19/12/2025
Dziś zakończyłam swój kolejny turnus. Wysiłek, nadzieja, walka… I ogromne zmęczenie. A wiecie, że już w styczniu rodzice muszą rezerwować turnusy na rok 2027? Brzmi niewiarygodnie, ale takie są realia.
Wtedy będę już w 8 klasie. Ostatni rok z moją klasą, egzaminy, wybór nowej szkoły… Tyle zmian przede mną. I tak bardzo chcę być w tym wszystkim obecna. Przeżyć każdy „ostatni” moment: ostatnie rozpoczęcie roku, Dzień Nauczyciela, ostatnie jasełka, ostatnie mikołajki, wigilię, zakończenie roku… Chcę cieszyć się tym czasem, zanim zaczną się zupełnie nowe rozdziały – nowi ludzie, nowe miejsca, nowe przygody.
A jednocześnie w głowie mam też inną rzeczywistość. Turnusy to ogromne koszty – każdy zaczyna się od 10 tysięcy. Do tego dochodzą terapie, rehabilitacja na miejscu, wizyty u lekarzy, sprzęt do ćwiczeń, suplementy i sama dieta, której muszę się trzymać. To wszystko jest ogromnym obciążeniem finansowym. Czasami trudno uwierzyć, że to wszystko jeszcze się udaje.
Teraz zostało mi jeszcze kilka godzin drogi do domu. Marzę tylko o swoim pokoju i o tym, żeby na chwilę odetchnąć.
I wiecie co? Przerwa świąteczna wcale nie oznacza przerwy od rehabilitacji i specjalistów. Tuż przed świętami i zaraz po nich czekają mnie kolejne zajęcia i kontrole stanu zdrowia. Nad moją wentylacją nieinwazyjną, pod którą jestem już trzeci rok, czuwają pani pielęgniarka, rehabilitant i anestezjolog.
Są dni, kiedy mam siłę przenosić góry. Są też takie, kiedy ledwo wchodzę na mały pagórek. Ale każdego dnia idę dalej. Bo wierzę, że warto. Wierzę, że ta droga prowadzi mnie do przyszłości, o której marzę. I wierzę, że każdy, kto trzyma za mnie kciuki, pomaga mi dojść tam, gdzie jeszcze wczoraj nie wierzyłam, że mogę dojść❤️
Dziękuję, że jesteście🫂