27/11/2017
"Zamiast na 110%, robiłam coś na 100, a potem na 95, i na 90. Przestałam być najlepszą wersją siebie, a pozostałam wystarczająco dobrą. I obserwowałam. Reakcje odbiorców, swoje samopoczucie, proporcję pomiędzy krytyką i zachwytem. I wiesz co? Nie ma różnicy. Możesz mi nie wierzyć, ale naprawdę tak było. Nawet, gdy robiłam coś na 110%, zawsze znalazł się ktoś, dla kogo to było niewystarczająco dobre. Bo tak już po prostu jest. Nie jestem w stanie spełnić wszystkich pokładanych we mnie oczekiwań. I nie ma to nic wspólnego z tym, czy robię coś na 100 czy na 80% swoich możliwości."
Ciekawy tekst o odpuszczaniu sobie, perfekcjonizmie i spełnianiu oczekiwań innych.
To jest moje n-te podejście do tego tekstu. Gdy czytam Wasze komentarze na blogu, pod wpisami na Facebooku czy Instagramie, w grupie, które zaczynają się od “jak poradzić sobie z…”, to w większości przypadków mam ochotę krzyknąć “odpuść sobie, proszę!”. Odpuszczanie. Jedna z tych rzeczy, które pozor...