09/01/2026
Wokół toksyny botulinowej krążą dwie wersje tej samej historii: "zamrozi twarz" albo "zrobi mi nową". Prawda jest spokojniejsza i dużo bardziej praktyczna: to zabieg, który działa bardzo konkretnie i ma swoje jasne możliwości.
Co realnie poprawia:
🔸 zmarszczki mimiczne, czyli te, które pojawiają się przy ruchu: lwia zmarszczka (między brwiami), kurze łapki, część zmarszczek na czole
🔸 "marszczenie" okolicy między brwiami i napięcie mimiczne (często twarz wygląda po prostu na mniej zmęczoną)
🔸 w wybranych wskazaniach także nadpotliwość (np. pachy) - po kwalifikacji
Czego nie robi:
🔹 nie wypełnia zmarszczek utrwalonych jak wypełniacz (jeśli zmarszczka jest widoczna także bez ruchu, efekt może być częściowy)
🔹 nie poprawia jakości skóry w sensie nawilżenia, porów, przebarwień czy blizn (od tego są inne metody)
🔹 nie działa jak lifting i nie "podciąga" tkanek
🔹 nie jest zabiegiem "na wszystko" i nie każdemu robi się to samo
W skrócie: toksyna botulinowa wygładza to, co wynika z nadmiernej pracy mięśni. Resztę ogarnia się innymi narzędziami.
➡️ Co zwykle uspokaja najbardziej: efekt nie pojawia się w sekundę - narasta stopniowo w ciągu kilku dni. I da się go ustawić: od bardzo subtelnego "odświeżenia" po mocniejsze wygładzenie - klucz to odpowiednia kwalifikacja i dawka.
Jaka jest największa obawa przed zabiegiem? Ból, sztuczny efekt, bezpieczeństwo, a może "że jak raz zacznę, to już do końca życia"?