18/11/2024
W nocy możliwe są rzeczy, które dniom się nie śniły.
Siedzę sobie w gabinecie zapuszczając korzenie stóp w miękkości dywanu.
Nieustannie przypomina mi on delikatność trawy.
Bezpieczeństwo ziemi.
Muskanie dotykiem.
Ten rok miał być o czymś innym.
O kwitnięciu, pełni, świetle.
A ja przecież miałam taki ładny plan na to kwitnięcie :)
I jak to z planami bywa, ten rok był o czymś zupełnie innym.
Tak często był o braku miękkości, pełni i światła.
Był za to o uczeniu się siebie na nowo.
O wsłuchiwaniu się w najlżejsze szepty każdej najmniejszej komórki mojego opowiadającego ciała.
O bliskości siebie, za którą nawet nie miałam śmiałości tęsknić.
O kwitnięciu w ciemnościach.
Jak dobrze tu być.
W nocy możliwe są rzeczy, które dniom się nie śniły.
Patrzę na fotel stojący naprzeciw.
Z ogromną wdzięcznością i poruszeniem za wszystkie historie w nim pozostawione.
Wszystkie drgnienia serca, łzy i śmiech.
Wszystkie westchnienia i tęsknoty.
Wszystkie litery, przecinki i kropki.
Za to wszystko, co trudne. I za to, co przyjemne.
Za każdy moment rozmowy. Za każdy moment ciszy.
Jestem gotowa na Nowe.
Jeśli i Ciebie wzywa gotowość na Nowe – zapraszam.
Rozgość się.
P.s. Zapraszam Was na terapię do gabinetu na Sołaczu i na Dąbrowskiego. Szukajmy prześwitów