Energetyczne Domy Zdrowienia

Energetyczne Domy Zdrowienia ENERGETYCZNE DOMY ZDROWIENIA
ul. M.

Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej 1
59-300 Lubin
tel. +48 604 573 816; +48 605 740 788
KRS 0001041036
NIP 6922535586
Regon 525564785
konto: Nest Bank S.A.
97 1870 1045 2083 1077 2354 0001

03/01/2026
03/01/2026
03/01/2026
https://nieoddamymiasta.pl/dziekujemy-za-wsparcie/?am=60
01/01/2026

https://nieoddamymiasta.pl/dziekujemy-za-wsparcie/?am=60

NIE ODDAMY MIASTA! Dziękujemy za Twoje wsparcie! Dziękuję za Twoje zaangażowanie i darowiznę na rzecz promocji naszej inicjatywy! To pewne, że tylko zmasowanym, jednogłośnym protestem możemy powstrzymać chore i destrukcyjne plany samorządów i włodarzy miast, którzy za “miskę soczewi...

31/12/2025
31/12/2025

W Totalnej Biologii układ nerwowy to system reagowania na zagrożenie.
Jeśli w ciele pojawiają się napięcia, drżenia, mrowienia, sztywność, tiki, zaburzenia czucia czy bóle — ciało pokazuje, że żyje w stanie czujności, gotowości, stresu lub szoku biologicznego, który nie został rozładowany.
Układ nerwowy „przechowuje” niezakończone reakcje:
Wspomnienia traumy, które nie mogły zostać wyrażone.
Stare napięcia emocjonalne (strach, złość, wstyd, poczucie winy).
Konflikty przetrwania („muszę być czujny, żeby przeżyć”).
Przekonania rodowe („nie wolno odpuścić”, „nie można ufać”, „trzeba się pilnować”).

Kiedy system nerwowy jest przeciążony, ciało funkcjonuje w trybie walcz – uciekaj – zamarznij.
A gdy konflikt zostaje rozwiązany, pojawia się drżenie, płacz, ziewanie, senność — to znak, że energia traumy wychodzi i układ nerwowy wraca do równowagi.

Układ nerwowy dziecka kształtuje się w kontakcie z matką.
Jeśli mama była spokojna, obecna, czuła — system dziecka uczy się, że świat jest bezpieczny.
Jeśli była napięta, lękowa, przytłoczona — układ nerwowy dziecka uczy się żyć w napięciu, czujności, nadreaktywności.

👉 Wtedy dorosły człowiek:
łatwo się przeciąża,
reaguje z lękiem na bliskość lub krytykę,
trudno mu odpocząć,
czuje, że „musi kontrolować, by nie było bólu”.
Wewnętrzne dziecko mówi przez układ nerwowy:

„Boję się.”
„Nie czuję się bezpiecznie.”
„Nie wiem, czy mogę ufać.”
„Nie mogę się rozluźnić, bo wtedy może się coś stać.”

Dlatego uzdrawianie układu nerwowego to w dużej mierze zaopiekowanie się swoim wewnętrznym dzieckiem — przywrócenie mu poczucia bezpieczeństwa, łagodności, obecności, delikatnego dotyku, spokoju.

Układ nerwowy to instrument Ducha w materii.
To przez niego przepływa Światło, energia życia, intuicja, wizje, a także emocje.
Gdy system jest przeciążony – nie da się „usłyszeć Boga” w sobie, bo szum stresu zagłusza subtelne sygnały Ducha.

Dlatego:
Gdy nerwy są rozregulowane, trudno utrzymać wysoką wibrację.
Gdy system się uspokaja, pojawia się cisza, w której słychać głos duszy.
Gdy Duch wchodzi w ciało, układ nerwowy musi się dostosować – stąd czasem drżenie, gorąco, łzy, przepływ energii (tzw. „kundalini” lub „wznoszenie częstotliwości”).

Wtedy ciało mówi:
„Światło dotyka mojego ciała, a ja uczę się to unieść.”

W ustawieniach układ nerwowy odzwierciedla systemowy poziom bezpieczeństwa i lojalności wobec rodu:

Jeśli w rodzie były wojny, trauma, śmierć, przemoc – układ nerwowy potomków jest genetycznie i energetycznie nadwrażliwy.

Jeśli ktoś w rodzie „musiał być czujny, żeby przeżyć” – to czujność może być dziedziczna.

Uspokojenie układu nerwowego wymaga wtedy uznania bólu rodu i dania sobie zgody na życie w spokoju.

„Dziś mogę żyć w spokoju, choć moi przodkowie musieli walczyć.”
„Oddaję czujność, która nie jest moja. Teraz wybieram zaufanie i obecność.”

JAK PRZYWRÓCIĆ RÓWNOWAGĘ

1. Oddech i ugruntowanie – codziennie wracaj do ciała: stopy, brzuch, oddech.

2. Dotyk i ciepło – przytul się, otul, weź kąpiel, masuj serce i brzuch.

3. Cisza i łagodność – mów do siebie jak do dziecka: „Jestem z Tobą, nic Ci nie grozi.”

4. Ruch intuicyjny – pozwól ciału się poruszać, drżeć, płakać, uwalniać napięcia.

5. Świadomość duchowa – pamiętaj, że Twój układ nerwowy jest święty. To świątynia, przez którą przepływa Bóg.

SESIJA AUTOREGULACJI UKŁADU NERWOWEGO

✨ Krok 1: INTENCJA I UKOTWICZENIE

Usiądź lub połóż się wygodnie. Zamknij oczy.
Połóż jedną dłoń na sercu, drugą na brzuchu.
Oddychaj powoli przez nos…

Zadaj pytanie:
„Co we mnie dziś potrzebuje poczuć się bezpiecznie?”

Pozwól, by to pytanie istniało. Nie szukaj odpowiedzi.

✨ Krok 2: ROZEJRZENIE – ORIENTACJA W PRZESTRZENI

Powoli otwórz oczy.
Zatrzymaj się na każdej z tych rzeczy po kilka sekund:

✨Zauważ 3 rzeczy, które są przyjemne dla oka.
✨Zauważ 2 dźwięki, które czujesz jako łagodne.
✨Zauważ 1 miejsce w ciele, które czujesz neutralnie lub komfortowo.

Szeptem powiedz: „Tu i teraz jestem bezpieczna.”

✨ Krok 3: SKAN CIAŁA – GDZIE TERAZ JESTEM?

Zamknij oczy i zapytaj siebie:

„Gdzie teraz jestem na drabinie mojego układu nerwowego?”

💙 VENTRAL VAGAL: czujesz się spokojna, obecna, połączona
❤️ SYMPATYCZNY: napięcie, gonitwa myśli, gotowość do działania
⚫ DORSAL VAGAL: zmęczenie, odcięcie, chęć zniknięcia

Zauważ to bez oceny. Wszystko, co czujesz, jest informacją. Nie problemem.

✨ Krok 4: ĆWICZENIE SOMATYCZNE – KOŁYSKA BEZPIECZEŃSTWA

👉 Usiądź i zacznij delikatnie kołysać ciałem na boki. Rytmicznie.
👉 Wyobraź sobie, że jesteś otulona ciepłym kocem.
👉 Dodaj powolne, głębokie westchnienie:

„Aaaaaaahhh…”
Niech wydech będzie dłuższy niż wdech – to aktywuje nerw błędny.

👉 Następnie połóż dłonie na sercu i brzuchu.
Poczuj: „Jestem tutaj. W moim ciele. To miejsce jest bezpieczne.”

✨ Krok 5: DIIALOG Z CIAŁEM

Zapisz lub wypowiedz na głos odpowiedzi na pytania:
👉 Jakie emocje dziś noszę?
👉 Czy coś w moim ciele mówi „nie jestem gotowa”?
👉 Gdzie czuję napięcie? A gdzie czuję miękkość?
🌀 Co dziś wybieram dla siebie: walkę, zamrożenie, czy obecność?

✨ Krok 6: PYTANIE KWANTOWE

Zamknij oczy. Połóż dłonie na mostku i zapytaj:

🌟 „Jak mogę dziś zbliżyć się do siebie z miłością?”
🌟 „Co jest możliwe, gdy wybieram łagodność wobec siebie?”

Nie szukaj odpowiedzi. Pozwól, by pole odpowiedziało po swojemu – przez uczucie, myśl, spotkanie, sen, intuicję.

✨ Krok 7: ZAKOTWICZENIE

Wybierz jeden gest, który będzie Twoją „kotwicą bezpieczeństwa”.
Np.:
🌿 Dotyk dłonią serca
🌿 Powolne westchnięcie
🌿 Ciche powiedzenie: „Wracam do siebie.”

Stosuj ten gest w ciągu dnia, gdy tylko poczujesz napięcie.

✍️ Karta refleksji na koniec:

1. Co dziś poczułam w ciele po raz pierwszy od dawna?

2. Co moje ciało powiedziało mi o moim życiu?

3. Co wybieram dla siebie na dziś z poziomu obecności?

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

27/12/2025

💔 Rana niesprawiedliwości – ta, która nauczyła Cię milczeć, zanim nauczyłaś się mówić
Są rany, które nie powstały od jednego ciosu.
One rodziły się powoli.
Z niedopowiedzeń.
Z pominięć.
Z momentów, gdy ktoś patrzył obok Ciebie.
To nie była przemoc widoczna.
To była cisza, w której uczyłaś się znikać.
To chwile, gdy czułaś, że inni mogą być sobą,
a Ty musisz się dostosować.
Że Twoje emocje są „za duże”.
Twoje pytania „nie na teraz”.
Twoja prawda – niewygodna.
I wtedy coś w Tobie zapadło się do środka.
Nie krzyczałaś.
Zacisnęłaś zęby.
Wyprostowałaś plecy.
Nauczyłaś się być dzielna.
Tak rodzi się rana niesprawiedliwości.
Nie z buntu.
Z przetrwania.

🤍 Jak ona żyje w Tobie dziś?
W napięciu, które nie odpuszcza nawet w nocy.
W szczęce, która pilnuje, żebyś „trzymała się w ryzach”.
W barkach, które niosą więcej, niż powinny.
W perfekcjonizmie, który udaje siłę, a jest wołaniem:
„Zauważcie mnie. Usłyszcie mnie. Wybierzcie mnie.”
W tym, że cudzy ból czujesz mocniej niż własny.
W tym, że szybciej bronisz innych niż siebie.
W tym, że gdy ktoś Cię pomija – w środku zapada się stary znany chłód.
I w tym jednym zdaniu, które brzmi cicho, ale boleśnie prawdziwie:
„To było niesprawiedliwe.”

🌿 Uzdrowienie nie zaczyna się od przebaczenia
Zaczyna się od prawdy.
Od momentu, gdy przestajesz mówić:
„Nie było tak źle.”
„Inni mieli gorzej.”
„To już przeszłość.”
I pozwalasz sobie powiedzieć:
„To bolało. I miało prawo boleć.”
To nie jest oskarżenie.
To jest odzyskiwanie godności.
Bo to, co Cię spotkało, nie było o Twojej wartości.
Było o ich ograniczeniach.
Ich lękach.
Ich nieumiejętności widzenia.

Gdy ciało w końcu może odetchnąć
Rana niesprawiedliwości nie chce zemsty.
Ona chce, żebyś przestała walczyć.
Chce, żebyś nie musiała już być:
idealna
silna za wszystkich
poprawna
„w porządku”, gdy w środku coś pęka
Chce, żebyś mogła być prawdziwa.
Miękka.
Czująca.
Czasem zagubiona.
Czasem zmęczona.
I nadal – wystarczająca.

🤍 Chwila tylko dla Ciebie
Połóż dłoń na sercu.
Drugą na brzuchu.
Oddychaj.
I jeśli możesz, powiedz do siebie – nie głośno, tylko naprawdę:
„Widzę Cię.”
„To, co czułaś, miało sens.”
„Już nie musisz znikać, żeby przetrwać.”
Twoje ciało wie, co zrobić z tą prawdą.
Ono czekało na nią latami.

🌱 Powrót do siebie nie jest spektakularny.
Jest cichy.
Prawdziwy.
I niezwykle odważny.
I właśnie dlatego jest uzdrawiający.
Z miłością, łagodnością i ogromnym szacunkiem dla Twojej drogi,

🤍 Medytacja

„Już nie muszę być silna”

Znajdź chwilę tylko dla siebie.
Nie idealną. Wystarczającą.
Usiądź lub połóż się tak, jak jest Ci wygodnie.
Jeśli możesz – zamknij oczy.
Oddech – wejście do ciała
Połóż jedną dłoń na sercu.
Drugą na brzuchu.
Nie zmieniaj oddechu.
Nie poprawiaj go.
Po prostu zauważ, że oddychasz.
Z każdym wydechem pozwól,
by napięcie opadało choć odrobinę.
Nie wszystko.
Tyle, ile dziś jest możliwe.
🤍 Spotkanie z tą, która milczała
Wyobraź sobie teraz małą siebie.
Nie szukaj obrazu na siłę.
Pozwól, żeby przyszła taka, jaka jest.
Może stoi wyprostowana.
Może ma napięte ramiona.
Może patrzy czujnie, jakby sprawdzała,
czy tu naprawdę jest bezpiecznie.
Usiądź obok niej.
Nic nie mów.
Bądź.
Oddychaj razem z nią.
🌱 Prawda, która uzdrawia
Gdy poczujesz gotowość, powiedz do niej w myślach – bardzo cicho:
„Widzę Cię.”
„Wiem, że było niesprawiedliwie.”
„Wiem, że musiałaś być silna, choć byłaś tylko dzieckiem.”
Zauważ, co dzieje się w ciele.
Może przyjdzie ciepło.
Może łzy.
Może nic.
Wszystko jest w porządku.
🤍 Oddanie ciężaru
Teraz powiedz – jeśli możesz:
„Już nie musisz dźwigać tego sama.”
„Już nie musisz być idealna.”
„Już nie musisz zasługiwać.”
Wyobraź sobie, że bierzesz ją delikatnie za rękę.
Nie ciągniesz.
Nie poprawiasz.
Po prostu idziesz razem z nią.
🌬️ Integracja
Pozwól, by ta mała część
powoli zbliżyła się do Twojego serca.
Jakby mogła w nim odpocząć.
Oddychaj.
I poczuj, jak coś bardzo starego
zaczyna się rozpuszczać.
Nie na siłę.
Nie od razu.
W swoim rytmie.
🤍 Zakończenie
Na koniec powiedz do siebie:
„Już nie muszę być silna.”
„Moja prawda ma znaczenie.”
„Jestem wystarczająca taka, jaka jestem.”
„Teraz jestem po swojej stronie.”
Zostań w tej ciszy jeszcze chwilę.
A gdy będziesz gotowa –
porusz palcami dłoni i stóp.
Otwórz oczy.
To nie była „zwykła” medytacja.
To było spotkanie z częścią Ciebie, która czekała na obecność.
Wracaj do niej zawsze, gdy poczujesz napięcie, złość bez słów albo smutek bez przyczyny.
To znak, że coś w Tobie chce być znów usłyszane.
Z czułością i spokojem 🤍
Iwona Grzesik

Jeśli to, co czytasz, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę.
To dla mnie realne wsparcie i gest wdzięczności 🤍
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

27/12/2025

Rana porzucenia

Cichy krzyk, którego nikt nie słyszy

To jedna z najstarszych ran.
Powstaje wtedy, gdy ktoś, kogo kochaliśmy najbardziej –
odszedł. Fizycznie, emocjonalnie, energetycznie.
Może to był ojciec, który odszedł lub zniknął, zanim nauczył Cię, że jesteś ważna.
Może matka, która choć obecna ciałem, była nieobecna duszą – pogrążona w swoim bólu.
Może ktoś bliski, który umarł, zanim zdążyłaś poczuć się przy nim bezpieczna.

Ale rana porzucenia nie zawsze wynika z tego, co się wydarzyło.
Czasem powstaje z tego, co się nie wydarzyło – z braku.
Braku dotyku. Braku obecności. Braku odpowiedzi na płacz.
Braku osoby, która przyszłaby, gdy najbardziej jej potrzebowałaś.

Rana porzucenia to rana układu nerwowego.
To nie tylko emocja – to wzorzec zapisany w komórkach.

Układ współczulny – odpowiedzialny za reakcję walcz-uciekaj – staje się nadaktywny.
Ciało wchodzi w gotowość: „Jeśli mnie zostawisz, nie przeżyję.”

Objawy fizyczne często to:
– napięcie w mostku, w gardle, w przeponie
– ścisk w żołądku, refluks, uczucie pustki
– drżenie ciała przy silnych emocjach
– silne uzależnienie od przytulenia, ciepła, obecności drugiego człowieka
– czasem przeciwnie: odrętwienie, brak czucia, zamarznięcie
– skurcze w okolicy serca, tachykardia, duszność

Ciało nie ufa. Bo kiedyś zostało samo.
I od tamtej pory robi wszystko, by to się nie powtórzyło.

Emocjonalne mechanizmy rany porzucenia:

– lęk przed samotnością, który paraliżuje
– silne przywiązanie – nawet do relacji, które ranią
– potrzeba, by „ktoś był” – za wszelką cenę
– częste sabotowanie relacji przez nieświadome testowanie: „czy on/ona też mnie zostawi?”
– branie odpowiedzialności za emocje innych: „jeśli będę lepsza, to mnie nie opuszczą”
– trudność z byciem samą – cisza boli bardziej niż chaos
– ciągłe poczucie tęsknoty – za kimś, czegoś, co nie miało szansy się spełnić

Rana porzucenia często pochodzi z lojalności wobec przodków, którzy zostali sami.
Dzieci, które straciły rodziców w wojnach.
Kobiety porzucone przez mężczyzn, którzy nie wrócili z frontu.
Matki, które musiały oddać dzieci.
Dzieci, które nie zostały przyjęte przez rodzinę.

Często w ustawieniach widać kobietę lub mężczyznę, który cały czas patrzy za kimś, kto odszedł – zamiast patrzeć na życie.
I nieświadomie powtarzamy ten wzorzec.
Zatrzymujemy się w miejscu, gdzie ktoś nas opuścił.
Nie ruszamy dalej. Czekamy.

„Jeśli oni zostali sami – ja też nie mogę być w pełni z kimś.”
„Jeśli mama cierpiała z powodu samotności – ja też muszę to czuć, by być jej wierna.”
„Jeśli dziecko zostało oddane – nie mogę być szczęśliwa jako matka.”

Tylko miłość zatrzymuje nas w takim miejscu.
Ale nie każda miłość prowadzi do życia.
Nieświadoma miłość wiąże. Świadoma – wyzwala.

Rana porzucenia to konflikt biologicznego przetrwania.
Dla dziecka bycie opuszczonym oznaczało realne zagrożenie życia.
W biologii wszystko, co zaburza relację „ja – plemię”, „ja – matka”, „ja – partner”, uruchamia kod paniki egzystencjalnej.

Mogą się pojawiać:
– choroby układu pokarmowego (trawienie „braku”, „pustki”)
– zaburzenia serca i krążenia (utracona miłość, brak kontaktu)
– schorzenia skóry (kontakt, dotyk – nieobecność drugiego ciała)
– problemy hormonalne (ciało w ciągłym stresie, brak stabilizacji emocji)
– depresja, uzależnienia (próba zapełnienia pustki po utracie)

Jak transformować ranę porzucenia?

Nie chodzi o to, by już nigdy nie tęsknić.
Chodzi o to, by nauczyć się być z sobą, nawet gdy ktoś odchodzi.
By usiąść w ciszy i powiedzieć:
„Nie opuszczę siebie.”

To pierwszy krok.
Być z sobą – nawet wtedy, gdy nikt nie przychodzi.
Poczuć swoje ciało. Oddech. Dłoń na sercu.
I nie uciec.

Bo rana porzucenia to nie rana braku drugiego.
To rana braku siebie – w momencie, gdy ktoś odszedł.
I każde uzdrowienie zaczyna się od powrotu do siebie.

„Zostałam sama. Ale teraz wracam do siebie.”
„Nie jestem tą samą dziewczynką, która wtedy czekała.”
„Jestem już dorosła. I jestem tutaj.”
„Moja obecność jest moją kotwicą. Mój oddech jest moim domem.”
„Dziś wybieram siebie.”

„Nie opuszczę już siebie”

Usiądź lub połóż się w miejscu, gdzie możesz być naprawdę sama.
Nie samotna – ale sama z Sobą.
Zamknij oczy. Połóż dłonie na sercu. Poczuj ich ciepło.
Weź spokojny, głęboki oddech.
I jeszcze jeden – aż poczujesz, że wracasz do swojego ciała.

To czas tylko dla Ciebie.

Wyobraź sobie...

Jesteś w jasnym, cichym miejscu.
Niebo nad Tobą. Ziemia pod stopami.
Jesteś bezpieczna. Nikt Cię nie ocenia. Niczego nie musisz.

Przed Tobą pojawia się mała dziewczynka.
Może ma kilka lat. Może więcej.
To Ty – w chwili, gdy coś w Tobie zostało porzucone.

Zobacz ją.
Jak wygląda?
Czy patrzy Ci w oczy?
Czy może ucieka wzrokiem?
Czy czeka…?

Podejdź powoli. Z miłością. Uklęknij przy niej.
Nie mów nic. Po prostu bądź.

Weź ją za rękę i wyszepcz:

„Już jestem. Nie zostawię Cię.
Nie musisz już czekać. Nie musisz być silna.
Możesz się na mnie oprzeć.
Możesz płakać. Możesz krzyczeć. Możesz mówić, ile boli.
Ja Cię nie opuszczę.”

Pozwól jej zareagować.
Może rzuci Ci się w ramiona.
Może milczy. Może nie wierzy.
Pozwól jej być dokładnie taka, jaka jest.
Bo to Ty – wtedy.
I tylko Ty możesz teraz być dla niej tą, na którą czekała całe życie.

Weź ją w ramiona.
Poczuj jej ciało, jej zapach, jej lęk.
I poczuj, jak z każdą sekundą ta dziewczynka zaczyna ufać.
Twojemu sercu. Twojej obecności. Twojemu ciału.

Powiedz jeszcze:

„Nie musisz już nikogo gonić.
Nie musisz już nikogo zatrzymywać.
To nie Ty byłaś winna, że odeszli.
To nie Ty byłaś niewystarczająca.
To świat nie potrafił wtedy być obecny.
Ale ja – już jestem. I zostanę.”

Zobacz, jak ta dziewczynka zaczyna się rozpuszczać w Twoich ramionach.
Jej napięcie mięknie. Jej oddech się wyrównuje.
I czujesz – ona wraca do Ciebie.
Wchodzi z powrotem do Twojego serca.
Do Twojego brzucha. Do Twojego ciała.
Do Twojej pełni.

Nie jesteś już porzucona.
Jesteś zintegrowana.
Pełna. Obecna.

Na zakończenie – oddychaj.
Poczuj, jak Twoje ciało staje się kotwicą.
Jak Twoja dłoń na sercu mówi:
„Nie opuszczę już siebie.
Ktokolwiek przychodzi – to dar.
Ktokolwiek odchodzi – to wybór.
Ale ja – zostaję.”

Z wdzięcznością. Z prawdą. Z Tobą.

Oddychaj głęboko.
Kiedy będziesz gotowa – otwórz oczy.

Tworzę tę przestrzeń z serca – codziennie, z intencją wsparcia, ukojenia i przebudzenia.
Jeśli czujesz, że to, co piszę, Cię porusza, pomaga Ci wracać do siebie – możesz mnie wesprzeć symboliczną kawą.
To gest, który naprawdę pomaga mi tworzyć dalej.
Dziękuję z głębi serca za każdą obecność, każdą wiadomość, każdą wpłatę.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

25/12/2025

To nie były Święta.
To był egzamin z miłości, którego nikt Ci nie zapowiedział.
Zaczęło się niewinnie.
„Zjedz jeszcze kawałek.”
„No przecież święta są raz w roku.”
„Babci będzie przykro.”
„Nie może się zmarnować.”
A potem już nie jadłaś jedzenia.
Jadłaś historię.
Jadłaś oczekiwania.
Jadłaś ciszę między zdaniami, w których nikt nie pytał, jak się czujesz.
Jadłaś, żeby było miło.
Jadłaś, żeby było spokojnie.
Jadłaś, żeby nie być „trudna”.
Kobietko...
To nie makowiec uderzył do głowy.
To zmęczenie w końcu znalazło ujście.
To ciało powiedziało: dość,
ale ustami, które zna najlepiej.
Przejedzenie nie zaczyna się w żołądku.
Zaczyna się dużo wcześniej —
tam, gdzie nauczyłaś się, że Twoje granice są mniej ważne niż cudzy komfort.
Że lepiej dołożyć sobie jeszcze trochę
niż dołożyć komuś dyskomfortu.
I kiedy siedzisz ciężka, pełna, senna,
to wcale nie chodzi o kalorie.
Chodzi o to, że znowu byłaś dzielna.
Znowu się dostosowałaś.
Znowu byłaś „wdzięczna”.
A potem przychodzi Program.
Ten coroczny.
Zawsze punktualny.
Zawsze bezlitosny.
„Muszę schudnąć.”
„Od jutra dieta.”
„Od Sylwestra nowa ja.”
Jakby problemem było ciało.
Jakby ono było winne.
Jakby to ono przesadziło.
A prawda jest cicha i niewygodna:
to nie Ty jesz za dużo.
To za dużo od siebie oddajesz.
To za mało Cię pytano, czego chcesz.
To za rzadko mogłaś powiedzieć: nie, dziękuję
— bez tłumaczeń, bez poczucia winy.
Kobietko…
Może w tym roku nie trzeba niczego zrzucać.
Może trzeba coś odzyskać.
Kontakt.
Czułość.
Prawo do odmowy.
Prawo do sytości, która nie boli.
A jeśli coś się „zmarnuje” —
to nie jedzenie.
To moment, w którym znowu nie wybrałaś siebie.
I ciało to pamięta.
Zawsze pamięta.
Z obecnością Iwona

Adres

Ulica Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej 1
Lubin
59-300

Telefon

+48604573816

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Energetyczne Domy Zdrowienia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Energetyczne Domy Zdrowienia:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram