21/09/2025
Witajcie!
Stało się! Od miesiąca, w końcu… DOM.
Po roku i 2 miesiącach życia na walizkach i ciągłych wymian przy Olku w szpitalu w Poznaniu (i krótkim epizodzie z ośrodkiem w Warszawie) cała nasza rodzina nareszcie jest w jednym miejscu. Wyjście z kliniki ma niestety słodko-gorzki smak. Cieszymy się, że po tak długim czasie jesteśmy wszyscy razem. Z drugiej jednak strony nie tak miała się ta historia zakończyć. Jeszcze w zeszłe wakacje Oluś był beztroskim i pełnym życia małym bystrzakiem. Obecnie jest dzieckiem leżącym i wymagającym całodobowej opieki. Bardzo ciężko się z tym pogodzić, ale takie są realia.
Od czasu powrotu z Warszawy do kliniki w Poznaniu nie udzielaliśmy się tu na grupie. Nastroje były niewesołe. Po paru tygodniach z części pooperacyjnej oddziału kardiochirurgii Olek został przeniesiony na część OIOMową, gdzie lekarze chcieli objąć go lepszą opieką. Po kolejnych kilku tygodniach Oluś doznał potężnego i zagrażającego życiu wylewu krwi do układu pokarmowego. W czerwcu z kolei zaatakowała go sepsa. Całe szczęście antybiotykoterapia była trafiona i kolejny już raz pokazał ile w nim woli walki.
Stan Olka? Ogólnie niewiele się zmieniło. Jest dzieckiem leżącym podłączonym na stałe do pulsoksymetru, który monitoruje jego saturację i tętno. Nie widzi. Ma założoną tracheostomię i karmiony jest do PEGa. Zawsze musi mieć przy sobie któregoś z rodziców, bo tylko my potrafimy reagować w sytuacjach trudnych. Ogromnym wsparciem są dziadkowie Olka bez których cała domowa logistyka by nie funkcjonowała.
Po wypisie ze szpitala, który nawiasem mówiąc był dla nas na tamten konkretny moment niemałym zaskoczeniem, musieliśmy na szybko zorganizować brakujące nam w domu sprzęty i całe mnóstwo artykułów medycznych koniecznych do opieki nad Olusiem. Dla Olka najważniejsza jest teraz rehabilitacja, więc odwiedzają go w domu dwie nowe ciocie, które codziennie prowadzą zajęcia i walczą o jego sprawność.
Powoli ogarniamy naszą nową i niełatwą rzeczywistość. Trzymajcie kciuki!
Rodzice Aleksandra