26/07/2020
Dziś chciałabym się podzielić z Państwem swoimi przemyśleniami, doświadczeniami i wiedzą na temat psychoterapii on line, a raczej psychoterapii on line w dobie koronawirusa.
Najpierw o psychoterapii on line (za wikipedią): "online (inaczej e-terapia lub cyberterapia) – interakcja online z terapeutą podczas gdy klient i terapeuta są w oddzielnych miejscach i używają mediów elektronicznych do kontaktu ze sobą[1]. Taka komunikacja może mieć charakter synchroniczny (pacjent i terapeuta wymieniają wiadomości w tym samym czasie, np. podczas spotkania na czacie, wideokonferencji czy rozmowy) lub asynchroniczny (odpowiedź nadchodzi po pewnym czasie, jak np. w korespondencji e-mail, na forum internetowym)..."
Czy w formule psychoterapii on line w czasie epidemii można zobaczyć troskę o pacjenta (i o siebie) czy jej brak? Odpowiedzialność psychoterapeuty czy strach?
Słuchając opinii różnych osób słyszę głosy tych, którzy "wierzą" w koronawirusa i tych, którzy "nie wierzą". I tu miejsce na ważne, wg mnie zdanie, choroba (i walka z nią) to nie kwestia WIARY W CHOROBĘ, a WIEDZY NA TEMAT CHOROBY.
W przeszłości byłam zagorzałym przeciwnikiem formuły on line w psychoterapii - skoncentrowana byłam na negatywnych aspektach. Epidemia koronawirusa wymusiła na nas wszystkich zmianę perspektywy;
zmianę hierarchii wartości; wydobycie zasobów; uruchomienie/zastosowanie różnych, często nowych, mechanizmów adaptacyjnych; zmianę sposobu życia, zmianę spędzania czasu, zmianę funkcjonowania itp.
Słuchając wielu specjalistów (wirusologów, epidemiologów), rozmawiając z zaprzyjaźnionymi lekarzami, czytając dostępną literaturę, rozważając realne zagrożenia dla pacjentów przyjmowanych w formule wizyt stacjonarnych (od możliwości zakażenia/zakażenia się, przez bycie/stanie się wektorem epidemii czyli "przenoszącym" do ewentualnej, w przypadku wykrycia zakażenia w gabinecie, złamania tajemnicy zawodowej czyli obowiązku udostępnienia Sanepidowi nazwisk przyjętych pacjentów) zobaczyłam w tej formule - cenne, alternatywne rozwiązanie; zobaczyłam w psychoterapii on line alternatywne rozwiązanie dla pracy, którą wykonuję. Są zawody/obszary, w których formuła on line nie może być stosowana skutecznie: fizjoterapia, badania diagnostyczne i in. Myślę też o lekarzach, w tym lekarzach rodzinnych (przyjmujących metodą mieszaną/hybrydową: czyli on line i stacjonarnie ). Słyszę coraz więcej oburzonych/oskarżających głosów: "że się boją, "że się pozamykali"...Szkoda, że nikt nam, pacjentom, nie tłumaczy i nie pokazuje drugiej strony medalu - że pewnie gdyby nie ta formuła, to służba zdrowia byłaby sparaliżowana, że to w trosce o pacjentów, że to nie strach lecz odpowiedzialność (i zalecenia Ministerstwa Zdrowia). Ale nie o tym ten post, chociaż widzę w tym temacie ogromną lukę edukacyjno - informującą pacjentów.
Moje i moich pacjentów doświadczenie pokazuje, że psychoterapia on line może być alternatywną psychoterapią, dla tej prowadzonej w gabinecie, prowadzoną z powodzeniem, z wymiernymi efektami. Widzę niedoskonałości, ale widzę też korzyści.
Ważne, by mieć przekonanie, że decyzja którą się podjęło, jest najlepszą z decyzji, które w danym czasie i okolicznościach można było podjąć. Ja na ten czas/etap epidemii, mam i mam też w sobie szacunek dla tych, którzy podejmują inne decyzje oraz podziw dla tych, którzy o formule pracy (zgodnej z własnymi przekonaniami) zadecydować nie mogli/nie mogą.