Genealogia Krościenka Wyżnego, Pustyn i Iskrzyni

Genealogia Krościenka Wyżnego, Pustyn i Iskrzyni Przywołujemy pamięć mieszkańców starej parafii w Krościenku Wyżnym (Krościenko Wyżne, Iskrzynia, Pustyny) oraz ich codzienność.

Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie lub swoich bliskich :) Jeżeli szukasz swoich przodków napisz do nas, chętnie pomożemy :)

Pomagamy kontom prawdziwym, nie fikcyjnym.

01/11/2025
Poznajcie historię kolejnego żołnierza pochodzącego z Krościenka Wyżnego – oficera, majora, ale przede wszystkim artyler...
24/10/2025

Poznajcie historię kolejnego żołnierza pochodzącego z Krościenka Wyżnego – oficera, majora, ale przede wszystkim artylerzysty. Przed Państwem mjr. Jan Marszałek.

Nasz dzisiejszy Bohater przyszedł na świat 17 lipca 1892 r. w Krościenku Wyżnym, które w tamtym okresie znajdowało się w Województwie Lwowskim. Był synem Tomasza i Konstancji z Barglów.

Będąc w 6 klasie gimnazjum należał do tzw. kół kształceniowych pod nazwą „Promień”, a następnie „Demokratyczne”. Ich celem było nie tylko kształtowanie osobowości, ale przede wszystkim krzepienie ducha narodowego i miłości do Ojczyzny. W listopadzie 1913 r. został członkiem Związku Strzeleckiego „Strzelec”, gdzie zajęcia prowadzone były przez p. Dziobka – profesora gimnastyki Szkoły Powszechnej w Gorlicach. Po ukończeniu Szkoły Powszechnej w Krośnie wstąpił do 8. klasy gimnazjum w Jaśle. Egzamin dojrzałości zdał w Gorlicach w 1914 r.

Posiadając przygotowanie wojskowe oraz patriotyczne, które zdobył przez półroczną przynależność do związku „Strzelec” wstąpił 8 sierpnia 1914 r. do formujących się w Krakowie oddziałów Legionów Polskich (wspólnie z kolegami: dr Żywcem oraz dr Kasprzakiem), a już po niespełna półtora miesiącu zasilił, wraz z oddziałem uzupełniającym dowodzonym przez por. Bolesławicza, 1. Brygadę Legionów.

Po kilkutygodniowym przeszkoleniu w Krakowie, wraz z I oddziałem uzupełniającym I Brygadę Legionów, w dniu 20 września 1914 r. został wcielony do VI Batalionu I Brygady Legionów, służąc pod rozkazami m.in.: kpt Kazimierza Piątka (ps. Herwin, rannego podczas walk o wzgórze Kozinek-Płaczkowice w bitwie pod Konarami 19 maja 1915 roku, w wyniku czego zmarł następnego dnia w szpitalu wojskowym w Pęcławicach Górnych wraz z czterema innymi oficerami), czy kapitanem Albinem Fleszarem (ps. Satyr., urodzonym w Kąkolówce późniejszym majorze Legionów Polskich, który popełnił we wrześniu, bądź listopadzie 1916 r. samobójstwo w wyniku przyjęcia przez Austriaków wniosku Józefa Piłsudskiego o dymisję z dnia 26 września 1916 r.

Został przydzielony do 4 kompanii 6. Batalionu 1 Brygady Legionów Polskich, z którym brał udział w bitwach pod: Laskami i Krzywopłotami, gdzie w listopadzie 1914 r. został ranny, co zmusiło go do odbycia trwającego cztery miesiące okresu rekonwalescencji.
Po powrocie do pełni sił stawił w 1 Pułku Artylerii Polowej legionów, aby poprzez służbę w 3 i 4 batalionie powrócić wraz z formacją legionami do Ojczyzny.

Po wydaniu w roku 1916 aktu 5 listopada niemiecki generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler rozpoczął wiosną 1917 organizowanie Polskiej Siły Zbrojnej (niem. Polnische Wehrmacht) i postanowił w jej skład włączyć Legiony Polskie. Spowodowało to konieczność złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec Wilhelmowi II. Józef Piłsudski zalecił legionistom, by nie składali przysięgi. Większość żołnierzy I i III Brygady demonstracyjnie uchyliła się od niej 9 lipca 1917. Po tzw. Kryzysie przysięgowym, Jan Marszałek wstąpił do armii austriackiej, gdzie w raz z innymi towarzyszami broni ukończył naukę w Szkole Oficerskiej Artylerii w Preszburgu, trwającą od stycznia do kwietnia 1918 r.

W okresie od 1 maja 1918 r. do 30 października 1918 r. służył w stopniu chorążego w 30. Pułku Artylerii Polowej, natomiast w listopadzie 1918 r. wstąpił do formujących się oddziałów artylerii w Przemyślu, w którego zdobyciu i obronie brał czynny udział, a następnie w 1 Pułku Artylerii Polowej gen. Knolla-Kownackiego brał udział w zdobyciu Lwowa oraz walkach do dnia 10 stycznia 1919 r.
Został mianowany podporucznikiem, biorąc czynny udział w formowaniu się 3. Pułku Artylerii Polowej formującego się pod dowództwem gen. Rożena, gdzie po sformowaniu w ciągu kilku dni wyruszył na front, będąc 1-wszym oficerem baterii, dowódcą której był płk. dypl. Jerzy Englisch. W tej jednostce, przemianowanej w późniejszym czasie na 4. Pułk Artylerii Polowej, służył w walkach frontowych podczas wojny Polsko-Ukraińskiej, walcząc m.in. pod: Magierowem, Niemirowem, Sądową-Wiśnią, Nowym Miastem. Pod koniec września 1919 r., 3 Pułk Artylerii Polowej w połączeniu z 11 Pułkiem Artylerii Polowej został przemianowany w 4 Pułk Artylerii Polowej. To w tej jednostce, pełniąc funkcję 1-wszego oficera brał czynny udział w wojnie Polsko-Bolszewickiej (aż do zawieszenia broni w październiku 1920 r.). Uczestniczył wówczas w kontrofensywie na Kijów, froncie Litewsko-Białoruskim.

W okresie od lutego do maja 1921 r. ukończył kurs dowódców baterii w Toruniu, a następnie dowodził baterią jako porucznik w 4 Pułku Artylerii Polowej. do końca marca 1922 r. Kolejne trzy miesiące, tj. do czerwca 1922 r. pełnił służbę w 1 Pułku Artylerii Polowej Legionów w Grodnie. W okresie od czerwca 1922 r. do lipca 1926 r., służył jako dowódca baterii w 1 Pułku Artylerii Górskiej w Przemyślu. W lipcu 1926 r. został przeniesiony do 10 Pułku Artylerii Ciężkiej, gdzie służył w stopniu kapitana, pełniąc w zastępstwie obowiązki dowódcy I dywizjonu.

Warto zaznaczyć, iż Jan studiował przez dwa i pół roku prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, zdobywając wykształcenie w czasie odbywania służby frontowej, korzystając z urlopu szkoleniowego i wypoczynkowego).

[CDN...]

fot. "Z Krościenka Wyżnego ku niepodległości : Lotna Kompania 4. Dywizji Piechoty porucznika Maczka w walkach o granice odrodzonego państwa polskiego" J. Ślączka.

Oprac. Mt. Liput

Dziś, w dniu szczególnym dla wszystkich Tatusiów, post z innej, ale jakże bliskiej historii Polski wojennej rzeczywistoś...
23/06/2025

Dziś, w dniu szczególnym dla wszystkich Tatusiów, post z innej, ale jakże bliskiej historii Polski wojennej rzeczywistości…

„Zaczekaj na mnie, Tato!”

Pięcioletni Warren Bernard z Nowego Westminsteru w Kanadzie, biegnie pożegnać się z ojcem Jackiem przed jego podróżą Do Europy w szeregach British Columbia Regiment, 1 października 1940 roku.

Jack Bernard walczył w Europie, przeżył wojnę i wrócił do domu. Jak wspominał jego syn, Warren, dzień jego powrotu w 1945 roku był najszczęśliwszym w jego życiu.
Wielu synów, zwłaszcza w Polsce (w Krościenku Wyżnym również) nie doczekało nigdy takiego szczęścia…

Wszystkiego co najlepsze wszystkim Ojcom, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie. ☺️

W dniu dzisiejszym mija 80. rocznica wyzwolenia przez wojska amerykańskie niemieckiego obozu koncentracyjnego w Mauthaus...
05/05/2025

W dniu dzisiejszym mija 80. rocznica wyzwolenia przez wojska amerykańskie niemieckiego obozu koncentracyjnego w Mauthausen. Obozu, w którym panowały jedne z najcięższych warunków. Obozu, który jest również zaliczany do największych miejsc zagłady Polaków podczas II wojny światowej.

Zespół obozowy powstał po „Anschlussie” Austrii przez Trzecią Rzeszę w 1938 roku. KL Mauthausen założono w sierpniu 1938 r., a jego filię Gusen I wiosną 1940 roku. Większość więźniów stanowili Polacy, głównie przedstawiciele inteligencji i duchowieństwa. To właśnie w celu ich zagłady założono filię Gusen. Szacuje się, że pod koniec 1940 r., polscy więźniowie stanowili blisko 97% więzionych tam osób. W 1944 r., w obozie osadzono także wielu powstańców warszawskich.

Więźniów wykorzystywano do katorżniczej pracy w pobliskich kamieniołomach, a także na użytek niemieckich sił zbrojnych. W obozie prowadzono na osadzonych badania medyczne, m.in. nad gruźlicą czy tyfusem plamistym. Przeprowadzano także eksperymenty i zabiegi chirurgiczne, często bez jakiegokolwiek znieczulenia.

❗️Warto w tym miejscu wspomnieć, że w obozie więzieni byli:
▶️Władysław Fejkiel- Lekarz (późn. prof.), specjalista chorób wewnętrznych i zakaźnych. Podczas II wojny światowej więziony w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Mauthausen, gdzie był lekarzem w lazaretach obozowych. W 1964 r. świadek oskarżenia na pierwszym frankfurckim procesie przeciwko strażnikom KZ Auschwitz, którego biografię zdążyliście poznać w poprzednich artykułach.
▶️Z kolei drugim więźniem tej niemieckiej machiny śmierci był pochodzący z Iskrzyni Bronisław Nowak- urodzony 7.07.1879 r. Był synem Feliksa i Henryki z d. Nagłowic. Po ukończeniu gimnazjum w Jaśle rozpoczął studia na Uniwersytecie we Lwowie. Od 1906 r. był nauczycielem w Państwowym Gimnazjum w Stryju, następnie w Samborze i Tarnowie. W latach 1911-1931 r. uczył w Gimnazjum i w Seminarium Nauczycielskim w Bochni. Od września 1931 r. do wybuchu drugiej wojny światowej był dyrektorem Państwowego Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Żywcu. Dzięki jego determinacji, dokumenty szkolne przetrwały wojenną zawieruchę i zachowały się po dziś dzień. Został aresztowany w pierwszych dniach okupacji jako jeden z wielu zakładników, by wyeliminować bunt mieszkańców podczas wprowadzania niemieckiego rygoru okupacyjnego (osadzony w więzieniu w Wadowicach). Po dwóch tygodniach zwolniony przez władze hitlerowskie, z przyzwoleniem uruchomienia nauki w Gimnazjum w Żywcu. Niestety, po trzech tygodniach szkołę tę zamknięto, a Bronisław Nowak został ponownie aresztowany 20.01.1943 r. pod zarzutem sabotażu. Przewieziony do aresztu gestapo w Bielsku, a stamtąd przesłany do KL Auschwitz. Kolejny raz przewieziony do KL Flossenbüg, gdzie po pewnym czasie wrócił do KL Auschwitz. W czasie ewakuacji więźniów obozu przez Ołomuniec na Morawach, przewieziony do KL Ebensee. Mimo ciężkich warunków panujących w obozach w których przebywał, przeżył i odzyskał wolność 6.05.1945 r. – wyzwolony przez wojska amerykańskie. Po powrocie w sierpniu 1945 r. do Żywca, został dyrektorem Gimnazjum. Zmarł nagle 24.01.1948 r.

oprac. M. Liput.
fot. Wikimedia Commons

Gotowi na kolejną historię? 😉Poniższy tekst opracowany został na podstawie wspomnień p. Zofii Przybyły,  której nikomu n...
21/03/2025

Gotowi na kolejną historię? 😉

Poniższy tekst opracowany został na podstawie wspomnień p. Zofii Przybyły, której nikomu nie musze przedstawiać - osoby mającej bogaty zasób wiedzy i informacji dotyczących historii Krościenka Wyżnego, jego okolic, a przede wszystkim postaci związanych z naszą miejscowością. Już na wstępie z całego serca dziękuję Pani Zosi za przekazane informacje o Bohaterze dzisiejszego tekstu, ale również wiadomości dotyczące wielu innych osób, które z pewnością wykorzystam w kolejnych artykułach.

Poznajcie dziś historię Władysława Piękosia – organisty i społecznika.

Bohater dzisiejszego artykułu przyszedł na świat 5 grudnia 1905 r. w Sokołowie Małopolskim. Od dziecka interesowała go muzyka sakralna. Nic więc dziwnego, że uczęszczał wówczas do miejscowego kościoła, gdzie podpatrywał grę organisty i dość szybko, za jego zgodą, grywał na organach łatwe pieśni kościelne.
Po ukończeniu miejscowej szkoły, dzięki staraniu rodziców, Władysław rozpoczął naukę u sławnego w tamtych okolicach organisty posługującego w leżajskiej bazylice. Nie było łatwo, gdyż Leżajsk oddalony był od Sokołowa o 25 km. Władysław ten dystans pokonywał początkowo pieszo, a później jeżdżąc rowerem. Kolejne szlify zdobył na kursie organistowskim, podczas którego zwrócił na swoje umiejętności uwagę ojców bernardynów, którzy namówili go, aby objął posadę organisty na ich placówce w Dukli. Władysław zgodził się i w 1927 r. zamieszkał w tamtejszym klasztorze. Miło wspominał spędzony tam czas. Spokój, dobra kuchnia, dużo wolnego czasu. To jednak za mało dla pełnego życia kawalera, który często chodził do miasta oraz sąsiednich miejscowości, gdzie spotykał się z młodzieżą. Stwierdził wówczas, że nie chce wiązać swojego życia z dukielskim klasztorem.

Tymczasem, w nieodległym od Dukli Krościenku Wyżnym zmarł organista Pojnar. Wówczas Rada Parafialna rozpoczęła poszukiwania następcy. Jej członkowie dowiedzieli się, że w Dukli pracuje młody, zdolny i dobrze rokujący organista. Bez wahania udali się więc do przeora dukielskich bernardynów. Jego reakcja mogła być tylko jedna – nie chciał słyszeć o utracie organisty. Rozmowie bacznie przysłuchiwał się jednak Władysław, którego propozycja Krościeniaków zainteresowała. Jednak na obecną chwilę delegacja odjechała „z kwitkiem”, Minął jakiś czas i do Krościenka dotarła wiadomość, że ów przeor wyjechał na rekolekcje. Stare polskie przysłowie mówi, że „okazja czyni złodzieja”. Nic wiec dziwnego, że przedstawiciele Rady Parafialnej z Krościenka Wyżnego pojechali do Dukli po raz drugi. Obiecując wolny dom oraz godziwe warunki życiowe, przekonali Władysława, który bez wahania spakował swoje rzeczy, pożegnał się z braciszkami i wyjechał do Krościenka.

Nie minęło wiele czasu od jego przyjazdu, aby swoją osobą oczarował miejscowych parafian. Był inteligentny, towarzyski i szybko zaskarbił sobie przyjaźń sąsiadów. W kościele urzekał swoją grą i lekkim, czystym tenorem. Niedługo po przyjeździe zorganizował chór mieszany, czego w Krościenku jeszcze nie było. Miejscowe dziewczęta i chłopcy tłumnie garnęli się do niego.

Samotność jednak nie pasowała do jego energicznej i towarzyskiej natury. Podobnie jak inni młodzi mężczyźni rozglądał się za dziewczynami i dość szybko jego uwagę przykuła Marysia Fejklówna, którą zaczął co raz częściej odwiedzać. Zakochali się i po jakimś czasie wzięli ślub, a było to 12 sierpnia 1930 r. Tydzień później, nowożeńcy wraz z mamą Marii – Karoliną, bratem Marii - Władysławem (profesorem medycyny, którego wspomnienia z obozu koncentracyjnego publikowałem ostatnio) oraz Franciszkiem Pelczarem wybrali się do Dukli z zamiarem złożenia wizyty przeorowi. Odwiedzili wówczas pustelnię św. Jana z Dukli. Moment ten został uwieczniony na fotografii, którą przedstawiam w galerii do niniejszego tekstu.

Młodzi małżonkowie zamieszkali razem na tzw. „organistówce”, w której obecnie mieści się Izba Muzealna. Maria i Władysław byli rodzicami pięciorga dzieci: Stanisława (który zmarł dwa miesiące po urodzniu), Zofii (po mężu Przybyła – nauczycielki, Przewodniczącej KGW w Krościenku Wyżnym, inicjatorki utworzenia Izby Muzealnej w Krościenku Wyżnym), Anny (po mężu Bargieł), Krystyny (po mężu Lorens) oraz najmłodszego Jana – bardzo dobrego lekarza, który znany był w całej okolicy.

Władysław Piękoś szybko „wszedł” w nowe środowisko. Wstąpił do Ochotniczej Straży Pożarnej, której w latach 1934-1935 był prezesem. Był współorganizatorem uruchomienia w Krościenku Kasy Stefczyka. Brał również udział w zorganizowanym przez ks. Gerarda Szmyda zjeździe inteligencji w Krościenku Wyżnym. Zaprzyjaźnił się również z pomieszkującym na „wikarówce” Janem Henrykiem Rosenem – tworzącym polichromię w naszym kościele. Nadszedł czas na ciekawostkę… Dzięki przyjaźni Jana i Władysława w lewej nawie bocznej kościoła powstało malowidło przedstawiające św. Cecylię – patronkę organistów. Podczas malowania twarzy świętej, pozowała artyście, stojąc na kościelnej ambonie, Terenia Szmydówna (córka pułkownika Włodzimierza Szmyda – brata ks. Gerarda, a kuzyna żony Władysława Piękosia).

Nasz bohater przez dwa lata studiował w Konserwatorium Lwowskim, uzupełniając tam swoje wykształcenie. W wolnym czasie pracował na gospodarstwie swojej teściowej.

Nadszedł wrzesień 1939 r. Wówczas 34-letni Władysław został zmobilizowany do wojska, aby zasilić szeregi armii broniącej Rzeczypospolitej. Dostał się do niewoli sowieckiej, z której został zwolniony z uwagi na stopień wojskowy oraz fakt, że miał spracowane dłonie (często mimo dystynkcji na pagonach sowieci zwracali na to uwagę). Niestety takiego szczęścia nie miał stojący obok niego por. dr Andrzej Pelczar, który został zamordowany w Charkowie w 1940 r. Podczas nieobecności Władysława, jego żona przeniosła się z dziećmi do swojej mamy, a na „organistówce” znalazła schronienie rodzina Franciszka Pelczara, którego dom spłonął w czasie frontu. Wtedy Franciszek wykonywał przy pomocy konia wszystkie prace na gospodarstwie Karoliny Fejkiel.

Po powrocie z wojny Władysław zajął się pracą na niemal 30-hektarowym gospodarstwie, nie zaniedbując oczywiście posługi organisty. Gospodarstwo było bardzo duże. W jego skład wchodziły tzw.: Szmydówka (po stronie północnej), Fejklówka (po stronie południowej) oraz grunty plebańskie, które otrzymał do uprawy od ówczesnego proboszcza Jana Telmy w zamian za posługę w kościele.

Po za tym wszystkim, z polecenia Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” przyjmował od mieszkańców Krościenka Wyżnego jajka, które zawoził do punktu w Krośnie. W zamian otrzymywał cukier, który potem odwoził mieszkańcom. Podczas okupacji niemieckiej sklepy zostały zamknięte. Otwarte natomiast były kantyny, w których zaopatrywać się mogli wyłącznie Niemcy. Podczas jednego wyjazdu do Krosna, Władysław wraz ze szwagrem natknęli się na łapankę, która była jedną z form prześladowania narodu polskiego. Złapani na ulicy, siłą wepchnięci na ciężarówkę, zostali wywiezieni do Jasła. Tam ich wylegitymowano. Po okazaniu dokumentu pracownika spółdzielni został zwolniony, zaś szwagra – Władysława Fejkla (wówczas studenta medycyny), wraz z innymi ofiarami łapanki przewieziono do Tarnowa, aby ostatecznie trafić do oświęcimskiego obozu.

Przez cały okres okupacji Władysław szukał sposobów, aby uwolnić Władysława, często nawet płacąc osobom, które obiecywały uwolnienie więźnia – jednak daremnie. W międzyczasie ukrywał kilka tygodni mężczyznę pochodzenia żydowskiego. Dał również schronienie i opiekę swojemu profesorowi ze Lwowa Józefowi Koflerowi i jego rodzinie, który będąc pochodzenia żydowskiego uciekał przed represjami (Kofler i jego rodzina najprawdopodobniej zostali rozstrzelani w okolicach Krosna ok. 1944 r.).
Tuż przed rozpoczynającym się frontem pod dom Piękosiów zajechała grupa uchodźców ze wschodu. Ponieważ nie było możliwości wyjazdu, pozostali w Krościenku przez kilka miesięcy. Poza zagwarantowaniem im schronienia, trzeba było zapewnić im dodatkowo utrzymanie i wyżywienie. Wśród nich byli bracia Starkowie, z którymi rodzina Piękosiów utrzymywał kontakt do końca swojego życia.

Po wyzwoleniu Władysław zmuszony był przez przedstawicieli nowej władzy ludowej do oddania ziemi na rzecz państwa, tworząc spółdzielnię produkcyjną. Jego potomków szykanowano w szkole jako „dzieci kułaka” – wroga PRL.

W tamtych czasach ulice Krościenka Wyżnego oświetlane były lampami naftowymi. Władysław zwołał wokół siebie aktywnych mieszkańców, którzy wybrali komitet elektryfikacyjny na czele którego stanął nasz dzisiejszy bohater. Jeździł do Boguchwały sprowadzając niezbędne materiały, tj. izolatory, natomiast pozostali członkowie komitetu sprowadzali słupy i druty. Całe to niełatwe przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, a na krościeńskich ulicach rozbłysło światło. To jednak nie koniec, gdyż ten sam komitet idąc za przysłowiowym ciosem przekształcił się w komitet gazyfikacyjny, mający na celu budowę sieci gazowej w miejscowości.

Przygotowywanie pozwoleń i planów gazyfikacji zmusiły Władysława do częstych wyjazdów do Rzeszowa i Warszawy, czego skutkiem były wizyty fachowych komisji, które trzeba było przyjąć i ugościć. To zadanie spadło na barki Marii – żony Władysława. Dzięki zaangażowaniu komitetu oraz mieszkańców, którzy przygotowywali wykopy, udało się podłączyć instalacje do domów tak, że pod koniec lat pięćdziesiątych ogrzewano domy niedrogim gazem.
Ponieważ uprawa ziemi nie przynosiła w tamtych latach większych dochodów, Władysław podjął pracę w Cukrowni Przeworsk. Odwiedzał większe gospodarstwa w powiecie, kontraktował buraki, a jesienią pracował na stacji kolejowej przy ich odbiorze. Tym sposobem wspomagał rodzinę, która tej pomocy potrzebowała.

Czas biegł swoim tempem… Dzieci rosły, pobierały naukę w szkole, córki wychodziły za maż, budowały swoje domy. Władysław cieszył się zięciami, synową, a z radością witał każdego wnuka.
Przez te lata nie zaprzestał gry w miejscowym kościele. W dniu 27 października 1977 r. otrzymał od ks. bp. Ignacego Tokarczuka list, w którym otrzymał gratulacje, podziękowania i życzenia z okazji pięćdziesiątej rocznicy pracy w parafii. Natomiast razem z żoną Marią w 1980 r., obchodził pięćdziesiątą rocznicę ślubu. Otrzymali z tej okazji przywieziony z Rzymu obraz i podziękowania od Ojca Świętego.

Pozwólcie, że przytoczę fragment listy bp. Tokarczuka do Władysława: „ Jak nam wiadomo, Dostojny Jubilat poświęcił swoje życie pracy organistowskiej bardzo rzetelnie i wykonywał swoje obowiązki sumiennie ku radości Duszpasterzy i Parafian, dając tym samym świadectwo życia Chrystusowi, któremu oddał się na służbę w dziedzinie Liturgii. […] Równocześnie całym swym sercem życzę Ci, Drogi Jubilacie, ustawicznej pomocy Bożej w dalszej służbie w świątyni Pańskiej, ku chwale Bożej i na cześć Świętej Bożej Rodzicielki.”

Za pracę w cukrowni otrzymał emeryturę, jednak nadal pełnił funkcję organisty. W 1983 r. parafię wizytował ówczesny biskup przemyski. Po mszy św. powiedział proboszczowi, że chciałby zamienić kilka słów z organistą. Jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał starszego już pana. Mówił wówczas, że głos który słyszał podczas mszy był według niego głosem czterdziestolatka, po czym złożył Władysławowi gratulacje. Czas biegł coraz prędzej. Władysław starzał się i nie mógł już grać na wszystkich mszach świętych. Proboszcz sprowadził więc organistkę – siostrę zakonną - Barbarę, która pozwoliła grać Władysławowi na niektórych mszach, aby ten nie tracił kontaktu z organami.

Zdrowie się jednak pogorszyło. Władysław dostał udaru krwotocznego. Żył jeszcze kilka miesięcy, aż niespodziewanie poczuł się gorzej i 10 listopada 1988 r., o godz. 8 rano, w otoczeniu rodziny zmarł. Według świadków, uroczystości pogrzebowe, które poprowadził bp. Stefan Moskwa, były wielką manifestacją wiary. Od tamtej pory w naszym kościele posługę organistowską pełnią siostry służebniczki, jednak wielu jest jeszcze parafian, którzy pamiętają dobiegający z wysokości chóru głos Władysława Piękosia – organisty i społecznika.

Opracował: M. Liput na podstawie informacji udostępnionych przez p. Zofię Przybyła.
fot. ze zbiorów p. Zofii Przybyła.

Parafia pw. św. Marcina w Krościenku Wyżnym

‼️Facebookowicze, pasjonaci historii, mieszkańcy Gminy Krościenko Wyżne i nie tylko... - POMOCY ‼️😉Mam do Was olbrzymią ...
17/03/2025

‼️Facebookowicze, pasjonaci historii, mieszkańcy Gminy Krościenko Wyżne i nie tylko... - POMOCY ‼️😉

Mam do Was olbrzymią prośbę o pomoc w dotarciu do osób posiadających informacje o niżej wymienionych żołnierzach i oficerach Wojska Polskiego, pochodzących z Krościenka Wyżnego i Iskrzyni oraz tych spoza starej parafii w Krościenku Wyżnym, a których żony pochodziły z Krościenka Wyżnego.

1. Fakadej Władysław - s. Wiktora i Tekli, ur. 26.05.1905 r. w Iskrzyni. Szeregowy WP. Wzięty do niewoli 8.09.1939 r. w Garwolinie. Osadzony w Hohenstein, stalag I B. Numer obozowy: 47220.

2. Gierlach (Gerlach) Mieczysław - s. Stanisława i Anieli, ur. 18.02.1916 r. w Iskrzyni. Kanonier w 25. Pułku Artylerii Lekkiej. Więzień Stalagu XI A Altengrabow. Numer obozowy: 18048.

3. Glazar Wincenty - s. Jana, ur. 19.07.1901 r. w Krościenku Wyżnym. Uznany za zmarłego z dn. 9.05.1945. Zaginiony szeregowy WP. Mąż Anieli z d. Filar.

4. Jarecki Wojciech - s. Jana, ur. 30.03.1914 r. w Łężanach. Uznany za zmarłego z dn. 31.12.1946 r. Zaginiony szeregowy WP. Przydział: 2 Batalion Pancerny w Żurawicy. Mąż Józefy Jareckiej z d. Liput (z Iskrzyni).

5. Kasprzyk Antoni - s. Marcina, ur. 22.01.1908 r. w Komborni. Zaginiony szeregowy WP. Mąż Marii (ślub: 26.01.1932 r.)

6. Lorenc Władysław - s. Jana, ur. 4.01.1909 r. w Krościenku Wyżnym. Uznany za zmarłego z dn. 8.05.1945 r. Szeregowy WP, uczestnik kampanii wrześniowej. Zmarł na gruźlicę w obozie w Ehrenbruch.

7. Lorens Adam - ur. 24.04.1924 r. w Krościenku Wyżnym, zm. 12.09.1942 r. Ocean Atlantycki. Żołnierz II Korpusu PSZ - szeregowy. Zatonął po storpedowaniu przez niemieckiego U-boota statku SS "Laconia".

8. Lorens Marcin - ur. 10.11.1895 r. w Krościenku Wyżnym, zm. 9.09.1939 r. w Krościenku Wyżnym. Szeregowy WP, zginął podczas strzelaniny z wojskiem niemieckim.

9. Malinowski Jan - s. Grzegorza, ur. 7.06.1899 r. w Krościenku Wyżnym, zm. 27.04.1945 r. w Aschersleben am Harz. Szeregowy WP, uczestnik kampanii wrześniowej. Przydział: 10 Dywizja Żandarmerii. Wzięty do niewoli 20.09.1939 r. pod Tomaszowem.

10. Moskal Stanisław/Jan - ur. 11.11.1921 w Krośnie (zamieszkały w Krościenku Wyżnym), zm. 1944 r. Kombornia. Komendant AK na powiat Krosno, zastrzelony przez Niemców podczas powrotu z komendy wojsk radzieckich. Mąż Cecylii Delimat. Nauczyciel Publicznej Szkoły Powrzechnej w Krościenku Niżnym.

11. Jan Moskal - major WP.

12. Omachel Franciszek - s. Stanisława, ur. 30.01.1907 r. w Iskrzyni, zm. 10.10.1944 r. w Warszawie (Praga/Zacisze). Szeregowy WP. Przydział 5 Pułk Piechoty. Pochowany na warszawskich Powązkach.

13. Półchłopek Bronisław - s. Władysława, ur. 17.12.1910 r. w Borysławiu. Miejsce pochówku - okolice Sambora. Szeregowy WP.

14. Rysz Jan - s. Józefa i Marianny, ur. 27.03.1908 w Iskrzyni. Uczestnik kampanii wrześniowej, 12.09.1939 r. wzięty do niewoli w Przemyśli. Osadzony w Elsterhorst., następnie w obozie koncentracyjnym w Buchelwaldzie.

15. Szuba Jan - s. Wincentego i Marii, ur. 9.08.1900 r. w Krościenku Wyżnym. Kapitan WP. Przydział: 40 Pułk Piechoty Strzelców Lwowskich. Uczestnik Kampanii Wrześniowej.

16. Wilusz Franciszek - s. Leona, ur. 17.08.1899 r. w Korczynie, zm. 12.04.1944 r. w obozie jenieckim w Rauschengrund. Szeregowy WP. Wzięty do niewoli niemieckiej w 1939 r. Mąż Apolonii Pelczar z Krościenka Wyżnego, wdowy po śp. Wojciechu (córka Piotra Szmyd).

17. Wojnar Wincenty - żołnierz WP.

👏Bardzo proszę o udostępnianie, a jeżeli ktoś z Was dysponuje jakimikolwiek informacjami, dokumentami, fotografiami w sprawie wyżej wymienionych, bardzo proszę o kontakt za pośrednictwem formularza wiadomości lub zostawiając komentarz (wówczas ja nawiążę kontakt).😉

Parafia pw. św. Marcina w Krościenku Wyżnym

Oprac. M. Liput
fot. newsweek.

"Pozostaną po nas tylko guziki…" - Historia por. Andrzeja Pelczara i ppor. Władysława Pelczara.Za kilkanaście dni nadejd...
15/03/2025

"Pozostaną po nas tylko guziki…" - Historia por. Andrzeja Pelczara i ppor. Władysława Pelczara.

Za kilkanaście dni nadejdzie kwiecień – miesiąc, który przywoła rocznice szczególną w dziejach Polski. Jedną z najsmutniejszych i najtragiczniejszych - wspomnienie ofiar Zbrodni Katyńskiej, przypadające na jego 13. dzień.

82 lata temu wojska niemieckie pod nadzorem prof. Gerharda Buhtza (zadeklarowanego nazisty) rozpoczęły ekshumację zwłok z masowych grobów odkrytych w lutym 1943 r. w Katyniu.

Jak doszło do tego, że w tych dołach śmierci znalazły się ciała ponad 14 500 polskich oficerów, a także elity społecznej i politycznej? Jak wśród ofiar znaleźli się dwaj mieszkańcy Krościenka Wyżnego? Przeczytajcie koniecznie poniższy tekst, który miałem opublikować w kwietniu, jednakże nie chciałem, aby czekał. Myślę, że po jego lekturze sami stwierdzicie, że to odpowiedni moment...

Wszystko zaczęło się 17 września 1939 r., kiedy to Wojsko Polskie broniące się przed napaścią hitlerowskich Niemiec otrzymało cios w plecy od armii radzieckiej, będący pokłosiem paktu Ribbentrop – Mołotow z sierpnia 1939 r.

Wówczas do niewoli sowieckiej trafiło ponad 200 000 jeńców polskich, spośród których zwolniono szeregowych, których część trafiła do obozów pracy. Inny los czekał na oficerów… Trafili oni do specjalnych obozów NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Wśród uwięzionych znaleźli się generałowie, m.in.: Stanisław Haller, Leonard Skierski, Bronisław Bohaterewicz, Leon Billewicz, a zapowiedzią tego, jak zginą jeńcy polscy było brutalne zamordowanie gen. Olszyny-Wilczyńskiego, podczas ewakuacji jego sztabu jeszcze we Wrześniu 1939 r.

Krościeńska ziemia „wydała na świat” wielu oficerów, o których pisałem lub napiszę niebawem. Skupmy się jednak dziś na losie dwóch, noszących to samo nazwisko – Pelczar. Jak wspominają autorzy monografii „600 lat doli i niedoli Krościenka Wyżnego i Iskrzyni”, internowanymi po kampanii wrześniowej w obozach rosyjskich byli: dr Andrzej Pelczar – porucznik WP oraz inż. Władysław Pelczar – podporucznik WP.

Pozwólcie, że po krótce przybliżę Wam ich postacie…

Andrzej Pelczar, por. Wojska Polskiego, przyszedł na świat w Krościenku Wyżnym 28.11.1899 r., jako najstarszy syn Jana i Katarzyny z Pelczarów. Miał czworo rodzeństwa. Jego ojciec posiadał niewielkie gospodarstwo rolne. Mimo trudnych warunków materialnych rodziny, w latach 1907-1911 uczył się w szkole ludowej, aby w roku szkolnym 1911/1912 rozpocząć naukę w krośnieńskiej szkole realnej (obecnie I LO w Krośnie), po czym rok później przeniósł się do jasielskiego gimnazjum. Po ukończeniu VII klasy, a był to rok 1917, został powołany do wojska otrzymując przydział do 48 Pułku Piechoty. W sierpniu tego samego roku odbył szkolenie podoficerskie w 18 Pułku Piechoty, zostając instruktorem w II kompanii tejże jednostki.

Kiedy 1918 r. przyniósł odrodzenie Rzeczypospolitej, rozpoczęło się tworzenie Wojska Polskiego, do którego ochoczo zgłaszali się Polacy do tej pory walczący w armiach zaborczych. Podobnie było z kapralem Andrzejem, który zaciągnął się do 5 Pułku Piechoty Legionów dowodzonego wówczas przez kpt. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego (późniejszego generała dywizji, komendanta Służby Zwycięstwu Polski). Warto nadmienić, że Andrzej brał udział w wojnie Polsko-Ukraińskiej, podczas której będąc zastępcą dowódcy plutonu (początkowo w 10 kompanii, następnie 16 kompanii), uczestniczył w odsieczy Przemyśla, a następnie Lwowa, które zaskoczone atakiem wojsk ukraińskich potrzebowały natychmiastowej pomocy i wsparcia. Za walki o „Miasto zawsze wierne” został odznaczony Krzyżem Obrońców Lwowa. 10 maja 1919 r., podczas walk pod Mikołaszowem został ranny, w wyniku czego przebywał na rekonwalescencji do końca września.
Po powrocie do służby otrzymał awans na plutonowego. Następnie przystąpił do kursu oficerskiego w Warszawie, po którym w stopniu sierżanta odbył praktykę w Warszawskim Korpusie Kadetów.

Burzliwy był okres po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, która powstała jako zlepek trzech zaborów, a więc trzech diametralnie różnych systemów prawnych, ekonomicznych, społecznych. Wisła połączyła obywateli mówiących po: polsku, rosyjsku, niemiecku, ukraińsku i w jidysz. Warzących w: kilogramach, funtach i cetnarach. Mierzących w: kilometrach, wiorstach, hektarach i łanach. Mimo, iż nie było polskiego banku, obowiązywało aż pięć różnych walut. Obowiązywał ruch prawo i lewostronny, dwa rozstawy szyn kolejowych.
Młode państwo polskie miało teraz stanąć przed jednym z najtrudniejszych wyzwań, których w owym czasie jak już zauważyliście nie brakowało - obroną suwerenności. U naszych granic stanęła armia bolszewicka, która niosła Rzeczypospolitej na swoich sztandarach „wolność” według wizji ogólnoświatowej rewolucji proletariackiej...

Andrzej Pelczar chcąc spełnić patriotyczny obowiązek, do walczącego na wschodnich kresach wojska, 25 lipca 1920 r. wstąpił jako ochotnik. W 1921 r. awansowany został do stopnia podporucznika, a w 1923 r. zwolniono go do rezerwy.
Podjął decyzję o rozpoczęciu studiów medycznych na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, które ukończył w 1929 r. Pracował w szpitalu w Stryju (obecnie Ukraina) jako kierownik oddziału chirurgicznego. Został awansowany do stopnia porucznika WP w 1930 r.

W 1939 r. został powołany do Wojska Polskiego, a dokładnie do sformowanego w 1939 r. przez 1 Pułk Artylerii Motorowej ze Stryja, II Dywizjonu Artylerii Motorowej, gdzie służył jako lekarz. W tym oddziale walczył w kampanii wrześniowej, podczas której 25 września 1939 r. w starciu z wojskiem sowieckim został ranny pod Zawałowem. Dostał się do niewoli. Wówczas rodzina nie otrzymała od niego żadnej wiadomości. Kiedy w kwietniu 1990 r. Związek Radziecki przyznał się do zbrodni katyńskiej i ujawnione zostały oficjalne dokumenty, okazało się, że por. Andrzej Pelczar był więźniem obozu w Starobielsku. Został zamordowany wiosną 1940 r. strzałem w tył głowy w Charkowie, a jego ciało spoczęło w masowych grobach obok wielu tysięcy Polaków.

Więźniem starobielskiego obozu był również ppor. inż. Władysław Pelczar - młodszy o pięć lat od swego przyjaciela Andrzeja. Władysław urodził się 17 sierpnia 1904 r., jako najstarsze z siedmiorga dzieci Jana, który trudnił się kowalstwem i Karoliny z Habratów. Dnia 5 czerwca 1924 r., egzaminem maturalnym ukończył 8-klasową Szkołę Realną w Krośnie. Następnie rozpoczął studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie po dwóch latach postanowił przenieść się na Politechnikę Lwowską, kontynuując naukę na wydziale chemii, finalnie uzyskując tytuł inżyniera 12 kwietnia 1935 r., opracowując temat: „Redukcyjność mieszaniny węglowodanów”. Znał dwa języki obce: niemiecki i francuski.

1 sierpnia 1932 r. zgłosił się do odbycia ćwiczeń wojskowych w stopniu sierżanta podchorążego rezerwy, gdzie po sześciu tygodniach zwolniono go do rezerwy.
Jakim był żołnierzem? Bardzo dobrym, a świadczą o tym m.in. opinie na jego temat, a oto jedna z nich – opinia z rocznej listy kwalifikacyjnej wydanej 1 października 1938 r., przez kpt. Jana Jarosza – komendanta kursu „Cechy indywidualne: Inteligencja duża. Charakter zrównoważony spokojny. Umysł bystry, myśli logicznie i konsekwentnie. Stanowczy, ma wyrobione swoje zdanie, na wpływy postronne odporny. Towarzysko obyty, bardzo taktowny.”
1 stycznia 1933 r. został awansowany na podporucznika piechoty ze starszeństwem. W 1936 r. odbył czterotygodniowy kurs gazowy dla oficerów rezerwy w Szkole Gazowej, a w opinii na jego temat przełożeni wypowiadali się tak: „Na wypadek wojny nadaje się na dowódcę plutonu chemicznego i oficera gazowego pułku do przemysłu chemicznego”.

Z kolei zdolności ogólne i zawodowe oceniano: „Zmysł taktyczny, ogólne uzdolnienie wojskowe i znajomość regulaminów dobra. Decyzja dobra, orientuje się w nowych warunkach zupełnie dobrze.”

Przed wybuchem II wojny światowej pracował jako kierownik fabryki tytoniu w Czyżynach (obecnie dzielnica Krakowa). Z uwagi na unoszący się w powietrzu zapach wojny i ogłoszoną powszechną mobilizację, pozostawił posadę, a przede wszystkim rodzinę: żonę w ciąży oraz pierwszego syna.

Ppor. Władysław Pelczar służył w 51. Pułku Piechoty Strzelców Kresowych, który sformowany został w ramach Armii Polskiej we Włoszech jeszcze w 1918 r, a następnie przetransportowany do Francji, gdzie wszedł w skład Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera.
W okresie międzywojennym jednostka ta stacjonowała w garnizonie Brzeżany (obecnie Ukraina). Pod dowództwem ppłk. Emila Fieldorfa na wojnę pułk wyruszył w składzie 12 Dywizji Piechoty, podporządkowanej Południowemu Zgrupowaniu Armii "Prusy". Z powodu opóźnień dopiero 3 września z Brzeżan ruszyły pierwsze transporty kolejowe z pododdziałami pułku do wyznaczonych miejsc koncentracji. Wyznaczono trasę przez Lwów - Przemyśl - Przeworsk - Rozwadów - Ostrowiec.
Po ciężkich walkach, w rejonie leśnej wioski Piotrowe Pole dnia 9 września 1939 roku pułk został rozwiązany. Jego straty w kampanii wrześniowej są oceniane na 70 % stanu wyjściowego. Żołnierze małymi grupkami przebijali się dalej za Wisłę na własną rękę.

Podporucznik Władysław Pelczar dostał się do niewoli sowieckiej. Osadzony został podobnie jak jego przyjaciel Andrzej w obozie w Starobielsku. Wiosną 1940 r. został zamordowany w Charkowie. Na uwagę zasługuje fakt, iż w monografii „600 lat doli i niedoli…” autorzy zauważają, iż „ostatnia wiadomość nadesłana do rodziny pochodziła z grudnia 1940 r.” Niestety rodzina nie mogła wówczas wiedzieć, że Władysław od około 6 miesięcy już nie żył, a sowieci próbując zrzucić winę na wojska niemieckie czyniły wszystko, włącznie z dokładaniem do zwłok m.in. wycinków gazet z 1941 r.

W jednym obozie, po transporcie w wagonie przeznaczonym do wożenia bydła, los splótł drogi dwóch przyjaciół z jednej miejscowości. Dwóch mężczyzn, którzy dobrze się znali, którzy zapewne widywali się na ulicy, w kościele… Mężczyzn, którzy wyruszając na wojnę zapewne mówili swoim rodzinom: "wszystko będzie dobrze, niebawem się zobaczymy"... Jeńcy polscy wbrew konwencjom międzynarodowym zostali oddani do dyspozycji NKWD, które opracowało system obozów, o których wspomniałem wcześniej. W notatce skierowanej w marcu 1940 r. do Stalina, Ławientij Beria stwierdził, że jeńcy polscy stanowią „zadeklarowanych i nie rokujących nadziei poprawy wrogów władzy sowieckiej” uważając za uzasadnione rozstrzelanie ponad 14 000 Polaków bez przedstawienia zarzutów i aktu oskarżenia. Los naszych Bohaterów oraz ich współtowarzyszy był już przesądzony.

Wywożeni ciężarówkami w głąb lasu, mając zazwyczaj skrępowane sznurem ręce, prowadzeni byli przez rosyjskich oprawców nad doły i ustawiani na ich skraju, widząc już zapewne leżących w nich zamordowanych kolegów. To był ich ostatni widok… Przedziwna cisza, dźwięk szumiących drzew… Nagły strzał…

Historia uczy, że żaden sojusz, nastawiony na czyjąś krzywdę nie trwa długo. Podobnie było z braterskimi relacjami Niemiecko-Rosyjskimi, które zakończyła wcielona w czyn operacja Barbarossa z czerwca 1941 r.

13 kwietnia 1943 r. Niemcy poinformowali o wstrząsającym odkryciu, którym były groby polskich oficerów w Katyniu. Do prac ekshumacyjnych zaproszono przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Już wtedy, zdaniem ekspertów niezależnych oraz badaczy z Polski wiedziano, kto odpowiada za tę zbrodnię. Także amerykański raport z 1952 r. wskazał jednoznacznie na ZSRS.
Sowieci nie ustawali jednak w próbach zakłamania zbrodni, a także komuniści w Polsce ukrywali prawdę.

W PRL cenzura blokowała wszelkie próby wskazania faktycznych sprawców. Represjonowano osoby głoszące prawdę o zbrodni katyńskiej. Rosjanie dopiero w kwietniu 1990 r. uznali swoją odpowiedzialność za zbrodnię. W roku 1992, na polecenie ówczesnego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna strona polska otrzymała kopie dokumentów dotyczących zbrodni, w tym wspomnianej tajnej decyzji politbiura z 5 marca 1940 r. Rosja wszczęła nawet śledztwo, które zakończono jednak w 2005 r. uznając, iż mord na polskich jeńcach nie był ludobójstwem, lecz „zwykłym” przestępstwem, które uległo przedawnieniu.

Ciała wówczas 40-letniego por. Andrzeja i 36-letniego ppor. Władysława z ranami postrzałowymi głowy spoczywają w Piatichatkach, na otwartym w 2000 r. Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu. Ciała oficerów – Patriotów, walczących bohatersko za Ojczyznę. Mężczyzn, mających jeszcze przed sobą całe życie, kochające rodziny i zapewne wiele planów czekających na realizację.

Naszym zadaniem jest czynić wszystko, aby nie pozostały po nich tylko guziki, ale przede wszystkim wieczna pamięć i cześć!

Dysponuję aktami obydwu Bohaterów powyższego tekstu. Jeżeli ktoś z rodziny zamordowanych czytał ten tekst proszę o kontakt. Udostępnię wówczas posiadane materiały.

Opracowanie: M. Liput
Fot.: Centralne Archiwum Wojskowe, ogrodywspomnien.pl

Parafia pw. św. Marcina w Krościenku Wyżnym

Adres

Kroscienko Wyzne
38-422

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Genealogia Krościenka Wyżnego, Pustyn i Iskrzyni umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria