29/06/2025
Pewnego wieczoru, gdy świat ucichł pod ciężarem zmierzchu, wspięłam się na samotną górę. Tam, pośród szeleszczących traw i śpiewu ptaków, znalazłam niewielką chatę. W jej progu siedziała starsza kobieta, jej spojrzenie było spokojne jak tafla jeziora, a wokół niej unosił się zapach dymu i ziół 🌿
Usiadłam obok niej, zaintrygowana ciszą, którą wokół siebie roztaczała. Po chwili odważyłam się zapytać:
Co robisz tutaj, sama, w tej głuszy?
Uśmiechnęła się delikatnie, jakby znała odpowiedź, zanim jeszcze zadałam pytanie 😊.
Pracuję – powiedziała cicho.
Rozejrzałam się dookoła, widząc tylko prostotę: kilka naczyń, stary koc, kawałek drewna.
Jaką pracę możesz mieć w takim miejscu? Przecież tu nic nie ma…
Popatrzyła na mnie uważnie, a potem zamknęła oczy, jakby wsłuchiwała się w coś, co tylko ona potrafi usłyszeć.
Odpowiedziała - każdego dnia oswajam swoje zwierzęta. Uczę się patrzeć jastrzębimi oczami 🦅, by widzieć świat szerzej i głębiej. Uspokajam króliki 🐇 moje niespokojne stopy, które ciągle chcą uciekać lub tańczyć. Pilnuję węża 🐍, bo to mój język potrafi być łagodny, ale i jadowity, jeśli nie czuwam. Rozmawiam z lwem 🦁, moim ego czasem chce rządzić, czasem daje mi odwagę. Dbam o osła 🫏, moje ciało, bo to ono niesie mnie przez życie, nawet gdy jestem zmęczona. Przebywam z łosiem 🦌, moją samotnością bo tylko w niej słyszę własne myśli naprawdę wyraźnie. A wilk 🐺? Wilk we mnie czuwa i chroni moich bliskich, nawet gdy śpię.
Wtedy poczułam, że ta historia jest też o mnie.
Mój lew 🦁 to moje ego dumny, czasem pragnący być w centrum uwagi, potrafi ryknąć głośno, gdy czuję się niedoceniona. To on podpowiada mi, bym nie pozwoliła się zepchnąć na margines, przypomina o moich granicach i wartościach. Ale lew to nie tylko pycha to przede wszystkim odwaga. To dzięki niemu potrafię stanąć w swojej obronie, powiedzieć „dość”, kiedy ktoś przekracza moje granice, i walczyć o tych, których kocham. Uczę się patrzeć na mojego lwa z czułością nie tłumiąc go, ale też nie pozwalając, by rządził całym moim światem.
Wąż 🐍 to mój język zwinny, czasem ostry jak błyskawica, innym razem cichy i łagodny jak letni wiatr. Potrafi szeptać prawdy, które budują, ale też ranić słowem, gdy nie jestem uważna. Wąż przypomina mi, że każde słowo ma moc może leczyć, może niszczyć, może inspirować. Uczę się mówić świadomie, z czułością i szacunkiem zarówno do siebie, jak i do innych. To proces… czasem trudny, ale piękny.
Króliki 🐇 to moje stopy szybkie, niespokojne, zawsze gotowe do biegu, do tańca, do ucieczki. To one niosą mnie przez życie pozwalają doświadczać nowych miejsc, próbować, eksplorować, skakać przez przeszkody. Czasem są zmęczone, czasem niepewne, ale to właśnie dzięki nim mogę poczuć wiatr we włosach, ziemię pod nogami i radość z ruchu. Uczę się ufać swoim krokom, nawet jeśli czasem prowadzą mnie w nieznane.
Jastrzębie 🦅 to moje oczy czujne, uważne, wypatrujące światła nawet w najciemniejsze dni. Dzięki nim widzę więcej niż inni, dostrzegam ukryte znaczenia, detale, które dla innych są niewidoczne. Jastrzębie uczą mnie patrzeć szeroko, nie gubić się w szczegółach, ale też nie przeoczyć tego, co ważne. To one pozwalają mi widzieć piękno w codzienności i szukać prawdy nawet tam, gdzie wydaje się jej nie być.
Osioł 🫏 to moje ciało uparte, wytrzymałe, czasem zmęczone, czasem niedoceniane. To ono niesie mnie przez każdy dzień, dźwiga ciężary, daje siłę do działania. Bywa, że domaga się odpoczynku, że się buntuje, ale wiem, że bez niego nie mogłabym być sobą. Uczę się dbać o swoje ciało z wdzięcznością, słuchać jego potrzeb, szanować tempo i ograniczenia. To mój wierny towarzysz nawet jeśli czasem narzekam na jego słabości.
Łoś 🦌 to moja samotność majestatyczna, spokojna, cicha. W chwilach, gdy świat staje się zbyt głośny, uciekam w las własnych myśli i tam, w tej ciszy, odnajduję siebie naprawdę. Samotność nie jest dla mnie karą jest przestrzenią, w której mogę się zatrzymać, usłyszeć własne serce, naładować baterie i poczuć prawdziwą wolność. W tej przestrzeni rodzi się moja siła i inspiracja.
Wilk 🐺 to moja ochrona rodzinna, czujna, lojalna, gotowa bronić tych, których kocham. Wilk wie, gdzie jest jego stado, czuwa nad bezpieczeństwem bliskich, nie waha się stanąć w ich obronie. To dzięki niemu wiem, co jest dla mnie święte, gdzie są moje korzenie i granice. Wilk daje mi pewność, że nie jestem sama nawet gdy idę własną ścieżką, zawsze mam swoje miejsce i ludzi, do których mogę wrócić.
Każdego dnia spotykam się z tymi zwierzętami w sobie. Rozmawiam z nimi, poznaję ich potrzeby, pozwalam im być częścią mojej drogi. Nie walczę z nimi uczę się je rozumieć, zaprzyjaźniam się z nimi coraz bardziej. Czasem się spieramy, czasem śmiejemy, czasem płaczemy razem ale właśnie dzięki nim jestem sobą, pełną, autentyczną i żywą.
Piszę o tym, bo wierzę, że każdy z nas nosi w sobie takie wewnętrzne stado różne głosy, potrzeby, emocje i instynkty, które czasem trudno zrozumieć czy zaakceptować. Długo myślałam, że trzeba je uciszać, walczyć z nimi albo ukrywać je przed światem. Teraz wiem, że prawdziwa siła i spokój rodzą się wtedy, gdy zaczynamy je poznawać, zaprzyjaźniać się z nimi i pozwalać im być częścią naszej codzienności.
To jest ważne, bo oswajanie siebie to proces, który daje wolność. Uczy łagodności wobec własnych słabości, odwagi do stawania za sobą i wdzięczności za to, kim jesteśmy w całej naszej złożoności. Dzięki temu łatwiej mi odnajdywać harmonię, rozumieć swoje reakcje i budować głębsze relacje z innymi. Piszę, bo chcę się tym podzielić może ktoś, kto to przeczyta, poczuje, że nie jest sam i odnajdzie w sobie odwagę, by spotkać swoje własne zwierzęta pod skórą.
🦁🐍🦅🐇🦌🐺✨
Dla mnie ta opowieść to zaproszenie do uważności, czułości i autentyczności. To przypomnienie, że każdy z nas może stworzyć w sobie dom, w którym jest miejsce na wszystkie części siebie 🩵.