Was do takiej krótkiej refleksji, do pewnego ćwiczenia...
Jeśli więc w te Święta zechcesz zrobić sobie prezent najprostszy z możliwych — usiądź na chwilę z pustą kartką i kopertą.
Niech będą jak świeżo spadły śnieg albo cicha tafla jeziora. Nie pytaj, co powinno się na niej pojawić. Zamiast tego zapytaj siebie: Co chce się dziś ujawnić?
Weź coś do rysowania, malowania... weź do ręki kopertę... i ozdób ją - możesz narysować linię: drżącą albo spokojną. Postawić plamę koloru, która oddycha razem z Tobą. Napisać jedno słowo. Albo pozwolić kopercie pozostać niemal pustą —
bo i cisza jest formą wyrazu.
Zauważ, co dzieje się w ciele, gdy tworzysz.
Jakie emocje wychodzą na światło.
Nie oceniaj. Nie poprawiaj.
To nie ma być „ładne”.
To ma być Twoje.
A teraz weź kartkę.
Usiądź wygodnie i przypomnij sobie, że nie musisz być ani mądra, ani silna, ani „ogarnięta”. Wystarczy, że jesteś. Napisz list do siebie, który czeka na Ciebie, który został wysłany przez Ciebie z przyszłości, który powinnaś otworzyć dziś lub w najbliższych dniach jeszcze przed nowym rokiem.
Zacznij list od jednego zdania:
„Droga Ja…”
A potem pozwól, by popłynęły słowa. Jeśli pomoże — wybierz jedno z poniższych zaproszeń i dokończ je bez cenzury:
– Chcę Ci powiedzieć, że…
– Widzę, jak bardzo się starasz…
– Dziękuję Ci za…
– W nadchodzącym czasie życzę Ci…
– Już nie musisz…
Nie poprawiaj. Nie oceniaj. Nie czytaj w trakcie.
To list pisany z serca do serca, nie do świata.
Gdy skończysz, połóż dłoń na kartce i przeczytaj list na głos — jeśli tylko możesz.
Usłysz własne słowa tak, jakby ktoś mówił je do Ciebie z ogromną czułością.
Na koniec możesz zadać sobie jedno pytanie:
„Co z tego listu chcę zabrać ze sobą dalej?”
Niech ten list stanie się Twoim wewnętrznym świadkiem. Dowodem, że jesteś w drodze — i że nie idziesz w niej sama. Bo czasem najważniejsze słowa, które mamy do przeczytania, to te, które od dawna nosimy w sobie.