02/05/2026
To nie impreza jest problemem.
To to, co robisz przed nią.
Znasz ten schemat?
Odchudzasz się przed ważną imprezą -> bierzesz się za siebie -> zaciskasz żeby, aby wytrwać w przegładzaniu się -> wyszczuplona o 3-4kg idziesz głodna na imprezę
bo przecież:
„będzie można się w końcu się najeść”
A potem?
💥 tracisz kontrolę
💥 jesz więcej niż chciałaś
💥 czujesz się ciężko
💥 następnego dnia ważysz 3kg więcej
To nie brak silnej woli.
To głodny organizm, który w końcu dostaje jedzenie
i robi dokładnie to, do czego jest zaprogramowany — nadrabia.
Gdzie jest błąd?
W błędnych założeniach.
➡️ ile imprez jeszcze będziesz w trybie odchudzania-przetrwania?
➡️ile razy będziesz czuła brak kontroli nad jedzeniem i wyrzuty sumienia po?
W zaciskaniu zębów być może jesteś Mistrzynią, ale w szanowaniu swojego ciała – Uczennicą.
Przekraczanie swojego ciała i niesłuchanie prawdziwych sygnałów głodu i sytości jest błędna strategią, która prowadzi do wiecznego poczucia bycia na diecie i wielokrotnej utraty poczucia kontroli nad jedzeniem i posmaku „porażki”.
Twoje ciało nie jest narzędziem do sterowania, ale kimś do zaopiekowania i życia w zgodzie.
Diety są jak boks. Traktujesz swoje ciało jak worek treningowy.
Testujesz:
➡️ do jakiego momentu można go przegłodzić
➡️ do jakiego momentu możesz zapełnić się jedzeniem (np.na imprezie) jak kosz na odpadki.
Szanowanie ciała i słuchanie swoich potrzeb jest odpowiedzią na notoryczne przejadanie się.
Zadaj sobie codziennie pytanie: Czy chcę traktować swoje ciało jak kosz na odpadki?
Odpowiedź niech kieruje Twoimi wyborami żywieniowymi.
Jeśli „przestałaś umieć w diety” to znaczy, że nie rozumiesz jak działa Twój organizm i czego potrzebuje. Można schudnąć bezpiecznie i z poszanowaniem swojego ciała (i swoich emocji)
Napisz w komentarzu cyferkę od 1 do 10 jak bardzo chciałbyś móc zjeść na imprezie tyle ciasta ile chcesz bez objadania.
Ja kiedyś dałabym 10, a dziś po prostu tak robię.