05/10/2025
Polecam do obejrzenia piękny film „Pożegnania”, j*poński, z 2008 roku. Rzecz jest o pracy tanatokosmetologa czyli kosmetologa / kosmetyczki wykonującej zabiegi kosmetyczne osobie zmarłej (m.in. też makijaż i modeling twarzy) i przygotowującej ciało zmarłego do włożenia do trumny – a następnie do pochówku / kremacji. Taka osoba w Japonii nazywa się „nokanshi”. Jest to tradycyjna profesja, mocno zakorzeniona w j*pońskiej kulturze i związana z religią shinto oraz buddyzmem. I tak jak wszystkie j*pońskie sztuki, wykonywana jest jako swoisty rytuał – z wielkim pietyzmem, dbałością o szczegóły, szacunkiem i elegancją.
W Japonii kremacja jest dominującą formą pochówku — około 99,9% zmarłych poddawanych jest kremacji. Przygotowanie ciała przed ceremonią, w tym rytualne oczyszczenie i ułożenie zmarłego, jest uważane za bardzo ważny i szanowany obrzęd. Funkcję tę pełni profesjonalista nazywany w Japonii właśnie "nokanshi" (納棺師), czyli ktoś kto zajmuje się przygotowaniem ciała do trumny i kremacji.
Przygotowanie to jest wykonywane z wielką dbałością o szczegóły, szacunkiem i rytuałami mającymi na celu godne pożegnanie zmarłego — co film "Pożegnania" bardzo realistycznie ukazuje. Ta tradycja wywodzi się z j*pońskiej kultury shinto i buddyjskiej, gdzie kontakt z ciałem zmarłego oraz przygotowania do kremacji są ważnym elementem rytuału przejścia.
Jeszcze słowo o tytule i jego tłumaczeniu: polskie tłumaczenie tytułu – Pożegnania - nie oddaje dokładnie j*pońskiego oryginału - (j*p. おくりびと Okuribito; ang. Departures.) Chodzi tu o Odprawy, Odprawienia, Wyprawienia. Czyli rzecz jest o wysłaniu kogoś w podróż na tamtą stronę. Nie wiem, na ile angielskie “Departures” dokładnie oddaje j*poński oryginał “okuribito”, ale dosłowne tłumaczenie tego na polski: “Odloty”, “Odjazdy” – chyba zgodzicie się – byłoby zupełnie nietrafione :)
A więc mówimy tu o osobach, trudniących się profesjonalnie – tak jak mistrz/mistrzyni ceremonii pogrzebowej (świeckiej, humanistycznej), lub kapłan lub kosmetolożka lub osoba obsługująca piec krematoryjny – wyprawieniem osoby zmarłej w jej ostatnią podróż. Zajęcie bardzo odpowiedzialne, ale też piękne.
Ten film pozwolił mi inaczej spojrzeć na kwestię zabiegów kosmecznych wykonywanych osobie zmarłej (tanatokosmetologia). Do tej pory byłem raczej zwolennikiem naturalizmu, niczego nie upiększania, pozostawiania ciała dokładnie takim, jakim było w momencie śmierci. Szczególnie chodzi o twarz. Uważałem, że należy pokazywać śmierć ciała dokładnie taką, jak się jawi: z ciałem niepoprawionym sztucznie, starym, zmienionym chorobą, zdeformowanym przez wypadki itd. Uważałem, że rzeczywistość śmierci nie potrzebuje upiększania – że należy się skonfrontować z całym jej brakiem estetyki, brzydotą.
Dzięki temu filmowi zobaczyłem inną stronę tego. Zabieg kosmetyczny wykonany na osobie zmarłej, upiększenie twarzy, nadanie jej wyglądu przypominającego tę osobę sprzed lat – często wtedy, kiedy wyglądała na młodą i piękną – pozwala najbliższym, rodzinie pokonać lęk przed konfrontacją i spotkaniem z martwym ciałem bliskiej osoby. Niejako oszukujemy nasze zmysły, poprawiamy rzeczywistość, ale być może robimy to w dobrej intencji? Bowiem kiedy ciało zmarłego, często odmienione poprzez starość i choroby, może często oddziaływać odpychająco, przerażająco, budzić lęk i trwogę i w ten sposób tworzyć skuteczną barierę, za którą najbliżsi mogą się skutecznie schować i odgrodzić, o tyle przywrócenie twarzy zmarłego pięknego, estetycznego wyglądu, wyglądu sprzed lat, może spowodować, że łatwiej nam będzie odnaleźć, zobaczyć w zmarłym tę osobę sprzed lat, którą kochaliśmy, z którą mieliśmy więź. Zamiast efektu odpychającego, mamy zabieg, który na powrót zamienia zmarłą osobę w naszą matkę, ojca, siostrę, ukochaną babcię ... I wtedy, zamiast przerażenia i wstrętu, możemy doświadczyć fali zgoła innych emocji: czułości, miłości, przywiązania, tęsknoty, żalu.
Film można obejrzeć na CDA albo innych platformach. Przesyłam też link w komentarzu.