Ustawienia Systemowe Dorota Barbachowska

Ustawienia Systemowe Dorota Barbachowska PRAKTYK USTAWIEŃ SYSTEMOWYCH METODĄ BERTA HELLINGERA Ukończyłam Szkołę Ustawień Systemowych Małgorzaty Rajchert-Lewandowskiej.

W trakcie Szkoły Cichych Ustawień Gerharda Walpera.

Czy kobiecość jest jedna? Czy istnieje jeden sposób bycia kobietą, jeden wzór, do którego należałoby dążyć? Czy każda ko...
08/03/2026

Czy kobiecość jest jedna? Czy istnieje jeden sposób bycia kobietą, jeden wzór, do którego należałoby dążyć? Czy każda kobieta powinna być jakaś, by się "nazwać" kobietą?

A może kobiecość w ogóle nie jest formą, do której trzeba się dopasować.

Może kobiecość jest raczej drogą – procesem odkrywania siebie. Drogą odkrywania własnej prawdy, własnego tempa, własnej wrażliwości, przejawiania swojej kobiecości. Nie jest czymś gotowym ani czymś, co można komuś narzucić. Nie jest też rolą, którą trzeba dobrze odegrać.

Każda kobieta niesie w sobie inną historię, inne doświadczenia, inne pragnienia. Jedna odnajduje swoją kobiecość w łagodności i czułości. Inna w sile, niezależności i odwadze. Jedna w ciszy i refleksji, druga w działaniu i ekspresji. Wszystkie te drogi są "właściwie" jeśli są Twoje i to Ty je wybierasz świadomie.

Kobiecość nie musi oznaczać spełniania oczekiwań świata. Czasem oznacza właśnie odwagę, by z tych oczekiwań się wyzwolić. By pozwolić sobie być sobą – bez porównań, bez konieczności wpisywania się w czyjeś wyobrażenia.

Może więc kobiecość nie polega na tym, jaka kobieta powinna być. Może polega na tym, aby z czasem coraz bardziej wiedzieć, kim się naprawdę jest – i mieć odwagę tym być.

Pieknego Dnia Kobiet, takiego jak chcesz i lubisz.

Dziękuję Droga Kobieto, że jesteś❤️. Widzę Cię bardziej i głębiej niż kiedyś. To piękne. I uśmiecham się do Ciebie.

Z miłością, Dorota Barbachowska

Co daje uczestnictwo w warsztacie ustawień systemowych metodą Berta Hellingera jako reprezentant, obserwator, osoba usta...
28/02/2026

Co daje uczestnictwo w warsztacie ustawień systemowych metodą Berta Hellingera jako reprezentant, obserwator, osoba ustawiająca własny temat?

☘️Rola reprezentanta umożliwia doświadczenie ustawień systemowych na poziomie ciała, emocji i intuicji. Uczestnik, wchodząc w role systemowe, rozwija uważność, empatię, zdolność odczuwania subtelnych sygnałów płynących z pola relacyjnego, z ciała, otwiera się na doświadczanie emocji.

Często zdarza się, że doświadczenia reprezentanta poruszają również jego osobiste tematy, przynosząc niespodziewane wglądy i procesy uzdrawiające. Jest to także okazja do pogłębienia kontaktu ze sobą, zaufania do własnych odczuć i poszerzenia perspektywy na relacje międzyludzkie. Jak określił ustawienia sam Bert Hellinger jest to filozofia stosowana, odpowiada na pytania jak żyć.

🍀Uczestnictwo w roli obserwatora pozwala uczyć się poprzez uważne przyglądanie się procesom zachodzącym w ustawieniach innych osób. Daje możliwość zrozumienia mechanizmów systemowych, dynamik rodzinnych oraz sposobów, w jakie przeszłe doświadczenia wpływają na teraźniejsze życie.

Obserwatorzy często odnajdują w cudzych historiach elementy rezonujące z ich własnymi przeżyciami, co sprzyja refleksji, integracji i wewnętrznemu porządkowaniu. Jest to bezpieczna forma kontaktu z metodą, pozwalająca na stopniowe otwieranie się na własny proces, i/lub rozpoznanie, czy ta metoda jest dla danej osoby.

🌿Ustawienie własnego tematu daje możliwość głębokiego wglądu w nieświadome dynamiki działające w systemie rodzinnym, relacyjnym lub osobistym. Pozwala zobaczyć źródła powtarzających się trudności, uwikłań emocjonalnych i wewnętrznych blokad. Sprzyja uwolnieniu się spod ciężaru emocjonalnego, przywróceniu porządku w systemie rodowym, odzyskaniu wewnętrznego spokoju, rozwiązaniu wewnętrznych konfliktów, „rozpuszczenie” blokad i wiele innych. Często pojawia się większa jasność co do własnych granic, decyzji i kierunku dalszego rozwoju, a także poczucie ulgi i większej lekkości w codziennym funkcjonowaniu.

🩷Podczas warsztatu naturalnie rodzi się poczucie bliskości. Wspólne doświadczenia, obecność w procesach innych osób oraz praca w atmosferze uważności i szacunku sprzyjają budowaniu autentycznego kontaktu.
Uczestnicy często doświadczają bycia widzianymi i przyjętymi bez oceniania. To buduje poczucie bezpieczeństwa. Ta wspólnotowa przestrzeń pozwala na głębokie poruszenia emocjonalne, ale także na poczucie, że nie jest się samemu ze swoimi historiami i przeżyciami.

Na warsztat ustawień systemowych, który poprowadzę już jutro, w niedzielę, w Olsztynie możesz jeszcze przybyć jako reprezentant i obserwator. Poczuj czy chcesz, czy to dla Ciebie, czy Cię woła. Serdecznie zapraszam. Zapisy: kom.504350822, WhatsApp.

Wszystko kosztuje? Czy przychodzi do nas coś za darmo? Czy osiągając coś zawsze ponosimy koszty? Czy wszystko ma swoją c...
20/02/2026

Wszystko kosztuje? Czy przychodzi do nas coś za darmo? Czy osiągając coś zawsze ponosimy koszty? Czy wszystko ma swoją cenę? (nie chodzi o pieniądze) Jak czujesz? Jak myślisz?

Po obejrzeniu filmu „Hamnet” długo zostaje w ciele cisza. Nie dlatego, że to historia o śmierci dziecka. Ale dlatego, że...
18/02/2026

Po obejrzeniu filmu „Hamnet” długo zostaje w ciele cisza. Nie dlatego, że to historia o śmierci dziecka. Ale dlatego, że to opowieść o tym, co dzieje się z rodziną, gdy ktoś odchodzi za szybko, a żałoba nie zostaje przeżyta do cna.

Ta strata się nie zapełnia. Przechodzi dalej. Osiada w relacjach, w ciałach, rozpycha się między bliskimi. To czego nie da się przeżyć razem, zaczyna dzielić.

Z perspektywy ustawień systemowych widać coś jeszcze. Gdy ktoś odchodzi zbyt wcześnie, system rodzinny traci równowagę. Pojawia się puste miejsce. Ktoś zaczyna nieświadomie „patrzeć za zmarłym”. Ktoś inny niesie ciężar, którego nie potrafi nazwać.

W „Hamnet” widać, jak żałoba nieprzeżyta wspólnie zamyka drogę do bliskości. Jak każde z rodziców idzie w inną stronę. Jak miłość nie ma dokąd płynąć. Więc szuka ujścia w sztuce.

Piękny film, ale nie tylko o stracie, także o pięknej miłości, traumie, traumie generacyjnej, powstawaniu geniuszu, w tle bujna, czasem nawet lekko złowieszcza przyroda, teatr itd.

"A monumental cinematic experience." Watch the official trailer for HAMNET, winner of the 2025 TIFF People's Choice Award. Starring Jessie Buckley and Paul M...

11/02/2026

„Gdy się staram, to może zasłużę” – w tym przekonaniu ukryty jest nie tylko wysiłek, ale przede wszystkim niepewność. St...
17/01/2026

„Gdy się staram, to może zasłużę” – w tym przekonaniu ukryty jest nie tylko wysiłek, ale przede wszystkim niepewność. Staranie nie jest tu spokojnym działaniem ukierunkowanym na cel, lecz strategią przetrwania. Nie mam pewności, czy to, co robię, doprowadzi mnie do efektu. Nie wiem, czy zostanę przyjęty, zauważony, doceniony. Więc się staram – bardziej, mocniej, dłużej. Na wszelki wypadek.

W takim doświadczeniu staranie nie wynika z jasnego poczucia sprawczości, lecz z lęku. To nie jest: „wiem, czego chcę i działam”, ale raczej: „nie wiem, co wystarczy, więc zrobię jeszcze więcej”. Staranie staje się wtedy formą zabezpieczenia – próbą zwiększenia szans na to, że zostanę zaakceptowany, że nie zostanę odrzucony, że „zasłużę” na miejsce w relacji.

Problem polega na tym, że ta strategia nie ma naturalnego końca. Bo skoro nigdy nie ma pewności, czy zrobiłem wystarczająco dużo, to zawsze można zrobić jeszcze więcej. Zawsze można być bardziej pomocnym, bardziej zaangażowanym, bardziej uważnym, bardziej dopasowanym. Staranie staje się procesem ciągłym, wewnętrznym przymusem, który nie pozwala się zatrzymać.

Jeśli taka strategia zostaje wcześnie wdrukowana w świat wewnętrzny – często w relacjach z opiekunami – zaczyna funkcjonować automatycznie. Człowiek nie pyta już: „czy ja tego chcę?”, lecz raczej: „czy to wystarczy?”. Nie sprawdza, co jest dla niego dobre, tylko monitoruje, czy spełnia oczekiwania. To już nie jest świadomy wybór, lecz głęboko zapisany schemat regulowania relacji i poczucia własnej wartości.

Przełomowy moment: gdy pojawia się refleksja: że staranie nie /zawsze/ służy celowi, ale często służy lękowi. I że można powoli uczyć się innego doświadczenia: nie „zasługuję, bo się staram”, lecz „mam wartość, więc mogę wybierać, kiedy i jak się angażuję”. Mamy wybór.

Z miłością,

Dorota Barbchowska

zdjęcie: Pixabay

Dlaczego „poprawianie się” (rozwój, uzdrawianie, uwalnianie itd) nigdy się nie kończy? „To jest niemożliwe, bo zawsze co...
05/01/2026

Dlaczego „poprawianie się” (rozwój, uzdrawianie, uwalnianie itd) nigdy się nie kończy? „To jest niemożliwe, bo zawsze coś się znajdzie do poprawy” - głos populizmu rozwojowego i teraputycznego twierdzi.

Problem w tym, że często to nie jest proces rozwojowy. To jest mechanizm przemocy wewnętrznej: uwewnętrzniony przekaz, który powstał z naruszających, przemocowych relacji z dzieciństwa, który dziś bywa powtarzany, lub wręcz wykorzystywany przez rozwój osobisty i duchowy. W zdrowym rozwoju:
coś robisz, uczysz się, „poprawiasz”, aktualizujesz, zmieniasz, doświadczasz nowego, czujesz ulgę…
i jest moment osadzenia. Jesteś w tym. To się integruje. To staje się Tobą. I po prostu doświadczasz. "I nic nie robisz".

W zaburzonym rozwoju: coś robisz, aktualizujesz, zmieniasz, doświadczasz nowego i znów "wybija" coś kolejnego, pojawia się oskarżenie, wytykanie, jeszcze to masz/mam do zrobienia, jeszcze tu masz/mam coś do przepracowania itd, nie ma momentu „dość”, nie ma czasu na osadzenie, pobycie w tym i tym. Dlaczego?

Bo celem nie jest poprawa, tylko utrzymanie Cię w stanie poczucia winy, wstydu, słabości, zależności (jeśli jeszcze przepracujesz to... to...). To dokładnie ten sam mechanizm, który znałaś/znałeś z domu. Powtórka, a właściwie ciąg dalszy przemocy z dzieciństwa, tylko tym razem może w białych rękawiczkach rozwoju osobistego i duchowego, poparty własnym wewnętrznym głosem zgody na to.

To co osiągasz, lub nie osiagasz powinno przestać być wyrokiem moralnym. Wydaje się to nie możliwe, wszak od najmniejszego byliśmy karmieni poczuciem winy i wstydem.

Brak częgoś w Twoim życiu, bądź za mało, czy za dużo, to nie oznaka Twojej winy, zasługiwania, bądź nie, albo czystości intencji (czyż to nie ten sam opresyjny jezyk, który już znasz?).

Możliwe, że dopóki coś jest w Twoim życiu wyrokiem (nie mam/masz tego, bo to moja/Twoja wina) Twój układ nerwowy będzie Cię przed tym „chronił”. Możliwe, że najpierw trzeba zadbać o własne poczucie bezpieczeństwa, nauczyć się regulować, nauczyć się uważności.

Bo co z tych milowych wglądów, rozpoznań, "uzdrowień", jeśli nasze ciało i nasz układ nerwowy nie wie, co z tym zrobić i "nowe" odbiera jako zagrażające przetrwaniu (hmmm to może stąd uczucie, że jakaś metoda rozwoju nie zadziała i że potrzebuję czegoś nowego)?

Paradoks jest też w tym, że czasem/często nauczyciele, guru, terapeuci, znajomi, przewodnicy rozwoju osobistego i duchowego (i ja także zapewne), nie dotknęli jeszcze w sobie tego miejsca, które nie jest zależne od wyroków, sądów, ale jest świadome, że nie wszystko zależy od nas, że nie na wszystko mamy wpływ. Choć zawsze/niemal zawsze mamy prawo decydowania, czy dalej w tym chcę być i czy jestem w stanie ponieść konsekwencje decyzji (notabenene rozważając konsekwencje, raczej nie jesteśmy w stanie się na nie przygotować, i to zarówno te pozytywne jak i negatywne).

Zamiast wierzyć, że ze mną jest coś nie tak, warto zobaczyć, że to, czego doświadczyłam/-em, ukształtowało we mnie określony sposób myślenia, postrzegania, reagowania i bycia w relacjach. I to nie ma nic wspólnego z winą, zasługiwaniem, ani z wadą — to ma związek z historią, a historia tworzy się każdego dnia.

PS to nie jest cała prawda, tylko część, tylko pewna perspektywa.

Z serca pisane, Dorota Barbachowska

Już mamy drugi dzień Nowego 2026 Roku. Pozwoliłam sobie sprawdzić, czy coś we mnie spektakularnie się zmieniło. Otóż nie...
02/01/2026

Już mamy drugi dzień Nowego 2026 Roku. Pozwoliłam sobie sprawdzić, czy coś we mnie spektakularnie się zmieniło. Otóż nie. Czy chcę podejmować się noworocznych postanowień? Też nie. Więc co z tym nowym rokiem?

Otóż pójdę dalej. Będę zbierać plony tego, co zasiałam wcześniej. Będę zasiewać, zapowiadać, inicjować „nowe”. Nie rewolucje, ale ewolucje. Dlatego życzę sobie – i nam wszystkim – płynnego przechodzenia od myślenia do działania, od chęci do realizacji, od ciężaru do lekkości, od planów do procesu tworzenia, od marzeń do ich osiągania w realnym świecie.

Budujmy swoje poczucie bezpieczeństwa, dbajmy o swój układ nerwowy, często mniej znaczy więcej, często małe kroki są lepsze od milowych kroków. Tak zmienia się "głębiej", niż nam się wydaje.

Pozwólmy sobie wyjść z tego dziejowego przywiązania, że musi być dużo, ciężko i trudno, oraz że ja to "udźwignę", może już nie muszę, sprawdź, czy to jest możliwe "nie musieć".

Niech 2026 przyniesie łagodne, bezwysiłkowe przejścia od „ja” do „my”, byśmy doświadczali wspierających, dobrych relacji, żebyśmy nauczyli się je przyjmować i o takie zabiegać.

Życzę sobie i nam uważności. Widzenia i bycia otwartym na to, co jest – nie tylko na to, co chcielibyśmy zobaczyć. Po prostu bądźmy. Tu i teraz. Autentycznie.

I jeszcze jedno. Bądźmy dla siebie samych dobrzy i życzliwi. Ten czas tak szybko leci, nie zpominajmy, aby siebie ukochać w tym życiu.

Szczęśliwego Nowego Roku. Niech będzie dokładnie taki, jakiego potrzebujemy. A jakiego potrzebujemy? Chyba każdy może poznać na to odpowiedź.

Z serca do serca, Dorota Barbachowska

Gdy człowiek pójdzie dalej, rozwinie się, osiągnie własny cel, powrót do wcześniejszego miejsca bywa nieoczywisty. To, c...
17/11/2025

Gdy człowiek pójdzie dalej, rozwinie się, osiągnie własny cel, powrót do wcześniejszego miejsca bywa nieoczywisty. To, co zostawił, już nie jest tym, czym było. I my też nie jesteśmy tacy sami.

Zmienia się perspektywa, sposób patrzenia, rozumienie dawnych wyborów. Rzeczy, które kiedyś były powodem do działania, teraz przestają mieć znaczenie. Miejsca, relacje czy role, które kiedyś nas określały, nagle wydają się zbyt ciasne albo obce.

To naturalne. Rozwój zawsze coś zmienia – zarówno w nas, jak i postrzeganiu tego, z czego wyszliśmy.
Powrót nie oznacza cofania się. Może być spokojnym uznaniem drogi, którą przeszliśmy, i miejsc, z których wyruszyliśmy. Bez udawania, że wszystko wygląda tak jak dawniej. A wręcz z pogodzeniem się, że coś się domknęło i nie wróci już do poprzedniej formy.

Bo kiedy człowiek idzie dalej, świat za nim już nie jest taki sam. I to jest w porządku.

Z nowego, a może odświeżonego miejsca we mnie zapraszam na warsztat ustawień systemowych, który poprowadzę już 23 listopada (niedziela) w Olsztynie. Jest jeszcze przestrzeń na pracę nad Twoich tematem. Zapraszam obserwatorów i reprezentantów. Więcej o warsztacie tutaj: https://fb.me/e/1Qqb23Q1T8, a zapisy tutaj: https://forms.gle/kyfR2EkLcVBeGtHx9 lub 504 350 822

Z miłością, Dorota Barbachowska

Adres

Olsztyn

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ustawienia Systemowe Dorota Barbachowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Ustawienia Systemowe Dorota Barbachowska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram