17/12/2025
Większość ludzi spędza przed telewizorem kilka godzin dziennie. Skoro robimy to tak często, musi to pełnić jakąś funkcję. Dawne teorie mówiły o katharsis, czyli o emocjonalnym oczyszczeniu: oglądamy cudzą złość czy agresję, żeby rozładować własną. Dziś wiemy, że to nie działa - oglądanie agresji wcale nie zmniejsza agresji u widza.
Inna odpowiedź brzmi: ludzie oglądają telewizję, żeby poprawić sobie humor. I faktycznie większość programów (kryminały, dramaty, mecze, horrory) kończy się zwycięstwem dobra nad złem, co działa kojąco.
Badacze znaleźli jednak głębszy mechanizm. Telewizja odciąga nas od myślenia o sobie. A myślenie o sobie, zwłaszcza porównywanie się z innymi czy konfrontacja z tym, kim jesteśmy, bywa nieprzyjemne.
Gdy oglądamy coś angażującego, nasza uwaga jest całkowicie zajęta - i różnica między obrazem realnego „ja” a idealnym „ja” mniej nam doskwiera. Telewizja daje więc chwilę ulgi od samoświadomości.
Badania pokazują, że najbardziej telewizję chcą oglądać osoby, które doświadczyły porażki. W eksperymentach osoby, którym „nie poszło”, sięgały po pilot szybciej niż te, które osiągnęły sukces - i zostawały przed ekranem znacznie dłużej. Telewizja była dla nich formą oderwania od nieprzyjemnych myśli.