30/12/2025
Rzekł raz Mróz do pani Zimy:
- Czemu pieszo wciąż chodzimy, przez noc cała, przez dzień cały? Już mnie nogi rozbolały. To jest, Zimo, bardzo źle - wszyscy jeżdżą, a my nie!"
Pomyślała pani Zima…
- Dobrze. Pojedziemy teraz na dwóch kółkach - na rowerach.
Kręci się za kołem koło przez las, łąkę, pole, rów. Pani Zimie jest wesoło, ale Mróz się złości znów.
- Co za jazda, Zimo miła?
Źle to bardzo wymyśliłaś. Pedałami ciągle kręcić?
Kierownicę w ręku trzymać? Wcale na to nie mam chęci!
Myśli, myśli pani Zima.
- Dobrze, Mrozie. Już tej nocy siądziesz ze mną na motocykl.
Jadą, pędzą motocyklem przez las, łąkę, pole, rów. Zima cieszy się jak zwykle, ale Mróz się złości znów.
- Co za jazda, zimo miła? Źle to bardzo wyjysliłaś. Wiatr mi wieje z tyłu, z przodu. Pani Zimo, to nie lato!
- Pojedziemy samochodem odparła mu Zima na to.
Jadą, sprzęgło nacisnęli - przez las, pole, łąkę, rów. Zima ciągle się weseli, ale Mróz się złości znów.
- Co za jazda, Zimo miła? Źle to bardzo wymyśliłaś.
Wciąż po ziemi jeździsz ze mną, a ja właśnie mam ochotę mknąć po niebie nocką ciemną wielkim, szybkim samolotem!
Lecz się Zima rozgniewała:
- Niech się skończy sprawa cała! Ty chcesz bujać gdzieś po niebie, kapryśniku! Dość mam ciebie! Wracaj zaraz i wiedz o tym, że iść będziesz na piechotę.
Mróz zamruczał: - Ciężki los… - i na kwintę spuścił nos.
Zima sama dalej kroczy, śnieg się sypie z jej warkoczy, z białych dłoni, srebrnej szaty, mija, pola, lasy, chaty…
To przytuli się gdzieś w sadzie, to w zagrodzie się zatrzyma…
Wszyscy ją witają radzi:
- Nie ma Mrozu! Lekka Zima!
Halina Pietrusiewicz, Jedzie, jedzie Mróz, Nasza Księgarnia, Warszawa 1976