19/02/2026
Wielu ludzi z CPTSD czuje się nie stąd.
Jakby przyszli z innego świata.Jakby nigdy do końca nie połączyli się z rzeczywistością, w której żyją.
To nie jest „przewrażliwienie”, wymyślanie problemów. To nie jest brak wdzięczności za to, że się jest i istnieje. To nie jest problem z adaptacją.
Niektórzy mają nieodpartą myśl, że może zostali adoptowani i utrzymuje się to w tajemnicy. Ilu z was szukało papierów adopcyjnych na strychu rodzinnego domu?
Niektórych pochłaniają sekty.
Innym przynosi ulgę koncepcja „gwiezdnych ziaren”.
Co jeszcze znaleźliście jako wytłumaczenie tej obezwładniającej tęsknoty nie wiadomo za czym?
Tymczasem to jest doświadczenie układu nerwowego, który od początku nie miał gdzie naprawdę odpocząć i poczuć się bezpiecznie.
Ta tęsknota, którą wielu nazywa tęsknotą za domem, często nie ma nic wspólnego z konkretnym miejscem ani rodziną.To tęsknota za poczuciem bezpieczeństwa, za byciem widzianą, widzianym, za spokojem w ciele. Za społeczeństwem, w którym ludzie się nie ranią. W którym drugi człowiek ma dobre intencje w stosunku do ciebie. Gdzie ludziom zależy na tym, żeby znaleźć rozwiązanie mimo różnic, a nie na tym, żeby mieć rację.
To tęsknota za czymś, czego nie da się wskazać na mapie.
Dlatego możesz mieć wrażenie, że całe życie jesteś trochę obok.Że obserwujesz zamiast należeć.Że szukasz czegoś, czego nie umiesz nazwać.
To jest ślad relacyjnej traumy.
I paradoksalnie — moment, w którym zaczynasz budować regulację w sobie, bywa pierwszym prawdziwym doświadczeniem „bycia w domu”.Nie w jakimś idealnym miejscu. Nie przy idealnym „kimś”. W ciele. W sobie.
Jeśli to znasz — nie jesteś w tym sam/a.
Jaga
poliwagalna zdrowienie powrotdosiebie bezpieczenstwo somatyka terapiasomatyczna uzdrawianietraumy dysocjacja fawning granice gaslighting emocje swiadomosc traumabonding wewnetrznedziecko