03/12/2025
Zmiana, psychoterapia i wdzięczność
Wczoraj spotkała mnie jedna z tych chwil, które na długo zostają w sercu. Dostałam piękne kwiaty od pana Tadeusza - pacjenta, który właśnie zakończył ważny etap swojej psychoterapii. Pan Tadeusz sam mówi, że pewnie nigdy by nie odszedł, jednak oboje wiemy, że przychodzi moment, w którym pacjent potrzebuje stanąć sam na nogach, z tym, czego doświadczył i czego się nauczył.
Oprócz bukietu przyniósł mi słowa wdzięczności i łzy wzruszenia. Mówił o tym, jak wiele zmieniło się w jego życiu - mimo że ma 70 lat i mimo choroby, która według wielu specjalistów nie rokuje na głębokie zmiany terapeutyczne. Bo przecież w takich przypadkach często mówi się, że spektakularne przeobrażenia nie są możliwe, a głęboki wgląd jest ograniczony.
A jednak… to doświadczenie pokazuje mi, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Pracowałam już z osobami po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce — bywa różnie. Czasem ktoś jest zamknięty, nieufny wobec wpływu psychoterapii, niegotowy na odkrywanie siebie. Ale mam też takie doświadczenia, jak z panem Tadeuszem: że mimo wieku i mimo choroby organicznej, zmiana jest możliwa.
Nie chodzi o to, że wystarczy „chcieć”, choć chęć jest kluczowa. Chodzi o odwagę, aby mówić inaczej, opowiadać inaczej, spojrzeć na siebie inaczej. O odwagę, by odkrywać to, co zawstydza. O odwagę, by nie poddawać się schematom, które mówiły nam przez lata: „już nic się nie zmieni”.
Bo to nie wiek ani ograniczenia biologiczne nas zatrzymują.
Zatrzymuje nas niewiara, poddanie się i konformizm.
Dlatego z całego serca gratuluję panu Tadeuszowi — i wszystkim, którzy niezależnie od wieku nie przestają się rozwijać, pracować nad sobą i poszerzać swojej wolności.