10/12/2025
Uwielbiam cytaty.
Tim Elmore powiedział kiedyś:
„Przygotuj swoje dziecko do drogi, zamiast przygotować drogę dla swojego dziecka.”
I właśnie o tym myślę, zaczynając tworzyć treści dla Was – rodziców, opiekunów i wszystkich, którzy chcą rozwijać swoją emocjonalność . Bo aby przygotować dziecko do drogi, trzeba nauczyć je rozpoznawania swoich emocji, czynników je wyzwalających oraz strategii radzenia sobie z nimi.
Zastanawiałam się, od jakiej emocji zacząć… i przyszła mi do głowy inna myśl:
Może najpierw warto powiedzieć, skąd w ogóle biorą się nasze emocje.
Nad tymi przyjemnymi rzadko się zatrzymujemy. Gorzej, kiedy pojawiają się te trudne – u nas, u naszych dzieci. Często doświadczamy emocji, których nie da się tak po prostu „pozbyć”.
Jak mawiała moja Pani Promotor:
„Życie to nie jest ssanie landrynek. Ludzie myślą, że całe życie będą ssać landrynki – a to przecież byłoby nudne.”
I coś w tym jest. Gdybyśmy doświadczali tylko „pozytywnych” emocji, mielibyśmy fałszywy obraz rzeczywistości. Nikt nie jest w stanie być stale w dobrym nastroju. Wszystko przemija.
Skąd więc się biorą?
Emocje mają racjonalne, ewolucyjne podłoże.
Gdyby nie one, nie odbieralibyśmy sygnałów ostrzegawczych o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Dlatego – mimo ogromnej pokusy – nie jesteśmy w stanie kontrolować pojawienia się emocji, zwłaszcza tych „trudnych”. Są uwarunkowane biologicznie, wrodzone, zakorzenione w nas od tysięcy lat.
Kiedyś czuliśmy strach – i dziś czujemy strach.
Kiedyś czuliśmy złość – i dziś czujemy złość. Nie jesteś w stanie kontrolować „negatywnych” emocji, ale możesz uniemożliwić im kontrolowanie Ciebie!!!
Człowiek to nie tylko biologia.
To również doświadczenia, które zapisują się w naszej psychice już od najwcześniejszych chwil życia – również prenatalnych.
I tu wrócę do mojego zamiłowania do cytatów.
William Wordsworth napisał słowa, które idealnie oddają moment narodzin naszych emocji:
„Błogosławione maleńkie dziecię,
Karmione w ramionach matki i śpiące na jej piersi,
Którego dusza łaknie jawnego pokrewieństwa z duszą ziemską,
I spija miłość z kochającego matczynego spojrzenia…”
Tak Wordsworth opisuje piękno relacji matki i dziecka jako pierwszą wymianę dwóch serc, spojrzeń i pragnień niemowlęcia odwzajemnianych mu przez matkę.
Za Melanie Klein – matczyną „pierś” rozumiem nie tylko w znaczeniu dosłownym, ale także symbolicznym. To symbol bezpieczeństwa, uważności i bliskości, której dziecko potrzebuje, aby zacząć regulować swój wewnętrzny świat.
Zatem najistotniejsze cechą karmienia jest owa BLISKOŚĆ a to czy niemowlę karmione jest piersią czy butelką ma znaczenie drugorzędne.
Serdeczności dla Was – i do zobaczenia w kolejnych wpisach. ♥️