10/12/2025
Miał być zwykły post o voucherach. Tak po prostu, świąteczna grafika i kilka zdań, ale jakoś… to nie chciało przejść mi przez palce.
Święta wyciągają na wierzch tęsknoty, przemilczenia, niewypowiedziane „potrzebuję przerwy”.
Widzę ludzi, którzy biegną. Dlaczego? Bo tak trzeba? Bo przecież wszyscy dają radę, prawda? Bo trzeba być wytrzymałym? I wiesz co? Ja też tak mam. Też czasem biegnę dalej, niż powinnam. Dlatego tak dobrze widzę to w innych. Bo rozpoznaje się to, co się nosi w sobie. Choć uczę się coraz częściej zatrzymywać, nie po to, żeby być silniejszą, ale żeby wreszcie usłyszeć siebie pod tym całym hałasem codzienności.
Istnieje prezent, który nie krzyczy „kup mnie”. Raczej szepcze - „Zasługujesz na odpoczynek. Pozwól, że Ci go podaruję”.
Moje vouchery nie są idealne. Nie rozwiążą problemów świata. Jednak potrafią zrobić coś, co bywa trudniejsze. Pozwolić komuś odetchnąć. Choć przez chwilę.
Masaż spod moich rąk to zaproszenie do chwili, w której można zamknąć oczy i choć na moment puścić to, co boli najbardziej. Jeśli masz kogoś, kto dźwiga za dużo możesz dać mu dokładnie to.
Chwilę, w której nie musi nic udawać.
Chwilę, która zostaje na długo po tym, jak papier z prezentu dawno wyląduje w koszu. 🤍