22/03/2024
O podejmowaniu decyzji - bardziej
temat wywołał we mnie wiele przemyśleń, wspomnień i poruszeń. Zaczęłam się mocno zastanawiać jak ja mam i jak to jest. Jak podejmuję decyzje? Co mną kieruje?
🍃🍃🍃
I przede wszystkim, przypomniała mi się kolejna historia z mojego życia, która pomogła mi znaleźć najważniejsze elementy tego procesu.
Historia znowu związana z pralnią.
Kilka lat temu, gdy jeszcze świat był spokojniejszy, a nawet mogę powiedzieć zupełnie spokojny, potrzebowałam kupić do pralni nową maszynę, a mianowicie magiel. To takie urządzenie, jakby ogromne żelazko, gdzie w minutę można poszwę, obrus i inne tego typu rzeczy wyprasować na gładko, że wyglądają jak kartka papieru.
Jest to duża i droga maszyna. Nawet najtańszy magiel kosztuje powyżej 100 000,00 PLN. Więc decyzja prosta nie była. A, jak się pewnie domyślasz, wybór jest ogromny.
Na sam koniec, gdy wybrałam większość parametrów, został jeden ogromny, ogromny dylemat.
Odpowiedź na pytanie jak ten magiel ma być podgrzewany: na gaz czy na prąd. W mojej pralni wszystko do tego momentu pracowało w oparciu o prąd. Ale niezwykle racjonalną decyzją na tamtą chwilę wydawało się podjęcie dodatkowej inwestycji i stworzenie warunków, aby magiel mógł pracować wykorzystując gaz. Ale ja czułam wewnętrznie, że nie chcę zamieniać prądu.
Racjonalność argumentów doradców, którymi byłam zarzucana, była porażająca i trafiała do mnie. Ale ja bardzo mocno, wewnętrznie czułam, że to nie jest rozwiązanie dla mnie… Pomimo, że w tamtej chwili gaz był tani, a prąd drogi. W dodatku nic nie zapowiadało zmiany trendu. Wszyscy, dosłownie wszyscy mówili: załóż gaz! Ja odpowiadałam: rozumiem i nie mogłam zmusić się do zrobienia ani jednego gestu w tę stronę. Gdy pytali mnie czemu nie chcę gazu, odpowiadałam: nie wiem, po prostu tak czuję… Wzruszali ramionami i odpowiadali: idź w gaz. To jedyna rozsądna opcja. Ale ja tego nie czułam… A dla odmiany bardzo wyraźnie czułam, że dla mnie odpowiedni jest prąd!
🤯🤯🤯
Wiesz, co zrobiłam, gdy sytuacja stawała się serio już nie do zniesienia dla mnie? Gdy czułam ogromną wewnętrzną presję i konieczność wyjścia z tego impasu i nie wiedziałam zupełnie za którą opcją się opowiedzieć?
🚲🚲🚲
Wzięłam rower i pojechałam. Napięcie, które odczuwałam w tamtym momencie wydawało mi się już tak ogromne, że stwierdziłam, że dłużej nie wytrzymam. Nie dam rady. Pralnia potrzebowała nowego magla by zoptymalizować efekty, a ja nie wiedziałam co mam zrobić…
Znasz to miejsce? Bywasz tam? Mnie jest tam bardzo niemiło. A Tobie?
Pojechałam na długą wycieczkę rowerową , dojechałam do miejsca gdzie można popatrzeć na wodę, na urzędujące w niej bobry, na - towarzyszące mi w znaczący sposób od lat - czaple siwe. I wiesz co? Rozpłakałam się. Normalnie i po prostu. Z tego napięcia i niemocy podjęcia decyzji. Z żalu, że to życie takie trudne. I czemu tak musi być. I w ten deseń, długi czas.
😿😿😿
Pozwoliłam sobie na płacz i użalanie się nad sobą. Że nie wiem co mam zrobić, że inni by wiedzieli, a ja taka beznadziejna jestem i nie wiem…
Trochę to potrwało.
A potem, gdy emocje się przeze mnie przelały i wypłynęły, już na spokojnie zdecydowałam, że zaufam sobie. I zostanę przy prądzie. I niech się dzieje co chce.
☑️☑️☑️
I tak zrobiłam. A zaraz potem wydarzyło się - wiemy co - na Ukrainie i ceny gazu poszybowały w kosmos. I okazało się, że mój mocny sprzeciw był jak najbardziej uzasadniony i na miejscu. Choć decyzja wyprzedzała wydarzenia, które ją potwierdziły.
💫💫💫
Więc znowu zadziałała intuicja. Ona mnie poprowadziła i nie dała się zagłuszyć.
Gdy dojrzałam ten ciąg, byłam pod wielkim wrażeniem.
Ale, nie jest to takie proste - mimo wszystko.
Gdy mierzyłam się z tą sytuacją, nie wiedziałam, że to intuicja – stałam między drzewami i nie widziałam lasu.
🔺🔻🔺
W drugiej części tego wpisu chcę podzielić się faktami z psychologii, które do mnie przemawiają. Które warto znać podejmując decyzje. Bo jedna z refleksji, która mnie oświeciła, to pytanie, kto tak naprawdę podejmuje decyzje. Czy to na pewno jestem ja?
Chętnie się dowiem jak Ty masz.
Powiem Ci, że gdy tak konkretnie zaczęłam się pochylać nad tematem podejmowania decyzji, to okazało się, że to wcale nie jest takie proste, takie usystematyzowanie tematu.
No bo tak. A jaka decyzja: taka, którą uznaję za istotną, czy taka, która uważam, że jest bez znaczenia? Z czym związana? Z pieniędzmi, dziećmi, moją lub ich przyszłością, z firmą. I tak dalej i tak dalej.
I teraz różne tipy, o których ja staram się pamiętać zastanawiając się co mam zrobić:
1️⃣ Wyjdź z pudełka. Czasami swojej głowy, czasami doświadczenia, czasami przyzwyczajenia i nawykowego sposobu działania. Czyli poszukaj innych rozwiązań. Może można zrobić coś w tej sytuacji z którą się mierzysz inaczej? Czasami chwila przerwy, pozwolenie aby temat się ułożył, przynosi dobre rozwiązanie.
Zwróć też uwagę, że jeśli rozważasz wyłącznie opcje mieszczące się w Twoim zakresie, może okazać się, że żadna z nich nie ma znaczenia – obie są tak samo dobre, lub nie. Żadna nie wygrywa. Więc nie trać czasu – rzuć monetą. Albo poszukaj podpowiedzi dalej.
2️⃣ Przyjmij ryzyko. Nie bój się go podjąć. Jeśli coś zaczynamy robić, to może nam nie wyjść. Takie są zasady niestety. Ale mimo wszystko – warto działać, a bez podejmowania decyzji działanie jest niemożliwe. Bo nie wiadomo co robić i czego się trzymać.
Jest powiedzenie, które lubię: nie ma ryzyka, nie ma zabawy i drugie: kto nie ryzykuje – nie pije szampana. I dokładnie tak jest. Lepiej zrobić cokolwiek niż nie zrobić nic. Jednak, przed podjęciem ryzyka, warto - na ile to tylko możliwe – ustalić ze sobą co się ryzykuje.
3️⃣ Daj sobie czas, na podjęcie decyzji, ale nie bez ograniczenia. Ustal ze sobą ile go sobie dajesz. Tak, aby nie tkwić w pozornym działaniu „ustalam fakty”, tylko z pola podejmowania decyzji co zrobić, w miarę płynnie przejść do pola kolejnego pola: robię.
4️⃣ Kolejne powiedzenie, które wręcz uwielbiam i nie znam sytuacji w której by się nie sprawdzało, to: kto chce – szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu. I czasami, gdy nie wiem co mam zrobić, jaką decyzję podjąć, przyglądam się swoim myślom i rozkminkom i zastanawiam się: szukam sposobu jak to zrobić, czy powodu z jakiego nie chcę tego robić? I jeśli uczciwie odpowiem sobie na to pytanie, to już wiem co mam robić.
5️⃣ Bardzo ważne dla mnie: decyzja jest we mnie. A moim zadaniem jest ją znaleźć, usłyszeć i działać w zgodzie z nią. Tak jak w opisanym przykładzie z maglem – wiedziałam doskonale co zrobić, ale robiłam co mogłam żeby tego nie usłyszeć. A frustracja konfliktu wewnętrznego puchła i rosła.
Będę o tym pisała w przyszłości. Co robię, aby być jak najbardziej w kontakcie ze sobą.
Najważniejsze, to uświadomić to sobie: odpowiedź jest w Tobie.
I ostatni wątek, który chcę poruszyć w tym, i tak już nieco przydługim poście, to błędy poznawcze przy podejmowaniu decyzji.
Błędy poznawcze, to tendencje myślowe, tak zwane pułapki, które ma niestety każdy z nas. Warto mieć ich świadomość, bo mogą nas wpuszczać w tak zwane maliny.
❗❗❗
Oto one:
☝️ Efekt potwierdzenia – nieświadoma tendencja do szukania i interpretowania informacji w sposób, który potwierdza naszą decyzję. Tak było, gdy wymieniłam auto. Nagle wokół widziałam same Dacie Duster. A przecież nagle statystyki się nie zmieniły. Dokładnie tyle samo osób decydowało się na zakup tej marki, co wcześniej. Zmianie uległa wyłącznie moja percepcja. Ale mój mózg zaczął mnie przekonywać: to była dobra decyzja, tyle osób wokół nie może się mylić.
☝️ Potwierdzenie wyboru – gdy już zdecyduję się na coś, nawet jeśli były inne opcje, które w sumie mogły być lepsze, szukam uparcie potwierdzenia, że ta decyzja, którą podjęłam jest serio dobra. Czasami sama widzę, jakie to bez sensu gdy to robię. Ale i tak łapię się na tym.
☝️ Zasada dostępności – potwierdzam słuszność swojej decyzji poprzez przytaczanie innych przypadków, gdy taka decyzja była słuszna. Coś na zasadzie: tyle razy się udało, to dlaczego tym razem miałoby się nie udać.
☝️ Zasada reprezentatywności, inaczej dowodu społecznego. Łatwiej jest nam podejmować decyzje zgodne z tym co robią inni w takiej sytuacji. Zachowaniem innych również udowadniamy sobie, że postępujemy słusznie.
☝️ I ostatnia zasadzka przy podejmowaniu decyzji, to nadmierna pewność siebie. Nadmierne zaufanie do własnych osądów. Zdarzało mi się być zbyt pewną, że dobrze myślę, a potem okazywało się, że to nie były najlepsze pomysły – to, co robiłam. Taka sytuacja przydarza mi się najczęściej, gdy działam w pośpiechu, stresie lub pod presją. Wówczas najbardziej ulegam błędom poznawczym i najtrudniej jest mi usłyszeć moją intuicję.
I już na sam, sam koniec.
Dla mnie najważniejsze ze wszystkiego jest podejmowanie decyzji. Uważam, że najbardziej zgubnym stanem jest trwanie w zawieszeniu. A jeśli po czasie okazuje się, że ta decyzja nie była jednak najwłaściwsza? No cóż, wówczas wybaczam sobie i stwierdzam, że w momencie w którym ją podejmowałam, to była najlepsza decyzja jaką podjąć mogłam.
Samych dobrych i satysfakcjonujących decyzji
Izabela Krzyszycha
krzyszychaonline.pl