18/08/2025
NA CZYM POLEGA UTRATA KONTROLI NAD ALKOHOLEM?
Większość osób pijących ma przekonanie, że skoro nie upijają się za każdym razem, nie „nurkują w sałatkę”, film im się nie urywa, nie śpią w rowie itd. – to jest to dowód, że mają kontrolę, a co za tym idzie - nie są alkoholikami.
Tymczasem utrata kontroli zaczyna się od stosunkowo błahych zdarzeń, które jednak z czasem już takie błahe nie są. To powoduje przekraczanie kolejnych granic, kolejne normy naginamy, a z czasem nasz system wartości ulega modyfikacji, dostosowujemy go do nowego stylu picia.
Po czym więc poznać, że tracimy kontrolę nad alkoholem? Otóż są dwa główne objawy, które powinny nas skłonić do refleksji na ten temat:
• Pierwszy z nich to picie, mimo postanowienia, że pić nie będziemy.
Chodzi o sytuację, w której np. rano postanawiamy, że dzisiaj nie będziemy pić, bo obiecaliśmy żonie/mężowi, mamy coś ważnego do załatwienia, chcemy po pracy zrobić coś, co wymaga trzeźwości, a w ciągu dnia zmieniamy zdanie i jednak sięgamy po alkohol.
Sięgamy z powodu natknięcia się na jakiś wyzwalacz – np. spotkamy kolegę, który zaproponuje piwo lub drinka, albo sięgamy po alkohol z powodu silnych emocji spowodowanych jakąś sytuacją. Z czasem zaczynamy używać określeń: „przez niego się napiłem, bo nie wypadało odmówić”, „przez trudną sytuację się zestresowałem, nerwy mi puściły i musiałem się napić” itd. W miarę rozwoju uzależnienia coraz bardziej błahe powody stają się pretekstem do złamania zadeklarowanej abstynencji.
W tym przypadku nie ma znaczenia, czy napiłem się „tylko” jeden kieliszek, jedno piwo, czy lampkę wina! Miałem się nie napić, a napiłem się, a to jest dowód na to, że straciłem umiejętność dokonywania wyboru co do utrzymywania abstynencji!
• Drugi objaw utraty kontroli dotyczy ilości wypijanego alkoholu. Jednak nie chodzi tu o to, czy jest to pół litra, czy butelka wina. Bardziej chodzi o złamanie własnego postanowienia, co wypijanej ilości.
Mówię sobie np.: „wypiję dziś jedno piwo, jednego drinka, czy jeden kieliszek wina przed snem, a kończy się na kilku piwach, pół litra wódki, czy butelce wina.
Pierwszy kieliszek/drink/piwo, czy cokolwiek innego z alkoholem powoduje, że tracę kontrole i wypijam dużo więcej.
Osoby, którym się to zdarza tłumaczą się, że przecież to nie zdarza się zawsze, że czasami to każdy może przesadzić. I na początku tak jest, jednak z czasem ta utrata kontroli następuje coraz częściej i ten nowy styl picia staje się nową normą. I tak jak kiedyś ta utrata kontroli następowała jeden raz na dziesięć, to na końcu występuje dziewięć razy na dziesięć.
Ten jeden raz nie, no bo przecież trzeba od czasu do czasu udowodnić sobie i światu, że przecież mam kontrolę. Nawet zaawansowany alkoholik jest w stanie np. iść na imprezę i się nie napić. Co się dzieje później – po imprezie, następnego dnia – to już inna sprawa. Ważne, że udowodnił, że może się nie napić, podtrzymać iluzję kontroli.
• U osób, dla których te objawy nie są wystarczającym hamulcem, żeby zaprzestać pić, powstaje trzeci objaw – upijanie się do odcięcia/urwanego filmu i to często w momentach najmniej odpowiednich, ale o tym może przy innej okazji...
Więcej w książce: "ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"