ARBOR Gabinet Psychoterapii Katarzyna Grąbska

ARBOR Gabinet Psychoterapii Katarzyna Grąbska Witam na moim profilu . Jestem psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą, coachem
Prowadzę psychoterapię indywidualną i grupową. Dorosłych, dzieci, par.

oraz warsztaty weekndowe

Sobota.Zanurzyliśmy się.Nie w drogę.Nie w cel.W las.Kąpiel leśna przyszła do nas jak cisza między oddechami –najpierw de...
11/04/2026

Sobota.

Zanurzyliśmy się.
Nie w drogę.
Nie w cel.
W las.

Kąpiel leśna przyszła do nas jak cisza między oddechami –
najpierw delikatnie, potem coraz głębiej…

aż zniknęła potrzeba pośpiechu.

Krok zwalniał.
Zmysły się otwierały.
Ziemia zaczęła mówić.

Nawet bez liści las karmił nas swoją obecnością –
oddechem, który wzmacnia,
przestrzenią, która koi,
ciszą, która przywraca.

Były drzewa.
Niektóre wybrane.
Niektóre – jakby to one wybrały nas.
Przy nich zatrzymanie stawało się modlitwą bez słów,
oczyszczeniem,
powrotem do siebie.

Na progu wiosny zostawiliśmy to, co już niepotrzebne.
Wzięliśmy to, co ciche, żywe i prawdziwe.

Grodzisko Wolność przyjęło nas swoją starą pamięcią –
ukryte ścieżki, źródlisko Jeziora Charzykowskiego,
drzewa, które widziały więcej niż my umiemy nazwać.

To było spotkanie.

Z lasem.
Z drugim człowiekiem.
I z tą częścią nas, która wie.

Bo w tej przestrzeni nie trzeba nic udawać.
Można po prostu być.
I zostać zobaczonym.

🌿 Kolejna kąpiel leśna: 3 maja
Jeśli czujesz wołanie – odpowiedz:

📞 504 227 430
📧 katarzynagra@gmail.coml
Las już czeka

O napięciu i zmianie ról Obserwuję w gabinecie współczesne związki ...Są trudniejsze.Kobiety dziś: świadome, niezależne,...
09/04/2026

O napięciu i zmianie ról

Obserwuję w gabinecie współczesne związki ...Są trudniejsze.
Kobiety dziś: świadome, niezależne, rozwijające się, emocjonalnie obecne.
To jest siła. To jest wartość.
Mężczyźni próbują za tym nadążyć: pracują nad sobą, uczą się emocji, idą na terapię, walczą ze swoimi schematami.
A jednak coś między nami nie działa.
Bo nie zmieniły się tylko kobiety.
Zmienił się cały układ sił — a nie powstały nowe zasady gry.
Często wygląda to tak: ona mówi więcej, mocniej, intensywniej,
on wycofuje się, milknie, próbuje „nie pogorszyć”.
Ona czuje się niesłyszana.
On czuje się niewystarczający.
I zamiast partnerstwa mamy: napięcie, zmęczenie i walkę o to, czyja racja wygra.
To nie jest kryzys miłości.
To jest kryzys sposobu bycia razem.
Potrzebujemy mniej walki o rację,
a więcej rozmowy o tym jak chcemy żyć razem.
Bez dominacji. Bez wycofania.

Wielkanoc w tym roku jest dla mnie cicha i jakaś melancholijna jak pogoda za oknem.Triduum Paschalne - praca i obowiązki...
06/04/2026

Wielkanoc w tym roku jest dla mnie cicha i jakaś melancholijna jak pogoda za oknem.
Triduum Paschalne - praca i obowiązki, potem sobota i długa, trzygodzinna Wigilia Paschalna w kościele. Niedziela i poniedziałek przynoszą ciszę - czas oczekiwania, schodzenia z napięcia po tych wszystkich przygotowaniach, a potem wreszcie chwile z rodziną: wspólne bycie, smakowanie potraw, spokój.

Niby jak zawsze - a jednak inaczej.
Czuję się trochę jak kobiety przy pustym grobie. Z tym momentem zatrzymania, kiedy jeszcze jest cisza, niepewność… i słowa: Nie ma Go tu...idźcie, powiedzcie...

Patrzę na świat wokół — na niszczenie przyrody, pośpiech, zabudowywanie każdego skrawka ziemi, wycinanie drzew. I mam w sobie takie trwanie w ciszy i lęku nadzieję że za chwilę naprawdę poczujemy, że możemy żyć inaczej. Wolni od strachu. Wolni od gniewu. Wolni od potrzeby niszczenia.

Życzę Wam - i sobie - zwolnienia. Wyciszenia. Nadziei.
Świata i życia bez pośpiechu. Spokojnej radości. Bez destrukcji tego, co jeszcze przed chwilą było nasze. Co było życiem.
Alleluja.

🌿 Kąpiel leśna – zanurzenie w wiośnie 🌿11 kwietnia (sobota) zapraszam Cię do wspólnego zanurzenia się w wiosennym lesie ...
05/04/2026

🌿 Kąpiel leśna – zanurzenie w wiośnie 🌿
11 kwietnia (sobota) zapraszam Cię do wspólnego zanurzenia się w wiosennym lesie 🌱
Czeka na nas: ✨ śpiew ptaków
✨ zapach budzącej się ziemi
✨ świeża zieleń i kolory natury
To przestrzeń, w której zwalniamy, wyciszamy się i otwieramy na nowe.
Nie będziemy robić wielu kilometrów – zamiast tego: 🌿 zatrzymamy się
🌿 poczujemy
🌿 posłuchamy
🌿 pobędziemy w relacji – ze sobą i z naturą
Co zabrać: ✔️ matę lub coś do siedzenia
✔️ spray na kleszcze
✔️ wygodny strój
📍 Zbiórka: Chojnice, pod Starostwem
📞 Zapisy: 504 227 430
Jeśli czujesz, że to dla Ciebie – daj znak 💚

Dziś Wielki Piątek.Dla katolików – czas zadumy nad śmiercią Jezusa.Dla niektórych zbliżające się Jare Gody.Dla przyrodni...
03/04/2026

Dziś Wielki Piątek.
Dla katolików – czas zadumy nad śmiercią Jezusa.

Dla niektórych zbliżające się Jare Gody.
Dla przyrodników – przedwiośnie i budząca się do życia ziemia.
Jadąc przez Polskę, widzę ruch, pracę, porządkowanie po zimie – grabienie, czyszczenie, przygotowanie na nowe.
Wszyscy spotykamy się gdzieś w tej samej aurze przejścia.

A jednak towarzyszy mi smutek.
Smutek człowieka, który patrzy, jak wycina się, burzy, prostuje to, co dzikie. Jak krajobraz zamienia się w szachownicę – kawałki lasu oddzielone pustką. Jak coraz mniej jest miejsc, gdzie człowiek naprawdę współgra z przyrodą.
Są tacy, którzy potrafią dawać ziemi drugie życie. Ale to wciąż rzadkość.

Bliska jest mi idea głębokiej ekologii – współodczuwania, uważności, bycia częścią, a nie właścicielem.
Kocham dzikość.
Bogactwo owadów, zapach dziurawca, wrotyczu i rumianku.
Nieregularne drzewa, które rosną po swojemu.
Ludzi, którzy tworzą, eksperymentują, idą własną drogą.
Nie wiem, skąd to we mnie.
Może dlatego, że sama jestem trochę dzika.

Opowiem Wam o sesji która poruszyła mnie ostatnio Case: AniaSamotna matka, ambitna, zaangażowana. Dba o dzieci, organizu...
01/04/2026

Opowiem Wam o sesji która poruszyła mnie ostatnio
Case: Ania
Samotna matka, ambitna, zaangażowana. Dba o dzieci, organizuje im czas, rozwija się zawodowo. Z zewnątrz – „ogarnięta”, silna, skuteczna.
A jednak wewnętrznie funkcjonuje w dwóch skrajnych trybach:
– kiedy wszystko „dowozi” → czuje się na poziomie, ma kontrolę
– kiedy coś idzie nie tak → pojawia się fala samokrytyki, poczucie winy i bezradności
Rozstanie? „Moja wina.”
Problem w domu? „Moja niezaradność.”
Dzieci się nudzą? „Jestem złą matką.”
Choć obiektywnie robi bardzo dużo – dla siebie i dla dzieci – nigdy nie doświadcza poczucia, że to wystarcza.

Perspektywa psychologiczna

Ania wychowywała się przy ojcu, który był jednocześnie ciepły i bardzo wymagający. Tworzył obraz ideału – jako rodzic i jako człowiek.
W efekcie Ania uwewnętrzniła ten wzorzec jako surowego krytyka wewnętrznego. Jej poczucie wartości stało się warunkowe – zależne od spełniania wysokich standardów.

To prowadzi do:
• perfekcjonizmu opartego na napięciu, nie na satysfakcji
• myślenia czarno-białego („albo jestem świetna, albo beznadziejna”)
• nadmiernej odpowiedzialności za wszystko, co się dzieje
• trudności w akceptacji własnych ograniczeń

Ta „huśtawka” stanów nie wynika ze słabości, tylko z życia pod presją wewnętrznego ideału, który nie dopuszcza bycia po prostu człowiekiem.
Sedno problemu
To nie brak kompetencji.
To brak zgody na niedoskonałość.
Dopóki standardem jest „muszę być idealna”, każdy realny moment życia będzie przeżywany jako porażka.
, , .

Wraz z końcem zimy i budzeniem się przyrody wchodzimy w szczególny moment cyklu – nie tylko biologicznego, ale i psychic...
30/03/2026

Wraz z końcem zimy i budzeniem się przyrody wchodzimy w szczególny moment cyklu – nie tylko biologicznego, ale i psychicznego.

W kulturze i tradycjach religijnych to także czas postu: wyciszenia, oczyszczenia i przemiany.
Z perspektywy psychologicznej jest to okres niezwykle potrzebny – wręcz naturalnie wpisany w rytm funkcjonowania człowieka.

Cisza, w którą próbujemy wejść, bywa trudna. Dla mózgu przyzwyczajonego do ciągłej stymulacji, działania, planowania i zaspokajania impulsów, zatrzymanie się może być niemal bolesne. Pojawia się niepokój, rozproszenie, a czasem nawet wewnętrzny opór. To jednak właśnie w tym momencie zaczyna się najważniejszy proces. Ograniczenie bodźców i świadome wyhamowanie aktywności sprzyja obniżeniu poziomu kortyzolu i wyciszeniu układu współczulnego, odpowiedzialnego za tryb „walki i ucieczki”.
Gdy ten układ się uspokaja, do głosu dochodzi układ przywspółczulny – odpowiedzialny za regenerację, trawienie, odbudowę. Serce zwalnia, oddech się pogłębia, a mózg stopniowo przechodzi z trybu przetrwania w tryb integracji i równowagi. W tym stanie wzrasta aktywność tzw. sieci spoczynkowej (default mode network), która odpowiada m.in. za autorefleksję, przetwarzanie emocji i nadawanie znaczeń doświadczeniom. To dlatego cisza, choć początkowo niewygodna, staje się przestrzenią wewnętrznego porządkowania.

Post – rozumiany nie tylko jako ograniczenie jedzenia, ale szerzej jako świadome „odjęcie” – może dodatkowo wspierać te procesy. Badania wskazują, że okresowe ograniczenie kalorii czy uproszczenie diety wpływa korzystnie na metabolizm, wspiera procesy oczyszczania komórkowego (autofagię) oraz poprawia funkcjonowanie układu nerwowego.
Równie istotny jest jednak wymiar psychologiczny: post uczy regulacji impulsów, wzmacnia poczucie sprawczości i pomaga odzyskać kontakt z rzeczywistymi potrzebami, a nie tylko z nawykami.

Dla jednych motywacją będzie religia i symbolika Wielkiego Postu, dla innych – troska o zdrowie czy potrzebę odzyskania równowagi. Niezależnie od źródła, sens pozostaje wspólny: stworzyć sobie przestrzeń na zatrzymanie.
Warto szczególnie wykorzystać ten ostatni, symboliczny czas wyciszenia – Wielki Tydzień – jako moment świadomego zwolnienia. Ograniczyć nadmiar bodźców, uprościć codzienność, dać sobie zgodę na ciszę, nawet jeśli na początku wydaje się ona trudna.
Bo to właśnie w tej ciszy zachodzi przemiana. Regeneruje się ciało, porządkuje umysł, a psychika odzyskuje zdolność do głębszego przeżywania i odczuwania sensu.
Daj sobie czas na zwolnienie.
Daj sobie czas na regenerację i zdrowie.
Daj sobie przestrzeń na własne – wewnętrzne – zmartwychwstanie.

Chwilę ciszy na przestrzeni lat... podpowiadają algorytmy.Coś jest w tym marcu. Znowu jadę na ćwiczenia duchowe.Wydłużon...
21/03/2026

Chwilę ciszy na przestrzeni lat... podpowiadają algorytmy.
Coś jest w tym marcu.
Znowu jadę na ćwiczenia duchowe.
Wydłużoną medytację. Czas z dala od zgiełku i spraw.
Jak trudno wszystko zostawić..
Rozpoczęte projekty, niedokończone rozmowy. Zostawić i już. Wyłączyć komórkę, odłożyć biznes, kazać poczekać pacjentom. Trudno..
Ale bez tych chwil, przerw byłabym tylko jak pies ujadający na przechodzącą karawanę....

Granice to jeden z fundamentów zdrowych relacji i dobrostanu. To one określają, gdzie kończę się „ja”, a zaczyna „ktoś i...
21/03/2026

Granice to jeden z fundamentów zdrowych relacji i dobrostanu.

To one określają, gdzie kończę się „ja”, a zaczyna „ktoś inny”. Dzięki nim wiemy, na co się zgadzamy, a na co nie - w zgodzie ze swoimi wartościami, potrzebami i możliwościami.

Badania i praktyka psychologiczna pokazują, że trudności z granicami rzadko wynikają z „braku wiedzy”. Częściej są efektem: • stylu wychowania (np. brak przestrzeni na autonomię), • lęku przed odrzuceniem, • potrzeby akceptacji, • utrwalonych wzorców relacyjnych, • cech temperamentu i osobowości.

To dlatego dla jednych stawianie granic jest niemal automatyczne, a dla innych — ogromnym wyzwaniem.
Osoby bardziej sztywne, zdyscyplinowane, z wysoką potrzebą kontroli często granice mają… aż za mocne. Ich „nie” przychodzi łatwo, ale kosztem elastyczności, bliskości i spontaniczności. W terapii uczą się czasem odpuszczania i większego zaufania do relacji.

Z kolei osoby bardziej ekstrawertyczne, nastawione na relacje i akceptację, często zmagają się z czymś odwrotnym. Mówienie „tak” bywa dla nich sposobem na bycie lubianym. „Nie” może uruchamiać lęk: „co jeśli ktoś mnie odrzuci?”, „co jeśli zawiodę?”. Budowanie granic staje się wtedy wyzwaniem na miarę zdobywania zamku.
I właśnie tu pojawia się ważna prawda: granice to nie mur, który oddziela nas od innych. To drzwi, które uczymy się świadomie otwierać i zamykać.

Myślenie o granicach, obserwacja ich, to dopiero początek. Bo praca nad granicami nie polega na byciu bardziej „twardym” albo bardziej „miłym”. Chodzi o coś głębszego: o bycie w kontakcie ze sobą.
Bo dopiero wtedy „tak” naprawdę znaczy „tak”. A „nie” - jest wyrazem szacunku, nie odrzucenia.

Czasami sesje terapeutyczne układają się w przedziwną, ale spójną całość. Porządek jednego dnia, a czasem całego tygodni...
18/03/2026

Czasami sesje terapeutyczne układają się w przedziwną, ale spójną całość.

Porządek jednego dnia, a czasem całego tygodnia, pozwala mi przyjrzeć się jakiemuś problemowi głębiej.

Dziś miałam taki dzień.

Nazwałam go dniem matek.
Słuchałam kobiet opowiadających o relacjach ze swoimi dziećmi.

Pierwsza była Arleta . Czasami myślę o niej tak, jakby jej samej nie było — jakby istniały tylko jej dzieci. Córka przeżywa nastoletni bunt, sprzeciw wobec matki i ojca. Syn, po rozwodzie rodziców, wydaje się rozdarty między łagodnością a potrzebą stawiania granic, między tym, kim jest, a tym, kim powinien się stać.

Matka widzi w swoich dzieciach wyzwanie. Opiekuje się nimi, kontroluje je, chcąc pomóc. Jej troska wynika z miłości, ale często przeradza się w napięcie - podniesiony głos, presję, wymuszanie określonych zachowań. Mówi do syna: „Nie rób tak” albo „Zrób tak”, „Nie wierzę, że ci się uda”, „Czemu jeszcze nie idziesz do pracy?”

Druga mama mówi: „Pchałam mojego syna w książki, w ciepłą przyszłość. Niestety, on wybrał ciężką pracę, a potem z niej uciekał. Chciałam, żeby miał łatwiej”.

To mama, która czuje winę. Mimo dorosłości syna nadal chce być odpowiedzialna za jego decyzje. Wraca myślami do swoich błędów i nie potrafi ich puścić.

Trzecia mama przeszła przez wiele lęków i trudnych doświadczeń. Dziś patrzy na swoje dzieci z ogromną wrażliwością i akceptacją. Rozumie ich emocje, ale jednocześnie przeżywa ich oddalanie się — ich samodzielność, ich własną, samotną drogę. Widzi, że życie niesie lęki, rozstania, burze w relacjach. I choć jej serce wie, co byłoby dla nich najlepsze, nie jest w stanie ochronić ich przed upadkami, błędami i cierpieniem.

Te trzy historie łączy jedno — miłość matki.

Miłość, która sprawia, że po narodzinach dziecka serce zostaje jakby na zewnątrz.

Miłość, która chce chronić, prowadzić, ustrzec przed bólem i pomóc osiągnąć szczęście.
A przecież człowiek nie składa się wyłącznie z sukcesów. Nie da się być tylko szczęśliwym.

To bolesna prawda macierzyństwa - że wraz z dorastaniem dziecka pojawia się kolejny rodzaj bólu. Po porodzie, po chorobach, po pierwszych trudnościach przychodzi następny etap: akceptacja tego, że nie można przeżyć życia za swoje dziecko.

Macierzyństwo ,- w każdej fazie - niesie wszystko

W pracy psychologa czy psychoterapeuty, w pracy wielu z nas pojawia się  charakterystyczny moment w terapii.         Pac...
10/03/2026

W pracy psychologa czy psychoterapeuty, w pracy wielu z nas pojawia się charakterystyczny moment w terapii.
Pacjent przychodzi w kryzysie: z depresją, lękiem, myślami rezygnacyjnymi, trudnościami w koncentracji, problemami w relacji z partnerem czy z dziećmi.
To typowa lista powodów, dla których ludzie rozpoczynają terapię.
Po pewnym czasie przychodzi etap, w którym „pożar” zostaje ugaszony.
Pacjent podjął ważne decyzje w związku,
zaczyna bardziej akceptować swoje dzieci i ich potrzeby,
depresja przestaje być przerażającym demonem,
a lęk się stabilizuje. Człowiek zaczyna znowu ogarniać życie – emocje, codzienność, obowiązki.
Wtedy pojawia się myśl: „Już nie potrzebuję terapii. Poradzę sobie sam”.
I rzeczywiście – byłoby cudownie, gdyby tak właśnie działał proces zdrowienia. Wsparcie psychologa czy przyjaciółki pomogłoby podnieść się z kryzysu, a potem człowiek mógłby dalej pracować nad sobą samodzielnie.
Istnieje ogromna ilość literatury psychologicznej: książki o refleksji nad sobą, prowadzeniu dzienników, analizowaniu własnych potrzeb, o pracy z myślami i emocjami. . Czasem mam wrażenie, że psychologowie piszą je nie tylko dla pacjentów, ale również dla siebie. Bo prawda jest taka, że żeby naprawdę korzystać z tych narzędzi, potrzeba ogromnej dyscypliny – a psychologowie też są tylko ludźmi.
Zdarza się oczywiście, że ktoś dochodzi do takiego momentu w życiu, w którym potrafi już sam utrzymywać tę wewnętrzną dyscyplinę i systematyczną pracę nad sobą. Jednak zwykle nie jest to etap tuż po ugaszeniu „pożaru”. To jeszcze nie jest moment, w którym stare nawyki naprawdę się zmieniły.
Właśnie wtedy potrzebny jest jeszcze pewien czas – czas spokojniejszej, mniej spektakularnej pracy terapeutycznej.
Czas, w którym spotykasz się z terapeutą co tydzień i powoli realizujesz nową drogę. Często w tym okresie pojawia się znużenie: „Nie chce mi się już analizować. Wszystko jest w porządku. Nic ciekawego się nie dzieje”.
Umysł chętnie ucieka od dalszego pogłębiania rozmów, bo wydają się nudne, niepotrzebne.
A jednak to właśnie wtedy utrwala się zmiana.
W tym czasie uczysz się swoich schematów , głębiej rozumieć:
dlaczego tak łatwo się poddajesz,
dlaczego masz perfekcjonistyczne podejście do porządku,
dlaczego próbujesz kontrolować dzieci albo przeciwnie – tak trudno jest ci się nimi zajmować,
dlaczego tak łatwo się przygnębiasz i rozpadasz nawet z pozornie małych powodów.

Nasze depresje i nerwice nie biorą się znikąd.
Rodzą się z tego, co kształtowało się w nas od początku życia. Zmiana tych schematów – sposobów myślenia, reagowania i przeżywania – jest pracochłonna. Wymaga cierpliwości i dyscypliny. A właśnie tych zasobów często brakuje nam najbardziej, kiedy wychodzimy z poważnego kryzysu.
Dlatego warto pozwolić sobie na dłuższy czas terapii, nawet wtedy, gdy wydaje się, że „już wszystko jest w porządku”. To nie oznacza, że nie potrafisz poradzić sobie sam. Przeciwnie – oznacza, że poważnie traktujesz proces zmiany.
Przez 30 czy 40 lat życia trenowaliśmy określone nawyki, mechanizmy i sposoby reagowania. Naturalne jest więc, że potrzeba czasu, aby naprawdę je zmienić.

Kiedy na powierzchni życia robi się już spokojnie, dopiero wtedy można zajrzeć głębiej – tam, gdzie pod pozornym spokojem nadal poruszają się różne prądy i historie. Terapia w tym czasie pozwala je zobaczyć, zrozumieć i powoli zmieniać.
To właśnie wtedy utrwalają się nowe, dobre nawyki.
, ,

Jestem w lesie, jestem na jodze, jestem nad rzeką i jest mi dobrze.       Nic więcej. Nie planuję, nie rozmyślam, słońce...
28/02/2026

Jestem w lesie, jestem na jodze, jestem nad rzeką i jest mi dobrze.
Nic więcej. Nie planuję, nie rozmyślam, słońce śpiew ptaków cień drzew przegania drażniące niepokoje i tylko jestem.

Adres

Arbor Gabinet Psychoterapii
Chojnice
69-600

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00

Telefon

+48504227430

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ARBOR Gabinet Psychoterapii Katarzyna Grąbska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do ARBOR Gabinet Psychoterapii Katarzyna Grąbska:

Udostępnij

Kategoria