18/05/2026
Wygląda jak zwykły stres, a potrafi nam sparaliżować całe życie.
Marta: Stałam przy kasie w Lidlu z pełnym wózkiem zakupów. Za mną w kolejce ciężarna kobieta z dwoma rzeczami w rękach. Normalnie bym ją przepuściła. Nie zrobiłam tego. Nie umiałam, bo nagle poczułam falę gorąca od czubka głowy do stóp. Spojrzałam na zegarek, czy puls nie skacze. Niby okej. Ale wewnątrz robiło mi się coraz gorzej. Złapałam się tej taśmy w kasie, żeby jakoś się utrzymać i czułam paniczny wstyd, że na pewno wszyscy to widzą. Nikt nie widział. Nikt nie podszedł.
To był mój pierwszy atak paniki. Nie wiedziałam wtedy, że tak się nazywa. Pojechałam do mamy, napiłam się
wody, odpoczęłam, przeszło. Potem była runda wizyt u internisty, kardiologa, neurologa. Nic. Były kolejne ataki. Ukrywałam je, nikomu nie mówiłam.
Nie lubię do tego wracać ale to nie o moje lubię czy nie lubię chodzi, tylko o to że 1 na 8 osób cierpi na jakieś zaburzenie lękowe. To nie musi zmiatać z planszy tak jak w moim przypadku ale zdecydowanie każdy lęk utrudnia funkcjonowanie, często izoluje od znajomych, a nawet ogranicza możliwości. Moje ataki minęły parę lat temu, dzisiaj im mówię: do zobaczenia nigdy 😊
W odcinku Gosia mówi konkretnie jak sobie pomóc, kiedy udać się do specjalisty i kiedy warto zaakceptować, że niezbędne jest farmakoterapia.
Posłuchaj, może sobie lub komuś w pobliżu pomożesz. Link w komentarzu 👇🏼