08/05/2026
Pewien mój komentarz zmotywował mnie do wpisu:
Drodzy Rodzice,
Oddajecie terapeutom, logopedom, pedagogom i różnym specjalistom swoje największe skarby - własne dzieci.
Wiem, że często robicie to z ogromną nadzieją. Czasem z bezradności. Czasem po wielu nieprzespanych nocach, po wielu diagnozach, konsultacjach, próbach i rozczarowaniach. Szukacie pomocy tam, gdzie ktoś obiecuje, że „wie, co robić”.
Dlatego proszę pytajcie specjalistów, po co robią to, co robią.
Pytajcie logopedę:
„Po co jest to ćwiczenie?”
„Czemu ma służyć ten masaż?”
„Jakie struktury są stymulowane?”
„Jaki jest cel terapii?”
„Po czym poznamy, że to działa?”
„Co mogę robić w domu?”
„Dlaczego dziecko reaguje tak silnie?”
„Czy jest inna droga?”
Nie piszę tego po to, żeby podburzać rodziców przeciwko terapeutom
Zbyt często nadal spotykam dzieci, które przez dwa lata chodzą na terapię logopedyczną, a głównym działaniem są „masażyki”. Kiedy rodzic pyta, jakie mięśnie, jakie struktury, jaki cel i jaki mechanizm działania za tym stoi - nie dostaje odpowiedzi.
Zbyt często słyszę też historie o dzieciach trzymanych siłą, „bo inaczej się nie da”. A kiedy rodzic pyta, czemu ma to służyć, słyszy, że dziecko „manipuluje”, „wymusza” albo że „trzeba je złamać”.
Nie. Dziecka nie trzeba łamać.
Oczywiście, są wspaniali specjaliści. Mądrzy, uważni, pokorni, stale uczący się, szukający przyczyny, a nie tylko sposobu na zachowanie. Są logopedzi, terapeuci, psycholodzy, pedagodzy i fizjoterapeuci, którzy wykonują piękną, odpowiedzialną pracę.
Ale są też tacy, którzy działają bez refleksji, bez celu, bez wyjaśnienia. Bez szacunku do granic dziecka.
Tak jest w każdym zawodzie. Wśród lekarzy, nauczycieli, terapeutów, psychologów, pedagogów- są ludzie świetni i są ludzie, którym nie powinniśmy oddawać dzieci bez zadawania pytań.
Dlatego proszę: nie bójcie się pytać.
Dobry specjalista nie obrazi się na pytanie, wyjaśni.
Dobry specjalista nie będzie budował swojej pozycji na strachu rodzica i nie będzie tłumaczył przemocy „terapią”.
Ten tekst nie jest przeciwko terapeutom. To jest tekst przeciwko bylejakości, przemocy ukrytej pod słowem „terapia” i praktykom, których nikt nie potrafi rodzicowi sensownie wyjaśnić.