27/03/2026
https://www.facebook.com/share/1Nu4A1e1Rz/?mibextid=wwXIfr
Perliczka wygląda jak dinozaur, żre jak dinozaur i drze mordę jak dinozaur, który nadepnął na klocek LEGO. W Afryce, skąd pochodzi, uważa się, że jej obecność w obejściu zapewnia zdrowie normalnego drobiu, i faktycznie tak jest. Nie chodzi jednak o okrzyk, który brzmi, jakby szatan grał dupą solówkę na wuwuzeli. Perliczka chroni nas przed ciemnymi mocami dzięki ptasiej żarłoczności.
Ten wrzaskliwy minikazuar potrafi zjeść do 1000 kleszczy dziennie. Je również inne pajęczaki oraz szkodniki. W zasadzie nie robi prawie nic innego. Łazi po afrykańskim stepie, je kleszcze i krzyczy. Łażenie i krzyki perliczki ludzie również nauczyli się wykorzystywać. Zauważyli bowiem, że kiedy ziemia zaczyna robić się jałowa, perliczka bierze nogi za pas i wędruje w jakieś bardziej żyzne miejsce. Tam, gdzie ptak się zatrzyma na popas, tam można uprawiać dobrobyt.
Jeżeli zaś chodzi o darcie dzioba, to plemiona afrykańskie używały perliczki jako systemu wczesnego ostrzegania przed Europejczykami. Kiedy ci zagłębiali się w dżunglę, perliczka zaczynała krzyczeć, a lokalne plemiona chowały się, żeby nie paść ofiarą wielkich odkryć geograficznych.
Perliczka jest świetnym stróżem. Krzyczy, gdy zobaczy kogoś obcego. Albo znajomego, ryczy na zrywy wiatru, trąbi na samochody i piekli się na widok własnego odbicia w lustrze, ale to akurat cecha spotykana również u ludzi. Perliczka to jeden z najgłośniejszych ptaków hodowlanych i potrafi wykrzyczeć lisa z obejścia oraz chęć życia z sąsiada hodowcy.
Prawdopodobnie już starożytni Egipcjanie hodowali perliczki jakieś 2400 lat przed naszą erą. Świadczy o tym graffiti na piramidzie Unisa w Sakkarze, bo Egipcjanie uwielbiali mazać po ścianach. No i uważali perliczkę za świętego ptaka. Dlatego składali ją w ofierze bogom.
Z Egiptu perliczka trafiła do starożytnej Grecji, a potem do Rzymu, gdzie była konsumowana, ale również raczej od święta. U szczytu potęgi cesarstwa rzymskiego perliczka była kurą premium, ale nie wiadomo, czy potrafiła docenić ten zaszczyt.
Zresztą kiedy cesarstwo padło ofiarą wandalizmu, wszystkie perliczki zjedzono, a potem na kilkaset lat zapomniano o ich istnieniu. Dopiero w XVI wieku portugalscy żeglarze znowu przytachali je do Europy. W Polsce wołano na nią kiedyś kura afrykańska, a obecna nazwa, czyli perliczka, wzięła się od tego, że jest malowana przez durszlak.
Łacińska nazwa, czyli Numida meleagris, ma trochę bardziej złożoną etymologię. Numidia to starożytna kraina w Afryce Północnej, gdzie żyła perliczka. Meleager natomiast to jeden z argonautów, król Kalidonu. Kiedy wyciągnął kopyta, jego siostry (Meleagrydy) tak rozpaczały, że Artemida zamieniła je w perliczki i przeniosła na wyspę Leros, bo nie mogła znieść tego smutku (a tak naprawdę to wrzasku). Łzy sióstr zamieniły się w białe, perłowate cętki na ich piórach albo w bursztyny, zależy, kogo zapytać.
Obecnie perliczka nie płacze, kiedy umierają królowie, bo ma to głęboko w ptaku. W przypadku zagrożenia zwiewa na piechotę, ale jak trzeba, potrafi też latać. W odróżnieniu od naszych kur ma ciemne mięśnie piersiowe, co pozwala na długotrwały wysiłek tlenowy podczas lotu. Po co perliczce latanie, skoro woli dylać na piechotę? Uczeni sądzą, że chodzi o umożliwienie ucieczki przed pożarami buszu. Ale ja podejrzewam ateizm kulinarny, to znaczy nie chciały być zeżarte ku czci faraona.
Link do książek i perliczego śpiewu w komentarzach.