Energetyczne Domy Zdrowienia

Energetyczne Domy Zdrowienia ENERGETYCZNE DOMY ZDROWIENIA
ul. M.

Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej 1
59-300 Lubin
tel. +48 604 573 816; +48 605 740 788
KRS 0001041036
NIP 6922535586
Regon 525564785
konto: Nest Bank S.A.
97 1870 1045 2083 1077 2354 0001

30/03/2026

„Już nie dam rady wracać tą samą drogą"
Żylaki. Pękające naczynka. Ból nóg.
Zanim powiesz, że to dziedziczność —
zapytaj: czyją historię niosą Twoje nogi?
🌿
To nie jest tylko fizjologia.
To nie jest tylko „brak ruchu".
To historia, która nie znalazła ujścia.
To napięcie, które się nie wykrzyczało.
To powroty — nie te dobrowolne, ale wymuszone.
Takie, do których wracasz nie dlatego, że chcesz.
Ale dlatego, że tak się robi. Że tak było. Że jesteś lojalna.
🌿
TOTALNA BIOLOGIA — co mówią żyły?
Układ żylny niesie krew z powrotem do serca.
Kiedy ten przepływ jest zaburzony — zatrzymany, przeciążony, cofający się —
ciało pokazuje nam coś bardzo konkretnego:
Ten powrót czegoś kosztuje.
Żylak to nie jest tylko rozszerzona żyła.
To jest miejsce, w którym ciało powiedziało:
„Nie jestem w stanie dalej nieść tego wstecz."
Zaciśnięte żyły. Cofająca się krew.
Ciało, które utknęło w pętli powrotu do czegoś,
co już dawno powinno odejść.
🌿
USTAWIENIA SYSTEMOWE — czyją drogą idziesz?
W konstelacjach rodzinnych mówimy o ślepej miłości.
To lojalność wobec systemu rodzinnego — tak głęboka,
że wykracza poza świadomość.
Nie wiesz, że to robisz.
Robisz to ciałem.
Nogi — w ustawieniach — są symbolem drogi, którą idziesz.
Tego, co niesiesz w ruchu.
Tego, skąd przyszłaś i dokąd zdecydowałaś się iść.
Kiedy przepływ się zatrzymuje, warto zapytać:
— Kto w mojej rodzinie nie mógł odejść?
Babcia, która nie opuściła przemocowego męża.
Matka, która poświęciła siebie dla wszystkich.
Prababcia, która nie miała wyboru.
Ciało wnuczki może nieść ten sam wzorzec — nie z wyboru. Z miłości.
— Kto w rodzie był wykluczony, przemilczany, wymazany?
System rodzinny pamięta każdego, kto nie dostał miejsca.
I wyznacza kogoś w kolejnym pokoleniu, by go nieść.
To nie jest metafora — to jest zapis w ciele.
— Jaki wzorzec powrotu powtarza się w Twoim rodzie?
Kobiety, które wracały do tego, co je raniło.
Które zostawały, bo „tak trzeba".
Które znosiły, bo kochały.
Twoje nogi mogą kroczyć po ich śladach — bez Twojej zgody.
Uwolnienie zaczyna się od zdania:
„Widzę, że nieśliście to przede mną.
Szanuję wasze losy.
Ale zostawiam tu to, co nie jest moje."
To nie jest odrzucenie rodziny.
To jest najgłębszy szacunek —
że nie powtarzasz ich bólu.
🌿
Z gabinetu
Maria przyszła z bólem nóg i żylakami na jednej łydce.
W badaniach: prawidłowe. W ciele: ciężkość jak ołów.
Kiedy zaczęłyśmy rozmawiać, padło zdanie:
„Całe życie wracam tam, gdzie mnie nie ma. Pomagam rodzinie, której nie zależy. Kocham mężczyznę, który odszedł. Dźwigam mamę, która dźwigała swoją."
Zapytałam ją: „Czy czujesz, że Twoje nogi chcą już iść gdzie indziej?"
Odpowiedziała ciszą. Po chwili — łzami.
W toku pracy odkryłyśmy, że jej prababcia — kobieta, o której w rodzinie prawie się nie mówiło — całe życie chciała wyjechać. I nigdy nie wyjechała. Umarła w tym samym domu, w którym się urodziła. Zamknięta.
Maria nosiła ją w swoich nogach. Nieświadomie. Lojalnie.
Kiedy w ustawieniu powiedziała:
„Widzę Cię, prababciu. Zostawiam tu Twój los. Moje nogi są moje."
— poczuła ciepło spływające po łydkach.
I po raz pierwszy od lat — lekkość.
🌿
WYMIAR DUCHOWY
Nogi symbolizują nasz kontakt z ziemią i z obecnością.
Stopy — to jest nasze „tu i teraz".
Łydki i uda — to jest droga, którą zdecydowałaś się iść.
Kiedy żyły się zaciskają — ciało mówi:
„Twoja droga jest zablokowana.
Idziesz, ale nie swoją ścieżką."
W psychobiologii każdy narząd niesie świadomość.
Żyły to kanały powrotu — kanały przepływu wstecz.
Kiedy są zdrowe, krew wraca do serca lekko, bez wysiłku.
Kiedy są przeciążone — powroty kosztują zbyt wiele.
Duchowo żylaki mogą być zaproszeniem do pytania:
Do czego wracam wbrew sobie?
Czy moje serce naprawdę chce tego, do czego wracam?
Czy żyję swoją drogą — czy drogą swojego rodu?
Uzdrowienie nie polega na „naprawieniu żył".
Polega na tym, żeby ciało przestało potrzebować tej formy wyrazu.
Żeby komunikat — „Wystarczy. Już nie wracam." — przeszedł tak głęboko,
że ciało go usłyszy.
🌿
A Twoje ciało?
— Może wracasz do pracy, której nie cierpisz, bo „trzeba"
— Może dźwigasz matkę, która nie umiała kochać
— Może zginasz się, żeby pasować
— Może nie odchodzisz od ludzi, którzy Cię ranią, bo boisz się być sama
— Może Twoje „powroty" są tylko lojalnością wobec bólu
A Twoje nogi to wszystko wiedzą.
Nie dlatego, że są chore.
Dlatego, że są mądre.
🌿
AFIRMACJA — do ciała, nie do głowy
Mam prawo pójść swoją drogą.
Nie muszę wracać tam, gdzie mnie nie ma.
Szanuję losy moich przodków —
i zostawiam im to, co ich.
Moje nogi są moje.
Moja droga jest moja.
Mogę wybrać wolność.
🌿
✧ KARTA PRACY: „Czyją drogą idę?"
01 · Kontakt z ciałem
Usiądź w ciszy. Zdejmij buty. Połóż dłonie na łydkach lub stopach. Oddychaj.
Moje nogi dziś mówią mi...
(Pisz bez oceniania. Co czujesz? Ciężar? Ból? Ciepło? Zmęczenie? Pozwól ciału mówić słowami.)
02 · Powroty
Gdzie w życiu wracasz tam, gdzie już nie chcesz być?
— Wracam do...
— Wracam, bo...
— Gdybym mogła nie wracać, to...
03 · Ród i lojalność
Kto w Twojej rodzinie nie mógł odejść? Kto utknął? Kto poświęcił swoją drogę dla innych?
— W moim rodzie kobiety...
— Wzorzec, który mogę nieść w sobie, to...
— Chcę powiedzieć tej osobie: „Widzę Cię. Szanuję Twój los. I zostawiam tu..."
04 · Nowa droga
— Moja nowa droga pachnie...
— Prowadzi mnie tam, gdzie...
— Na tej drodze moje ciało czuje...
✧ Afirmacja do wpisania własną ręką:
„Moje ciało zasługuje na lekkość.
Mogę wybrać siebie.
Nie muszę wracać tam, gdzie bolało.
Moje nogi niosą mnie — do przodu."
🌿
✧ MEDYTACJA: „Ciało, które już nie chce wracać"
Usiądź w ciszy. Zdejmij buty. Poczuj podłogę pod stopami.
Połóż dłonie na łydkach lub stopach — tam, gdzie ciało czeka na kontakt.
Zamknij oczy.
Wdech... Wydech...
Poczuj swoje nogi. Ciężar. Napięcie. Może ból tak stary, że nie pamiętasz, kiedy się zaczął.
Nie poprawiaj niczego. Po prostu bądź z tym, co jest.
W myślach zapytaj swoje nogi:
„Dokąd mnie prowadzicie? Czyją drogą kroczymy?"
„Czy niesiecie coś, co należało do kogoś przede mną?"
„Czy jest coś, co możecie teraz odłożyć?"
Oddychaj.
Wyobraź sobie, że stoisz na ziemi — a z Twoich nóg zaczyna spływać to, co za długo nosiłaś.
Stare lojalności. Cudzy ból. Wymuszone powroty.
Energia, która nie była Twoja.
Ziemia to przyjmuje. Ziemia nie ocenia. Ziemia przekształca wszystko w nowe życie.
Powiedz w myślach — do kobiet swojego rodu, które chodziły przed Tobą:
„Widzę Was. Szanuję Wasze losy.
Wasze cierpienie nie pójdzie na marne — widzę je.
Ale zostawiam tu to, co Wasze.
Moje nogi są moje.
Moja droga jest moja."
Poczuj, jak Twoje nogi stają się lżejsze.
Może tylko trochę. To wystarczy.
Porusz palcami stóp. Wróć do tu i teraz.
Zapisz, co przyszło.
Albo po prostu podziękuj sobie, że zostałaś.
„Dziękuję moim nogom. Dziękuję sobie."
💙
Jeśli podczas czytania coś w Tobie drgnęło —
jeśli poczułaś ciężar, który nie jest tylko Twój —
napisz do mnie.
To nie jest przypadek, że to czytasz.
— Iwona Grzesik, terapeutka holistyczna

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

30/03/2026

Czy naprawdę pozwalasz sobie na życie w wersji premium…?
Nie chodzi o pieniądze.
Nie chodzi o luksus.
Chodzi o to, czy pozwalasz sobie: – czuć się ważna
– być zaopiekowana
– wybierać to, co dla Ciebie dobre
– żyć bez ciągłego napięcia i walki
Bo prawda jest taka…
każdy z nas rodzi się z prawem do życia w jakości.
Do lekkości.
Do dobra.
A potem coś się wydarza.
🌿
W ustawieniach często widać to bardzo wyraźnie…
lojalność wobec rodu:
„Mama nie miała, to ja też nie będę mieć”
„Babcia cierpiała, więc ja też muszę”
„W naszej rodzinie się nie odpoczywa, tylko walczy”
I nawet jeśli świadomie chcesz więcej…
Twoje ciało i podświadomość mówią: „nie wolno”
🌿
W totalnej biologii i psychobiologii to zapisuje się w ciele jako napięcie, brak przyjmowania, ciągłe „muszę”, „powinnam”, „nie zasługuję”.
Możesz to rozpoznać po tym, że: – trudno Ci przyjmować (pieniądze, pomoc, miłość)
– czujesz winę, kiedy masz dobrze
– sabotujesz momenty, gdy zaczyna być lekko
– ciągle jesteś w trybie walki albo przetrwania
– wybierasz mniej, choć wiesz, że możesz więcej
🌿
Duchowo…
to moment, w którym odcinasz się od swojej natury.
Bo Twoją naturą nie jest brak.
Twoją naturą jest przepływ.
Ale żeby do niego wrócić…
trzeba najpierw zobaczyć, gdzie się zatrzymałaś.

Jak rozbroić blokady?
Nie walką.
Tylko uznaniem.
– zobacz, skąd to masz (rodzina, doświadczenia, stare decyzje)
– nazwij to: „to nie jest moje, to jest historia”
– oddaj ciężar tam, gdzie należy
– zacznij małymi krokami wybierać inaczej
I bardzo ważne…
pozwól sobie przyjąć choć trochę więcej dobra niż wczoraj.
Bez tłumaczenia się.
Bez winy.
🌿
Bo życie premium nie zaczyna się od pieniędzy.
Zaczyna się od decyzji:
„Ja też mogę mieć dobrze”
I kiedy naprawdę to poczujesz…
świat zaczyna odpowiadać inaczej 🤍

Zrób to bardzo prosto… ale prawdziwie.
Ćwiczenie: „Pozwalam sobie na więcej”
Usiądź na chwilę w ciszy.
Połóż rękę na sercu albo na brzuchu.
I powiedz na głos (albo w myślach):
„Widzę, że nie pozwalam sobie na życie w lekkości…”
„Widzę, że zatrzymuję siebie w tym miejscu…”
Nie zmieniaj tego.
Tylko zobacz.
🌿
Teraz zrób drugi krok.
Zadaj sobie pytanie:
„Kogo w ten sposób naśladuję?”
„Komu jestem lojalna, wybierając mniej?”
Pierwsza odpowiedź, która przyjdzie – jest ważna.
Możesz powiedzieć:
„Mamo… tato… rodzie… widzę Wasz los…
ale ja wybieram inaczej.”

I teraz najważniejsze.
Zrób jeden mały ruch „premium” dziś.
Naprawdę mały.
– kup coś dla siebie bez poczucia winy
– odpocznij, zamiast „musieć”
– przyjmij komplement bez umniejszania
– powiedz „chcę”, zamiast „powinnam”
🌿
Na koniec powiedz:
„Pozwalam sobie mieć trochę więcej dobra niż wczoraj.”
Nie wszystko naraz.
Tylko krok.
Bo właśnie tak… zaczyna się zmiana 🤍

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik
> Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

30/03/2026

Moja świętość a rodzina
Są takie momenty w życiu, kiedy nagle zatrzymujesz się w pół kroku…
i czujesz zmęczenie, którego nie potrafisz już przykryć uśmiechem.
Niby wszystko robisz dobrze.
Jesteś dla innych. Pomagasz. Rozumiesz. Dźwigasz.
Jesteś tą, do której się przychodzi…
tą, która „da radę”…
tą, która czuje więcej, widzi więcej, bierze więcej…
A jednak gdzieś głęboko w środku pojawia się cichy głos:
„A gdzie w tym wszystkim jestem ja?”
I to jest moment prawdy.
Bo bardzo często to, co nazywaliśmy miłością…
było po prostu nauczonym przetrwaniem.
Miłością, która mówiła:
„Bądź grzeczna, nie sprawiaj problemu”
„Zrozum innych, nawet jeśli nikt nie rozumie ciebie”
„Daj więcej, niż masz, wtedy będziesz ważna”
I tak powoli…
z miłości do rodziny…
z lojalności…
z potrzeby bycia widzianą…
oddawaliśmy siebie kawałek po kawałku.
Aż zostawała funkcja.
Rola.
Obowiązek.
Ale nie życie.
Twoje ciało to pamięta.
Twoje emocje to pamiętają.
Twoja dusza nigdy o tym nie zapomniała.
Dlatego czasem pojawia się napięcie bez powodu.
Zmęczenie, którego nie da się odespać.
Pustka, mimo że jesteś „potrzebna”.
Bo nie można żyć cudzym życiem i jednocześnie czuć swoje.
I przychodzi moment… bardzo cichy, ale przełomowy…
kiedy zaczynasz widzieć, że nie wszystko, co niosłaś, było Twoje.
Że może próbowałaś być silna za mamę.
Może spokojna za tatę.
Może odpowiedzialna za rodzeństwo.
Może obecna dla partnera, który sam nie potrafił być obecny.
I robiłaś to z miłości.
Ale miłość, która kosztuje Cię Ciebie…
to nie jest miłość, która prowadzi do życia.
To jest miłość, która potrzebuje zostać uzdrowiona.
Bo prawdziwa miłość nie polega na ratowaniu.
Nie polega na dźwiganiu.
Nie polega na tym, że bierzesz czyjeś cierpienie, żeby ktoś inny miał lżej.
Prawdziwa miłość mówi:
„Widzę Cię. Szanuję Twoją drogę.
Ale nie jestem Twoim losem.”
I to jest jeden z najtrudniejszych momentów w życiu…
bo kiedy zaczynasz wracać do siebie…
pojawia się poczucie winy.
Jakbyś zdradzała.
Jakbyś była egoistką.
Jakbyś robiła coś „nie tak”.
A to tylko stary program, który nie zna innej formy miłości niż poświęcenie.
Twoja świętość nie polega na tym, że się oddajesz.
Twoja świętość polega na tym, że jesteś obecna.
Że czujesz.
Że słyszysz siebie.
Że nie odwracasz się od swojego ciała, kiedy coś mówi „nie”.
To jest świętość, która nie krzyczy.
Ona jest cicha. Stabilna. Prawdziwa.
To moment, w którym patrzysz na swoich bliskich…
i zamiast brać ich ciężar…
oddajesz im ich życie.
Nie z odrzucenia.
Nie z chłodu.
Ale z głębokiego szacunku.
Bo zaczynasz ufać, że oni też mają swoją drogę.
Swoją siłę.
Swoje lekcje.
I że Ty nie jesteś od tego, żeby być Bogiem w ich życiu.
Twoje miejsce jest inne.
Twoje miejsce jest w Tobie.
W Twoim oddechu.
W Twoim ciele.
W Twojej prawdzie.
I kiedy naprawdę do tego wracasz…
coś zaczyna się zmieniać.
Ciało zaczyna oddychać głębiej.
Serce zaczyna mięknąć.
Życie zaczyna płynąć.
Bo przestajesz być dla wszystkich…
a zaczynasz być dla siebie.
I paradoksalnie… dopiero wtedy możesz naprawdę kochać.
Bez ciężaru.
Bez kontroli.
Bez utraty siebie.
Tylko z obecności.
Z miejsca, gdzie mówisz:
„Ja jestem.
I to wystarczy.”

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

30/03/2026

🌫️ ZATOKI – GDY GŁOWA WIE, ALE CZŁOWIEK JESZCZE NIE GOTÓW

To, czym się dzielę, płynie z doświadczenia, serca i mądrości ciała, ale nie zastępuje wizyty u lekarza ani diagnozy medycznej. Jeśli coś budzi Twój niepokój – proszę, zadbaj o siebie i skonsultuj się ze specjalistą. Tu wspieramy Twoje serce, nie prowadzimy leczenia.

Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy.
Ale wiesz co jest zwierciadłem tego, czego NIE chcesz zobaczyć?
Zatoki.

Zatoki to takie małe pokoiki emocjonalne ukryte za kośćmi twarzy.
Nikt tam nie sprząta, nikt nie wietrzy, nikt nie patrzy.
Siedzi tam kurz… stare historie… niedopowiedziane słowa…
a ciało mówi:

„No to chociaż Ci to ZATKAM, żebyś zwrócił uwagę.”

I zatyka.

Dla ciekawych – zatoki wyściełane są endodermą i ektodermą.
A co to oznacza emocjonalnie?

endoderma → instynkt przetrwania

ektoderma → konflikty separacyjne, komunikacyjne, graniczne

Gdy te dwa światy się spotykają, mamy mieszankę:

„Chcę być blisko, ale się boję”
„Chcę powiedzieć, ale się zatykam”
„Czuję zagrożenie, ale nie chcę go widzieć”

I bum – zatoki jak beton.

Zatoki to mistrzowie od „cichego przetrwania”.

Gdy zatki Cię bolą, mówią:

„Ukrywasz emocje, których nie chcesz czuć.”

„Zbierasz napięcie od innych i udajesz, że nic się nie stało.”

„Wolisz znosić niż powiedzieć.”

„Wąchasz emocje ludzi, jakbyś sprawdzała, czy jesteś tu bezpieczna.”

Zatoki są jak wewnętrzny barometr. One wyczuwają:

czy ktoś jest szczery,

czy atmosfera jest ciężka,

czy ktoś w domu chodzi na palcach,

czy udajesz, że wszystko gra.

Ciało nie zna dyplomacji.
Zatoki nie znają kompromisów.
One wiedzą.

Zatoki najczęściej biorą to, czego Ty nie chcesz powiedzieć głośno:

niewypowiedziany sprzeciw,

niewypowiedziane „nie”,

brak granicy,

niewyrażony smutek,

emocje wstydu i winy,

historie, które zakopałaś tak głęboko, że sama ich nie pamiętasz.

Nos i zatoki to pierwsza linia OBECNOŚCI.
One wąchają świat.
One decydują: bezpiecznie / niebezpiecznie.

Gdy zatoki się zatykają, ciało mówi:

„Coś Ci tu śmierdzi, ale udajesz, że pachnie.”

🌿 JEŚLI CIĄGLE MASZ ZATOKI – SPRAWDŹ TE 5 PYTAŃ

1. Czego nie chcę widzieć?

2. Czyja atmosfera mnie dusi?

3. Czyje emocje biorę na twarz, żeby było „miło”?

4. Czy udaję, że jestem okej, kiedy w środku się gotuję?

5. W czyje sprawy wsadzam nos, bo boję się zająć swoimi?

Zatoki trzymają:

konflikt zapachu – kto/ co mi „śmierdzi”, ale udaję, że nie

konflikt terytorialny – ktoś przekracza moje granice

konflikt identyfikacyjny – nie wiem, jaką rolę mam grać

konflikt bliskości – chcę być przy kimś, ale mnie dusi

konflikt kontroli – wącham wszystko, bo nie czuję się pewnie

Najwięcej bólu zatokowego mają osoby, które:

za dużo widzą

za bardzo czują

biorą odpowiedzialność za atmosferę w domu

są „anteną emocji całej rodziny”

chcą, żeby było dobrze, nawet kosztem siebie

🌿 A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE:

Zatoki odpuszczają dopiero wtedy, kiedy TY odpuszczasz udawanie.

Ciało mówi:

„KOCHANIE … JAK PRZESTANIESZ BYĆ GRZECZNA i ZACZNIESZ BYĆ PRAWDZIWA , TO JA PRZESTANĘ CIĘ ZATYKAĆ .”

Bo zatoki nie chorują przeciwko Tobie.
Zatoki chorują DLA CIEBIE.

Żebyś zobaczyła.
Żebyś przestała znosić.
Żebyś zaczęła mówić.
Żebyś zaczęła oddychać SWOIM powietrzem, a nie cudzym.

🌿 I NA KONIEC… TROCHĘ Z HUMOREM

Zatoki mają jedną zasadę:

„JAK NIE WĄCHASZ PRAWDY , TO ZATKAM CI NOS , ŻEBYŚ W KOŃCU COŚ POWĄCHAŁA .”

Tak, czasem ciało jest mądrzejsze niż cała psychologia świata.

🌫️ EFT NA ZATOKI – Uwolnienie tego, czego nie chcę widzieć, czuć i mówić

Usiądź wygodnie.
Weź spokojny oddech.
Poczuj twarz, nos, zatoki.

1. Punkt karate (krawędź dłoni)

Powtarzaj:

„Nawet jeśli moje zatoki są zatkane, ciężkie i bolesne,
nawet jeśli moje ciało woła do mnie tak głośno,
to ja i tak całkowicie kocham i akceptuję siebie.”

„Nawet jeśli coś w moim życiu ‘śmierdzi’, ale udaję, że wszystko pachnie,
to jestem gotowa zobaczyć prawdę.”

„Nawet jeśli trzymam w zatokach nie moje emocje,
to dziś wybieram oddać to, co nie należy do mnie.”

Oddychaj głęboko, powoli.

🌿 2. Rundka EFT – uznanie napięcia

Brwi

„Czuję to napięcie w zatokach.”

Kąciki oczu

„Czuję ten ucisk, jakby moje ciało krzyczało.”

Pod okiem

„Jakby moje zatoki brały na siebie atmosferę całego domu.”

Pod nosem

„Czuję w sobie cudze emocje… i udaję, że to nie mój problem.”

Broda

„Jakby coś w moim życiu naprawdę mi śmierdziało.”

Obojczyki

„Zatoki mówią: zatrzymaj się, zobacz prawdę.”

Pod pachą

„Moje ciało już nie chce tego znosić.”

Czubek głowy

„Moje zatoki wołają o ulgę.”

🌿 3. Rundka druga – uwolnienie emocji

Brwi

„Uwalniam to wszystko, czego nie chciałam czuć.”

Kąciki oczu

„Uwalniam emocje, które nie są moje.”

Pod okiem

„Uwalniam napięcie twarzy – to nie moja rola udawać, że jest dobrze.”

Pod nosem

„Uwalniam niewypowiedziane słowa… te wszystkie ‘nie’, które zatajam.”

Broda

„Uwalniam konflikt bliskości – to, co mnie dusi.”

Obojczyki

„Uwalniam konflikt terytorialny – to, co przekracza moje granice.”

Pod pachą

„Nie muszę być anteną emocji innych ludzi.”

Czubek głowy

„Moje zatoki mogą odetchnąć.”

🌿 4. Rundka trzecia – przyjęcie prawdy

Brwi

„Widzę to, co jest.”

Kąciki oczu

„Moje ciało nie musi już krzyczeć.”

Pod okiem

„Jestem gotowa widzieć jasno.”

Pod nosem

„Jestem gotowa mówić jasno.”

Broda

„Jestem gotowa oddychać swoim powietrzem.”

Obojczyki

„Moje zatoki mogą być moimi przyjaciółmi – nie alarmem.”

Pod pachą

„Moje ciało wybiera spokój.”

Czubek głowy

„Wybieram lekkość. Wybieram oddech. Wybieram siebie.”

🌿 5. Na koniec – integracja

Połóż dłonie na twarzy, lekko, jakbyś trzymała dziecko.
Oddychaj przez nos.

Powiedz:

„Jestem bezpieczna.
Widzę prawdę.
Mówię prawdę.
Oddycham prawdą.
Moje zatoki mogą pachnieć moim życiem.”

Weź głęboki wdech nosem… i długi wydech ustami.

Poczuj, jak twarz się rozluźnia.
Jak zatoki miękną.
Jak ciało mówi: „dziękuję…”

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

> Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

30/03/2026

MENOPAUZA – PRÓG MOCY, KTÓREJ NIE UCZONO NAS ROZUMIEĆ
To nie jest etap, który ma Ci coś zabrać.
To jest moment, w którym życie przestaje się z Tobą obchodzić delikatnie…
i zaczyna mówić prawdę.
Bez filtrów.
Bez masek.
Bez kompromisów.
Menopauza przychodzi jak ogień.
I ten ogień nie niszczy…
on wypala to, czym nigdy nie byłaś.
To jest czas Czarnej Madonny.
Nie tej z obrazów…
ale tej, która mieszka w Tobie.
Kobiety, która już nie szuka potwierdzenia.
Która nie pyta: „czy mogę?”
Która nie czeka, aż ktoś ją zobaczy.
Bo ona widzi siebie.
To jest też czas Czarnej Róży – tej, która przeszła przez ciernie życia
i już nie musi się chronić.
Jej piękno nie jest dla świata.
Jej piękno jest prawdą.
W tej fazie ciało kobiety zaczyna mówić językiem, którego wcześniej nie znałaś.
Fale gorąca – to nie tylko hormony.
To energia, która chce się poruszyć, przepłynąć, wyjść z zamrożenia.
Bezsenność – to nie kara.
To moment, w którym dusza mówi:
„Zostań ze mną. Już nie uciekaj.”
Złość – to nie problem.
To granica, która wreszcie się budzi.
Smutek – to nie słabość.
To wszystko, czego nie mogłaś wcześniej opłakać.
I tak…
to jest moment, w którym kobieta często myśli:
„Ja się rozpadałam…”
Ale prawda jest inna.
Ty się nie rozpadasz.
Ty się odwarstwiasz z tego, co nie było Twoje.
Nikt nas tego nie uczył.
Nie mówi się dziewczynkom, że około 40 roku życia
zaczyna się proces, który nie jest końcem –
ale inicjacją.
Nie mówi się, że:
– możesz płakać bez powodu i to jest naturalne
– możesz czuć lęk, którego wcześniej nie było
– możesz czuć się obca we własnym ciele
– możesz przestać rozumieć siebie tak, jak rozumiałaś
Bo stare „ja” odchodzi.
A nowe jeszcze nie ma słów.
I w tym wszystkim jest coś, o czym mówiły stare kobiety…
Że w tym czasie ciało kobiety zmienia swoją alchemię.
Nie tylko krew niesie życie.
Ale wszystko staje się nośnikiem energii.
Twoje łzy.
Twój pot.
Twój oddech.
Twoja ślina.
To, co kiedyś było oddawaniem życia na zewnątrz…
zaczyna wracać do środka.
Dlatego mówi się, że nawet ślina kobiety w tej fazie
ma moc oczyszczania, odcinania, zdejmowania tego, co nie jest jej.
Nie w sensie magii z bajki…
ale w sensie głębokiej, biologicznej i energetycznej prawdy:
Twoje ciało przestaje oddawać życie światu.
Zaczyna zasilać Ciebie.
I jeśli tego nie rozumiesz…
to menopauza boli.
Bo próbujesz dalej być tą, którą byłaś:
– tą, która się dopasowuje
– tą, która daje ponad siebie
– tą, która chce być „wystarczająca”
A ciało już tego nie uniesie.
Dlatego pojawia się:
zmęczenie,
rozpad koncentracji,
ciało, które zmienia kształt,
brzuch, który „nie chce już być płaski”,
serce, które bije inaczej,
noc, która przestaje być snem.
Bo ciało mówi:
„Już nie będziesz żyła przeciwko sobie.”
Menopauza to przejście.
Z kobiety, która reaguje…
do kobiety, która wie.
Z kobiety, która się boi…
do kobiety, która czuje i nie ucieka.
Z kobiety, która potrzebuje świata…
do kobiety, która jest światem.
To nie jest łatwe.
To czas, kiedy możesz czuć się:
niewidzialna,
zbyt emocjonalna,
zbyt zmienna,
zbyt „inna”.
Ale właśnie wtedy zaczynasz być prawdziwa.
Usiądź czasem w ciszy.
Połóż rękę na swoim ciele.
Nie po to, żeby je naprawić.
Ale żeby je usłyszeć.
I zapytaj:
– czego już nie chcę nosić?
– gdzie zdradzałam siebie przez lata?
– co chcę teraz wybrać – dla siebie?
To jest moment, w którym wracasz do siebie
nie jako dziewczynka, nie jako partnerka, nie jako matka…
Ale jako kobieta, która przeszła przez ogień
i już wie, kim jest.
Nie bój się tej fazy.
To nie jest koniec.
To jest moment, w którym przestajesz prosić świat o zgodę
i zaczynasz być zgodą.
To jest moment, w którym rodzi się Twoja najczystsza moc.
Nie ta, która walczy.
Ale ta, która jest.
I jeśli czujesz, że to trudne…
to znaczy, że jesteś dokładnie tam, gdzie trzeba.
Bo menopauza nie zabiera kobiecości.
Ona zabiera wszystko, co nią nie było.To, co powiem, może być dla Ciebie ważne…
bo w menopauzie ciało nie potrzebuje już kontroli.
Ono potrzebuje współpracy.

Sylwetka w tym czasie nie robi się „gorsza”.
Ona się zmienia – bo zmienia się gospodarka hormonalna, wrażliwość na insulinę, tempo metabolizmu i sposób, w jaki ciało magazynuje energię.
I jeśli próbujesz je traktować jak wcześniej…
ono zaczyna się buntować.
Najpierw prawda, którą warto przyjąć:
Brzuch w menopauzie nie pojawia się „z niczego”.
To efekt spadku estrogenów, większej roli kortyzolu i insuliny.
Czyli ciało mówi:
„Potrzebuję stabilności, nie skoków.”
Jak jeść, żeby ciało zaczęło z Tobą współpracować?
1. Stabilny cukier = spokojne ciało
Najważniejsze, co możesz zrobić, to przestać huśtać poziom cukru.
Czyli: – nie zaczynaj dnia od słodkiego
– nie jedz samych owoców jako posiłku
– unikaj podjadania co chwilę
Zamiast tego:
śniadanie: białko + tłuszcz + coś ciepłego
(np. jajka, kasza, warzywa, awokado)
Bo kiedy cukier jest stabilny – brzuch przestaje „trzymać”.
2. Białko – Twoje nowe wsparcie
W menopauzie ciało szybciej traci mięśnie.
A mięśnie = metabolizm.
Dlatego: – jajka
– ryby
– dobre mięso lub roślinne źródła (soczewica, ciecierzyca)
powinny być w każdym głównym posiłku.
Nie po to, żeby „schudnąć”
ale żeby ciało miało z czego budować siłę.
3. Tłuszcz nie jest wrogiem – jest lekarstwem
Twoje hormony potrzebują tłuszczu.
Nie margaryny i przetworzonego jedzenia, ale:
– oliwa
– masło klarowane
– awokado
– orzechy
– tłuste ryby
Tłuszcz daje sytość, uspokaja układ nerwowy i stabilizuje hormony.
4. Jedz mniej, ale konkretnie
Częste podjadanie w menopauzie to jeden z głównych powodów tycia.
Ciało potrzebuje przerw.
3 posiłki dziennie (czasem 2 + lekka kolacja)
bez ciągłego „skubania”
To daje insulinie czas, żeby opaść
a ciału – żeby spalać.
5. Kolacja – lekka i ciepła
Wieczorem ciało już nie chce ciężkiej pracy.
Dobre opcje: – zupa
– warzywa + białko
– kasza + warzywa
Unikaj: – cukru
– dużej ilości chleba
– ciężkich kolacji późno
Bo to pogłębia bezsenność i magazynowanie tłuszczu.
6. Magnez, potas, omega-3 – Twoi sprzymierzeńcy
W menopauzie układ nerwowy jest bardziej wrażliwy.
Dlatego: – kakao (prawdziwe)
– pestki dyni
– zielone warzywa
– ryby
pomagają regulować napięcie, sen i nastrój.
7. Woda i elektrolity
Często uczucie „napuchnięcia” to nie tłuszcz…
tylko zatrzymana woda i stres.
Pij regularnie, dodaj szczyptę soli dobrej jakości,
nie bój się nawodnienia.
I teraz najważniejsze…
Nie chodzi o to, żebyś „walczyła o sylwetkę”.
Bo ciało w menopauzie nie odpowiada na walkę.
Ono odpowiada na:
– spokój
– regularność
– ciepło
– odżywienie
Jeśli dasz mu to wszystko…
ono zacznie się układać.
Może nie wróci do ciała 25-latki.
Ale stanie się ciałem kobiety, która jest w sobie.
I to jest inne piękno.
Głębsze. Spokojniejsze. Prawdziwe.

Usiądź na chwilę… tak, żebyś mogła poczuć swoje ciało.
Nie naprawiać. Nie analizować.
Tylko być.
To EFT jest na menopauzę – ale głębiej…
na ten moment przejścia, w którym coś się kończy… i coś się rodzi.
Możesz delikatnie opukiwać punkty (karate, brew, bok oka, pod okiem, pod nosem, broda, obojczyk, pod pachą)
i iść ze mną zdanie po zdaniu… spokojnie.
PUNKT KARATE (3x):
Mimo że moje ciało się zmienia…
i czasami tego nie rozumiem…
wybieram być przy sobie… naprawdę.
Mimo że czuję lęk, zmęczenie albo chaos w sobie…
i nie zawsze wiem, co się ze mną dzieje…
pozwalam sobie czuć… i być w tym łagodnie.
Mimo że część mnie tęskni za tym, jaka byłam kiedyś…
a część się boi tego, kim się staję…
otwieram się na siebie… taką, jaka jestem teraz.

BREW: To wszystko we mnie się zmienia…
BOK OKA: Czasami czuję się obco we własnym ciele…
POD OKIEM: Jakbym traciła kontrolę…
POD NOSEM: Jakbym traciła siebie…
BRODA: Tyle emocji naraz…
OBOJCZYK: Zmęczenie… napięcie… rozdrażnienie…
POD PACHĄ: I to pytanie: co się ze mną dzieje?
BREW: Moje ciało mówi do mnie…
BOK OKA: Ale ja dopiero uczę się je słyszeć…
POD OKIEM: Te fale ciepła…
POD NOSEM: Te noce bez snu…
BRODA: Ta złość, która się budzi…
OBOJCZYK: To nie jest przeciwko mnie…
POD PACHĄ: To jest dla mnie…
BREW: Pozwalam sobie nie rozumieć wszystkiego…
BOK OKA: Pozwalam sobie być w procesie…
POD OKIEM: Nie muszę już być taka jak kiedyś…
POD NOSEM: Nie muszę się dopasowywać…
BRODA: Nie muszę udowadniać swojej wartości…
OBOJCZYK: Moje ciało mnie prowadzi…
POD PACHĄ: Nawet jeśli to nowe i nieznane…
BREW: Może to nie jest koniec…
BOK OKA: Może to jest początek…
POD OKIEM: Mojej prawdy…
POD NOSEM: Mojej mocy…
BRODA: Mojej obecności…
OBOJCZYK: Zaczynam ufać sobie głębiej…
POD PACHĄ: Niż kiedykolwiek wcześniej…
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ…
Połóż rękę na brzuchu…
i oddychaj spokojnie.
I bardzo cicho… do siebie… powiedz:
„Moje ciało nie jest moim wrogiem.
Moje ciało prowadzi mnie do mnie.”
Z miłością i ciepłem
Iwona Grzesik terapeuta holistyczny

Jeśli czujesz już dziękuję za wsparcie
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

30/03/2026

Są takie momenty w życiu…
kiedy wszystko, czego się nauczyłaś, przestaje mieć znaczenie.
I zostaje tylko jedno pytanie:
czy umiesz kochać… kiedy jest trudno?
Miłość nie zaczyna się wtedy, gdy jest lekko.
Miłość zaczyna się wtedy, gdy coś w Tobie pęka…
a Ty zamiast uciec – zostajesz.
Przy sobie.
Przy drugim człowieku.
Przy życiu.
Nauczyłam się, że miłość to nie jest uczucie.
To decyzja…
którą podejmujesz każdego dnia od nowa.
Kiedy jesteś zmęczona.
Kiedy ktoś Cię nie rozumie.
Kiedy świat nie układa się tak, jak chciałaś.
To właśnie wtedy miłość przestaje być słowem…
a staje się obecnością.
Miłość to nie jest bycie idealną.
To bycie prawdziwą.
To moment, w którym patrzysz na siebie
i zamiast mówić: „za mało”, „nie taka”, „znowu zawiodłam”
szepczesz:
„Jestem. I to wystarczy.”
Bo prawdziwa miłość…
zaczyna się w tym jednym miejscu:
tam, gdzie przestajesz ze sobą walczyć.
Możesz znać wszystkie techniki.
Możesz rozumieć emocje.
Możesz pomagać innym.
Ale jeśli nie potrafisz przytulić siebie
w chwili, kiedy najbardziej tego potrzebujesz…
to nadal jesteś w drodze.
I to jest w porządku.
Miłość nie wymaga, żebyś była silna.
Ona przychodzi wtedy, kiedy pozwalasz sobie być miękka.
Kiedy płaczesz… i nie uciekasz.
Kiedy się boisz… i nie odrzucasz siebie.
Kiedy nie wiesz… i nie udajesz, że wiesz.
To jest miłość.
Cicha.
Niewidoczna.
Ale prawdziwa.
I nagle zaczynasz rozumieć…
że miłość to nie jest coś, co dostajesz.
To coś, czym jesteś.
Nie wtedy, gdy wszystko się układa.
Ale właśnie wtedy, gdy życie mówi:
„Zobacz… czy nadal potrafisz kochać?”
Kochanie siebie to nie egoizm.
To powrót.
Do ciała, które tyle przeszło.
Do serca, które tyle czuło.
Do duszy, która nigdy nie przestała być czysta.
I może dziś…
nie potrzebujesz robić nic więcej.
Tylko zatrzymać się na chwilę.
Położyć dłoń na sercu.
I powiedzieć:
„Jestem przy Tobie.
Nie opuszczę Cię już.”
Bo na końcu…
zostaje tylko to:
nie ile zrobiłaś,
nie ile osiągnęłaś,
nie ile przetrwałaś…
ale ile miłości pozwoliłaś sobie poczuć.
Kocham Ciebie.
Kocham siebie.
Bo to jest jedno i to samo. ❤️
Iwona

Adres

Ulica Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej 1
Lubin
59-300

Telefon

+48604573816

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Energetyczne Domy Zdrowienia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Energetyczne Domy Zdrowienia:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram