Kołyska - wsparcie wczesnego rodzicielstwa

Kołyska - wsparcie wczesnego rodzicielstwa Wsparcie terapeutyczne rodziców na wczesnym etapie rodzicielstwa. Psychoanalitycznie zorientowana terapia diady rodzic - niemowlę.

Dobry czas ... z przestrzenią na Parents Infant Psychotherapy 💛
03/03/2026

Dobry czas ... z przestrzenią na Parents Infant Psychotherapy 💛

O porodzieO połoguO aborcjiO karmieniuO towarzyszeniu przy porodzieSpanie razem czy osobnoO jedzeniu słodyczyO potrzebac...
23/02/2026

O porodzie
O połogu
O aborcji
O karmieniu
O towarzyszeniu przy porodzie
Spanie razem czy osobno
O jedzeniu słodyczy
O potrzebach matki
O rozczarowaniu i żałowaniu..
Z perspektywy matek z różnych stron świata.
Książka, która normalizuje.
Skoro praktyki okołoporodowe i macierzyńskie są tak zróżnicowane w świecie to może znaczy, że nie ma dobrze czy źle, jest po prostu odpowiednio dla tej mamy, dla tego dziecka, dla tej rodziny.

Polecam mamom w ciąży i rodzicom na starcie rodzicielstwa.
Dla odciążenia.
Dla oddechu.

11/02/2026
Od września 2025 biorę udział w seminarium obserwacji niemowląt u Anny Faber. Dziś rozpoczęłam własne doświadczenie obse...
10/02/2026

Od września 2025 biorę udział w seminarium obserwacji niemowląt u Anny Faber.

Dziś rozpoczęłam własne doświadczenie obserwacji, którą będę kontynuować przez najbliższy rok.

Dziękuję każdej osobie, która wsparła mnie w poszukiwaniach rodziny chętnej do udziału w obserwacji.

Rodzicu, jeśli Twoje niemowlę:➡ często płacze i trudno je ukoić,➡ słabo reaguje na otoczenie,➡ nie szuka bliskiego konta...
09/02/2026

Rodzicu, jeśli Twoje niemowlę:

➡ często płacze i trudno je ukoić,
➡ słabo reaguje na otoczenie,
➡ nie szuka bliskiego kontaktu z najbliższymi opiekunami,
➡ jest niezainteresowane zabawą i poznawaniem świata,
➡ ma trudności z regulacją rytmu snu i czuwania.

A Ty w związku z tą sytuacją odczuwasz:

➡ niepokój 😨,
➡ lęk 😱,
➡ smutek 🥲,
➡ wyczerpanie 🥵 ,
➡ irytację 😡,
➡ ...

Możesz skorzystać z bezpłatnego wsparcia terapeutycznego w fundacji Bezpieczna Baza.

W ramach Fundacji Bezpieczna Baza, oferujemy jedno miejsce na bezpłatne wsparcie rodziny z niemowlęciem.👶💖

Cykl darmowych konsultacji przeprowadzi Monika Jerzyk - Pedagożka specjalna, Psychoterapeutka w trakcie szkolenia, Trenerka VIT

Wspierając rodziców w procesie adaptacji do wczesnego rodzicielstwa oraz w budowaniu bezpiecznej więzi z ich dzieckiem, pracuje w oparciu o założenia psychoanalitycznie zorientowanej psychoterapii relacji rodzic niemowlę (Parent – Infant Psychotherapy).

Zapisy:
📧 wielkopolskiecentrumterapii@gmail.com
📞 +48 607 341 553

Kolejny etap uczenia się MBT - Psychoterapii opartej na mentalizacji. Pracownia Humani Laboratorium Psychoedukacji Skupi...
05/02/2026

Kolejny etap uczenia się MBT - Psychoterapii opartej na mentalizacji.
Pracownia Humani
Laboratorium Psychoedukacji
Skupienie na zdolności do mentalizowania w relacji terapeutycznej pięknie współgra z każdym z podejść 🙃.
Już wiem, że rok 2027 to będzie rok Akademii Mentalizacji 😁.

Kino potrafi w pięknej formie, w szczery i poruszając sposób opowiadać o parze rodzicielskiej, rodzicielstwie, żałobie r...
21/01/2026

Kino potrafi w pięknej formie, w szczery i poruszając sposób opowiadać o parze rodzicielskiej, rodzicielstwie, żałobie rodzicielskiej, przywiązaniu i o więzi.

Oto moje rekomendacje:

Studium żałoby "Cząstki kobiety" w reżyserii Kornéla Mundruczó. Bardzo wzruszający obraz związku i "nie związku" po stracie. Do obejrzenia na platformie Netflix.
www.youtube.com/watch?v=-coKnDqPDwA

"Być kochaną" w reżyserii Lilja Ingolfsdottir. Można ten film potraktować wręcz dydaktycznie:) To dobry materiał do przyglądania się strategiom przywiązaniowym oraz powtarzalnym wzorcom w parze miłosnej.
Nadal grają w kinach studyjnych.
www.youtube.com/watch?v=QtWgpax2VGs

I jeszcze nowość "Zgiń kochanie" w reżyserii Lynne Ramsay z rewelacyjną Jennifer Lawrence. Film tak samo prawdziwy, jak i surrealistyczny.
Nadal grają w kinach studyjnych.
www.youtube.com/watch?v=Eo8LkFZztm8

A w ramach pokazów przedpremierowych już w kinach "Dźwięki miłości" reż Eva Libertad.
www.youtube.com/watch?v=doQIeyjODBc

Ależ bogactwo:)

W sumie najnowszy Jima Jarmuscha ("Father, mother, sister, brother") też o rodzicielstwie, tylko to już relacje z dorosłymi dziećmi, z korzeniami w przeszłości 😉.
www.youtube.com/watch?v=PA07EmbZ0b0

Ważne treści i poruszające projekty fotograficzne.Dużo wiedzy i jeszcze więcej czucia. Pracownia Humani dziękuję 🤗🫶.
18/01/2026

Ważne treści i poruszające projekty fotograficzne.
Dużo wiedzy i jeszcze więcej czucia.
Pracownia Humani dziękuję 🤗🫶.

Dobry czas 🧡🧡🧡
11/01/2026

Dobry czas 🧡🧡🧡

"Sposób, w jaki mówimy o chorobie, kształtuje nie tylko leczenie, ale też to, jak społeczeństwo widzi cierpiących - języ...
09/12/2025

"Sposób, w jaki mówimy o chorobie, kształtuje nie tylko leczenie, ale też to, jak społeczeństwo widzi cierpiących - język może leczyć albo ranić".

W sporach o zdrowie psychiczne od lat odbija się ta sama, nigdy nierozstrzygnięta walka: czy „szaleństwo” rodzi się w człowieku, czy w świecie, który go otacza?

Historia psychiatrii pokazuje, jak bardzo definicje normalności potrafią działać jak narzędzia - polityczne, społeczne, klasowe. Kolejne epoki próbowały wskazać winnych: samych cierpiących, geny, rodziny, kulturę, ekonomię, wojny, politykę. Jedni widzieli w psychiatrii przestrzeń ulgi i ratunku, inni system dyscyplinowania i uciszania.

Gdziekolwiek przesuwa się akcent, zawsze wraca to samo pytanie: co właściwie diagnozujemy?
Cierpienie jednostki czy pęknięcia w rzeczywistości, którą musi unieść?

Uderzający jest spór między „biologicznym” a „społecznym”, lecz także to, jak bardzo te dwa porządki były zawsze splecione. Wystarczy uważnie wsłuchać się w ciało osoby cierpiącej, żeby zobaczyć, że jest nasiąknięte historią życia, relacjami, doświadczeniami straty i wstydu, a to, co społeczne, zagnieżdża się w neuronach, rytmach stresu, bezsennościach, w oddechu pozostającym zbyt wysoko w klatce.

Dyskusja o źródłach „szaleństwa” zawsze była więc próbą uchwycenia tego miejsca, gdzie świat zewnętrzny i świat wewnętrzny zderzają się ze sobą tak mocno, że pękają - czasem w człowieku, czasem w samej strukturze, która go otacza.

Ważne jest także to, jak łatwo w przeszłości i dziś pewne grupy ludzi patologizować. Ubóstwo stawało się diagnozą. Sprzeciw stawał się diagnozą. Głośniejsza emocja, niezgoda, krzyk, rozpacz - stawały się diagnozą. A terapia bywała czasem bardziej próbą przywrócenia „poprawnego” zachowania niż realnego wsłuchania się w ból. Widać to choćby w historii instytucji psychiatrycznych, w których to, jak leczono, zależało często bardziej od czyjejś pozycji społecznej niż od jakości cierpienia. Jedni dostawali przestrzeń, dialog, eksperymenty i nadzieję - inni leki tłumiące, zamknięte drzwi i przypisanie do kategorii, które nie pozwalały już mówić własnym głosem.

Ale równie niepokojące jest coś innego: skłonność kultury do wymazywania kontekstu.

Sposób, w jaki mówimy o chorobie, kształtuje nie tylko leczenie, ale też to, jak społeczeństwo widzi cierpiących - język może leczyć albo ranić.

Opowieści o „chorobie psychicznej” zbyt łatwo odklejają się od świata, w którym ludzie żyją. Jakby depresja, lęk, psychoza, rozpad nie były reakcjami na nierówności społeczne i wielopokoleniowe ograniczenia: na braki w edukacji, na niedostatek narzędzi, które pozwalają w ogóle rozumieć własne emocje; na dorastanie w środowiskach, gdzie nie ma miejsca ani czasu na rozwój psychiczny, bo całe życie sprowadza się do przetrwania. Jakby doświadczenia przemocy, uciszenia, dyskryminacji, samotności, chronicznego wstydu czy ekonomicznej niepewności nie odciskały się na układzie nerwowym tak realnie, jak głód czy chłód.

Jakby jednostka cierpiała w próżni.

Jakby była autonomicznym źródłem własnego bólu, a nie miejscem, w którym ogniskuje się to, czego społeczeństwo nie chce o sobie usłyszeć.

W latach 60. i 70. wiele osób zaczęło to głośno nazywać. Mówiono, że „choroba psychiczna” jest czasem wskaźnikiem choroby społecznej. Że objawy są reakcją na to, co przemocowe, niewyrażalne, nie do zniesienia. Że to, co w jednostce nazywamy zaburzeniem, bywa logiczną odpowiedzią na struktury, które ją otaczają. I że jeśli jakieś społeczeństwo utrzymuje w ryzach mniejszości, kobiety, osoby młode czy ubogie - to psychiatryzacja ich gniewu, bólu czy chaosu bywa wygodnym narzędziem utrzymywania porządku.

Nie można mówić o psychiatrii w oderwaniu od pytania: kto ma dostęp do terapii, a kto zostaje zredukowany do statystyki i zamkniętych drzwi?

Do odrobienia dla nas wszystkich jest lekcja uważności na to, co niewypowiedziane. Na to, że czasami ktoś choruje nie dlatego, że „ma w sobie zaburzenie”, tylko z powoduu tego, że nie wytrzymuje natłoku tego, czego nikt nie chce lub nie jest w stanje z nim unieść.

Czasami ciało somatyzuje, bo nikt nie słyszy języka, w którym człowiek próbuje mówić o swojej sytuacji. Czasami objaw jest bardziej listem do świata niż prywatną katastrofą jednostki. Czasami jest tak, że nie wystarcza nam zasobów, które pozwalają udźwignąć nas samych i system, w którym żyjemy.

Psychiatria bywa miejscem ocalenia szczególnie tam, gdzie cierpienie przekracza ludzką możliwość trzymania siebie. Jak każde narzędzie - także to najbardziej potrzebne może działać inaczej, kiedy zostaje wyrwane z kontekstu życia człowieka.

Dlatego dzisiejsza terapia - ta, która naprawdę słucha musi wyjść poza klasyfikacyjne rozumienie cierpienia. Musi widzieć splątanie biologii i biografii, systemu nerwowego i systemów społecznych. Musi mieć odwagę zadawać pytania niewygodne: czy naprawdę podejmujemy cierpienie człowieka, czy próbujemy ułożyć go z powrotem w ramy, które go krzywdzą? Czy diagnoza jest pomocą, czy uciszeniem? Czy objaw jest patologią, czy sygnałem, że coś w polu relacji rodzinnych, ekonomicznych, kulturowych - nie działa?

Nie trzeba odrzucać psychiatrii ani romantyzować cierpienia. Jednak pamiętajmy, że żadne cierpienie psychiczne nie powstaje w próżni. Że w bólu jednostki zapisane są pęknięcia świata, który ją ukształtował. I że jeśli chcemy naprawdę pomagać, musimy widzieć człowieka nie jako „zaburzenie”, lecz jako miejsce przecięcia tysięcy sił biologicznych, społecznych, relacyjnych, historycznych.

Pomoc psychiczna, jeśli ma być skuteczna, musi łączyć wrażliwość na biologię, badanie idywidualności z rozumieniem kontekstu społecznego - inaczej ryzykujemy redukcję człowieka.

Trzeba dziś odwagi w budowaniu mostów między dziedzinami. Psychiatria, psychologia, socjologia, neurobiologia, ekonomia, różne nurty psychoterapii, medycyna itd. - każda widzi inny wycinek ludzkiego cierpienia. Jeśli te perspektywy zaczynają się wzajemnie wykluczać, odtwarzamy chaos i strukturalne powtórzenia mechanizmów, które samo cierpienie wzmacniają lub wręcz tworzą.
Współpraca interdyscyplinarna nie jest luksusem, tylko warunkiem skutecznej pomocy. Dopiero kiedy wiedza i doświadczenie różnych specjalistów spotykają się w prawdziwym dialogu, pojawia się szansa na wsparcie, które widzi człowieka w całej złożoności jego biologii, biografii i świata społecznego.

Brak współpracy między specjalistami nie jest tylko problemem metodologicznym – to realne ryzyko pogłębiania cierpienia i utrwalania nierówności w dostępie do pomocy.

Interdyscyplinarność i różnorodność spokrze to nie kompromis, lecz konieczność - bo żadne pojedyncze narzędzie nie uniesie złożoności ludzkiego bólu.

Przyszłość naszego zdrowia zależy od odwagi zadawania pytań nie tylko o objawy, ale o struktury, które je wytwarzają.

To szansa, na przestrzeń, w której objaw może stać się zrozumiały, a człowiek - słyszalny.

Obraz: Once a Chicken, Always a Chicken, węgierskiego artysty László Moholy-Nagy

O żałobie prenatalnej
16/11/2025

O żałobie prenatalnej

🌿Utrata dziecka w ciąży nigdy nie jest tylko wydarzeniem medycznym.
Jest pęknięciem w kontinuum relacji, która zaczęła się, zanim pojawiły się słowa — w rytmie serca, w ciele, w wyobraźni matki. Frida Kahlo uchwyciła to doświadczenie w jednym z najbardziej poruszających obrazów współczesności: „Henry Ford Hospital” (1932).

To nie jest malarstwo.
To somatyczny zapis żałoby prenatalnej.

Na obrazie widzimy Fridę leżącą na szpitalnym łóżku po poronieniu, na tle industrialnego Detroit. Z jej ciała wychodzi sześć czerwonych żył — jak pępowiny. Każda z nich niesie symbol:

🔸 martwy płód,
🔸 kręgosłup i miednicę – jej własny, zniszczony ból,
🔸 ślimaka – spowolnienie, bezsilność i zatrzymany czas,
🔸 maszynę medyczną – obcość szpitalnego świata,
🔸 kwiat orchidei – delikatność seksualności i kobiecości,
🔸 chirurgiczne narzędzie – ingerencję, przemoc medyczną, niechciane wtargnięcie.

W psychologii prenatalnej te „pępowiny” odczytujemy jako linie przerwanej relacji, które jeszcze długo po stracie pulsują w psychice matki.
Żałoba po dziecku, którego nie można dotknąć ani pożegnać, jest relacyjnym bólem bez ciała, ale nie bez więzi.

Frida pokazuje to, co wiele matek po stracie opisuje dopiero po miesiącach terapii:
że ciało pamięta.
Że więź przerywa się gwałtownie, ale nie znika.
Że utrata prenatalna ma swoją własną topografię — pełną pustych miejsc, pytań, wyobrażeń i obrazów, które wracają bez zaproszenia.

Obraz Kahlo jest więc nie tylko dziełem sztuki.
To ikonografia prenatalnej żałoby.

Pokazuje:

✨ jak matka przeżywa stratę w ciele,
✨ jak historia medyczna przenika się z historią emocjonalną,
✨ jak gwałtownie pęka świat wewnętrzny w miejscu, gdzie miało rosnąć życie,
✨ jak trudno wrócić do „codzienności”, gdy ciało wciąż jest lojalne wobec tego, kogo nosiło.

Dla praktyków pracujących z kobietami po stracie „Henry Ford Hospital” jest jednym z najważniejszych wizualnych zapisów wewnętrznej prawdy o poronieniu — prawdy, która zbyt często pozostaje niewypowiedziana.

Bo żałoba prenatalna nie zaczyna się od poronienia.
Zaczyna się od relacji, która już była.

A obraz Fridy Kahlo przypomina, że choć ciąża się przerwała, więź nigdy nie znika — jedynie zmienia formę ❤

Adres

Poznan

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kołyska - wsparcie wczesnego rodzicielstwa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria