15/05/2020
Dziś chciałabym podzielić się z Wami tekstem, który napisałam w marcu na potrzeby prowadzonego przeze mnie Wyzwania "21 dni do zasobności i obfitości". Może znajdziecie w nim dla siebie jakąś wartość. Miłej lektury!
Jeśli myślisz, że aby medytować musisz być wielkim guru, mnichem, czy uduchowionym pustelnikiem – nic bardziej mylnego. Niezależnie od tego jaka jest Twoja ścieżka, jakie wartości wyznajesz, jakie masz przekonania religijne, wyobrażenia o świecie, bez względu na to, gdzie przynależysz, możesz medytować. Co więcej – jesteś do tego stworzony! Nie musisz poświęcać na medytację długich minut, godzin. Nie musisz też medytując siedzieć w bezruchu, w niewygodnej, dziwnej pozycji. Tak naprawdę nic nie musisz. Czy medytacja jest nudna? - Nie ! Czy trudno się skupić? - czasem, ale to jest ludzkie !
Medytacja jest przejściem ze stanu DZIAŁANIA (któremu w dzisiejszych czasach jesteśmy poddani prawie non stop) do stanu BYCIA. Gdy medytujesz stajesz się obserwatorem samego siebie, tak jakbyś na chwilę wyskoczył ze swego ciała i widział wszystko, co się w nim i z nim dzieje. Widzisz swój oddech, widzisz swoje myśli.
Absolutnie nie wymagaj od siebie, abyś nagle stał się czystą kartką. Myśli czy emocje są częścią naszej ludzkiej natury. Nie możemy nagle stać się kimś innym po to, aby medytować. Ale… możemy wejść w medytację z całym naszym ludzkim inwentarzem -zauważyć swoje myśli, ale pozwolić im swobodnie płynąć. Możesz wyobrazić sobie, że są one jak przesuwające się chmurki na niebie. Gdy się pojawiają, widzisz je i tyle, i…. kropka. W medytacji nie myślom (są one tworem naszego umysłu-intelektu), ale sobie poświęcasz największą uwagę. Dajesz sobie zgodę i czas na bycie w spokoju, na zatrzymanie. W medytacji akceptujesz swoje aktualne samopoczucie, wszystko to, co się wokół Ciebie dzieje, pozwalasz temu być sobie takim jakim jest. Nie szukasz na siłę uniesień i pomysłów jak by tu coś zmienić. Uspokajasz umysł, który wyrywa się do planów i działań, otwierasz się na Twoją wewnętrzną rzeczywistość, nawiązujesz kontakt ze swoim centrum. Oddychasz spokojnie i głęboko, reszta płynie tak jakby obok Ciebie. Tylko JESTEŚ, patrzysz na siebie i nic nie robisz. Dzięki temu wchodzisz w stan rozluźnienia połączeń nerwowych, stan relaksacji i regeneracji, stan wolnego umysłu zdolnego do odrzucenia i zwalczenia wszystkich Twoich lęków i stresów, a konsekwencji do wyprodukowania pozytywnej, wzmacniającej energii. Możesz jeszcze spojrzeć na medytację tak, że jest ona oddaleniem od płytkości i zadaniowości, a przybliża nas ona do tego co stanowi naszą istotę, do czegoś doskonałego, wyższego. Nie ma znaczenia pod jaką nazwą funkcjonuje to coś w Twojej świadomości (Żródła, Boga, Siły Sprawczej, Energii). Gdy medytujesz wylogowujesz się z programu pt. „myśli i emocje”, a podłączasz się nadrzędnego „systemu operacyjnego”.
A zatem - nie krzyżuj nóg, nie składaj rąk, nie przyjmuj niewygodnej pozycji, nie lewituj, tylko MEDYTUJ , czyli bądź ze sobą.
A teraz o medytacjach tzw. prowadzonych. Czy one są w ogóle medytacją? Czy mają one sens w kontekście tego, co napisałam powyżej ? Czy osoba prowadząca może mieć wgląd w Twój stan? No raczej nie. A co w przypadku, gdy medytacja prowadzona jest na określony temat? Medytacje prowadzone są wielkim skarbem i darem pokazując nam różne możliwości i potencjał w tematach, które poruszają. Wielką wartością dla mnie jest „czysta”, moja medytacja sama w sobie, ale dla rozwoju, przybrania kierunku w określonym obszarze,korzystam też z wiedzy i doświadczeń innych, dlatego chętnie poddaję się wartościowym medytacjom prowadzonym.
Twoja Motywatorka