23/09/2025
Poniżej mój komentarz do reformy “edukacji zdrowotnej”, postawy Barbary Nowackiej oraz szkoły.
Od początku. Czym jest edukacja zdrowotna?
EZ to nowy przedmiot, który od 1 września 2025, zastępuje wychowanie do życia w rodzinie (WDŻ).
Zakres
• wartości i postawy,
• zdrowie fizyczne i psychiczne,
• aktywność fizyczna,
• odżywianie i dojrzewanie,
• zdrowie seksualne,
• profilaktyka uzależnień,
• bezpieczeństwo cyfrowe.
W tym roku szkolnym przedmiot jest nieobowiązkowy, rodzice i pełnoletni uczniowie mogą zrezygnować do 25 września składając deklarację.
Reakcje społeczne i polityczne
Zaobserwowano w debacie duże kontrowersje, szczególnie ze strony Kościoła (Episkopatu) oraz partii konserwatywnych, które krytykują przedmiot, mówią o “seksualizacji”, “łamaniu sumienia”, itp.
(minister edukacji)
Stanowisko
Ministra utrzymuje, że edukacja zdrowotna jest potrzebna, że chroni przed nadużyciami informacyjnymi, przed “pornolobby”, czyli że daje uczniom rzetelną wiedzę vs chaotyczne treści w sieci, co jest oczywiste.
podkreśla, że podstawę programową należy przeczytać, bo krytycy często opierają się o lęki, nie o treści, co mogę osobiście potwierdzić.
zaznacza, że lepiej, iż przedmiot jest nieobowiązkowy na start, bo to daje pewną przestrzeń (chroni szkołę, uczniów, nauczycieli) na rozruch i ogranicza opór społeczny. Pełna zgoda.
Uważam, że holistyczne podejście EZ obejmuje aspekty zdrowia całego człowieka. Psychiczne, fizyczne, środowiskowe, społeczne, a to odpowiada realiom, gdzie młodzież żyje w świecie, w którym dieta, uzależnienia, dobrostan psychiczny, internet, media społecznościowe są częścią codzienności. - Trzeba edukować. Jasna sprawa.
Edukacja, która ignoruje te elementy, po prostu się nie przystosowuje, a wcześniejsza edukacja może pomóc zapobiegać problemom (np. uzależnieniom, zachowaniom ryzykownym, problemom z samoakceptacją).
Oczywistym jest że dzieci i młodzież i tak znajdują informacje w internecie, w mediach społecznościowych, często z błędami, mitami i dezinformacją. Źródła bywają szkodliwe lub zagrażające. Szkoła może i powinna być miejscem, gdzie wiedza będzie przekazywana przez kompetentnych nauczycieli, filtr oparty na badaniach, dostosowany do wieku ucznia.
Wielu rodziców może czuć się nieprzygotowanych, mieć luki wiedzy albo być pod presją społecznego tabu. Szkoła jako przestrzeń edukacyjna może pomóc wypełnić te braki. Inna sprawa, to kompetencje wychowawcze rodziców. Tutaj jako społeczeństwo mamy luki, co wpływa na szkodliwe decyzje o wypisywaniu dzieci z zajęć. Niestety. Sprawa wymaga reformy.
Niestety wiele osób także krytykuje program, nie znając jego treści. To rodzi strach, plotki, opory ideologiczne. Wierzę że zajęcia będą prowadzone profesjonalnie, z wrażliwością, bez uprzedzeń.
Nieobowiązkowość chroni przed konfliktem, ale sprawia, że przedmiot może być marginalizowany. W małych miejscowościach, w środowiskach o dużej sile oporu religijnego lub konserwatywnego, rodzice mogą masowo wypisywać dzieci, co skutecznie pozbawi wielu uczniów dostępu do tych treści. To nasila nierówności.
Niestety temat staje się kartą przetargową między partiami, Kościołem, ugrupowaniami ideologicznymi, co wpływa na polaryzację, zamiast konstruktywnej debaty. Dzieci i nauczyciele są “przeciągani przez linę” wśród narracji z dużym ładunkiem emocjonalnym.
Emocje są silne, bo temat choć nie dotyka wprost wartości i tożsamości, to jest kojarzony tendencyjnie, co rodzi obawy rodziców, ale często nie dotyka merytoryki bo wielu uczestników nie zna podstawy programowej, albo myli pojęcia (owulacja, polucja itp.).
Episkopat i osoby publiczne apelują do rodziców, by wypisywali dzieci, co pokazuje, że mimo że przedmiot może być dobrze pomyślany, ma potencjał na udoskonalenie bo jest potrzebny, to opór społeczny może go zniszczyć jako wartość edukacyjną.
Krytycy uważają program za “seksualizację”, którego elementy bezpieczeństwa seksualnego, wiedzy o dojrzewaniu, obronę przed złym dotykiem są jedynie wiedzą profilaktyczną.
To nie wychowanie do erotyzmu, a edukacja mająca chronić dziecko. Wygląda na to że strach oparty na nieznajomości treści to nie najlepsza podstawa do decyzji o edukacji.
Nie róbmy koszmaru z edukacji. Zróbmy z niej wsparcie dla dobra dziecka.
.