18/05/2022
Terapia jest rozwojem
Witam Państwa.
Poniżej przedstawiam oraz argumentuję moje przekonanie, iż terapia jest rozwojem, a rozwój terapią oraz, iż terapia jest w bardzo dużym stopniu współpracą.
I. Terapia i rozwój
II. Poziomy terapii/rozwoju:
1. Terapia/rozwój jako rehabilitacja
2. Terapia/rozwój jako rozwijanie swojego potencjału/jako osiąganie maksymalnego stopnia rozwoju swojego potencjału
III. Terapia jako współpraca
I. Terapia i rozwój
Terapia jest rozwojem, a rozwój jest terapią. Mówić, iż nie interesuje nas terapia to tak jakby powiedzieć, iż nie interesuje nas rozwój.
Jeśli ktoś dzieli ludzi na tych, którzy uczęszczają na terapię oraz tych co tego nie robią to jest to w rzeczywistości podział na ludzi, którzy mają wymagające zmiany wzorce myślenia zakodowane w podświadomości i je zmieniają oraz ludzi, którzy również mają wymagające zmiany wzorce myślenia zakodowane w podświadomości, ale ich nie zmieniają. (oczywiście jest też i taka możliwość, iż ktoś pracuje nad swoimi wzorcami bez współpracy terapeutycznej). Bardzo często jest tak, iż człowiek stwierdza, iż żeby zostać piłkarzem-potrzebuje trenera, żeby zostać pilotem samolotu-potrzebuje nauczycieli/szkoleń, żeby zostać lekarzem-potrzebuje nauczycieli i studiów itd. , ale żeby się rozwijać/pracować nad sobą w sferze nie sportu, zdrowia fizycznego, lecz w sferze psychiki-nie. Rozumiemy, że dobra jest dla nas współpraca z mechanikiem samochodowym-czyli osobą, która ma pewną wiedzę na temat mechanizmów, wg których funkcjonuje samochód, ale współpraca z osobą, która by nam przekazywała informacje na temat mechanizmów, wg których funkcjonuje psychika-nie).
II. Poziomy terapii/rozwoju
II.1. Terapia/rozwój jako rehabilitacja
Terapia/rozwój może przebiegać na różnych poziomach. Czasami terapia/rozwój przypomina pracę na poziomie rehabilitacji fizycznej:
-ktoś doświadczył w przeszłości bliższej lub dalszej serii wypadków fizycznych przez co jest kontuzjowany i z pomocą rehabilitanta uczy się chodzić
lub
-ktoś doświadczył w przeszłości bliższej lub dalszej serii negatywnych komunikatów na swój temat, przez co obecnie ma zaszczepionych wiele tzw. negatywnych przekonań podstawowych na temat siebie i stara się je wykorzenić, zmienić z pomocą drugiego człowieka. Taka osoba zmienia swoje wzorce tak, aby funkcjonować bez tak dużej-dotychczasowej- ilości cierpienia towarzyszącej codzienności.
Jeśli ktoś ma zakodowanych wiele negatywnych przekonań na swój temat to np.:
- dużym stresem stają się dla takiej osoby wszelkie relacje z innymi ludźmi(które zazwyczaj powinny być przyczyną radości). Taka osoba może mieć myśli typu: „co jeśli mnie nie zaakceptują/pomyślą, że jestem dziwny/dziwna, co jeśli mnie skrytykują, nie polubią…”
- praca jest raczej nie źródłem satysfakcji, a miejscem gdzie uruchamiają się autoagresywne przekonania na temat swojej niekompetencji, przekonania, iż jest się gorszym, głupim itp. (wtedy każda sytuacja, w której działanie takiej osoby oraz efekt tego działania mogą zostać poddane ocenie staje się tak zwaną sytuacją wyzwalającą-wyzwalającą negatywne przekonania na swój temat, co prowadzi do pojawiania się obaw dotyczących swojej samooceny. Jest to sytuacja, w której może się potwierdzić, iż ta osoba faktycznie jest „do niczego”, „głupia i gorsza” i będzie to potwierdzone(wg tej osoby) jeśli popełni jakikolwiek błąd, będzie miała jakikolwiek brak w swojej wiedzy, jeśli nie będzie potrafiła odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie
- relacja małżeńska nie jest źródłem radości, gdyż ta radość jest przysłonięta np. przekonaniem o swojej niskiej wartości> z czego może wynikać, dalsze przekonanie jak np. „jeśli tylko by poznał jaka naprawdę jestem to nie chciałby mnie znać”, „jest ze mną tylko dlatego, iż spełniam jego/jej oczekiwania” (oczywiście pomaganie współmałżonkowi, wspieranie go oraz służenie mu/jej jest czymś bardzo dobrym… problemem jest, jeśli ktoś uważa, iż bez takiego działania nikt by go/jej nie pokochał tak po prostu) ; lub też jest przysłonięta ciągłymi obawami dotyczącymi porzucenia
-spacer również może nie być przyjemny ponieważ mogą pojawiać się myśli lękowe dotyczące bycia ocenianym...obawy, iż jakiś przechodzień pomyśli, iż jestem osobą dziwną lub w szerokim znaczeniu tego słowa- nieatrakcyjną.
Kończąc na ten moment tą kwestię, chciałbym jeszcze opisać określenie jakiego użyłem- „służenie mu/jej”. Nie chodzi tu o służbę niewolniczą, w której nie występuje szacunek, lecz służbę pełną oddania, kiedy człowiek chce dawać coś pozytywnego drugiemu człowiekowi(w tym wypadku żonie/mężowi). O podobnej służbie możemy też mówić w przypadku relacji mama-dziecko, tata-dziecko… choć w przypadku dojrzałych postaw altruistycznych człowiek może chcieć służyć również tym, którzy są poza jego rodziną.
II.2. Terapia/rozwój jako rozwijanie swojego potencjału/osiąganie maksymalnego stopnia rozwoju swojego potencjału.
Czasami terapia/rozwój przypomina pracę na poziomie rozwijania do poziomu maksymalnego swojego potencjału. Próba rozwinięcia swojego potencjału może być określana terapią, ponieważ eliminujemy wszelką chorobę, a w tym wypadku chorobą są wszelkie wzorce myślenia, które uniemożliwiają/utrudniają nam zamanifestowanie pełni naszego potencjału. Eliminujemy wszelkie negatywne wzorce myślenia, które utrudniają nam stać się osobą pogodną, pomocną, ojcem lub matką stosującą konstruktywne sposoby wychowawcze, studentem osiągającym wysokie wyniki, dobrym i zorganizowanym pracownikiem, osobą, która potrafi kończyć to co zaczęła, osobą pewną siebie. W takiej sytuacji negatywne wzorce myślenia, negatywne stany emocjonalne, negatywne nawyki/skłonności/zachowania są postrzegane jako łańcuchy, które utrudniają rozwinięcie pełni potencjału, a nasza współpraca polega wtedy na eliminacji tych łańcuchów.
Ta kwestia może zostać przedstawiona również poprzez pewną opowieść. Otóż był kiedyś pewien rzeźbiarz, który rzeźbił w kamieniu piękne słonie. Ktoś go kiedyś zapytał- „w jaki sposób tworzysz tak piękne posągi słoni?”, na co odpowiedział: „to bardzo łatwe. Po prostu usuwam z kamienia wszystko to co nie jest słoniem”. W terapii/rozwoju ma miejsce natomiast usuwanie wszystkiego tego, co nie jest nami. Kiedy zostaniemy „ociosani” ze wszystkiego co nami nie jest, a więc z wszelkich negatywnych, dysfunkcjonalnych przekonań, stanów emocjonalnych czy też nawyków behawioralnych(nawyków na poziomie działania/reagowania), to wtedy łatwiej będzie nam przejawić swój potencjał.
Można tutaj przytoczyć też jeszcze inne porównanie. O ile dobrze pamiętam to usłyszałem je podczas oglądania wykładu Davida Icke. Będzie to porównanie do piłki w basenie. Naturalnym stanem piłki jest bycie ponad powierzchnią wody. Jakaś ręka jednak może wcisnąć tą piłkę poniżej poziomu wody, jednak jak tylko ta ręka zostanie usunięta, to piłka natychmiast wraca do swojego naturalnego stanu bycia ponad powierzchnią wody. Podobnież naturalnym stanem człowieka jest radość i szczęście. Tą ręką, która naciska nas i umiejscawia poniżej poziomu wody czyli poniżej naszego naturalnego stanu jakim jest radość i szczęście to m.in. wszelkie negatywne przekonania na swój temat. Przekonania te mogły nam zostać zaszczepione przez innych i po jakimś czasie uznaliśmy to za prawdę. Uznaliśmy za prawdę, iż coś jest z nami nie tak, ponieważ… . Uznaliśmy, że jesteśmy gorsi, głupi, do niczego itd. Jest też możliwość taka, iż część takich przekonań na swój temat stworzyliśmy sami. Usuwając ową naciskającą nas rękę, czyli negatywne wzorce myślenia/reakcji emocjonalnych oraz zachowań-powracamy do naszego naturalnego stanu jakim jest bycie szczęśliwym.
Podsumowując tę część artykułu, chciałbym stwierdzić, iż terapię można nazywać rozwojem, a rozwój terapią, oraz etap rehabilitacji można nazywać etapem rozwijania swojego potencjału i na odwrót. Być może główną kwestią, która odróżniałaby nazwę „rozwój” od nazwy „terapia” byłoby rozwijanie tych umiejętności, których jeszcze nie mamy, choć wydaje mi się, iż tutaj też można dyskutować ponieważ, np.: rozwijanie zdrowego poczucia własnej wartości można postrzegać jako rozwój, ponieważ obecnie nie posiadamy zdrowego poczucia własnej wartości. Z drugiej strony, tak naprawdę posiadamy zdrowe poczucie własnej wartości, lecz jest ono przysłonięte negatywnymi wzorcami myślenia, które nie są nami i należy je usunąć(tak jak w porównaniu do rzeźbienia słonia oraz do piłki na basenie).
III. Terapia jako współpraca.
Terapię bardzo często nazywam współpracą dlatego, iż psycholog sam wiele nie zdziała. Relacja z psychologiem, terapeutą nie przypomina relacji z dentystą, gdzie za sukces odpowiedzialny jest niemalże w 100% dentysta, a głównym zadaniem pacjenta jest nie ruszać się.
Twój/Państwa sukces zależy przede wszystkim od Twojego/Państwa wysiłku/pracy. Sytuacja wygląda podobnie jak w drużynie piłkarskiej. Jest wiele osób trenujących i jeden trener, ten sam dla każdego trenującego… a jednak różni zawodnicy osiągają różne efekty.
Relację/sesję terapeutyczną można również porównać do relacji/sesji z dietetykiem. Zadaniem psychologa jest wytłumaczyć jakie zmiany należy przeprowadzić w sferze myślenia oraz działania. Podobne zadanie(lecz dotyczące odżywiania się) stoi przed dietetykiem, ale to czy odniesie się sukces zależy od tego czy damy radę przestrzegać zasad przedstawionych nam przez danego dietetyka.
Relację/sesję terapeutyczną można również porównać do treningu z trenerem osobistym. Można wytłumaczyć danej osobie jak należy trenować(lub w przypadku sesji terapeutycznej-jak należy zmieniać wzorce myślenia/reakcji emocjonalnych/zachowań),ale to od danej osoby zależy czy faktycznie będzie codziennie-również poza sesjami- trenować( wprowadzać w życie określone zadania behawioralne, stosować techniki/metody pracy z emocjami czy też zmieniać odkryte wzorce myślenia).
Napisałem wcześniej, iż terapia jest rozwojem, a rozwój jest terapią. Jeśli jednak ktoś chciałby wprowadzić tutaj podział na terapię oraz rozwój, to nasza współpraca mogłaby zostać przedstawiona następująco:
1. Cel
2. Rozwój
3. Terapia
Celem jest jak największa manifestacja swojego potencjału. Celem jest stanie się osobą dojrzałą, pogodną, silną psychicznie, posiadającą dużą siłę woli, osobą o zdrowym poczuciu własnej wartości i pewności siebie, mądrą, empatyczną, o niskim poziomie lęków i owe lęki przezwyciężającą. Celem jest również stanie się osobą postępującą pozytywnie, właściwie, konstruktywnie jako np. mąż, żona, ojciec, matka, dobrym pracownikiem, pracownikiem zorganizowanym, który potrafi kończyć to co zaczął, studentem osiągającym wysokie wyniki itd.
Rozwój/aspekt rozwojowy będzie polegał na rozwijaniu tego, czego się w danym momencie nie ma, np.: rozwój siły psychicznej, siły woli, poczucia własnej wartości, pewności siebie, mądrości(m.in. zrozumienia siebie), empatii, pozytywnych wzorców myślenia/zachowania/reagowania, pracowitości, zorganizowania, wszelkich pozytywnych cech oraz tych umiejętności, które są nam potrzebne.
Terapia/aspekt terapeutyczny będzie polegał natomiast na eliminacji tego wszystkiego, co stoi na przeszkodzie w osiągnięciu opisanego powyżej celu, jakim jest stanie się osobą silną psychicznie itd. , a więc, m.in. na eliminacji wszelkich negatywnych/destruktywnych/dysfunkcjonalnych wzorców myślenia, reagowania (w tym reagowania emocjonalnego), zachowania/działania.
Pozdrawiam Państwa bardzo serdecznie i bardzo dziękuje za bardzo pozytywne komentarze pod poprzednim wpisem.