Aga Werno. Rozmowy terapeutyczne dla młodzieży i osób dorosłych

  • Home
  • Aga Werno. Rozmowy terapeutyczne dla młodzieży i osób dorosłych

Aga Werno. Rozmowy terapeutyczne dla młodzieży i osób dorosłych cześć, jestem Aga
i zapraszam cię do wspólnej podróży
w kierunku twojego sedna

tel 792 443 604

uprzejmie państwa informuję, że mój mail i telefon pozostaną nieaktywne do 7.01 - od jakiegoś czasu wyciszam układ nerwo...
31/12/2025

uprzejmie państwa informuję, że mój mail i telefon pozostaną nieaktywne do 7.01 - od jakiegoś czasu wyciszam układ nerwowy na mojej ukochanej maderze 🥰 między innymi dlatego, że głęboko wierzę, że z pustego to i salomon nie naleje 😈

życzę wszystkim wam tego, czego życzę i sobie: abyśmy w tym 2026 umieli być blisko, ale nie za blisko; żebyśmy widzieli dobro, ale nie tylko dobro; żebyśmy wiedzieli że granica to niekoniecznie zawsze musi być mur z drutem kolczastym.
zdrowego balansu pomiędzy skrajnościami nam życzę 🥳

bądźcie zdrowi!

JAK ZOSTAŁAM TERAPEUTĄ - a co tam, odpowiem, chociaż nikt nie pyta 😂mam przed oczami taką scenkę: siedzę z 10 lat temu n...
24/11/2025

JAK ZOSTAŁAM TERAPEUTĄ - a co tam, odpowiem, chociaż nikt nie pyta 😂

mam przed oczami taką scenkę: siedzę z 10 lat temu na swojej terapii własnej, jakoś w połowie studiów psychologicznych, i nawijam mojej terapeutce:
- jesuuuu nie wiem jak pani może pracować z tymi wszystkimi borderami, narcyzami, to musi być straszne, masakra, współczuję, JA BYM NIGDY TAK NIE MOGŁA
na co ona, uśmiechając się pod nosem:
- mhmmmm...

parę lat później, po skończonej już terapii, idę do niej na checkout i opowiadam:
- noo i pracuję obecnie z zaburzeniami osobowości, nie wiem jak to możliwe ale głównie borderline 🙆‍♀️
na co ona, z zerowym zdziwieniem i takim samym uśmiechem:
- mhmmm...

--
a zaczęło się tak, że najpierw skończyłam studia z chemii, i jeszcze jako studentka dorabiałam sobie pomagając w nauce ludziom chcącym dostać się na kierunek lekarski. z czasem z zajęć indywidualnych powstały grupy, gdzie w przerwach od syntez alkoholi i fenoli zajmowaliśmy się trudnościami dnia codziennego, które moi nastolatkowie jakoś nadspodziewanie chętnie ujawniali.

przeżyliśmy w tych grupach chyba wszystko co się da: rozwody rodziców, diagnozy onkologiczne, śmierć matki, rozpady relacji romantycznych, samobójstwa wśród rówieśników... ale też i radości z osiągnięć małych i dużych, budowanie nowych przyjaźni i miłości, no po prostu wszystko. część moich relacji z ludźmi z wtedy trwa do dziś i bardzo się z tego cieszę ❤️

wtedy zobaczyłam, że umiem wspierać, w tym szczególnie nastolatków. zawsze było mi łatwo zrozumieć wewnętrzny chaos i pogmatwanie osób w kryzysie dojrzewania, i bardzo karmiło mnie poczucie, że poza tłumaczeniem dlaczego azot w powietrzu nie reaguje z tlenem z powietrza, mogę tym ludziom zaoferować jeszcze coś zupełnie innego.

to poczucie, że mam wewnętrzne predyspozycje do bycia przy innych, nałożyło się z małą przygodą onkologiczną, w trakcie której poznałam onkolożkę eli, a eli kazała mi iść na studia i przyjść do niej na staż 😁 tak oto, od początku studiów uczyłam się i teorii, i praktyki, wolontaryjnie działając wokół pacjenta onkologicznego.

no a potem było już z górki: obrona, kurs tsr, kurs wtts, i tak oto jestem za półmetkiem kcp... nadal pracuję dużo z młodzieżą, ostatnio nie odpalam grup wsparcia, nie mam za bardzo kiedy, ale bardzo bym chciała do tego wrócić ❤️ bo musicie wiedzieć, że zanim przyjmowałam pacjentów indywidualnie, pracowałam z grupami. i to było super fajne i super inne doświadczenie.

czasami bardzo się dziwię jak to się w ogóle mogło wydarzyć: z dobrze prosperującej nauczycielki chemii stać się po czterdziestce nieopierzonym terapeutą... nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale dobrze mi z tym bardzo. 😁 i mam nadzieję, że w takim właśnie mixie robienia wielu różnych rzeczy dla dobra świata, przyjdzie mi jeszcze pracować dłuugo długo.

ściskam!

--
aga werno
ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

w dużych i dobrych emocjach wam to piszę, choć po zdjęciu nie widać 😂, odwiedziłam właśnie miejsce, w którym dawno dawno...
18/11/2025

w dużych i dobrych emocjach wam to piszę, choć po zdjęciu nie widać 😂, odwiedziłam właśnie miejsce, w którym dawno dawno temu pierwszy raz rozmawiałam z pacjentem i pierwszy raz z nim milczałam - czyli poradnię onkologiczną, którą wolontaryjnie wspierałam.

jeśli ktoś z was jest tu od początku, z pewnością pamięta srogo postrzeloną kierowniczkę mirkę 🥰, bez której ten wolontariat nie byłby możliwy, bo zaufała mi w ciemno, na podstawie kilku maili wymienionych gdy jeszcze byłam pacjentką,
oraz eli - onkolożkę, która mnie w ten cały świat wprowadziła w równie ciemno, bo też kiedyś byłam jej pacjentką.

do dzisiaj mamy kontakt, dzięki bezbrzeżnej życzliwości eli moja połamana w górach noga mogła się niedawno zrastać pod nadzorem najlepszych specjalistów, no a eli... właśnie przed sekundą ściskałyśmy się jak dzieci na środku chodnika w centrum poznania ❤️ nie widujemy się za często, ale zawsze gdy mamy kontakt, jest mi ciepło na duszy. wiem że eli to przeczyta, i wiem że to dla eli nic nowego, ale i tak postanawiam to tu zakronikować - masz stałe miejsce w moim sercu dziewczyno, jako lekarz z wielką empatią i jako człowiek z wielką życzliwością dla innych.

gdyby nie wybuch pandemii, kto wie - może do dziś pracowałabym z pacjentami onkologicznymi? życie chciało inaczej, nie przeszkadza mi to, co nie zmienia faktu, że mam wielki sentyment do miejsca, które kiedyś dało mi szansę na poznanie zawodu psychologa tak blisko, jak tylko się da.

mam naprawdę dużo dużo szczęścia w życiu, do ludzi zwłaszcza. dzięki, świecie ❤️

--
aga werno
792443604
jestem magistrem psychologii, specjalność kliniczna (SWPS), ukończyłam kurs terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (poziom I i II) w INTEGRI, kurs psychoterapii systemowej (poziom I) w WTTS, obecnie jestem na 3 roku kursu psychoterapii psychodynamicznej w KCP.
swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej i grupowej oraz interwizji.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa.
należę do PTP, PTPPd, PSTTSR i WTTS.
oferuję konsultacje psychologiczne, wsparcie w kryzysie psychicznym oraz terapię indywidualną krótko- lub długoterminową.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
zapraszam!

O ROZSTANIACHchciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o pewnej różnicy, która najczęściej występuje już od początku procesu, a...
04/11/2025

O ROZSTANIACH

chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o pewnej różnicy, która najczęściej występuje już od początku procesu, a którą zaczęłam odczuwać dopiero teraz, gdy nabrałam więcej doświadczenia terapeutycznego, mianowicie - o tym, że pacjent przeżywa fantazje na temat końca terapii zazwyczaj nieco inaczej niż ja.

otóż najczęściej w momencie, gdy przychodzi do mnie pacjent, to ten pacjent cierpi. to jego cierpienie (obojętnie z jakiego powodu, czy to żałoba, czy lęk, czy trudności w relacjach czy cokolwiek innego) jest jego siłą napędową terapii, czyli zazwyczaj jest tak, że im bardziej pacjent cierpi, tym silniej pragnie się tego cierpienia pozbyć (choć nie zawsze, wiadomo, ale ja pracuję w gabinecie, a nie w szpitalu, więc zazwyczaj spotykam się z pacjentami zmotywowanymi cierpieniem).

taki więc pacjent wyobraża sobie koniec procesu jako cudowny moment, okraszony fanfarami i posypany brokatem, kiedy to w euforycznym nastroju będziemy się żegnać, będziemy się trykać szklankami z wodą i dziękować sobie nawzajem, a ja będę mu machała patrząc jak w podskokach biegnie na nową drogę życia niczym obsługa hotelu w cudownym white lotusie s01e01.

w miarę postępu terapii jednak, pacjent powinien zacząć dostrzegać rzeczywistość (w tym i proces terapeutyczny) w nieco mniej rozszczepiony sposób 😈, przez co zacznie do niego dobiegać, że koniec terapii to też rozstanie z kimś, kto szedł z nim przez życie przez ileśtam czasu. że to jest jakaś nieunikniona i zbliżająca się z sesji na sesję strata.

i tu następują dwie drogi: albo pacjent (świadomie lub nie) będzie chciał się przez tą stratą chronić, na przykład przez unieważnianie procesu, dystansowanie się, spłycanie tematów rozmowy, ucieczkę z terapii i inne takie,
albo jakoś ten lęk przed stratą wytrzyma i pozwoli sobie się zbliżyć i najadać w tej relacji jeszcze bardziej.

jeśli wybierze tę drugą opcję to oczywiście uzdrowi się bardziej, ale na końcu będzie trudno.
będzie trzeba poradzić sobie ze zbliżającymi się napisami końcowymi filmu.
będzie trzeba to przesmucić.
będzie trzeba w końcu podać sobie rękę ostatni raz.

dla mnie to jest bardzo bardzo przejmująca chwila.
jakbym wypuszczała dziecko w świat.
nie umiem wam tego tak do końca oddać słowami.

ehh, nie sądziłam, że będę miała w życiu aż tyle dzieci 😁

btw, wtf czemu ja tego posta ilustruję zdjęciem z kozą, any idea? 😂

paa!

--
aga werno
ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

"most people do have trauma, but they think they dont, just because they have very early definition of what trauma is. t...
15/10/2025

"most people do have trauma, but they think they dont, just because they have very early definition of what trauma is.
trauma is not only the bad that happened to you,
trauma is also THE GOOD THAT SHOULD HAPPEN BUT IT DOESNT"

(gabor mate i tim fletcher, healing days 2025)

też macie ciarki, gdy to czytacie?
brak tego, co było wam niezbędne do prawidłowego rozwoju psychicznego, to tak zwana 'little t trauma'.
brak uwagi.
brak bezwarunkowej miłości.
brak przestrzeni na doświadczanie życia.
brak czułości. brak bliskości.
brak emocjonalnego połączenia z innymi.

gdy tego nie ma, łatwo uwierzyć, że musisz być jakąś wybitnie popsutą osobą, niegodną miłości, niezdolną do bycia przyjętym takim jakim jesteś, więc zaczynasz doświadczać poczucia samotności i izolacji -> jesteś tym przerażony, ale nie możesz walczyć ani uciekać, bo nie pokonasz rodziców ani nie uciekniesz przed nimi (bo bez nich to już w ogóle zginiesz), więc zastygasz.
zamrażasz swoje pragnienia, wartości, potrzeby.
zaspokajasz innych, w nadziei na to, że ludzie w końcu cię zaakceptują i dostaniesz to wszystko z poprzedniego akapitu.

ale wtedy porzucasz siebie, uniewidzialniasz się, więc nie możesz zaspokoić tego podstawowego pragnienia nawet będąc uwielbianym przez wszystkich dookoła - i kółko się zamyka.

znajome?
ano, 80% traum to traumy złożone, wolnopłynące, takie właśnie little t traumy.
często niedoszacowywane, unieważniane.
a gabor mate mówi o nich z taką empatią i uważnością, że aż w środku robi się cieplej, ciało się rozluźnia, umysł uspokaja.

bardzo polecam spotkania z tym panem.
ja dziś zaczynam jego pierwszą książkę, w ukochanej kawiarni, stay in tacz 🔥

--
aga werno
ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

z okazji wczorajszego dnia zdrowia psychicznego, dziś o zdrowiu psychicznym PSYCHOTERAPEUTY 🥳otóż,dla mnie najważniejszy...
11/10/2025

z okazji wczorajszego dnia zdrowia psychicznego, dziś o zdrowiu psychicznym PSYCHOTERAPEUTY 🥳

otóż,
dla mnie najważniejszym aspektem pracy jest etyka zawodu. może wynika to głównie z moich wartości (oby!), a może z lęku przed pomyłką i konsekwencjami etc, a może z jeszcze innych nieuświadomionych obszarów - nie wiem, ale wiem na pewno, że myśląc o pracy z pacjentami, nadrzędnie świeci mi się hasło ETYKA, a dopiero później wszystkie inne obszary.

dlatego właśnie chociażby nie konsultuję młodzieży bez zgody rodziców, nie udostępniam rodzicom informacji pozyskanych od dziecka bez jego wiedzy i zgody, nie przyjmuję pacjentów z ryzykiem konfliktu roli... i tak dalej i tak dalej, ale nade wszystko, na pierwszym miejscu stoi i z tego miejsca nigdy nie spadnie: MOJE zdrowie psychiczne, mój dobrostan, moja samoświadomość wszelkich trudnych obszarów, które mogłyby jakoś wpływać na proces terapii... stale im się przyglądam, bo wiecie - to pacjent ma projektować swoje trudności na mnie, a nie ja na pacjenta. 😎

i tu dochodzimy do clue, ponieważ mój obecny kurs psychoterapii, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, wymaga ode mnie zrobienia dwuletniej terapii GRUPOWEJ: dwa lata, 12 osób (współkursantów) w grupie, spotkania raz w miesiącu po 10h dziennie, dwoje prowadzących (tzw mama i tata 😂), jeść nie można, pić nie można, scenariusza brak, tyyyyle się dzieje! 🥳

a u mnie sytuacja wygląda tak, że zrobiłam wcześniej kilkuletnią psychoterapię indywidualną, domkniętą w dobry, kojący sposób, w poczuciu bliskości z terapeutą, wdzięczności za te wszystkie wspólne lata ("dziękuję, że mnie pani nie zabiła. cieszę się, że udało mi się odwzajemnić tym samym" - napisałam jej na kartce pożegnalnej), i naprawdę miałam wtedy taką fantazję - albo raczej ILUZJĘ - że okej, to by było na tyle, jestem zdrowa i przeterapeutyzowana od A do Z, nic już tu nie ma do odkrycia, dziękujemy do widzenia.

i idę teraz już drugi rok do mojej grupy terapeutycznej, i nabieram coraz więcej pokory względem tego, czego nie wiem. że nigdy nie wiesz, ile masz drzwi do odkrycia za kolejnymi drzwiami. ta terapia grupowa pokazuje mi, jak odważać się na bliskość nie tylko w relacji 1:1, co wypracowałam w terapii indywidualnej, ale w relacji z grupą, która ma przecież zupełnie inną dynamikę: więcej osób, silne mechanizmy grupowe, ale też pewien specyficzny, jedyny w swoim rodzaju rodzaj kojenia - kojenie poprzez bycie wytrzymywanym ze swoimi ułomnościami przez cały ten organizm, jakim jest grupa.

kompletnie nie umiem wam oddać tego w słowach, ale absolutnie polecam każdemu takie doświadczenie, bo jest to zupełnie inna bajka niż terapia indywidualna - i rzeczy, których doświadczycie na grupie, nie zadzieją się w relacji 1:1 (i odwrotnie, oczywiście). dla mnie jest to ogromnie rozwijające doświadczenie, którego nie zamieniłabym na nic innego, mimo że na początku ogromnie żałowałam, że usunięto możliwość rezygnacji z tej terapii, jeśli ktoś przeszedł całościową terapię indywidualną.
a teraz jestem za to mega, mega wdzięczna.

i tak, będę smucić zakończenie tej grupy w czerwcu 🥹 ale pozostaję przy nadziei, że lepiej być blisko i osmucać straty, niż się przed tą bliskością racjonalnie chronić.

a na zdjęciu gabor mate, w trakcie healing days - wspaniała sprawa! opiszę wam wrażenia w następnej notce. ahoj!

--
aga werno

ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

to jest mój kot tytus, gdy siedzi cały schowany pod kołdrą, a ja nagle zaczynam udawać osła i robię I-OOO! 😂,no i mniej ...
30/09/2025

to jest mój kot tytus, gdy siedzi cały schowany pod kołdrą, a ja nagle zaczynam udawać osła i robię I-OOO! 😂,
no i mniej więcej tak samo wygląda pacjent, który doświadcza któregoś z najgrubszych rozczarowanio-zaskoczeń w terapii. 😉

kto był w długoterminowej i głębokiej terapii, ten wie, prawda?
ten moment kiedy połączysz się na przykład.z tym, że nie, nie przestaniesz po terapii cierpieć w swoim życiu, nie będziesz idealnie ogarniętym botem mającym stały nienaruszalny niczym zen.
że to była fikcja, którą cię karmiono, że tak w ogóle może się kiedykolwiek w życiu zadziać.
że to, co poszło nie tak, to nie jest sam fakt cierpienia, tylko sposób jego odczuwania i/lub podejścia do niego.

celowo napisałam "połączysz się", ponieważ "wiedzieć" to prawdopodobnie wiedziałeś gdzieś tam pod skórnie już wcześniej,
tak jak wszyscy wiemy, że umrzemy, albo że czasem będziemy opuszczani, albo wyśmiewani, i tak dalej.
ale moment, w którym przychodzi to p o c z u ć, gdy cały twój umysł przepełnia ta konkretna emocja: smutek, rozpacz, rozczarowanie - to jest moment niebywale ważny,
ponieważ choć to bolesne, to jesteś wtedy tak blisko sedna, jak tylko się da.
a być blisko sedna jest dobrze, bo to karmi.
jednakowoż, ponieważ wiąże się nam to z cierpieniem, potrafimy unikać sedna jak ognia, w terapii również.

i takie momenty, kiedy pacjent jest już gotowy p o c z u ć rozpacz, szok, obezwładnienie w związku z jakimś właśnie pojawiającym się sednem, są ogromnym skokiem rozwoju, i ogromnym paliwem dla bliskości.
mojej i pacjenta.
pacjenta i jego otoczenia.
jak kręgi na wodzie, idzie ta bliskość w świat. 🔥

aga werno

ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

tak sobie myślę o moich pacjentach, z którymi idę w terapii już któryś rok.z czym przyszli: z poczuciem bezsensu, z różn...
26/09/2025

tak sobie myślę o moich pacjentach, z którymi idę w terapii już któryś rok.
z czym przyszli: z poczuciem bezsensu, z różnego rodzaju lękami, z myślami rezygnacyjnymi, z wszelkiej maści nieumiejętnościami relacyjnymi... często z diagnozą nozologiczną w kieszeni i w głowie, umieszczającą ich w szufladkach typu borderline, adhd, i tym podobne.

i patrzę teraz na tych samych niby ludzi, którzy na skutek procesu pokopali trochę w swoim wnętrzu, i nagle odkrywają obszary, o których wcześniej nie mieli pojęcia,
i to są często obszary często trudne, wstydliwe,
ale też i nieuświadomione wczesniej zasoby.
że diagnoza, że objawy - okej, są ważne - ale to nie tam jest istota sprawy.
istota sprawy jest w tym, co odsłoniło się pod spodem.

widzę, jak ci ludzie próbują to wziąć.
wiecie, o co chodzi? jak próbują się z tym połączyć, dźwignąć to emocjonalnie, zgodzić się samemu ze sobą na to, że tak: mogę być trochę koślawy i trochę zdrowy jednocześnie.
że coś, co było wcześniej projektowane na innych, jest częścią mnie, i mimo że na razie nie umiem tego zmienić, to jednak za dzień, dwa, rok będzie to możliwe.
ale dopóki tego nie wezmę na klatę i nie uznam - zmiana się nie wydarzy.

te zmagania naszych wewnętrznych sił - czyli pragnienia, aby widzieć się niekoślawo + pragnienia, aby sobie ulżyć w cierpieniu poprzez wewnętrzną zmianę - są tak ludzkie i tak naturalne, że nie umiem się tym nie wzruszać w gabinecie.
mam czasami taką myśl, że chciałabym tego pacjenta podtrzymać, podeprzeć, zeby uwierzył, że wytrzyma swoje wewnętrzne apdejty... ale wtedy przychodzi kolejna myśl, że nie nie nie, halo halo, nie zrobię tego za pacjenta.
pacjent ma uwierzyć w siebie sam.
więc zostaje mi bardzo silnie wierzyć w niego. 🔥

ach, te lata wspólnych wędrówek... jakie to jest niezwykłe, pracować w tym zawodzie już taki kawał czasu. ❤️

--
aga werno
tel 792 443 604

ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!

ostatnio wyczulam się w świecie na życzliwość. wiecie, na te maleńkie proste gesty, które czasami żyją tylko cząstkę cza...
02/09/2025

ostatnio wyczulam się w świecie na życzliwość. wiecie, na te maleńkie proste gesty, które czasami żyją tylko cząstkę czasu, są bardziej tłem niż istotą sprawy, a jednak budują w nas coś przepięknego - poczucie bycia bezinteresownie obdarowanym.

zdeptując w ostatnich tygodniach dziesiątki kilometrów polskich i maderyjskich szlaków doświadczałam tego po stokroć. czy wiecie że na maderze, w najbardziej odludnych miejscach, potrafią stać szałasy z bananami i butelkami wody za jakieś grosze, tylko dlatego że miejscowy maderyjczyk postanowił zatroszczyć się o ludzi, którzy się tu zapuszczą, aby nie padli z głodu i pragnienia, mimo że praktycznie nie zarabia na tym ani grosza? wisi sobie po prostu karteczka "40 cent, obrigado" nad starym porcelanowym talerzykiem, na talerzyku kilka monet, zawsze się zastanawiam: czy to od dzisiejszych turystów, czy może jeszcze sprzed kilku dni...?
za każdym razem zabieram jakąś wodę albo banana, raz że banany na maderze są najpyszniejsze na świecie (zupełnie inne niż nasze! twarde i słodkie, mniam), a dwa - żeby lokalny maderyjczyk poczuł sens swojej życzliwości. żeby wiedział, że komuś tam uprzyjemnił kilkugodzinną wędrówkę z dala od knajp i sklepów. i mimo że nie wiem kto to jest, to zalęga się we mnie ziarno wdzięczności za tak okazaną życzliwość.

albo u nas w polsce: po złamaniu nogi czekam sobie w ortezie na świnickiej przełęczy na przyjaciółki, które poszły wyżej. z dołu od hali podchodzi para w wieku około 60tki, pytają jak wygląda szlak w stronę kasprowego, bo są pierwszy raz w tatrach, a pani ma trochę lęku wysokości... siadamy, rozmawiamy zanurzeni w totalnym niepośpiechu, dzielimy się czekoladą, pytam czy zrobić im zdjęcia, bo pan idzie z profesjonalnym sprzętem i uznaję, że to pewnie będzie dla nich fajna pamiątka :) słyszę ciepłe słowa o swojej determinacji wędrowania w ortezie, a potem żegnamy się ciepło - państwo ruszają w stronę kasprowego, ja zostaję czekać na dziewczyny.
i tyle. zupełnie nic takiego. ale ich wzajemna czułość, ich życzliwość, chęć takiego prostego, ale bardzo prawdziwego pobycia razem przez te kilka chwil zostanie ze mną do końca życia.

w procesach też się uczujniłam na życzliwość - czy pacjent ją widzi w swoim życiu? jak ją widzi, jak ją przeżywa? jaki sens jej nadaje? jak wysoko w rankingu ją trzyma? a może się jej boi - bo jeśli da za dużo, to może nie dostać z powrotem? a może się boi brać, bo musiałby docenić choćby chwilową więź? a to pobudza kruchość, wrażliwość, podatność na zranienia...

dla mnie życzliwość jest jak kolendra - oczywiście że mogę żyć bez kolendry, ale jakie to wszystko wtedy jałowe 😁

pielęgnujcie wzajemną życzliwość, tego wam życzę!
a.

[AKTUALIZACJA] ech, zamierzałam się wam pochwalić, że mam teraz dla was więcej miejsc w gabinecie, bo zmieniłam lokaliza...
25/03/2025

[AKTUALIZACJA] ech, zamierzałam się wam pochwalić, że mam teraz dla was więcej miejsc w gabinecie, bo zmieniłam lokalizację (nadal poznań) i jest tam więcej przestrzeni dla was,

ale niestety połamałam się w górach 🙆‍♀️ i przez najbliższe tygodnie mogę wam zaproponować wyłącznie sesje online, bo nawet wyjście do toalety jest dla mnie obecnie sporym wyzwaniem, ale nic to, wierzę że jakoś sobie z tym poradzimy 🥳

fanpejdż podumarł ostatnio, bo pracuję z wami bardzo dużo i nie zostaje mi zbyt wiele czasu na wirtuala, ale od maja odejdzie mi trochę obowiązków i wtedy postaram się do was wrócić z refleksjami na temat psychologii i mojej psychoterapeutycznej pracy, a przede wszystkim radości i trudności których cyklicznie doświadczam.

radości jest sporo, gdy idziemy z pacjentami do przodu, albo gdy odkrywam nowe perspektywy dzięki szkołom terapii albo dzięki książkom. cały czas apdejtuję swój warsztat pracy i badam w sobie jak chcę pracować, a co zupełnie nie jest ze mną zgodne. takich rozkmin mam sporo i mimo że nie zawsze wiem, co w danym momencie się w danym procesie zadziewa, to pomoc interwizyjna i superwizyjna pomaga mi się w tym wszystkim odnaleźć.

każdy pacjent jest inny mimo zbliżonych często objawów, i każdemu potrzebne są inne doświadczenia korygujące. staram się nie dać zwieść rutynie i przekonaniu, że "tak już kiedyś było, więc to o to samo chodzi". autentyczność, wnikliwość i umiejętność podtrzymania wątpliwości - to są moje drogowskazy w zawodzie i na razie dobrze mi się sprawdzają.

przeraża mnie ilość treści powielanych i generowanych przez ai w mojej branży, dlatego skupiam się na pracy w realu, i tam was też bardzo mocno zapraszam. nic mnie tak nie karmi zawodowo, jak bycie z wami na waszych wewnętrznych wyspach, przyglądanie się im, analizowanie z czym mamy do czynienia i po co wam to jest. ze złamaną nogą czy nie - nie zamierzam was w tych wędrówkach opuszczać. howgh! 🥳

[PO PRZERWIE]nie wrzucałam tutaj postów chyba z pół roku.nie miałam weny, w moim odczuciu nie byłoby to autentyczne klec...
08/01/2025

[PO PRZERWIE]
nie wrzucałam tutaj postów chyba z pół roku.
nie miałam weny, w moim odczuciu nie byłoby to autentyczne klecić coś na siłę, chociaż algorytmy fejsbuka są bezwzględne i wiem, że działam wtedy przeciwko rozwojowi zawodowemu tutaj.
no nic, pragnę państwa zawiadomić, że nie będzie tu nigdy niczego, co by miało wymiar stricte marketingowy, co by nie oddawało prawdziwie tego co myślę czy czuję.
nigdy nie będzie tutaj niczego generowanego przez ai również.

to zdjęcie które państwo widzicie powstało po moim powrocie do gabinetu po pięciu tygodniach przerwy. to jest zdjęcie z ośrodkowej kuchni.
zrobiłam je w wyniku poruszenia, że znów tam jestem, że wracam do realnego kontaktu z pacjentem, po tym jak nagle sama stałam się pacjentem, tylko że medycznym, i ni z tego ni z owego doświadczałam całego spektrum pomocy od specjalistów i nie tylko, dzięki czemu po raz pierwszy w życiu zobaczyłam jakie to jest ważne czasami być bezradną, niesprawną, i mimo tego móc liczyć na czyjeś autentyczne wsparcie.

odwróciły mi się role.
to było piekielnie ważne doświadczenie, z zawodowego punktu widzenia również.

gdybyście mnie państwo zapytali, do czego dąży psychoterapia którą uprawiam, to zamykając się w jednym słowie powiedziałabym: do WYTRZYMYWANIA.
pacjent po terapii (pełnej, a nie przerwanej) generalnie w y t r z y m u j e bez siania spustoszenia w sobie lub wokół siebie.
dla mnie było to swego rodzaju odkrycie w 2024 - że cokolwiek by pacjent nie zgłaszał na starcie, cokolwiek by mu psychiatra z eFów nie wpisał, jakkolwiek nie wyglądałaby jego historia, w naszej psychoterapeutycznej podróży dążymy do WYTRZYMYWANIA... nie że tylko do tego, ale bez tego procesu nie zakończymy.
chyba 😁

chciałabym bywać tu z państwem częściej, sporo pacjentów mam z tego bloga, sporo się dzięki niemu w moim życiu zadziało.
może tak się wydarzy w 2025?
niezmiennie zapraszam do gabinetu. w kwestii mojej motywacji do pracy, zaciekawienia drugim człowiekiem, nic się nie zmieniło.

wszystkiego dobrego!

*** skąd wiemy, że proces terapeutyczny dobiegł końca? ***spojler: nie, nie po tym, że objawy ustąpiły, a przynajmniej n...
23/08/2024

*** skąd wiemy, że proces terapeutyczny dobiegł końca? ***

spojler: nie, nie po tym, że objawy ustąpiły, a przynajmniej nie tylko po tym:)

moi mili, w nurcie psychodynamicznym, oprócz oczywistego celu terapii jakim jest w/w, zawsze dążymy także do zapdejtowania mechanizmów obronnych do takich, które są bardziej konstruktywne dla pacjenta i dla jego relacji. czyli do mechanizmów wyższego rzędu, oraz oczywiście do zwiększenia samoświadomości, oraz do lepszego wglądu w siebie.

z tymi mechanizmami obronnymi to jest tak, że dzielimy je na dwie główne grupy:

- mechanizmy oparte na rozszczepieniu - czyli takie, które unieważniają kawałek rzeczywistości, czyli sprawiają że pacjent łączy się tylko z jakąś częścią siebie lub innych, a tę drugą niepożądaną część umieszcza gdzie indziej.
mechanizmy oparte na rozszczepieniu, czyli tak zwane PRZYDUPASY ROZSZEPIENIA (kocham tę nazwę, z mąchocic ją przywiozłam 😂) to chociażby idealizacja i dewaluacja, projekcja, identyfikacja projekcyjna i kilka innych.
ogólnie rozszczepienie jest mechanizmem mocno prymitywnym, który zazwyczaj wywołuje sporo cierpienia albo w pacjencie albo w jego bliskich.

-mechanizmy oparte na wyparciu - czyli takie, dzięki którym pacjent jest w stanie dostrzegać rzeczywistość w sposób złożony (czyli nie rozszczepia), ale ta rzeczywistość (czy bardziej jej dany aspekt) jest wtedy tak konfliktowa lub tak trudna do uniesienia, że trzeba ją jakby usunąć ze świadomości. mamy też oczywiście PRZYDUPASY WYPARCIA czyli na przykład intelektualizację, racjonalizację, i inne.

pacjent w wyniku terapii uzyskuje na tyle stabilną i zintegrowaną strukturę JA, że jest w stanie mniej rozszczepiać a więcej wypierać, a przy dobrych wiatrach przejdzie na jeszcze bardziej zaawansowane mechanizmy obronne typu altruizm czy poczucie humoru, i wtedy ja jako terapeuta odczuwam tę zmianę w tak zwanym przeciwprzeniesieniu.
pacjent też oczywiście tę zmianę odczuwa, ponieważ mniej jest w jego życiu nieadekwatnego cierpienia i poprawiają się jego relacje, no i powinny też ustępować objawy (obojętnie jakie by one wcześniej nie były).

tak więc mili moi, decyzja o zakończeniu terapii jest wspólnym ustaleniem pacjenta i terapeuty.
jeśli pacjent chce zakończenia terapii bo objawy ustąpiły, a terapeuta nie czuje tego w przeciwprzeniesieniu, to zazwyczaj traktujemy to bardziej jako przerwanie niż zakończenie terapii. dlaczego? ponieważ bez apdejtu mechanizmów obronnych nie dochodzi do zmiany struktury osobowości, a redukcja objawu może być efektem jakichś chwilowych czynników i u pacjenta osobowościowego raczej nie będzie długotrwała.

taka sytuacja:)

ja zaś aktualnie oprócz prowadzenia terapii zajmuję się wzmacnianiem zdrowej struktury osobowości u mojego małego tytusa, którego widzicie na zdjęciu. pobraliśmy go ze Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Buku
i póki co obserwuję w moim kitku bezpieczny styl przywiązania oraz mechanizm idealizacji opiekuna, no ale w tym wieku to jeszcze całkowicie normalne 😂
pa!

Address


Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Aga Werno. Rozmowy terapeutyczne dla młodzieży i osób dorosłych posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Aga Werno. Rozmowy terapeutyczne dla młodzieży i osób dorosłych:

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram