13/03/2026
Największym sukcesem w mojej pracy jest… zamknięta buzia. 👶
Brzmi prosto.
A czasem kryje za sobą naprawdę długą drogę.
Dwa lata w gabinecie.
Dwa lata, które bardzo doprecyzowały moją drogę.
I utwierdziły mnie w jednym – to jest naprawdę moje miejsce.
Na co dzień spotykam się z bardzo różnymi historiami.
Najczęściej pracuję z:
• noworodkami i niemowlakami –
z trudnościami w ssaniu, otwartą buzią,
z nieprawidłowym napięciem obszaru ustno-twarzowego i niepokojem rodziców, czy wszystko będzie ok…
• pacjentami ortodontycznymi – zgryzy otwarte i głębokie przyciągam jak magnes, ale mierzymy się też z progenią, retrogenią
i zmianą nawyków
• pacjentami z mutyzmem wybiórczym – pracujemy nad stopniowym budowaniem poczucia bezpieczeństwa, komunikacji i odwagi do mówienia w różnych sytuacjach społecznych, a często w tych przypadkach mamy safe i lowel
• pacjentami z rzadkimi zespołami genetycznymi – zespołem Retta, NF1, HRHS, zespołem Downa czy rozszczepami wargi i podniebienia
To przypadki, które uczą mnie pokory najbardziej.
Czasem dzieje się magia. ✨
Czasem nie.
Czasem robimy krok do przodu…
a potem trzy do tyłu.
Bo w tej pracy największe zmiany często zaczynają się od bardzo małych rzeczy.
Ale nawet najmniejsze zmiany mają ogromne znaczenie.
Spokojniejsze karmienie.
Pierwsze domknięcie ust.
Lepszy oddech.
Dla wielu osób to drobiazg.
Dla moich pacjentów i ich rodziców – ogromna zmiana.
A mali pacjenci… cóż.
Czasem mają focha…
Czasem nie mają ochoty współpracować….
Czasem w trakcie badania pojawia się protest, gryzieniem zdecydowanie dają znać SSSPADAJ….czasem zwyczajnie plują….
I to też jest część tej pracy.
A za każdym takim momentem stoi mały człowiek, który dopiero uczy się świata.
W terapii mam też jeszcze trzech moich „pacjentów zero” – takich, którzy są ze mną właściwie od pierwszego dnia funkcjonowania gabinetu.
Zaczynaliśmy tę drogę razem i przez te lata rozwijaliśmy się trochę wspólnie.
Wygląda na to, że już niedługo będziemy ją razem domykać.
Ta praca to także ciągła nauka.
Dużo się szkolę i stale szukam nowych narzędzi pracy, żeby jeszcze lepiej pomagać moim pacjentom. Już za chwilę zaczynam kolejne duże szkolenia modułowe, które dadzą mi nowe umiejętności i uprawnienia. Będę robić rzeczy, o których kiedyś nawet bym siebie nie posądzała…
To duża inwestycja czasu i środków, ale też kolejne kompetencje, które przełożą się na jeszcze lepszą jakość diagnozy i terapii.
I bardzo się na to cieszę. 💪
Ta praca nie zawsze jest łatwa.
Ale jest bardzo prawdziwa.
Dziękuję moim małym i dużym pacjentom – za zaufanie.
I rodzicom – za ogrom pracy, który wykonujecie każdego dnia w domu.
Bo bardzo często największa część terapii dzieje się właśnie tam.
W domu.
A ja z ciekawością i wdzięcznością patrzę, co przyniosą kolejne lata tej drogi. 🤍