27/05/2026
Na treningu obowiązuje zasada: co się dzieje na treningu, zostaje na treningu…
Chyba że Kaśka ma telefon i Facebooka w zasięgu 😂 wtedy „tajemnica” żyje jakieś 3 minuty i już jest w internecie, podpisana, oznaczona …
Historia inspirowana wydarzeniami, których nikt oficjalnie nie potwierdził .
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób jest całkowicie przypadkowe… 😉
Poranek w lesie był aż za spokojny. Mgła wisiała między drzewami, kijki rytmicznie stukały o ścieżkę, a instruktorka Ewa prowadziła swoją ekipę jak zawsze pewnym krokiem.
-Dziewczyny, dziś robimy mocniejsze tempo! – rzuciła z energią.Kasia poprawiła opaskę na głowie, Monika już rozgrzewała ramiona, a reszta grupy gadała i śmiała się półprzytomnie o szóstej rano.
Tylko Magda wyglądała… dziwnie.
Duże okulary przeciwsłoneczne mimo braku słońca. Rozmazany brokat na policzku. Jeden but inny od drugiego.
– Magda, wszystko okej? – spytała Ewa podejrzliwie.
– Jasneee… ja jestem dziś bardzo sportowa – odpowiedziała, lekko się chwiejąc.
Po dwóch kilometrach zrobiło się dramatycznie. Magda nagle zatrzymała się, złapała za drzewo i powiedziała szeptem:
– Ewa… ja chyba nie dam rady…
Cała grupa zamarła.
– Co się dzieje?!
– Słabo ci?!
– Dzwonić po pomoc?!
Magda zdjęła okulary bardzo powoli.
– Bo ja… wróciłam z Juwenaliów o czwartej rano… i chyba nadal słyszę techno.
Zapadła cisza.
A wtedy z plecaka Magdy nagle odezwał się głośnik Bluetooth:
BAJM – Biała Armia Remix Techno 2026”.
Ewa spojrzała na grupę, westchnęła i powiedziała:
– Dziewczyny… zmiana planu treningu. Robimy marsz interwałowy do rytmu.
I pięć minut później dziesięć kobiet maszerowało przez las w idealnym tempie do klubowego beatu, a Magda prowadziła rozgrzewkę z patykiem zamiast kijka.;)))))