05/02/2023
"Najpierw nieuchronnie rozczarowujemy się, że nie wszystko od nas zależy, czyli że świat nie całkiem, nie dosłownie, nie natychmiast i nie bezwarunkowo realizuje nasze potrzeby. W efekcie dziecko zaczyna czuć granice między sobą a otoczeniem; uznania, że nie wszystko i nie zawsze jest dla niego dostępne. Oczywiście ta lekcja powinna odbywać się w sposób naturalny, z poszanowaniem potrzeb dziecka – chodzi o stopniowe uczenie się, że bliscy, oprócz zajmowania się dzieckiem, mają swoje potrzeby czy ograniczenia, a z wystawy sklepu z zabawkami nie wszystko może natychmiast mieć na własność.
W dorosłym życiu łatwiej lub trudniej przychodzi nam akceptacja faktu, że nie dostajemy czegoś, co nam się „po prostu należy”, albo że spotyka nas bolesna strata – a półświadomie sądziliśmy, że przecież to zdarza się tylko innym. Jeśli rozczarowanie zwykle wiąże się ze smutkiem i zniechęceniem, a przede wszystkim z poczuciem beznadziejności, możemy mówić o klimacie depresyjnym. Każdy psychoterapeuta słyszał czasem od pacjenta: „Nic z tego nie będzie, nic się nie poprawia w moim życiu, nie liczę już absolutnie na żadną zmianę; chyba, że na gorsze”. Gdy terapeuta próbuje znaleźć jakiś przebłysk nadziei i, kierowany chęcią ulżenia pacjentowi, mówi na przykład: „Ale przecież pani przychodzi tu i próbuje sobie pomóc, czyli wierzy, że to możliwe”, może usłyszeć w odpowiedzi: „No i co z tego? Przychodzę, bo to takie niby koło ratunkowe – łudzę się, że bez tego poszłabym na dno. Ale myśli pani, że kręcenie się w lodowatej wodzie i kurczowe trzymanie koła jest życiem cokolwiek wartym? Wyprowadzę panią z błędu. To jest beznadziejne. Zawiodło mnie już wszystko i nie spodziewam się niczego dobrego”. To jedno z najtrudniejszych doświadczeń zawodowych, zwłaszcza dla młodszych psychoterapeutów, gdyż konfrontuje ich z własną bezradnością i czasem napawa rozczarowaniem nie mniejszym niż rozczarowanie pacjenta.
Warto odróżnić sytuację rozczarowania aspektami świata, na które mamy niewielki wpływ, od rozczarowania tym, co nas dotyka, ale choćby częściowo jest skutkiem naszych własnych działań czy zaniechań. Na przykład czujemy się bezradni wobec obojętności świata na ogromne problemy współczesności (...). Rozczarowanie następuje na ogół po okresie bezowocnej walki, przy czym niekoniecznie oznacza to jej zaprzestanie – np. aktywiści ochrony środowiska mogą ponosić wiele porażek, czują głęboki zawód, ale wciąż podejmują nowe inicjatywy. Być może to właśnie rozczarowanie jest, między innymi, siłą sprawczą, która popycha ich wciąż do działań na rzecz ważnych dla nich celów."
Zofia Milska-Wrzosińska
fot Max