Mindset - Edyta Tabor coaching, psychologia, mentoring

Mindset - Edyta Tabor  coaching, psychologia, mentoring Jako psycholog, terapeuta i psychoterapeuta CBT wts. wspieram osoby zmagające się z lękiem, depresją, stresem, ADHD, OCD, czy sytuacjami kryzysowymi.

Posiadam doświadczenie w pracy indywidualnej i z parami. Dorosłymi i dziećmi pow. 12 lat. F2F i online.

Życie warte jest rozmowy.Miejsce, gdzie bezpłatną pomoc uzyskają zarówno osoby w kryzysie samobójczym, jak i szukające w...
09/11/2025

Życie warte jest rozmowy.

Miejsce, gdzie bezpłatną pomoc uzyskają zarówno osoby w kryzysie samobójczym, jak i szukające wsparcia dla kogoś, kto przeżywa trudności psychiczne czy żałobę po samobójczej śmierci bliskiego.

Miejsce, gdzie pomoc uzyskają zarówno osoby w kryzysie samobójczym, jak i szukające wsparcia dla kogoś, kto przeżywa trudności psychiczne czy żałobę po samobójczej śmierci bliskiego.

Młodzi dorośli, którym pandemia zabrała dorastanie.Mieli wtedy 15, 18 lat.To miał być czas bycia z innymi.Pierwszych ran...
23/05/2025

Młodzi dorośli, którym pandemia zabrała dorastanie.

Mieli wtedy 15, 18 lat.
To miał być czas bycia z innymi.
Pierwszych randek, przyjaźni, śmiechu po lekcjach.
Pierwszych buntów, prób i błędów.

Zamiast tego była cisza. Ekran. Samotność.

Wtedy nie czuło się, że coś znika.
Miało to przecież chwilę potrwać, ale minęły dwa, trzy lata i nagle okazało się, że nie ma do czego wracać… Bo ten czas po prostu się nie wydarzył…

Dziś mają 20, 23 lata.
Niby wszystko się dzieje – studia, praca, znajomi, ale w środku jest jakieś uczucie braku… Trudno to nazwać … to nie dramat, ale coś boli … bo uciekło ?

Budzi strach:
- gdy widzą, że inni już są dalej.
- gdy pojawia się myśl, że może nie zdążą: zakochać się, zbudować bliskość, założyć rodzinę.

To prawda – jakiś czas bezpowrotnie minął : (
Nie da się go cofnąć, ani przeżyć od nowa. Może coś da się nadrobić, tylko że to już inny moment, inny wiek, inne okoliczności.

Może nie wszystko się da…
Może trzeba się pogodzić z tym, że pewne rzeczy się nie wydarzyły.
I trzeba iść dalej – nie od zera, tylko od miejsca, w którym się teraz naprawdę jest…

Z sercem i zrozumieniem - Ja.

22/04/2025

Czasem ktoś siada naprzeciwko mnie i nie mówi nic.

I ja to milczenie znam.

To nie jest cisza, w której można odpocząć.To ta druga.Gęsta. Niewypowiedziana. Taka, co przez lata była jedynym bezpiecznym miejscem.

Zazwyczaj zanim pojawi się słowo, najpierw przychodzi napięcie.Twarz lekko się spina. Dłonie szukają gdzieś schronienia.

I potem — jedno zdanie. Z pozoru małe.

„Nie wiem, co mam powiedzieć.”

A ja wtedy wiem, że właśnie się zaczęło.

Bo kiedy ktoś całe życie uczył się nie mówić…to największą odwagą jest właśnie to:usiąść i nie uciekać.Za tym „nie wiem” stoi cały świat.

Rzeczy niewypowiedziane.Ból, którego nikt nie uznał.Lęki, które trzeba było chować, bo „inni mają gorzej”.

I wtedy nie trzeba wielkich słów.Wystarczy, że jesteśmy.

Oboje.Cisza przestaje być wrogiem.Zaczyna być początkiem.

Bo czasem prawdziwa zmiana nie zaczyna się od „wiem, co chcę zrobić ze swoim życiem”.

Czasem zaczyna się od szeptu:„Mam dość udawania, że wszystko jest dobrze”

12/04/2025

Nie ma wielkich słów.

Jest zwykła rozmowa, która nagle staje się niezwykła.

Bo ktoś zaczyna widzieć siebie inaczej.
Nie przez pryzmat błędów.
Nie przez to, co mówiła przeszłość.

Tylko przez to, co właśnie teraz czuje w sobie.

Iskra.
Mała, ale prawdziwa.

Jak światło, które rozjaśnia coś bardzo cichego w środku.

Widzę to.
I czuję, jak coś we mnie milknie…Ze wzruszenia…Z radości…Z szacunku…

Bo w takich chwilach wiem, że bycie obok naprawdę coś zmienia,że ktoś właśnie zaczyna iść własną drogą.

Nie moją.Swoją.

I nie musi już chować się za uśmiechem.

Nie musi się wstydzić.

Może być sobą. Prawdziwie.

A ja jestem wdzięczna, że mogłam przez chwilę być częścią tej drogi.

I choć w oku kręci się łza,bo czas, który spędziliśmy razem, zbliżył nas bardziej, niż się spodziewałam, to mówię:

„żegnaj”

Delikatnie. Bez kropki.

Bo wiesz, gdzie mnie szukać, gdybyś kiedyś znów potrzebował.

A teraz idź.
I ciesz się życiem.

Tak po swojemu. Tak naprawdę. Tak, jak na to zasługujesz 💕

̨ku

Młodość, która miała najsmutniejsze oczy, jakie widziałam. Wszedł cicho. Prawie bezszelestnie. Jakby przez lata uczył si...
22/03/2025

Młodość, która miała najsmutniejsze oczy, jakie widziałam.

Wszedł cicho. Prawie bezszelestnie. Jakby przez lata uczył się, że lepiej nie robić hałasu.

Wszystko we mnie zamarło, gdy spojrzałam w te oczy.
Nie płakały, ale niosły w sobie coś, co boli bardziej niż łzy — niewypowiedzianą historię samotności.

To była młodość, która nie była w centrum zabawy, nie siedziała przy ognisku, nie śmiała się wśród rówieśników.
Nie dlatego, że nie chciała, ale dlatego, że inni uznali, że nie zasługuje…

Szykanowana. Pomijana. Ośmieszana….
Lata budowania tożsamości – i ani jednego bezpiecznego miejsca, gdzie mogłaby być sobą….

Zamiast wsparcia – chłód. Zamiast radości – przetrwanie.

Dziś, to osoba o zachwycającej wrażliwości i urodzie.
Piękna nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz.
Niestety w tych oczach — wciąż mieszka tamto dziecko. Tamten nastolatek. Tamten młody człowiek, który słyszał zbyt wiele razy, że nie pasuje.

Patrzę na tę młodość i myślę, jak bardzo chciałabym, żeby zobaczyła to, co ja widzę: wyjątkowość, siłę, delikatność, wrażliwość, która nie jest słabością, tylko cichym bohaterstwem.

Jeśli to teraz czytasz, posłuchaj mnie:

Nie jesteś sam. Nie jesteś sama.

To, co przeżyłeś/aś, było niesprawiedliwe, ale to nie jest cała Twoja historia.

To, że byłeś/byłaś odrzucona, nie znaczy, że jesteś niewarta miłości.
To, że nie pasowałeś, nie znaczy, że coś z Tobą było nie tak.

Masz prawo być częścią świata!
Masz prawo być widziany/a!
Masz prawo przestać się chować!
Masz prawo być sobą!

I kiedyś – obiecuję – w Twoich oczach też pojawi się światło.
Takie, które mówi: “Jestem! I mam prawo tu być! I jestem szczęśliwy!”

…a teraz pozwól mi sobie pomóc 🫶

Twoje dziecko przychodzi do mnie!!!I mówi:„Według teorii attachmentu Bowlby’ego moje doświadczenia relacyjne wpisują się...
11/02/2025

Twoje dziecko przychodzi do mnie!!!

I mówi:
„Według teorii attachmentu Bowlby’ego moje doświadczenia relacyjne wpisują się w schemat unikający, co prawdopodobnie wpływa na moją trudność w budowaniu bliskości”.

Patrzę na nią. Młoda, inteligentna, oczytana.
Cytuje książki, jakby były jej jedynym językiem.
Perfekcyjnie analizuje swoje emocje.
Rozkłada siebie na czynniki pierwsze jak skomplikowany mechanizm.

Pytam:
„A co czujesz?”

Cisza.

Widzę, jak szuka w głowie odpowiedniego cytatu, teorii, koncepcji.
Jak próbuje intelektem zastąpić to, czego nie nauczyła się nazywać.
To nie rozmowa – to intelektualizowanie. Mechanizm obronny, który chroni przed konfrontacją z czymś trudniejszym.

Bo nigdy nie nauczyła się odpowiadać prosto.
Bo nikt nigdy nie pytał jej zwyczajnie:
„Jak się masz?”
„Czego teraz potrzebujesz?”
„Co cię boli?”

Zamiast tego słyszała:
“Przestań wymyślać”.
“Nie przesadzaj”.
“Wszyscy mamy problemy”.

Więc nauczyła się uciekać.
Najpierw w książki. W wielkie idee, w mądre teorie, w światy, które były bardziej logiczne niż jej własne życie.
A potem w perfekcjonizm. Bo jeśli już musi istnieć, to przynajmniej nie może popełniać błędów.
Bo od zawsze czuła, że nie jest wystarczająca.
Że żeby zasłużyć na uwagę, musi być kimś więcej.
Że jeśli nie będzie miała odpowiedzi na wszystko, to nikt nie będzie chciał jej słuchać.

Rówieśnicy?
Nie rozumieli jej. Była „tą dziwną”, „tą przemądrzałą”, „tą, co woli książki niż ludzi”.
Nie miała przestrzeni, by być sobą, więc stworzyła świat, w którym wszystko można wytłumaczyć teorią.
Tylko że teoria nie przytuli, kiedy boli.

Dziś siedzi naprzeciwko mnie i mówi:
„Przeczytałam wszystko. Rozumiem każde pojęcie. Ale nadal nie wiem, co jest nie tak”.

Bo zamiast rozmów z ludźmi, miała książki.
Zamiast bliskości, miała analizy.
Zamiast uczuć, miała teorie o uczuciach.

A rodzice? Byli obok, ale nieobecni.
Zapewnili edukację, troskę, może nawet dumę z jej intelektu.
Ale nie nauczyli jej, że emocji nie trzeba rozumieć – trzeba je czuć.

I tak bardzo nauczyła się uciekać w wiedzę, że nie zauważyła, kiedy wiedza stała się jej więzieniem.

„Ja nie miałam dzieciństwa. Byłam powierniczką, doradcą, wsparciem…ale nigdy dzieckiem”Twoje dziecko przychodzi do mnie ...
08/02/2025

„Ja nie miałam dzieciństwa. Byłam powierniczką, doradcą, wsparciem…ale nigdy dzieckiem”

Twoje dziecko przychodzi do mnie i mówi :

Moja mama nie była tylko mamą. Była przyjaciółką. I oczekiwała, że jej dziecko też nią będzie.
Że wysłucha. Że zrozumie. Że doradzi.

“Twój ojciec znowu mnie zawiódł”
“Nie wiem, co robić, jesteś taka mądra – co byś zrobiła na moim miejscu?”
“Nikt mnie nie rozumie tak jak ty”

To nie były rozmowy matki z córką, synem. To były zwierzenia kobiety, która zamiast do dorosłego, przyszła do własnego dziecka po wsparcie.

A ono?
Słuchało. Pocieszało. Analizowało. Brało na siebie cudze emocje, cudzy ból, cudze życie.
Dźwigało rzeczy, których nigdy nie powinno było dźwigać.

Nie mogło powiedzieć: „Nie chcę tego słuchać”, bo poczuło odpowiedzialność.
Nie mogło powiedzieć: „To mnie przerasta”, bo przecież rodzic miał tylko je.

Więc zamiast bawić się i dorastać, wcześnie nauczyło się, co to odpowiedzialność.
Zamiast być dzieckiem, stało się małym dorosłym.

Dziś siedzi naprzeciwko mnie i mówi:

„Nie potrafię odpoczywać. Mam wrażenie, że muszę być silny dla innych. Że jeśli nie będę się kimś zajmować, to stracę swoją wartość”.

Ale wartość człowieka nie wynika z tego, ile problemów rozwiąże, ile cudzych ciężarów uniesie, ile razy stanie się opoką dla innych.

Wartość człowieka jest w nim samym. Nie trzeba na nią zasługiwać, nie trzeba jej udowadniać.

… a dziecko ma prawo po prostu być dzieckiem. Bez poczucia, że jego istnienie zależy od tego, jak bardzo było potrzebne dorosłym.

“Oni mnie w ogóle nie znają.”Twoje dziecko przychodzi do mnie i mówi : „…. Ja wiem, co moi rodzice lubią jeść, wiem, jak...
06/02/2025

“Oni mnie w ogóle nie znają.”

Twoje dziecko przychodzi do mnie i mówi :

„…. Ja wiem, co moi rodzice lubią jeść, wiem, jakie mają poglądy, wiem, czym się stresują w pracy…Ale oni nie wiedzą o mnie nic…

Nigdy nie wiedzieli, co lubię, czego się boję, co mnie wkurza, co mnie cieszy.
Nie pytali, co myślę. Pytali tylko, czy odrobiłem lekcje.
Nie pytali, jak się czuję. Pytali tylko, co dostałem z matematyki.

Każda rozmowa wyglądała tak samo:
“Co tam w szkole?”
“Aha.”
“Jakie oceny?”
“Masz wszystko odrobione?”

I koniec. Jeśli odpowiadałem zdawkowo, nie drążyli. Jeśli mówiłem „OK”, nie pytali więcej. Nie próbowali mnie poznać, wystarczyło im, że funkcjonowałem w systemie.

Wypełniali moje życie zajęciami pozalekcyjnymi, wożąc mnie z angielskiego na basen, z pianina na trening. Poświęcali czas, ale nie mnie – tylko mojemu grafikowi.

Kiedy na mnie patrzyli, widzieli obowiązki do przypilnowania, plany do zrealizowania, wyniki do osiągnięcia. Ale nie widzieli mnie….

Twoje dziecko przychodzi do mnie!!!I mówi:„Bałam się powiedzieć, że boli mnie gardło.”Bo zamiast troski dostawałam litan...
02/02/2025

Twoje dziecko przychodzi do mnie!!!

I mówi:
„Bałam się powiedzieć, że boli mnie gardło.”

Bo zamiast troski dostawałam litanię:
“Trzeba było się cieplej ubrać!”
“A mówiłam, żebyś nosiła szalik!”
“Po co wychodziłaś z gołą głową?”

A potem? Nadopiekuńczość, która dławiła jeszcze bardziej:
“A wzięłaś lekarstwo, bo nie wyzdrowiejesz?”
“Przykryj się, bo ci się pogorszy!”
“Uważaj teraz na siebie, bo zaraz znów będziesz chora!”
“Nie wychodź rozgrzana, bo znowu zachorujesz!”

I tak nauczyliśmy Nasze dzieci, że przyznanie się do złego samopoczucia to ryzyko – lawina wyrzutów albo dusząca kontrola.

…Że lepiej przemilczeć, niż mierzyć się z czyimś lękiem.
…Że łatwiej ukryć ból, niż tłumaczyć, że nie potrzebują ani reprymendy, ani nadmiernej troski.

Dziś dorastają i zamiast powiedzieć „źle się czuję”, zaciskają zęby i robią dobrą minę.
Zamiast poprosić o wsparcie, próbują radzić sobie sami, bo boją się reakcji.
I kiedy w końcu do mnie trafiają, pytają „Dlaczego nie umiem mówić o swoich potrzebach?”

To nie wina social mediów. To my, rodzice, nauczyliśmy ich tego strachu….

TWOJE DZIECKO PRZYCHODZI DO MNIE !!!Z: PRZYMUSEM PRODUKTYWNOŚCI(z życia psychologa, terapeuty)Przychodzą młodzi, oczytan...
26/01/2025

TWOJE DZIECKO PRZYCHODZI DO MNIE !!!

Z: PRZYMUSEM PRODUKTYWNOŚCI
(z życia psychologa, terapeuty)

Przychodzą młodzi, oczytani, inteligentni ludzie. Mają błysk w oku, pasję w sercu i… strach w duszy. Siadają naprzeciwko mnie, jakby już sam ten akt był zdradą ich własnych zasad. Bo przecież „siedzenie nic nie daje”. „Nie produkuje wartości”. „Nie rozwija”.

Ich głowy pełne są książek o samorozwoju, poradników o zarządzaniu czasem i artykułów o tym, jak wycisnąć z każdej minuty życie. A mimo to, a może właśnie dlatego, nie potrafią przestać się kręcić w kołowrotku, który sami sobie zbudowali.

Pytam: „Co byś zrobił, gdybyś miał godzinę tylko dla siebie?”
Odpowiadają milczeniem. Czasem dodają: „No… przeczytałbym coś, nauczyłbym się czegoś… coś produktywnego.”

I wtedy patrzę im w oczy i widzę to, czego nie widać na ich pięknie prowadzonych profilach w social mediach. Zmęczenie. Lęk. Żal do siebie, że nawet odpoczynek musi być czymś „wartościowym”.

Jak do tego doszło?
Ty, ja, ich rodzice – daliśmy im świat pełen oczekiwań. Nauczyliśmy ich, że sukces to wszystko. Że każdy moment musi być krokiem naprzód, najlepiej w błysku fleszy. Że nie ma miejsca na zwykłe bycie. A jeśli się zatrzymają, są leniwi, niegodni, przegrani.

„Zobacz, jakie ja miałem ciężkie życie, a ty masz wszystko podane na tacy!” – mówimy.
„Nie zmarnuj tego!” – powtarzamy.
Ale czy daliśmy im coś, czego nie mogą zmarnować?

Produktywność to najpiękniejsze i jednocześnie najbardziej toksyczne słowo, jakie przekazaliśmy młodym.
Nie muszą odpoczywać, bo przecież “to strata czasu.” Nie potrafią po prostu być, bo “to nic nie daje.” Nie znają dnia bez celu, bo “to znaczy, że się nie rozwijają.”

W efekcie mamy pokolenie ludzi, którzy boją się odpoczywać, bo my ich tego nie nauczyliśmy.

A teraz pytanie do Ciebie:
Kiedy ostatnio dałeś swojemu dziecku pozwolenie, żeby… nie robiło nic? Żeby po prostu było?
Nie po to, żeby się rozwijać. Nie po to, żeby coś osiągnąć. Po prostu – żeby żyło.

Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie: Czy to ja wpoiłem im ten strach przed nicnierobieniem?

Jeśli tak – możesz to naprawić. Daj im przykład. Usiądź. Spójrz za okno. Wyłącz telefon. Żyj bez celu, chociaż przez chwilę. A wtedy może oni też nauczą się, że nie muszą być produktywni, żeby być wartościowi.

Są wartościowi - Bo są. Po prostu są.

Święta – czas radości czy presji? Dlaczego dla wielu z nas to najtrudniejszy okres w rokuŚwięta Bożego Narodzenia. Wszęd...
23/12/2024

Święta – czas radości czy presji? Dlaczego dla wielu z nas to najtrudniejszy okres w roku

Święta Bożego Narodzenia. Wszędzie migoczące światełka, reklamy promujące rodzinne szczęście i prezenty, uśmiechy w idealnie udekorowanych domach.

Tymczasem Święta to nie zawsze magiczny czas. Dla wielu osób to moment, w którym nasze emocjonalne rany otwierają się na nowo. Dlaczego?

Tęsknota za tymi, którzy odeszli

Święta przypominają o tym, co straciliśmy. Jeśli w ostatnich latach pożegnaliśmy bliską osobę, każdy pusty talerz na wigilijnym stole jest jak ukłucie w serce. Psychologowie nazywają to reaktywnym żalem – momentem, w którym strata powraca ze zdwojoną siłą w odpowiedzi na okoliczności lub wspomnienia.

Napięcia rodzinne

Nie każda rodzina to ciepłe wsparcie i miłość. Dla niektórych świąteczne spotkania oznaczają konfrontacje z toksycznymi relacjami, niechciane pytania o życie prywatne czy zawodowe, a czasem po prostu samotność, nawet wśród ludzi. Badania pokazują, że konflikty rodzinne w okresie świąt są jedną z głównych przyczyn stresu i napięcia emocjonalnego.

Presja bycia „szczęśliwym”

Kiedy wszyscy wokół mówią o magii świąt, trudno przyznać, że wcale jej nie czujemy. Media kreują obraz, który jest nierealny – idealne prezenty, szczęśliwe rodziny, perfekcyjnie udekorowane domy. Psychologia nazywa to dysonansem emocjonalnym – gdy czujemy, że nasze emocje nie pasują do oczekiwań społeczeństwa. To może prowadzić do poczucia wyobcowania, wstydu i obniżonego nastroju.

Poświąteczny spadek nastroju

Święta to także czas, w którym wiele osób funkcjonuje „na rezerwie” – udają szczęście, unikają konfliktów, starają się przetrwać. Kiedy wszystko mija, następuje emocjonalny krach. Statystyki pokazują, że okres poświąteczny to czas, kiedy wiele osób zgłasza się na terapię, zmagając się z depresją, lękami czy wypaleniem emocjonalnym.

Jak sobie radzić?

Jeśli święta są dla ciebie trudnym czasem, pamiętaj, że masz prawo przeżywać je inaczej niż wszyscy. Kilka wskazówek, które mogą pomóc:

Zaakceptuj swoje emocje.

Nie musisz czuć radości, jeśli jej nie odczuwasz. Zamiast zmuszać się do bycia „w świątecznym nastroju”, pozwól sobie na szczerość wobec samego siebie.

⭐️Ustal granice.

Nie bój się powiedzieć „nie” toksycznym spotkaniom lub rozmowom. To twoje życie i twoje zdrowie psychiczne.

⭐️Znajdź alternatywne rytuały.

Święta nie muszą wyglądać tak, jak w filmach. Może to czas na samotny spacer, dobrą książkę albo wolontariat, który nada temu okresowi inny wymiar.

⭐️Szukaj wsparcia.

Rozmowa z bliską osobą, grupą wsparcia czy terapeutą może pomóc przejść przez ten trudny czas.

A jeśli jest naprawdę trudno?

Nie musisz być „idealny” na święta. Nie musisz być „idealny” w ogóle. Czasem wystarczy po prostu być i pozwolić sobie czuć. Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, jestem , by wysłuchać.

Dla wszystkich Spokojnych Świąt 🎄🎄

Adres

Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Będzin
Dabrowa Gornicza

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48789962666

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mindset - Edyta Tabor coaching, psychologia, mentoring umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria