21/11/2025
No nie wiem czy Heliodor Święcicki byłby zadowolony z takiego udekorowania. Nie jestem pewna czy wiedział, ze bliskosc z noworodkiem to podstawa rozwoju, ze noworodki maja uczucia, ze potrzebują swoich rodziców nawet jeśli ważą 900 gramów (a może właśnie dlatego).
Nie wiem czy lubię Dzien Wczesniaka.
Jednocześnie traktuje go jako święto, okazje do pokazywania światy ze gdzieś,w zamknięciu w szpitalach, niewidoczni przez wiele tygodni istnieją maleńcy ludzie i ich rodzice, ze jests miłość i lek, ze jest personel ktory umie zakładać malenkie rurki, które oddychają za kogoś kto sam zupelnie nie umie, ze praca położnej i pielęgniarki neonatologicznej to nie tylko zmienianie pieluszek i tulenie ale wiele więcej (choć odpowiednia zmiana pieluszki potrafi chronić rozwijajacy sie mózg i to batdzo duzo).
Zawsze mi jednak w ten dzien trudno.
Nie lubię opowieści o małych, dzielnych wojownikach.Zadne dziecko nie powinno byc takie dzielne i nie powinno o nic walczyć, nie powinniśmy tego od niego wymagac...wiec wynikałoby z tego ze nie ma czego świętować.
Wolałabym zeby to nie było święto wojowników, tylko kruchości i czułości.
A moze jednego i drugiego.
Brakuje mi niuansowania, wielowymiarowości...
Brakuje mi myślenia o rodzicach w kryzysie a nie tylko dzielnych, wdzięcznych albo wymagających pacjentach...
Ciekawe co by na to powiedzial Heliodor...obwieszony fielotowymi balonami...choć w życiu nie widział, żadnego wczesniaka w inkubatorze.