18/03/2025
Dziś będzie poważnie.
Jednym z częściej zadawanych pytań, które słyszę w gabinecie i na szkoleniach, a czasem ktoś mnie po prostu pyta, jest to: "JAK TO SIĘ DZIEJE, ŻE JA JUŻ TO WSZYSTKO WIEM I NIC SIĘ NIE ZMIENIA?"
Ewentualnie: "przeczytałam/em już wszystkie książki, wiem skąd tak robię, dlaczego to robię, nawet co powinnam zrobić a i tak tego nie robię?"
Na prostą odpowiedź ułożyłam nawet hasztag, mianowicie:
I w tym kryje się prawda życiowa: o przeczytanych książkach, postach na instagramie, wiedzy na temat co się działo w dzieciństwie i jak to na mnie wpływa obecnie. Możemy połączyć wszystkie klocki i wiemy, że kiedy ktoś opuścił rodzinę, to my w zyciu dorosłym też możemy bać się opuszczenia. Ktoś nie przyjmował naszych uczuć, to my boimy się je wyrażać. Ktoś nas pochłaniał, to my uciekamy gdzie pieprz rośnie w przypływie bliskości, bo boimy się powtórzenia historii. I tak może być długo i długo. A potem sami często mowimy: ciągle wpadam w tę samą historię - dlaczego?
Więc wyjaśniając głębiej:
samo rozumienie, interpretacja, pokazanie związków przyczynowo skutkowych nie wystarcza do zmiany. To są cenne i celne obserwacje, ale jak mawiał Jurek Mellibruda, "wgląd jest przeraklamowany".
I miał rację. Tylko że ja wyjaśnię dlaczego.
Od czego zależy to, czy my zaczniemy się zmieniać?
Tworzyć nowe wzorce relacji ze sobą, tworzyć nowe wzorce relacji z innymi osobami: np. nie uciekać, budować bliskość, nie reagować unikaniem lub impulsywnością, nie być podejrzliwym, zaborczym, podporządkowanym?
1. Potrzebujemy nowych EMOCJONALNYCH wzorców doświadczeń. Nasz układ nerwowy potrzebuje nowych doświadczeń - nowego doświadczenia w "TU I TERAZ", gdzie ktoś będzie PRZYJMUJĄCYM, uważnym, kojącym świadkiem naszych emocji.
Nasz układ nerwowy potrzebuje zmian w teraźniejszości (!) - uspokojenia lęku, neutralizacji, rozluźnienia, ulgi, spokoju - słowem: poczucia bezpieczeństwa. Kiedy nasze ciało DOŚWIADCZA poczucia bezpieczeństwa - czyli kiedy nasz lęk w relacji jest wyregulowany i możemy swobodnie mówić o różnych rzeczach - potem możliwa jest zmiana.
2. Bezpieczeństwo może się odbywać tylko w relacji.
I możemy się zatem zmieniać tylko w relacji, nigdy w samotności. Nasze style przywiązania, o ktorych niektórzy tak trąbią, ze nie da się ich zmienić (g***o prawda) mogą ulegać zmianom - nasze bolesne doświadczenia (odrzucenia, zaniedbania, etc) zadziały się w relacji - mogą zatem zostać leczone tylko w relacji, a nie w izolacji.
3. Czasem się wydaje, że ucieczka do starych schematów jest najlepszych wyjściem (wycofanie, nie mówienie, obrażenie się)- brzmi to czasem jak ulga. Tylko że ‚mechanizmy automatyzmy’ chroniły nas w dzieciństwie, pozwalając nam często przetrwać, a dziś nam szkodzą - podtrzymują ból, trzymają w matni. Zdrowienie to wychodzenie (z regulowaniem lęku)
4. Potrzebujemy obserwować siebie - żeby wychodzić ze starych kolein, nie wystarczy widzieć przeszłość - potrzebujemy obserwować: co robię, kiedy to robię? co się ze mna dzieje, kiedy to mówię? czy to mi służy, czy mi szkodzi? czy czuję rozluźnienie, czy czuję napięcie? czy czuję ulgę i radość, czy zwijam się z niechęci i oporu? co wtedy robię? czy widzę to i czy odsuwam? Więc chodzi o ZAUWAŻANIE I SMAKOWANIE. Badanie, sprawdzanie, wracanie, etc.
I jeszcze jedno. Mitem jest, że można się oduczuć starych rzeczy na zawsze. Najczęściej nie da się ich całkowicie oduczyć. Stare krzesełko będzie kusić znanym zapachem i materiałem, ale możemy ZAUWAŻYĆ "o, mogłbym usiąść, to znana mi sprawa, ale teraz już wiem bo DOŚWIADCZYŁEM innego i mogę próbować wybrać inaczej. Sprawdzę co mi to robi”. A potem jeszcze raz i jeszcze.
Więc mogę się odbijać do starego albo już jakiś czas później, po prostu widzieć stare, ale uczyć się dzięki doświadczeniu wybierać raz za razem nowe.
I raz za razem dzięki czyjejś obecności i świadkowaniu zbierać nowe wzorce doświadczeń i relacji, a potem tak pięknie świadkować sobie ❤