19/01/2022
Dawno mnie tu nie było. Z natłoku obowiązków? Ze zmęczenia? Ze względu na chwile załamania , rezygnacji , podnoszenia się i upadania ,ciągłej walki?
Pewnie wszystko po trochu.
W pewnym momencie ,gdy do choroby wkrada się niepełnosprawność, brak sprawnosci fizycznej, czasami też umysłowej (co jest spowodowane wieloma czynnikami) ,przestaje być "fajnie". Guz mózgu ,to nie tylko nowotwór złośliwy, chyba jeden z najbardziej agresywnych. To również wiele współtowarzyszących problemów.
-Jednym z nich są ataki padaczki. Ponieważ jest guz ,jest ucisk , są rany pooperacyjne w głowie ,ataki pojawiają się częściej i nie spodziewanie.
- Kolejny problem to obrzęk mózgu ,wywołany przez guz ,leczenie typu radioterapia. Powoduje problemy z orientacją ,pamięcią ,ze zrozumieniem świata zewnętrznego. Czasami proste czynności ,trzeba rozkładać na czynniki pierwsze ,by osoba chora mogła je zrozumieć. Regulowanie dawek sterydów to norma.
- Sama pamięć. No cóż . Temat rzeka. Najgorzej jest z pamięcią krótkotrwałą. Odkładam coś, za 5minut nie wiem gdzie. Pytam o coś. Za chwilę pytam po raz kolejny.
- Niedowład. Guz równa się ucisk. A więc ,na ogół strona przeciwna do miejsca guza ,zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Ręka nie działa ,noga niby chce ,ale nie potrafi. Każdego ruchu trzeba się uczyć. A jeśli nie jesteśmy się w stanie nauczyć ,to każdego dnia walczymy o jakikolwiek ruch ,o sprawność ,by tylko choroba nie położyła nas do łóżka. I tu decydujące znaczenie ma odpowiednią fizjoterapia. My mamy Anioła ,który pojawia się u nas w domu i dzień w dzień walczy z nami. Tak samo mocno jak my. Fizjoterapią ,masażem ,robi wszystko by nie dopuścić do całkowitej utraty sprawności.
Taka codzienność. Każda rodzina ,w której pojawia się choroba ,zmaga się z podobnymi problemami. Zmaga się z bólem. Osoby chorej i swoim. Boli to ,że akurat bliską osobę to spotkało. Boli , że chciało by się pomóc , pomóc bardziej ,a bardziej już nie można .
Walczy się o to ,by Ta ukochana osoba się nie poddała , by walczyła , by człowiek się nie poddał.
I nie myślcie ,że jest to poświęcenie ( zmieniasz życie ,rezygnujesz z pracy, jesteś opiekunem 24godziny na dobę, bo często są to również nieprzespane noce). Nie. To miłość do drugiej osoby. To naturalny odruch. Robisz to ,nie dlatego ,że musisz ,nie dlatego ,że tak wypada ,tak trzeba ,tylko dlatego ,że chcesz.
I wiesz ,że dasz radę. Ze wszystkim. To jedyne co musisz.