02/01/2026
Dzień dobry w Nowym Roku!!!
Z cyklu polecajek filmowych - a jakże - Stranger Things 🌺📽️
⚠️ UWAGA SPOILER ! ⚠️
Finał Stranger Things był dokładnie tym, na co długo czekałam. Na odpowiedzi, na domknięcie historii, na moment, w którym napięcie w końcu pęknie.
Vecna został pokonany - ale to zwycięstwo nie jest proste ani czarno-białe. Bo Vecna nie był tylko potworem. Zanim nim się stał, był kimś, kto zmaga się sam ze sobą, z własnym bólem, zagubieniem i emocjami, których nie potrafi udźwignąć.
To właśnie Łupieżca Umysłów stał się katalizatorem tego zła. Wykorzystał słabości Henry'ego. Wzmocnił mrok, pchnął w stronę, z której nie było już odwrotu. To jest w tej historii najbardziej przerażające - jak łatwo trauma i brak wsparcia mogą zostać przejęte i zamienione w coś destrukcyjnego.
Ten sezon, a szczególnie jego zakończenie, pokazuje jak trauma potrafi wpływać na wszystko wokół - na ludzi, relacje, cały świat przedstawiony. I jak wielką cenę trzeba zapłacić, kiedy zostaje zignorowana.
Ogromne brawa należą się za grę aktorską, zwłaszcza najmłodszym aktorom. Ilość emocji, które potrafili przekazać - strach, rozpacz, determinację, nadzieję - była momentami aż przytłaczająca. To już nie była "gra". To było przeżywanie. Na ten finał czekałam naprawdę długo. I kiedy w końcu się pojawił, nie dało się go przerwać, bo to była historia, która domagała się uwagi do ostatniej minuty.
Pod koniec zostawia też bardzo ważne przesłanie:
👉 z traumą trzeba walczyć.
Może nie w tak dosłowny, serialowy sposób, ale nieprzepracowana potrafi poprowadzić życie w bardzo złym kierunku. Czasem ciszej, czasem wolniej - ale skutki bywają równie poważne.
Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał - z całego serca zapraszam do obejrzenia. To zakończenie, na które naprawdę warto było czekać 🖤 Dla mnie Stranger Things to jeden z lepszych seriali wszechczasów.