Dr Zebra - student edition

  • Home
  • Dr Zebra - student edition

Dr Zebra - student edition Studentka medycyny, rok II
Prezes Stowarzyszenia Ehlers-Danlos Polska
Pełnoetatowa pacjentka

10 września - Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom Według WHO rocznie popełnianych jest ponad 700 000 samobójstw. Za...
10/09/2022

10 września - Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom

Według WHO rocznie popełnianych jest ponad 700 000 samobójstw. Za przyczyny podaje się głównie choroby psychiczne (m.in. depresja), wykluczenie społeczne (imigranci, osoby LGBT+, wysoki/niski status społeczny, waga, inne), nagły negatywny impuls (rozstanie z partnerem, kryzys finansowy) oraz CHOROBY PRZEWLEKŁE. (Kolejność przypadkowa)

Jako że moją miłością zawsze była i będzie weterynaria to wspomnę jeszcze o tym, że wg. badań AMVA co 6 lekarz weterynarii popełnia samobójstwo, a co 4 ma myśli samobójcze. To ponad 2x więcej niż w innych zawodach medycznych oraz prawie 4x więcej niż w populacji ogólnej.

Jedną z głównych przyczyn są też choroby przewlekłe. Niewielu ludzi wie, że istnieje coś takiego jak medical trauma - trauma związana z wizytami u lekarzy, którzy bagatelizują objawy. Wyobraź sobie, że codziennie odczuwasz ból, a na wizytach zamiast badań i/lub leczenia sugeruje się:
- Choroby psychosomatyczne
- Taką urodę
- Zbyt młody wiek na chorowanie
- "Zacznij żyć, a nie chorób sobie szukasz"
- "Jest sezon na grzyby, pani zabierze córkę do lasu, wzmocni mięśnie nóg"
- "Córka jest raczej otyła, to nie wygląda na opuchliznę" - na komentarz czy można przytyć i schudnąć 5kg w ciągu doby - cisza
- Depresję - szkoda tylko, że nierzadko depresja rozwija się z powodu trwania choroby somatycznej i braku jej leczenia, więc nie do końca rozumiem dlaczego depresja miałaby być leczona przed podjęciem działań leczenia choroby somatycznej a nie równolegle (tak, niejednokrotnie spotkałam się z takimi przypadkami osobiście oraz wśród zebr)
- "Młode dziewczyny tak mają"
- Anoreksję

I taki stan trwa latami. A po latach okazuje się, że gdyby podjęto działania lata wcześniej można by było uniknąć wielu operacji lub inwazyjnych metod leczenia. Lub można by było wyleczyć pacjenta.

Nie każdy jest w stanie wytrzymać presję. Szczególnie trudno jest, gdy rodzina również nie wierzy w objawy i, co gorsza, je wyśmiewa.

Na oddziale, na którym odbywałam praktyki wakacyjne Pani Ordynator wielokrotnie podkreślała - słuchajcie pacjenta, dopytujcie, sprawdzajcie, badajcie, czytajcie, pytajcie, dyskutujcie, to może uratować zdrowie i życie waszych pacjentów. Mówiła także, żeby traktować z szacunkiem każdego i nie oceniać, jak również by wierzyć pacjentom/rodzinie i brać pod uwagę różne możliwości. Na tym oddziale liczyło się zdanie każdego - studenta, stażysty, rezydenta i doktora.

Za to od niektórych studentów słyszałam, że ciśnienie i temperatura to max parametrów sprawdzanych u pacjenta... i oglądanie skóry i śluzówek to już doszukiwanie się.

Jeśli jesteś pacjentem chorym przewlekle (lub po prostu pacjentem) - szukaj pomocy w Stowarzyszeniach - jeśli znasz swoją chorobę, to w Stowarzyszeniu, które się tym zajmuje; jeśli wciąż szukasz - być może pomoc znajdziesz w Stowarzyszeniach Chorób Rzadkich. Zwykle funkcjonują też fora/grupy wsparcia, na których można znaleźć nazwiska lekarzy znających dane jednostki chorobowe oraz zrozumienie i wsparcie od innych chorych. Oczywiście należy być ostrożnym - zdesperowany pacjent to łatwy cel pseudouzdrowicieli.

Nie bój się też szukać pomocy u psychiatry i psychologa oraz Stowarzyszeń związanych z mechorobami psychiatrycznymi - ja również leczyłam się psychiatrycznie (z powodu depresji) i chodziłam na sesje psychologiczne. Pomogło mi to uporządkować swoje myśli i nauczyć się działać zadaniowo oraz nie katować się, że z czymś nie dałam rady.

Nie bój się prosić o pomoc. Jeśli masz myśli samobójcze zadzwoń na jeden z numerów podanych na

https://www.samobojstwo.pl

lub porozmawiaj z kimś ze swojego otoczenia lub ze Stowarzyszenia.

Natomiast jeśli to Tobie ktoś zwierza się z myśli samobójczych NIE BAGATELIZUJ TEGO. Wysłuchaj, daj wsparcie, zaproponuj specjalistyczną pomoc(!), wspólnie pójdź do lekarza. Ty też możesz uratować czyjeś życie po prostu będąc obok. Jednak nic nie zastąpi profesjonalnej pomocy.

Pamiętajmy o tym codziennie, nie tylko w dniu Zapobiegania Samobójstwom.


́jstwo

28/07/2022

Ostatni czas spełnieniem marzeń raczej nie był. Nie lubię pacjentowania. Blood patch pomimo iż podwójny nie dał żadnego rezultatu (w ogóle hitem był moment przygotowania i rozmowy z radiologiem - po obejrzeniu obrazków i ustaleniu planu moim jedynym zmartwieniem było wpisanie cewnika do karty zleceń; niektórzy mają hiperaktywny pęcherz i co zrobisz, gdy masz leżeć 4h plackiem? Lekarz mnie chyba z 10x zapewnił, że wpisał i będzie wedle potrzeb 😅 kochany człowiek!).

W związku z brakiem poprawy odesłano mnie z powrotem do domu do konsultacji z lekarzem od bólu głowy (jakbym już u wielu nie była, ale takie PROCEDURY - lekarz musi zlecić, pomimo 3 zaświadczeń z 3 różnych szpitali z ostatnich 9 miesięcy. I jak ja mam być miła i opanowana?) Naprawdę rozumiem kwestię procedur, ale czasem warto przeanalizować przypadek, szczególnie gdy ktoś przelatuje pół globu.

Same loty też były nie bez komplikacji - w tamtą stronę 2h czekania na płycie lotniska, a z powrotem zepsute siedzenia rozkładane manualnie przez personel pokładowy. I do momentu podejścia szefowej stewardess to to siedzenie nawet wydawało mi się zabawne (zawsze u mnie się coś dzieje, także tradycji musi stać się zadość), ale już próba wymuszenia na mnie oświadczenia, ze wyraziłam na to zgodę przelała czarę goryczy. To nie była ich wina, ani moja, co najwyżej linii lotniczych, ale gdy człowiek się dowiaduje w trakcie wchodzenia na pokład to już nie może zawrócić. Więc o jakiej zgodzie mowa?! To trochę jak podać pacjentowi znieczulenie i wtedy mu powiedzieć, że mają uszkodzoną wiertarkę i rtg, więc śruby będą wkręcać manualnie i na ślepo. I takiemu półprzytomnemu wpierać, że wyraził zgodę. To NIEETYCZNE!

W dniu blood patcha była poprawka z fizjologii, która z powodu zabiegu przepadła. I niestety trochę mi się czas sfilcował, ponieważ gdybym wiedziała do kogo się zgłosić przed blood patchem w USA, to nie byłabym 6 tyg w plecy.

Trochę rzeczy mi się ponakładało i mój wrodzony optymizm nieco popikował w dół. Gdyby nie polski neurolog, to chyba bym wciąż siedziała i zastanawiała się co dalej. A tak dzięki Doktorowi mam kilka możliwych opcji i pierwszą wizytę już 8 sierpnia 😁 Całe szczęście, że na świecie są jeszcze dobrzy ludzie!

Doktor nie pozwolił podać swojego nazwiska dopóki nie ruszymy z miejsca 🤐🙃

16/07/2022

Zaufaj mi, gdy mówię, że wiem co czujesz. Też jestem pacjentką.

Zabieg odbył się bez większych komplikacji, co raczej się nie zdarza w moim przypadku. No chyba, że pomylenie pacjenta wlicza się w worek komplikacji 😂 (po zabiegu wwieźli mnie do sali niejakiej Elizabeth, ale nim zdążyłam się zaprzyjaźnić ze wszystkimi wokół, pomyłka została naprawiona bez szkód 😁).

Blood patch podano na 2 poziomach, piersiowy i lędźwiowy odc. kręgosłupa. Obrazków dalej nie mam 😂

Czym jest blood patch i na co się go stosuje?
W przypadku podejrzenia lub diagnozy wycieku płynu mozgowo-rdzeniowego na jakimkolwiek poziomie kręgosłupa wykonuje się zabieg, który polega na podaniu krwi własnej do przestrzeni nadtwardówkowej w okolicy miejsca wycieku lub na ślepo gdziekolwiek, najczęściej w odcinku lędźwiowym. Krew tworząc skrzep i powodując lokalny stan zapalny indukuje oponę mózgowo-rdzeniową do regeneracji, a tym samym do zamknięcia otworku, przez który płyn wycieka.

Czasem do blood patcha dodaje się klej, by zakleić oponę.

Jednakże gdy te metody są nieskuteczne, a pacjent wciąż odczuwa objawy, wykonuje się mielografię - podanie kontrastu do płynu mózgowo-rdzeniowego i obserwacja pod różnymi aparatami (DSM, TK, MRI) czy kontrast nie wypływa w konkretnym miejscu. Jeśli takowe miejsce się znajdzie, można wykonać celowany blood patch dokładnie w miejsce wycieku.

Czasem niezbędna jest operacja zszycia opony, gdy powyższe leczenie jest nieskuteczne.
Taką operację przeszłam w 2020r. po 3 nieudanych blood patchach.

Może być też tak, że jakieś naczynie żylne podkrada płyn i to powoduje podciśnienie śródczaszkowe. Wtedy zabieg operacyjny zamknięcia naczynia jest niezbędny (gdy pacjent jest objawowy).

Aktualny blood patch jest moim 3 na obecny wyciek w ciągu ostatniego prawie roku. Poprzednie 2 przyniosły bardzo krótkotrwałą ulgę. Może tym razem będzie lepiej? 🙃

Tak czy siak, przede mną jeszcze diagnostyka naczyń podobojczykowych, kręgosłup i prawy, zwichnięty bark 😅 a to wszystko chcę zdążyć do końca września, by w nowy rok akademicki wejść nieco bardziej sprytna 🙃

Przed i po 3-godzinnym leżeniu płasko bez ruchu w rezonansie (nie polecam!). I jeszcze nie dostałam prezentu w postaci p...
15/07/2022

Przed i po 3-godzinnym leżeniu płasko bez ruchu w rezonansie (nie polecam!). I jeszcze nie dostałam prezentu w postaci płytki CD. A zawsze dawali 😩 Tylko kod, gdzie za 3 dni będą obrazki. A zabieg już za parę godzin... skąd mam wiedzieć czy oni wiedzą co czynią, jak nie widzę obrazków 😂😂😂
No nic, trzeba będzie rano gnębić radiologa interwencyjnego... Biedny jeszcze nie wie co go czeka 🙈 gorzej, że ja nie wiem, co mnie czeka! A opcję "otworzę i będę widział" już przerabiałam i kończyło się to słabo 😵‍💫🫣
Ja muszę wiedzieć! Wszystko. A dziś jeszcze nie byli pewni, który poziom robimy. Czy na T5/6 jest artefakt? Ile krwi będą toczyć do kanału kręgowego? Który poziom? Czy podwójnie? Ile mam leżeć po?

Zostawcie mnie, nie wiem, powieście, dobijcie 😂

Dla wyjaśnienia - każdy szpital ma swoje własne zasady, u jednych leży się dobę, u innych 2h, u jeszcze innych 1h. Ilość podawanej krwi też się różni. Miejsce ślepego blood patcha zwykle jest w odcinku lędźwiowym, ale czasem robi się na piersiowym i lędźwiowym jednocześnie dla pewności. A może na rezonansie choć raz w końcu widać, gdzie cieknie płyn mózgowo-rdzeniowy, a ja tego nie widzę, ponieważ nie mam obrazków?

Przyjazd 7 rano (godz 16 czasu polskiego)
Zabieg godz 9 (18 czasu polskiego)
Czas trwania: 1,5h i później po 30 min kontrolny TK.

Jak myślicie, ile będzie prób wkłucia się w żyłę? Osoba, która będzie najbliżej wygrywa podróż dookoła szpitala 🤪 (tekst mojego ulubionego neurochirurga do Pań Pielęgniarek podczas blood patcha w Polsce, gdy półtorej godziny siedziałam z igłą w przestrzeni nadtwardowkowej, a żyły namiętnie pękały i nie szło pobrać krwi 😂)

Dlaczego wybrałam medycynę - mój esej na zaliczenie 🙂  No cóż, tytuł eseju wręcz sugeruje, aby napisać, że jest to konty...
10/07/2022

Dlaczego wybrałam medycynę - mój esej na zaliczenie 🙂

No cóż, tytuł eseju wręcz sugeruje, aby napisać, że jest to kontynuacja rodzinnej tradycji. Dziadek był lekarzem, ojciec jest lekarzem (lub babcia była lekarką, matka jest lekarką) to i ja muszę zostać lekarką. Albo, że było to największe marzenie z dzieciństwa. Ano nie było. Ani też nikt z rodziny z medycyną związany nie jest. Ba, nikt nie jest nią nawet specjalnie zainteresowany ponad konieczność własnego leczenia.

Skąd więc taki, a nie inny wybór? Z doświadczenia z ochroną zdrowia od strony pacjenta. Z bezlitosnego, okrutnego, odzierającego z godności i wpędzającego w lęki i depresję doświadczenia. Zdaję sobie sprawę, że może to wyglądać jak Syndrom Sztokholmski, a już na pewno odbiega od wyobrażenia dlaczego ktoś chce być lekarzem.

Jednakże pewna forma lecznictwa od maleńkości mnie fascynowała - medycyna weterynaryjna. Będąc jeszcze dzieckiem podczas jednej z wizyt w gabinecie weterynaryjnym usłyszałam od pracującej tam lekarki, że nadaję się do tego zawodu w związku z niewyobrażalnymi pokładami empatii do zwierząt, cierpliwością i starannością w opiece i pomocy w ich dochodzeniu do zdrowia (nie miała ona świadomości, że jest to moje marzenie). Natomiast całkiem niedawno usłyszałam od jednego Profesora, chirurga dziecięcego i neurochirurga,: „nie wiedziałem, że ktoś marzy o zostaniu weterynarzem, myślałem, że na weterynarię idą ludzie, którzy nie dostali się na medycynę”. Trochę to obrazuje podejście lekarzy do lekarzy weterynarii (nie wszystkich oczywiście). Najwyraźniej ja jestem inna i marzyłam o zostaniu „weteryniarzem” nie aplikując nawet na medycynę.

W wieku 17 lat, w klasie maturalnej nasiliły się moje problemy zdrowotne - głównie bóle głowy, bóle brzucha i duszności. Paluszek i główka to szkolna wymówka, mawiały nasze babcie. Szczególnie, gdy na w/w objawy uskarża się człowiek płci żeńskiej, w wieku nastoletnim. Wszak to próba zwrócenia na siebie uwagi, objawy psychosomatyczne, hipochondria i „taka uroda”. Do dziś nie wiem jakim cudem ból może być urodą. Pomimo objawów parłam do swojego marzenia i dostałam się na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.

Po pierwszym roku studiów trafiłam w końcu do lekarki, która bóle brzucha wzięła na poważnie i okazały się one być potworniakiem dojrzałym wielkości grejpfruta (najwyraźniej potworniak też może być urodą). Bóle głowy i duszności pozostały objawem psychosomatycznym, które na siłę i zgodnie z zaleceniem lekarskim próbowałam zagłuszyć spełnianiem marzeń, zdobywaniem doświadczenia poprzez wolontariat w przychodniach weterynaryjnych i większą ilością ruchu (wiadomo, zdrowy styl życia i pozytywne myślenie sposobem na wszelkie bolączki). W trakcie II roku studiów przeszłam drugą operację laryngologiczną, a podczas sesji letniej drugą operację ginekologiczną. Pomimo 4 operacji i coraz silniejszych objawów neurolodzy uparcie odsyłali mnie do psychiatry. A zdarzyło się nawet, że i na odczynianie z ewentualnego złego uroku (na moje nieszczęście z „taką urodą” nie odsyłano mnie do chirurga plastycznego).

Po 3 roku studiów bóle głowy trwały już 4 lata, nasilając się do takiego stopnia, że środki przeciwbólowe nie redukowały bólu na tyle, aby móc funkcjonować. Ruch dodatkowo wzmagał objawy, a zdrowa dieta nasilała wszystkie symptomy gastryczne, nie wspominając już o wolontariacie i wielogodzinnym przebywaniu w pozycji pionowej z różnymi akrobacjami podczas badania zwierząt. Wzięłam urlop dziekański. I gdy już byłam ostatecznie zdecydowana na zamknięty oddział psychiatryczny (odczynianie i egzorcyzmy jednak nie współgrały z moim światopoglądem), warszawski neurochirurg się zawziął, ponieważ, cytując, „jeśli młoda dziewczyna nie jest w stanie iść na imprezę i zakupy to coś jest nie tak”. Znalazł on stare, niezrośnięte złamanie C1. Ni w ząb psychosomatyczne złamanie to nie było. X rezonansów odcinka szyjnego oglądanego przez kilkudziesięciu lekarzy z Polski i zagranicy - nikt nic nie widział. Natomiast dzień później wykonana tomografia potwierdziła rozpoznanie oraz „dołożyła” jałową martwicę kości na C5/6.

Później poszło już lawinowo. Pionowy rezonans czynnościowy wykazał ogromną niestabilność stawu szczytowo-potylicznego oraz mniejszą reszty kręgosłupa szyjnego. W 2016r. zdiagnozowano u mnie rzadką chorobę genetyczną - Zespół Ehlersa-Danlosa. Wszelkie badania na schorzenia współistniejące wychodziły pozytywnie - dysuatonomia, POTS, Zespół Aktywacji Komórek Tucznych (wyjaśniły się pseudoalergie i nietolerancje pokarmowe na zdrowe jedzenie - m.in. nietolerancja fruktozy i histaminy, które znajdują się w wielu warzywach i większości owoców), trombofilia, Zesp. Antyfosfolipidowy, zaburzenia endokrynologiczne, nadciśnienie śródczaszkowe, spontaniczny nawracający wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego, zakotwiczenie rdzenia kręgowego, pęcherz neurogenny, Zespół Otworu Górnego Klatki Piersiowej (TOS - naczyniowy). Do tego dochodziły choroby dodatkowe, jak Zespół Żyły Głównej Górnej i cała lista innych.

W międzyczasie wymagałam też leczenia psychiatrycznego z powodu depresji. Na odczynianie i egzorcyzmy koniec końców się nie wybrałam.

Z depresji wyszłam. W związku z tym, że wiele schorzeń zdiagnozowano zbyt późno wymagałam interwencji chirurgicznych kilkadziesiąt razy, wielokrotnie z poważnymi komplikacjami pooperacyjnymi (w tym semi-plegią, na szczęście przejściową). Zdarzyły się sytuacje rażąco naruszające moją godność osobistą, o których spokojnie mogłabym napisać książkę.

W całej tej historii poznałam lekarzy, którzy wykonują swój zawód z pasją, otwartym umysłem i rzeczywistą chęcią pomocy. Gdy już chciałam wrócić na studia weterynaryjne, moi lekarze sugerowali, że fizycznie nie podołam (przy tylu urządzeniach i metalu w ciele oraz wiotkości stawowej muszę im przyznać rację). Jednak miłość do medycyny weterynaryjnej, radiologii oraz doświadczenie ze strony pacjenta można przerodzić w miłość do medycyny „ludzkiej” i ludzkiego podejścia do drugiego człowieka, gdy jest on najbardziej bezbronny i zdany na lekarza i jego/jej decyzje. Wszak biologicznie rzecz ujmując człowiek to też zwierzę, więc niewiele musiałam zmieniać w marzeniach.

Medycynę pokochałam, głównie za sprawą lekarzy, którzy mi uwierzyli, poszerzyli diagnostykę, stabilizują mój stan i wciąż wspierają na każdym kroku mojej medycznej tułaczki („pacjenckiej”, a teraz również w związku ze studiami). Ale też ta miłość narastała we mnie, gdy budowałam Stowarzyszenie Ehlers-Danlos Polska, zaczęłam mieć kontakt z innymi pacjentami, poznawałam ich historie, tłumaczyłam z medycznego na ludzki i z ludzkiego na medyczny, pomagałam uporać się z diagnozą choroby nieuleczalnej, szukałam wraz z nimi sposobów radzenia sobie, uczyłam się różnorodności odczuwania objawów i metod, które działają na jednych, nie działając na innych.

Uważam, że pasja do medycyny (tak zwierzęcej, jak i klasycznej) oraz doświadczenie ze strony pacjenta pozwolą mi na bycie lekarką patrzącą szerzej, znającą konsekwencje bycia zbyt pewnym swoich umiejętności oraz ze świadomością, że każdy człowiek jest inny i może odczuwać wszystko na swój sposób. I daje również przykład innym, że pomimo różnych trudności można dostosowywać swoje marzenia, dążyć do ich spełnienia oraz zamieniać swoje ciężkie sytuacje życiowe w doświadczenie, które może pomóc innym.

Kilka lat temu miałam łatkę psychosomatyczki, która próbuje zwrócić na siebie uwagę i której zalecano "żyć normalnie i p...
08/07/2022

Kilka lat temu miałam łatkę psychosomatyczki, która próbuje zwrócić na siebie uwagę i której zalecano "żyć normalnie i pójść do psychiatry", bo byłam młoda i przychodziłam z nietypowymi objawami, a więc na pewno musiałam być zbyt zestresowana, a objawy wymyślałam ot tak (jeszcze gdybym miała z tego jakąś korzyść niż masochizm). Pani Doktor widoczna na zdjęciu odlepiła tę łatkę 6 lat temu, uwierzyła w moje objawy i pokierowała dalej. Teraz, 6 lat później, jestem w stanie funkcjonować, w dużej mierze dzięki Niej. Nigdy nie miałam zaburzeń psychosomatycznych, choć przez błędne podejście wpadłam w depresję (i mam nadzieję, że choć część lekarzy zrozumiało jak dużą krzywdę diagnoza psychosomatyczna może wyrządzić i jak wiele odebrać z życia drugiemu człowiekowi, stracony czas i stracone szanse już nigdy nie wrócą).

Dziś stanęłyśmy ramię w ramię, w trakcie 4 tyg moich praktyk wakacyjnych podczas których wiele mnie nauczyła, nie tylko medycyny, ale i pokory, świadomości o tym jak mało jeszcze wiemy i, że pacjent jest przede wszystkim czującą istotą.

Dziękuję całemu oddziałowi za wsparcie, wyrozumiałość i naukę! Dzięki Wam uczę się kochać medycynę.

I utwierdzam się w przekonaniu, że nie każdy traci empatię wraz ze stażem pracy. I wierzę, że ja też pozostanę przy swoich postanowieniach pomimo upływu lat! Bo to jest możliwe.

Teraz weekend odpoczynku i powrót pacjentowania 😵‍💫

A we wrześniu fizjologia - i dobrze, lepiej przyswoję wiedzę!

Dziś pisałam (przed)ostatni egzamin w tym roku akademickim. Jeszcze nie wiem, czy go zdałam. Jeśli nie, to we wrześniu p...
01/07/2022

Dziś pisałam (przed)ostatni egzamin w tym roku akademickim. Jeszcze nie wiem, czy go zdałam. Jeśli nie, to we wrześniu poprawka 😉

Ten rok był wyjątkowo trudny - „serdeczne podziękowania” dla Dr Marta Jokiel (Dżokiel Marta) i Dr Karola Sawickiego. TO WSZYSTKO WASZA WINA. Nie dość, że EDS, że wyciek, że kręgosłup, że dysautonomia, Stowarzyszenie, to jeszcze STUDIA. Będziecie mnie później składać, jeśli jeszcze będzie co składać 😂 albo będziecie mieć mnie na sumieniu 😵‍💫 wspaniała metoda na dobicie pacjenta 😒

Teraz jeszcze ostatni tydzień praktyk szpitalnych (mam nadzieję na więcej 🫣😜) i znów jadę popacjentować (oby na krótko, choć jest co robić 😒).

Te książki to tylko część materiałów, drugie tyle mam na komputerze (komputer błaga o litość😵 i o choć minimum miejsca na dysku - mój mózg zresztą też) + moje twórcze notatki robione po nocach przy pomocy różnych aplikacji 🙈 jedna z aplikacji to „mama” - Jagienka - dzielnie robiąca opisy obrazków, gdy nie mogłam się wyrobić 😂 (apka bezpłatna, wersja limitowana i ta wersja tylko w liczbie 1!)

Jako że przez najbliższych kilka tygodni nie będę się widzieć z moją grupą, to życzę Wam wspaniałych wakacji, przyjemnych praktyk, zdanych lipcowych poprawek i do zobaczenia w październiku w niezmienionym składzie ❤️ (chyba że we wrześniu jakieś spotkanko integracyjno-jeziorno-strzelnicze 😜 lub fizjo) lov u guys ❤️❤️❤️
(nie oznaczam na wyraźne polecenie osoby incognito)
W przyszłym roku mam nadzieję na lepsze samopoczucie i większą integrację z całym rokiem!

Info dla osób niepełnosprytnych - Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu nas wspiera!
Jeśli podejmiecie wyzwanie i przyjdziecie na naszą uczelnię, gwarantuję pomoc BON - Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przecudownej P. Halina Bogusz i oczywiście mojej (jeśli zdam na kolejny rok! 😜)
Ja otrzymałam wsparcie od absolutnie wszystkich prowadzących 🥰🥰🥰 mam nadzieję, że w kolejnych latach będzie podobnie 🤓

PS. W razie poprawki fizjo - Dream Team pomóżcie we wrześniu 🫣😂
PS2. Poszukuję informatyka w celu namierzenia pewnej osoby ukrywającej się pod pseudonimem „Love”. Ktoś, coś? Tak jakby ważne…

20/05/2022

Dzień 20: - ubierz czerwień dla vEDS (typu naczyniowego)

Ten dzień jest szczególny, ponieważ niedawno odszedł od nas Jakub Kruszyna, który chorował m.in. na typ naczyniowy EDS.

Dodajcie swoje zdjęcia w czerwonym, by okazać wsparcie wszystkim chorującym na vEDS ❤️❤️❤️

Czym jest i jak rozpoznać vEDS:

Typ naczyniowy EDS jest jednym z najcięższych z powodu obniżonej długości życia (średnia wynosi 49 lat u mężczyzn i 53 lata u kobiet). Najczęstszą przyczyną nagłej śmierci jest pęknięcie dużej tętnicy. Nawet niewielki uraz może prowadzić do dużych krwiaków i uszkodzeń skóry. Łatwość siniaczenia jest często obserwowana już w dzieciństwie, często idzie w parze z łatwo zauważalnymi naczyniami krwionośnymi poprzez cienką, prześwitującą skórę. Inne charakterystyczne objawy obejmują nietypowe siniaczenie bez zidentyfikowanego urazu, wczesne starzenie się widoczne na dłoniach i stopach, wcześnie pojawiające się żylaki, charakterystyczny, specyficzny wygląd twarzy z wyłupiastymi oczami.

Jest to rzadkie schorzenie powodujące:
- tętniaki,
- rozwarstwienia i pęknięcia tętnic;
- pęknięcia jelit; �
- pęknięcia macicy; �
- skróconą długość życia (średnia �długość życia u mężczyzn to 49 lat, a u kobiet 53 lata, jednak rozpiętość jest duża i waha się między 10 a 80 lat). �Jest niezwykle istotne by osoby z vEDS były na stałe pod opieką grupy lekarzy w sytuacjach codziennych i nagłych (lekarz rodzinny, genetyk, chirurg naczyniowy i ogólny) �

Leczenie obejmuje:�
- utrzymywanie ciśnienia w granicach normy lub poniżej;�
- interwencje chirurgiczne.

Kryteria diagnostyczne większe:
I Kryterium: historia rodzinna obejmująca przypadki chorych na vEDS z udokumentowaną mutacją genu COL3A1,
II Kryterium: pęknięcie aorty w młodym wieku (

Kuba miał typ naczyniowy, jutro przypada dzień czerwony - dzień typu naczyniowego. Kto może, ubierzcie proszę coś czerwo...
19/05/2022

Kuba miał typ naczyniowy, jutro przypada dzień czerwony - dzień typu naczyniowego. Kto może, ubierzcie proszę coś czerwonego.

https://www.facebook.com/606320222802476/posts/4739996929434764/?d=n

Z głębokim żalem i smutkiem zawiadamiamy, że odszedł od nas przyjaciel i kolega Jakub Kruszyna.

Ostatnie pożegnanie odbędzie się 21.05.2022 w Górecku, k. Gorzowa, o godz. 12:00.
W miarę możliwości prosimy o przyniesienie żywych kwiatów w ulubionym przez Kubę kolorze - czerwonym.

Składamy najszczersze kondolencje Rodzinie Kuby ❤️

06/05/2022

Dzień 6: co widzisz /czego nie widzisz

Nigdy, przenigdy nie oceniaj tylko po tym co widzisz.

Maj jest Miesiącem Świadomości EDS i HSD



The Ehlers-Danlos Society
Stowarzyszenie Ehlers-Danlos Polska

Address

Chałubińskiego 7

67-100

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Dr Zebra - student edition posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram