11/10/2025
z okazji wczorajszego dnia zdrowia psychicznego, dziś o zdrowiu psychicznym PSYCHOTERAPEUTY 🥳
otóż,
dla mnie najważniejszym aspektem pracy jest etyka zawodu. może wynika to głównie z moich wartości (oby!), a może z lęku przed pomyłką i konsekwencjami etc, a może z jeszcze innych nieuświadomionych obszarów - nie wiem, ale wiem na pewno, że myśląc o pracy z pacjentami, nadrzędnie świeci mi się hasło ETYKA, a dopiero później wszystkie inne obszary.
dlatego właśnie chociażby nie konsultuję młodzieży bez zgody rodziców, nie udostępniam rodzicom informacji pozyskanych od dziecka bez jego wiedzy i zgody, nie przyjmuję pacjentów z ryzykiem konfliktu roli... i tak dalej i tak dalej, ale nade wszystko, na pierwszym miejscu stoi i z tego miejsca nigdy nie spadnie: MOJE zdrowie psychiczne, mój dobrostan, moja samoświadomość wszelkich trudnych obszarów, które mogłyby jakoś wpływać na proces terapii... stale im się przyglądam, bo wiecie - to pacjent ma projektować swoje trudności na mnie, a nie ja na pacjenta. 😎
i tu dochodzimy do clue, ponieważ mój obecny kurs psychoterapii, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, wymaga ode mnie zrobienia dwuletniej terapii GRUPOWEJ: dwa lata, 12 osób (współkursantów) w grupie, spotkania raz w miesiącu po 10h dziennie, dwoje prowadzących (tzw mama i tata 😂), jeść nie można, pić nie można, scenariusza brak, tyyyyle się dzieje! 🥳
a u mnie sytuacja wygląda tak, że zrobiłam wcześniej kilkuletnią psychoterapię indywidualną, domkniętą w dobry, kojący sposób, w poczuciu bliskości z terapeutą, wdzięczności za te wszystkie wspólne lata ("dziękuję, że mnie pani nie zabiła. cieszę się, że udało mi się odwzajemnić tym samym" - napisałam jej na kartce pożegnalnej), i naprawdę miałam wtedy taką fantazję - albo raczej ILUZJĘ - że okej, to by było na tyle, jestem zdrowa i przeterapeutyzowana od A do Z, nic już tu nie ma do odkrycia, dziękujemy do widzenia.
i idę teraz już drugi rok do mojej grupy terapeutycznej, i nabieram coraz więcej pokory względem tego, czego nie wiem. że nigdy nie wiesz, ile masz drzwi do odkrycia za kolejnymi drzwiami. ta terapia grupowa pokazuje mi, jak odważać się na bliskość nie tylko w relacji 1:1, co wypracowałam w terapii indywidualnej, ale w relacji z grupą, która ma przecież zupełnie inną dynamikę: więcej osób, silne mechanizmy grupowe, ale też pewien specyficzny, jedyny w swoim rodzaju rodzaj kojenia - kojenie poprzez bycie wytrzymywanym ze swoimi ułomnościami przez cały ten organizm, jakim jest grupa.
kompletnie nie umiem wam oddać tego w słowach, ale absolutnie polecam każdemu takie doświadczenie, bo jest to zupełnie inna bajka niż terapia indywidualna - i rzeczy, których doświadczycie na grupie, nie zadzieją się w relacji 1:1 (i odwrotnie, oczywiście). dla mnie jest to ogromnie rozwijające doświadczenie, którego nie zamieniłabym na nic innego, mimo że na początku ogromnie żałowałam, że usunięto możliwość rezygnacji z tej terapii, jeśli ktoś przeszedł całościową terapię indywidualną.
a teraz jestem za to mega, mega wdzięczna.
i tak, będę smucić zakończenie tej grupy w czerwcu 🥹 ale pozostaję przy nadziei, że lepiej być blisko i osmucać straty, niż się przed tą bliskością racjonalnie chronić.
a na zdjęciu gabor mate, w trakcie healing days - wspaniała sprawa! opiszę wam wrażenia w następnej notce. ahoj!
--
aga werno
ukończyłam psychologię (spec. kliniczna) na SWPS
a następnie podstawowy i zaawansowany kurs terapii w nurcie TSR oraz kurs podstawowy w nurcie systemowym w WTTS.
aktualnie szkolę się trzeci rok w nurcie psychodynamicznym w KCP.
należę do PTP, WTTS, PTPD i PSTTSR.
pracuję zgodnie z kodeksem etycznym psychologa,
a swoją pracę poddaję regularnej superwizji indywidualnej, superwizji grupowej oraz interwizji.
pracuję w gabinecie w Poznaniu oraz online.
informacje i zapisy telefonicznie 792 443 604.
serdecznie zapraszam!