07/01/2026
Co mnie najbardziej przyciąga do metody Feldenkraisa?
Robienie mniej.
Oczywiście można to odnieść tylko do ruchów wykonywanych na lekcjach Feldenkraisa. Ale ja chcę tego w swoim życiu.
W zeszłym roku robiłam dużo — nawet bardzo dużo. Przyniosło mi to ogromne zmęczenie, trochę pieniędzy, a mało satysfakcji i radości. Dobiłam do ściany. Codziennie byłam zmęczona. Nie miałam siły rysować ani kleić kolaży. A przecież nie tego dla siebie chciałam.
Rzucając etat, myślałam o tym, że chcę zacząć żyć swoim życiem. Mieć czas na długie spacery z psem, nie spieszyć się, nie żyć w pędzie. No i o, 6 lat później, zatoczyłam koło 🙄.
Na szczęście złapałam się za rękę i przez ostatnie miesiące zwolniłam tempo. Inaczej ustawiłam priorytety. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że Feldenkrais mi w tym pomógł. Tyle razy na lekcjach słyszałam: „rób mniej”, „rób jak najmniej”, „odpoczywaj, kiedy potrzebujesz”, „możesz być zmęczona”, że w końcu te słowa naprawdę do mnie dotarły.
Latem przyszła do mnie myśl, że potrzebuję więcej leżeć i patrzeć w niebo. I zaczęłam to robić.
Żyjemy w świecie, w którym wymagamy od siebie bardzo dużo. Dajemy z siebie wszystko. Przekraczamy granice, żeby stawać się coraz lepszymi wersjami siebie. Tyle wiedzy jest w zasięgu ręki. Tyle aktywności możliwych. Tyle krajów do zobaczenia, pieniędzy do zarobienia, rzeczy do kupienia. Ta rzeczywistość z jednej strony daje ogrom możliwości, a z drugiej — przytłacza, przebodźcowuje, męczy i wpędza w poczucie winy.
Czy w takim świecie położenie się na kocu na podłodze, zamknięcie oczu, zadbanie o wygodę i poruszanie ciałem w minimalnym zakresie ma sens?
Dla mnie ma bardzo duży.
Trudno mi o tym opowiadać. Trudno to tłumaczyć. Feldenkrais jest dla mnie pełnym uważności zanurzeniem się w sobie. Mało kto ma ochotę poczuć swoje zmęczenie, smutek czy ból — i wcale mnie to nie dziwi.
Polecam lekcje Feldenkraisa, żeby spotkać się ze sobą w całości — nie tylko z tym, co fajne. Bo poczucie siebie i współczucie dla siebie mogą być początkiem dobrej zmiany.