29/03/2026
Czasem pytacie, dlaczego zajęcia w pracowni trwają aż 90 minut.
Zastanawiacie się, czy Wasze dziecko wytrzyma tyle czasu, czy nie będzie się nudzić, czy są przerwy…
Szczególnie gdy przychodzicie z najmłodszymi 3-, 4-, 5-latkami.
Odpowiedź brzmi:
tak - wytrzyma,
tak - nie będzie chciało wracać do domu po zakończonych zajeciach
ale też:
tak - czasem będzie chciało wyjść wcześniej,
tak - może się znudzić albo poczuć trudność.
I to wszystko jest w porządku.
Pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie to po prostu zaakceptować?
Zawsze tłumaczę dzieciom, że zanim czegoś się nauczymy - najpierw tego nie umiemy.
Jeśli chcemy nauczyć je wytrwałości i uważności musimy umożliwić im trenowanie tej umiejętności.
Mogą przyjść jednego dnia zmęczone, a innego pełne energii.
Nie muszą czuć się idealnie, żeby tu być.
Malort to ich miejsce - niezależnie od tego, jak się czują.
Czasem malują z ogromnym zaangażowaniem, a czasem tylko trochę i potrzebują więcej mojej zachęty, żeby wrócić do pracy.
Jestem obok. Wspieram, zachęcam, ale nie wywieram presji.
Pokazuję, że nawet jeśli mają gorszy dzień — mogą tu być i mogą to wyrazić.
Gratuluję im wytrwałości.
Kiedy są zmęczone — podsuwam stołeczek albo poduszkę.
Widzę ich potrzeby.
Chcę, żeby wiedziały, że to, co pojawia się na arkuszu papieru, jest ważne.
Nie musi być „piękne”.
Ma być prawdziwe.